Samsung Galaxy S26 Ultra — recenzja

Last updated:

Samsung od pewnego czasu niewiele zmienia w swoich flagowych modelach, zmian wizualnych praktycznie nie ma, prócz kilku kosmetycznych modyfikacji, pod maską również rewolucji nie uświadczymy. Czy w takim razie w ogóle warto zainteresować się najnowszym flagowym rozwiązaniem od koreańskiego producenta? Przekonacie się czytając poniższą recenzję. Zapraszam do lektury.

Zawartość pudełka oraz specyfikacja

Pudełko jest płaskie, mocno minimalistyczne i podobnie jak w przypadku poprzednich generacji urządzeń od koreańskiego producenta nie ma większych zmian w tym zakresie. W środku znajdziemy: sam telefon owinięty w folię ochronną, kabel USB Typu-C do USB Typu-C (obsługujący standard USB 3.2 Gen 2) oraz dokumentację. Ładowarki sieciowej w zestawie nie ma — po raz kolejny. Samsung konsekwentnie trzyma się tej decyzji, argumentując troską o środowisko i zakładając, że większość kupujących posiada już kompatybilne zasilacze. To argument, który można przyjąć z różnymi emocjami. Z jednej strony — wiele osób rzeczywiście ma w domu ładowarki USB-C. Z drugiej — pełne 60 W wymaga certyfikowanej ładowarki Super Fast Charging 3.0, a ta nie jest standardem wśród akcesoriów innych producentów. Osoby przechodzące z iPhone’a lub starszego Samsunga bez wsparcia dla nowego standardu będą musiały wydać dodatkowe 100–150 złotych.

Specyfikacja techniczna Galaxy S26 Ultra

Sercem telefonu jest Qualcomm Snapdragon 8 Elite Gen 5 — chip wyprodukowany w procesie technologicznym TSMC 3 nm drugiej generacji. Chip wspiera 12 GB pamięci RAM w standardzie LPDDR5X oraz 512 GB pamięci UFS 4.1. Brak slotu na kartę microSD. Ekran to panel Dynamic AMOLED 2X o przekątnej 6,9 cala i rozdzielczości 3120 × 1440 pikseli (QHD+). Częstotliwość odświeżania 120 Hz jest adaptacyjna. Ekran pokryty jest szkłem Corning Gorilla Glass Armor 2.

Zestaw aparatów składa się z czterech obiektywów: głównego 200 Mpx z przysłoną f/1.4 i stabilizacją optyczną OIS, ultraszerokokątnego 50 Mpx z przysłoną f/1.9, teleobiektywu 50 MP z 3× zoomem optycznym (f/2.2) oraz teleobiektywu 10 Mpx z 5× zoomem optycznym (f/2.9). Aparat przedni ma rozdzielczość 12 MP z przysłoną f/2.2. Maksymalny zoom cyfrowy wynosi 100×. Aparat obsługuje nagrywanie wideo w formacie 8K oraz 4K przy 120 kl./s.

Bateria ma pojemność 5000 mAh. Ładowanie przewodowe obsługuje moc do 60 W (standard Super Fast Charging 3.0), ładowanie bezprzewodowe do 25 W, a ładowanie zwrotne — do 4,5 W. Telefon pracuje pod kontrolą Androida 16 z nakładką One UI 8. Łączność obejmuje 5G, Wi-Fi 7, Bluetooth 6.0, NFC oraz USB Typu-C w standardzie USB 3.2 Gen 2. Nawigacja satelitarna obsługuje pięć systemów: GPS, Galileo, GLONASS, Beidou i QZSS. Certyfikat IP68 gwarantuje odporność na wodę i kurz. Wymiary: 163,6 × 78,1 × 7,9 mm, waga: 214 gramów. Ciężko jest się do czegokolwiek przyczepić jeśli chodzi o samą specyfikację. Z drugiej strony nie mamy tutaj rozwiązania naprawdę z efektem „wow”, ale to może kwesta tego, że jednak te flagowe modele między sobą aż tak mocno się nie różnią.

Jakość wykonania oraz design

Trzymając Galaxy S26 Ultra w dłoni po raz pierwszy, trudno nie odczuć, że jest to urządzenie zaprojektowane z myślą o bardzo konkretnym wrażeniu. Solidne. Bez żadnego luzu, skrzypienia ani elementu, który sprawiałby wrażenie tymczasowego. To efekt połączenia aluminiowej ramy z dwoma warstwami szkła Corning — Gorilla Glass Armor 2 z przodu i Gorilla Glass Victus 2 z tyłu.

