Roboty sprzątające już dawno przestały być ciekawostką dla technologicznych entuzjastów. Coraz częściej wyręczają nas w odkurzaniu, mopowaniu, opróżnianiu pojemników czy nawet myciu swoich mopów. Problem w tym, że nawet najbardziej zaawansowane konstrukcje wciąż mają swoje ograniczenia. Nie wszędzie mogą dotrzeć, nie każdą przeszkodę są w stanie pokonać, a niewielkie gabaryty, które są ich ogromną zaletą, jednocześnie ograniczają możliwości sprzątania większych powierzchni.
iRobot ma na to dość nietypowy pomysł. Zamiast budować jednego robota, który będzie próbował robić wszystko, firma zaprezentowała koncepcję Roomba Duo. To zestaw dwóch współpracujących ze sobą robotów, które mają dzielić między siebie obowiązki. Jeden odpowiada za dokładne sprzątanie większych, otwartych przestrzeni, a drugi dociera tam, gdzie jego większy kompan nie ma szans się dostać.
Jeden robot to za mało?
Idea stojąca za Roomba Duo jest bardzo prosta. Duży robot ma dysponować większą mocą, rozbudowanym systemem mopowania i wyposażeniem pozwalającym na dokładne czyszczenie podłóg. Jednocześnie jego większe rozmiary sprawiają, że nie będzie w stanie skutecznie sprzątać pod wszystkimi meblami czy w szczególnie ciasnych miejscach.
Tutaj do akcji wkracza drugi, znacznie mniejszy robot. Co ciekawe, nie jest on po prostu dodatkowym urządzeniem stojącym obok większego. Duża Roomba może przewozić mniejszego robota za pomocą specjalnego mechanicznego ramienia. Następnie dostarcza go w miejsce, w którym potrzebne jest dokładniejsze sprzątanie.
Brzmi trochę jak futurystyczny duet, ale właśnie na tym polega koncepcja iRobotu. Zamiast zmuszać jedną maszynę do kompromisów, producent chce wykorzystać dwa urządzenia, które wzajemnie uzupełniają swoje możliwości.
Duży robot zajmie się cięższą pracą
Najważniejszym elementem większego urządzenia jest system mopowania PowerSpin Max Roller Mop. Wykorzystuje on wałek o średnicy 60 mm, który może być dociskany do podłoża z siłą sięgającą 46 N. Takie rozwiązanie ma pozwolić na skuteczniejsze usuwanie codziennych zabrudzeń.
Na tym możliwości większego robota się jednak nie kończą. iRobot zastosował również wewnętrzny podgrzewacz, który wykorzystuje parę do rozluźniania trudniejszych zabrudzeń. Dzięki temu robot ma radzić sobie nie tylko z kurzem i luźnymi zanieczyszczeniami, ale również z plamami wymagającymi intensywniejszego czyszczenia.
Producent pomyślał również o podłogach, które nie powinny pozostawać długo wilgotne. Po zakończeniu mopowania powierzchnia może być osuszana gorącym powietrzem. Ma to ograniczać ilość wilgoci pozostającej na podłodze, co jest szczególnie istotne w przypadku materiałów bardziej podatnych na działanie wody. To właśnie większa konstrukcja ma wykonywać najbardziej wymagającą część pracy. Ma odkurzać i mopować duże, otwarte przestrzenie, gdzie jej większe gabaryty nie będą przeszkodą.
Mały robot pojedzie tam, gdzie duży nie może
Druga część zestawu jest zdecydowanie bardziej kompaktowa. Mniejszy robot bazuje na zaprezentowanym w 2026 roku modelu Roomba Plus 575 Combo. Jego wysokość wynosi 8,35 cm, dzięki czemu może wjeżdżać pod część mebli i docierać do przestrzeni niedostępnych dla większego urządzenia. Wyposażono go również w wysuwaną nakładkę mopującą Perfect Edge oraz wysuwaną szczotkę boczną, która zwiększa zasięg pracy o 31 mm.
Istotnym elementem konstrukcji są również wielokierunkowe koła. Dzięki nim niewielka Roomba może pokonywać progi o wysokości do 35 mm. To może mieć spore znaczenie w domach, w których pomiędzy pomieszczeniami występują niewielkie różnice poziomów. W praktyce mały robot ma pełnić funkcję specjalisty od trudno dostępnych miejsc. Duży model może sprzątać salon, kuchnię czy inne większe pomieszczenia, podczas gdy jego mniejszy kompan zajmie się przestrzenią pod kanapą, szafkami czy innymi przeszkodami.