Gorilla Glass Armor 2 to materiał, który Samsung jako pierwszy zastosował w tej generacji w wersji drugiej. Jego kluczową właściwością jest wyjątkowo niska refleksyjność — producent deklaruje redukcję odbić o ponad 75% w porównaniu ze standardowym szkłem. W praktyce oznacza to, że ekran w słoneczny dzień pozostaje czytelny nawet bez podnoszenia jasności do poziomów ekstremalnych. To nie tylko kwestia wygody — ma bezpośredni wpływ na czas pracy baterii, bo użytkownik rzadziej sięga po pełną moc podświetlenia.

Tylna część telefonu pokryta Gorilla Glass Victus 2 ma matowe wykończenie w testowanym wariancie białym — jest przyjemna w dotyku, nie zbiera odcisków palców w zauważalnym stopniu i daje pewny chwyt nawet bez etui. To ważne przy urządzeniu tej wagi i rozmiarów.

214 gramów to liczba, która może robić wrażenie na papierze — i faktycznie, S26 Ultra należy do cięższych smartfonów na rynku i ogólnie rozmiarowo robi wrażenie co z drugiej strony może nie każdemu przypaść do gustu. Jednak po kilku dniach użytkowania przestaje być to odczuwalne. Waga jest równomiernie rozłożona, środek ciężkości leży mniej więcej pośrodku urządzenia, co sprawia, że telefon nie „wyrywa” z ręki. Grubość 7,9 mm jest naprawdę ok, oczywiście jak na urządzenie ze zintegrowanym rysikiem, baterią 5000 mAh i modułem aparatu tej wielkości. Dla porównania — iPhone 17 Pro Max ma 8,75 mm grubości.

Od frontu otrzymujemy duży bowiem 6,9 calowy wyświetlacz, który przy górnej belce ma rozmieszczony przedni obiektyw aparatu do selfie/wideorozmów. Rozmieszczenie fizycznych elementów jest intuicyjne: przycisk zasilania i klawisz głośności po prawej stronie. Z kolei slot S Pen na dole po lewej stronie złącza USB-C, głośnik główny na dole wraz z tacką na kartę SIM.

Certyfikat IP68 oznacza odporność na zanurzenie w wodzie na głębokość do 1,5 metra przez 30 minut. W połączeniu z Gorilla Glass Armor 2 i metalową ramą, S26 Ultra jest urządzeniem, które powinno przeżyć większość codziennych wypadków bez szwanku. Przez trzy tygodnie testów telefon był narażony na deszcz, przypadkowe upadki na twardy podłogę z wysokości biurka i intensywne użytkowanie bez etui — żadnych śladów uszkodzeń.

Jedynym elementem, który może budzić wątpliwości pod kątem trwałości, jest wystający moduł aparatu. Wyspa aparatu jest spora i dość mocno wystaje nad powierzchnią tylnego panelu. Bez etui telefon kładzie się na plecach niezbyt stabilnie. To jednak cena, którą płaci się za obecność czterech obiektywów z rozbudowaną optyką — kompromis powszechny w tej klasie urządzeń.

Ekran

Wyświetlacz Galaxy S26 Ultra to jeden z argumentów, dla których warto rozważyć zakup tego konkretnego urządzenia zamiast któregokolwiek z konkurentów. Panel Dynamic AMOLED 2X o przekątnej 6,9 cala i rozdzielczości 3120 × 1440 pikseli to nie jedynie liczby w specyfikacji — to rzeczywista różnica w codziennym użytkowaniu telefonu.

Zacznijmy od jasności. Samsung deklaruje szczytową jasność na poziomie 2600 nitów w trybie HDR. W praktyce oznacza to, że treści HDR — filmy na Netflix, Apple TV+, YouTube Premium — wyglądają na tym ekranie tak, jak powinny: z głęboką czernią, jasnymi punktami świetlnymi. Pokrycie palety barw DCI-P3 na poziomie 100% czyni z tego wyświetlacza narzędzie, któremu mogą zaufać fotografowie i filmowcy mobilni — zdjęcia i wideo oglądane na S26 Ultra wyglądają tak, jak zamierzył twórca, nie jak zinterpretował je wyświetlacz.