Roboty będą się ze sobą komunikować
Żeby taki system miał sens, oba urządzenia muszą nie tylko wykonywać swoje zadania, ale również współpracować. iRobot wykorzystuje w tym celu mapę domu dostępną w aplikacji Roomba Home. Roboty mają komunikować się ze sobą podczas sprzątania i na bieżąco koordynować swoją pracę. Dzięki temu nie powinny działać jak dwa niezależne urządzenia, które przypadkowo wykonują te same zadania.
Do nawigacji i rozpoznawania otoczenia wykorzystano technologie ClearView Pro Dual-Line LiDAR oraz Precision Vision AI. Większy robot otrzymał dodatkowo umieszczone wyżej kamery, które zapewniają mu szerszy widok na pomieszczenie. Ma to ułatwić rozpoznawanie przestrzeni, przeszkód oraz planowanie trasy. Wizja jest więc zdecydowanie bardziej ambitna niż zwykłe połączenie dwóch odkurzaczy. iRobot chce stworzyć system, w którym każda z maszyn będzie pełnić konkretną funkcję.
Jedna stacja dla dwóch urządzeń
Duet robotów oznaczałby potencjalnie również podwójną liczbę obowiązków związanych z ich obsługą. Tutaj producent próbuje rozwiązać kolejny problem. Roomba Duo ma korzystać ze stacji AutoWash, która obsługuje oba urządzenia. Stacja wyposażona jest w zbiorniki na czystą i brudną wodę, a jej zadaniem jest między innymi automatyczne mycie i suszenie mopów.
System może również opróżniać kurz do wspólnego worka. Użytkownik nie musi więc po każdym cyklu osobno zajmować się każdym robotem. Z punktu widzenia właściciela całe rozwiązanie powinno zachowywać się jak jeden rozbudowany system sprzątający. To właśnie automatyzacja obsługi może być jednym z najważniejszych elementów takiej koncepcji. Dwa roboty mają bowiem sens tylko wtedy, gdy ich obecność nie oznacza dla użytkownika dwukrotnie więcej pracy.
Czy to przyszłość robotów sprzątających?
Na razie trudno mówić o produkcie, który za chwilę trafi na sklepowe półki. Roomba Duo jest obecnie prototypem i iRobot nie ogłosił, kiedy – ani czy w ogóle – zamierza wprowadzić tę konstrukcję do sprzedaży.
Sama koncepcja jest jednak interesująca, ponieważ pokazuje kierunek, w którym może rozwijać się rynek robotów sprzątających. Dotychczas producenci przede wszystkim próbowali stworzyć jedną maszynę, która będzie coraz lepsza w każdym zadaniu. Większa moc ssania, lepsze mopowanie, skuteczniejsze omijanie przeszkód, coraz bardziej zaawansowane systemy rozpoznawania obiektów – wszystko miało trafić do jednego urządzenia.
iRobot pokazuje alternatywę. Być może zamiast jednego idealnego robota bardziej praktyczne okaże się stworzenie zespołu wyspecjalizowanych maszyn. Duży robot może być mocny i wyposażony w rozbudowany system mopowania, podczas gdy mały może być lekki, niski i zwrotny. Jeden nie musi więc być kompromisem dla drugiego.
Pomysł efektowny, ale pozostaje kilka pytań
Roomba Duo wygląda jak bardzo kusząca wizja przyszłości automatycznego sprzątania. Trudno jednak nie zauważyć, że stworzenie takiego systemu będzie wiązało się z wieloma wyzwaniami.
Pierwszym jest cena. Dwa roboty, mechaniczne ramię, zaawansowane czujniki oraz rozbudowana stacja dokująca z pewnością nie będą tanim zestawem, jeśli koncepcja trafi kiedyś do sprzedaży.
Drugim problemem jest niezawodność. Każdy dodatkowy mechanizm oznacza kolejne elementy, które mogą ulec awarii. W przypadku Roomba Duo dochodzi do tego jeszcze konieczność precyzyjnego transportowania jednego robota przez drugiego. Nie wiadomo również, jak taki system poradziłby sobie w rzeczywistych mieszkaniach. Domy i mieszkania potrafią być znacznie bardziej chaotyczne niż przestrzenie demonstracyjne. Kable, zabawki, krzesła, zwierzęta czy nietypowe układy mebli mogą być poważnym wyzwaniem dla autonomicznych urządzeń. Mimo to trudno odmówić iRobotowi pomysłowości. Roomba Duo próbuje rozwiązać jeden z podstawowych problemów robotów sprzątających: nie da się jednocześnie być bardzo dużym i bardzo małym urządzeniem.
Sprzątanie w duecie zamiast jednego robota
Roomba Duo to na razie eksperyment, ale jednocześnie interesujący pokaz tego, jak producent wyobraża sobie kolejną generację domowej robotyki. Zamiast kolejnego modelu z nieco większą mocą ssania czy lepszym systemem omijania przeszkód dostajemy zupełnie inną koncepcję.