Czerń AMOLED jest absolutna — każdy piksel wyświetlający czerń jest po prostu wyłączony. W połączeniu z najwyższą jasnością daje to kontrast praktycznie nieskończony. Adaptacyjne odświeżanie 1–120 Hz działa płynnie i niepostrzeżenie. Przy przeglądaniu statycznych treści — czytaniu artykułów, pracy z dokumentami — panel samoczynnie zmniejsza częstotliwość działania do 1 Hz, niemal zerując zużycie energii przez wyświetlacz. Przy przewijaniu listy, graniu w gry lub oglądaniu wideo płynnie wraca do 120 Hz.

Szkło Gorilla Glass Armor 2 na froncie pełni podwójną rolę: ochronną i antyrefleksyjną. Jego właściwości antyrefleksyjne pozwalają na wygodne korzystanie z telefonu w warunkach, w których inne smartfony stają się praktycznie nieczytelne. W bezpośrednim słońcu S26 Ultra zachowuje czytelność bez konieczności ustawiania jasności na maksimum — co dla baterii ma niebagatelne znaczenie.

Największym „ficzerem” i nowością jest tryb prywatyzujący, który zapobiega podglądaniu tego co się dzieje na ekranie osobom patrzącym na ekran po bokach urządzenia. Całość w praktyce działa naprawdę sprawnie, choć nie jest rozwiązaniem idealnym. Tracimy w trybie maksymalnym sporo na jakości wyświetlanego obrazu. Pod względem oprogramowania nie mam większych uwag, możliwości personalizacji wyświetlanego obrazu jest całkiem sporo od rozdzielczości, po częstotliwość odświeżania, aż po tryby kolorów itd.

Bateria

Ogniwo litowo-jonowe o pojemności 5000 mAh to wartość, którą Samsung utrzymuje w linii Ultra od kilku generacji. Samo w sobie nie jest to rekordowa pojemność — niektóre chińskie flagowce oferują dziś 6000 czy nawet 7000 mAh. Różnica leży jednak w tym, co z tą baterią robi oprogramowanie i chipset.

Snapdragon 8 Elite Gen 5 wyprodukowany w procesie 3 nm jest bardziej energooszczędny od swoich poprzedników. W połączeniu z adaptacyjnym odświeżaniem ekranu, inteligentnym zarządzaniem procesami w tle przez One UI 8 oraz opcją pracy w rozdzielczości FHD+ zamiast QHD+ daje to rezultaty, które przewyższają to, czego można by oczekiwać po liczbie na pudełku.

W testach intensywnego użytkowania — QHD+, 5G, jasność 70%, godzina fotografowania, reszta czasu na korespondencję i przeglądanie sieci — telefon kończył dzień z około 15% baterii. To wynik dobry, plasując ten smartfon w okolicach połowy stawki, ale tutaj konkurenci zdecydowanie lepiej się przygotowali i mamy już nawet aktualnie ogniwa 7000mAh i więcej, które mogą wytrzymać prawie dwa razy tyle. Przy umiarkowanym użytkowaniu — FHD+, mieszanie Wi-Fi i 5G, jasność automatyczna — S26 Ultra jest zdolny do pracy przez prawie dwa dni. W trybie oszczędzania energii (tryb adaptacyjny w ustawieniach baterii) telefon może obsłużyć weekendowy wyjazd bez ładowarki, jeśli ograniczymy się do podstawowych funkcji, co i tak może być dosyć ryzykowne.

Ładowanie z mocą 60 W za pomocą ładowarki Super Fast Charging 3.0 (sprzedawanej osobno) przebiega następująco: od 0 do 50% zajmuje około 20 minut, do 80% — około 35 minut, do 100% — 55 minut. To wynik dobry, choć nie spektakularny na tle chińskiej konkurencji, gdzie 100 W i szybsze ładowanie stają się standardem.

Ładowanie bezprzewodowe 25 W wymaga kompatybilnej ładowarki Samsung. Ładowanie od 0 do 100% bezprzewodowo trwa około 90 minut przy zachowaniu 25 W, co jest wynikiem przyzwoitym jak na tę technologię. Wireless PowerShare, czyli ładowanie zwrotne, działa z mocą do 4,5 W — wystarczające dla słuchawek TWS czy opaski Galaxy Watch, zdecydowanie zbyt wolne dla innego smartfona. To funkcja wygodna, ale z ograniczonym zastosowaniem.

Aparat

Aparat w Galaxy S26 Ultra to temat, któremu można by poświęcić osobny, obszerny artykuł. Choć już na wstępie mogę zaznaczyć, że mamy do czynienia niemal z identycznym zestawem jak w latach ubiegłych.

Konfiguracja sprzętowa składa się z czterech modułów z tyłu i jednego z przodu. Główny sensor to 200 Mpx z przysłoną f/1.4 i stabilizacją optyczną OIS. Ultraszerokokątny oferuje 50 Mpx przy f/1.9. Dwa teleobiektywy: 50 Mpx z 3× zoomem optycznym (f/2.2) i 10 Mpx z 5× zoomem optycznym (f/2.9), oba ze stabilizacją OIS. Aparat przedni — 12 Mpx, f/2.2. Maksymalny zoom cyfrowy wynosi 100× (Space Zoom).

Sensor główny działa w trybie domyślnym z pixel binningiem 16-w-1, co oznacza, że standardowe zdjęcie ma rozdzielczość 12,5 Mpx z dużymi pikselami zbierającymi więcej światła. Pełne 200 Mpx jest dostępne w dedykowanym trybie i daje plik RAW o wadze 50–70 MB, który w praktyce nadaje się przede wszystkim do profesjonalnej obróbki i agresywnego kadrowania po fakcie.

Zdjęcia dzienne — ogólne

W warunkach pełnego doświetlenia S26 Ultra dostarcza zdjęcia, które są technicznie w wysokiej jakości. Odwzorowanie barw jest naturalne — Samsung wyraźnie odszedł od przesaturowanej estetyki, która charakteryzowała wcześniejsze generacje. Kontrast jest kontrolowany, cienie zachowują detal, a jasne obszary rzadko przepalają się nawet w trudnych sytuacjach z wysoką rozpiętością tonalną (HDR).

Przysłona f/1.4 w obiektywie głównym zapewnia naturalny bokeh przy fotografowaniu z bliskiej odległości — bez konieczności sięgania po sztuczne rozmycie AI. Separacja ostrości na zdjęciach portretowych jest przekonująca, z płynnym przejściem między ostrą twarzą a rozmytym tłem. Tryb portretowy AI dodaje dodatkową warstwę rozmycia i poprawki skóry — wszystko regulowane suwakami.

Zdjęcia nocne i w słabym oświetleniu

Tutaj S26 Ultra błyszczy wyjątkowo jasno — i to dosłownie. Czas ekspozycji w trybie nocnym jest obliczany automatycznie przez AI — zazwyczaj oscyluje między 2 a 8 sekundami, ale stabilizacja OIS i łączenie klatek sprawiają, że nawet bez statywu wyniki są ostre i szczegółowe

W testowej scenie nocnej — ulica miejska, mieszane oświetlenie sodowe i LED, brak pełnej ciemności — S26 Ultra zachował detal w cieniach, nie przepalił latarni i oddał atmosferę sceny bez nadmiernego „wybielania” charakterystycznego dla agresywnych algorytmów Night Mode u niektórych konkurentów.

Zoom 100× (Space Zoom) to funkcja, która od lat przyciąga uwagę na prezentacjach i eventach Samsung. W praktyce użyteczny zakres zoomu cyfrowego kończy się gdzieś między 30× a 50×. Przy 100× szum cyfrowy i artefakty algorytmiczne są wyraźnie widoczne, a zdjęcie nadaje się raczej na dowód, że dany obiekt był widoczny, niż jako materiał do publikacji. Przy 30× wyniki są już jednak czyste, a przy 20× — praktycznie gotowe do publikacji bez retuszu.

Teleobiektyw 5× peryskopowy pracuje jako punkt wyjścia dla zoomu hybrydowego do 30×. W tym zakresie AI interpoluje piksele w sposób, który jest dziś znacznie mniej artefaktowy niż jeszcze trzy generacje wcześniej. Samsung wyraźnie inwestuje w modele AI odpowiedzialne za zoom — i to widać.

Wideo

Nagrywanie w 8K przy 30 fps to funkcja, która brzmi spektakularnie, a w praktyce ma ograniczone zastosowanie. Pliki 8K zajmują około 600 MB na minutę, więc taka ilość danych później jest trudna w przechowywaniu i najczęściej wykorzystujemy FullHD czy maksymalnie 4K.

4K przy 120 fps to natomiast funkcja o realnym zastosowaniu profesjonalnym. Materiał nagrany w tej rozdzielczości i klatkażu, a następnie odtworzony w 24 fps, daje efekt spowolnienia 5× bez utraty jakości — podstawa dla każdego, kto tworzy wideo dokumentalne lub reklamowe na smartfonie.

Stabilizacja wideo w trybie Action Mode jest jedną z najlepszych implementacji cyfrowej stabilizacji na rynku. Porównując materiały z S26 Ultra i iPhone’a 16 Pro Max w tym samym scenariuszu, S26 Ultra oferuje wyraźnie płynniejszy obraz kosztem nieco większego kadrowania.

12 Mpx z przysłoną f/2.2 nie brzmi imponująco przy specyfikacji aparatu głównego, ale w praktyce kamera selfie w S26 Ultra należy do wyższej w segmencie. Tryb portretowy działa pewnie, rozpoznawanie twarzy dla trybu piękności jest dyskretne (i można je wyłączyć), a nagrywanie wideo w 4K przy 60 fps z przedniego aparatu to coś, czego wiele flagowców wciąż nie oferuje.

Oprogramowanie

Android 16 w połączeniu z One UI 8.5 to platforma, która na pierwszy rzut oka nie przechodziła znacznym zmianom wizualnym. Co prawda do samego wyglądu nie mam większych zastrzeżeń, całość wygląda naprawdę dobrze, tak i przy funkcjonalności również nie dostrzegłem problemów.

Interfejs zbudowany jest wokół koncepcji jednostronnej obsługi — kluczowe elementy są niżej, w zasięgu kciuka. W telefonie o ekranie 6,9 cala to decyzja, która ma realne przełożenie na komfort użytkowania. Galaxy AI to zestaw funkcji AI rozproszonych po całym systemie. Wśród najbardziej użytecznych warto wyróżnić: Circle to Search (zaznaczenie dowolnego elementu na ekranie i wyszukiwanie go w sieci bez opuszczania aktywnej aplikacji), Live Translate (tłumaczenie rozmów telefonicznych w czasie rzeczywistym z 20 języków), Note Assist (automatyczne podsumowania i reorganizacja notatek), Transcript Assist (transkrypcja nagrań audio z podziałem na rozmówców) oraz Generative Edit w aplikacji Galeria (usuwanie obiektów z tła, zmiana kompozycji, rozszerzanie kadru). Większość tych funkcji działa lokalnie Snapdragona, bez konieczności przesyłania danych do serwerów Samsung czy Google. To ważny szczegół dla osób dbających o prywatność.

S Pen w S26 Ultra to element, który najtrudniej ocenić tym, którzy nigdy nie pracowali z rysikiem na co dzień. Po tygodniu intensywnego użytkowania trudno go sobie wyobrazić bez niego. Opóźnienie rysowania jest praktycznie zerowe — Samsung deklaruje 2,8 ms latencji, co w praktyce daje odczucie pisania piórem na papierze. Rozpoznawanie pisma odręcznego pracuje lokalnie i jest wyraźnie lepsze niż w poprzednich generacjach — obsługuje wiele języków, w tym polski, z wysoką dokładnością nawet przy niedbałym charakterze pisma. Nowe funkcje AI dla S Pen obejmują tłumaczenie odręcznych notatek na tekst sformatowany, szkicowanie z sugestiami AI. Z kolei cały czas jest to prosty rysik bez komunikacji Bluetooth jak to miało miejsce jeszcze parę lat wcześniej.

Samsung deklaruje 7 lat aktualizacji Androida i 7 lat łatek bezpieczeństwa. Kupując S26 Ultra w 2026 roku, można liczyć na wsparcie do 2033 roku — to jeden z najdłuższych cykli wsparcia w ekosystemie Android. Dla porównania: Google Pixel 9 dostaje 7 lat, a większość innych producentów Androida oferuje 4–5 lat.

Zabezpieczenia biometryczne

Czytnik linii papilarnych ultradźwiękowy umieszczony w ekranie to rozwiązanie, które Samsung konsekwentnie udoskonala od kilku lat. W testach działał bezbłędnie przy mokrych palcach, lekko brudnych i w niskich temperaturach. Odmowy odczytu zdarzały się sporadycznie — raz na kilkadziesiąt prób w normalnych warunkach.

Rozpoznawanie twarzy korzysta z kamery przedniej 12 MP i działa w trybie 2D — nie ma tu skanowania jak w iPhone’ach z Face ID. Oznacza to, że jest szybsze (odblokowuje w ułamku sekundy) i wygodniejsze, ale nie spełnia bankowych standardów biometrycznych. Samsung jasno to komunikuje — funkcja rozpoznawania twarzy w S26 Ultra jest oznaczona jako „mniej bezpieczna” i nie może być używana do autoryzacji płatności. Do tego konieczny jest odcisk palca.

Pod względem szybkości konfiguracji nie mam większych uwag, całość przebiega szybko i bezproblemowo, co można zanotować na plus, choć żadnej większej innowacji w tym zakresie nie uświadczymy.

Multimedia

Głośniki stereo w Galaxy S26 Ultra to konfiguracja symetryczna: głośnik główny na dole obudowy i głośnik krawędziowy służący również do rozmów na górze, oba strojone we współpracy z AKG i obsługujące Dolby Atmos. Jakość dźwięku jest jedną z lepszych w segmencie smartfonów, choć warto być precyzyjnym co do oczekiwań — żaden głośnik umieszczony w 7,9-milimetrowej obudowie nie zastąpi nawet budżetowego głośnika Bluetooth.

W praktyce dźwięk jest przestrzenny i czytelny w zakresie średnich i wyższych tonów. Bas jest obecny. Do oglądania filmów i seriali, słuchania podcastów czy wideokonferencji głośniki S26 Ultra są w pełni wystarczające. Do aktywnego słuchania muzyki — zalecamy słuchawki.

Kodeki Bluetooth dla słuchawek bezprzewodowych: aptX Adaptive, LDAC, AAC i SBC. Obecność LDAC oznacza, że przy odpowiednich słuchawkach można transmitować dźwięk w jakości Hi-Res Audio bez straty. Bluetooth 6.0 przynosi poprawę stabilności połączenia i — co ważne dla audiofilów — redukcję latencji, co ma znaczenie przy oglądaniu wideo bez opóźnień między dźwiękiem a obrazem.

Brakuje złącza jack 3,5 mm. To decyzja, która dla użytkowników słuchawek przewodowych jest po prostu problemem. Adapter USB-C do jack z DAC-iem nie jest dołączony do zestawu — trzeba go dokupić, ale do tego stanu rzeczy zdążyliśmy się już przyzwyczaić.

Łączność

Polska wersja Galaxy S26 Ultra urządzenia obsługuje Sub-6 GHz, co pokrywa wszystkie dostępne sieci 5G krajowych operatorów. Wi-Fi 7 (802.11be) w trybie triband (2,4 GHz + 5 GHz + 6 GHz) to najnowszy standard bezprzewodowy, który oferuje przepustowość do 5,8 Gb/s w optymalnych warunkach.  NFC obsługuje pełen zakres zastosowań: Google Pay, Samsung Pay, emulację kart płatniczych i transportowych, wymianę danych przez Android Beam oraz czytanie tagów NFC. W Polsce karty Visa i Mastercard przez Samsung Pay działają bezproblemowo z wszystkimi głównymi bankami.

Dual SIM w konfiguracji dwie karty nano-SIM lub nano-SIM z eSIM, a nawet Dual eSIM, to rozwiązanie przydatne, tym bardziej, że eSIM jest w Polsce dostępna u wszystkich głównych operatorów: Plus, Play, T-Mobile i Orange.

Pod względem działania poszczególnych modułów nie mam uwag, całość działa bez zarzutów. Nie pojawiły się niezapowiedziane przestoje czy zerwane połączenia. Pod względem jakości rozmów również nie mam zastrzeżeń, całość sprawowała się bardzo dobrze.

Podsumowanie

Po trzech tygodniach intensywnych testów Galaxy S26 Ultra pozostaje tym, czym był od pierwszego dnia: urządzeniem, które nie pozostawia wątpliwości co do swojej klasy. To nie jest telefon bez wad — jest za duży dla wielu dłoni, nie ma ładowarki w zestawie, nie ma złącza jack, a jego cena plasuje go wysoko ponad budżetem znacznej części rynku. Brakuje też większych zmian i nowości w kolejnej generacji urządzeń koreańskiego producenta, a największą nowością jest ekran prywatyzujący. Mimo wszystko trochę mało jak na flagowca na 2026 rok.

Ekran, bateria, wydajność i oprogramowanie z kolei nie dają żadnej podstawy do poważnych zarzutów. Do tego telefonu ciężko jest się tak na dobrą sprawę przyczepić, bo mamy flagowe podzespoły świetne aparaty (choć do top najmocniejszych ultra smartfonów fotograficznych nieco brakuje), mimo to cały czas mam wrażenie, że gdzieś to już widziałem.