Gwiazda serialu The Witcher, aktorka Freya Allan, przyznała, że po ogłoszeniu odejścia odtwórcy Geralta, Henry Cavill, przez chwilę rozważała rezygnację z produkcji. Finalnie jednak postanowiła zostać — bo chce dokończyć wątek Ciri i wesprzeć serial w nowym etapie.
Moment wahania: informacja, która wstrząsnęła aktorką
Gdy media i fani obiegła wiadomość o tym, że Henry Cavill opuszcza serial, dla Freyi Allan był to ogromny szok. Aktorka wyznała, że dowiedziała się o decyzji zaledwie dzień przed oficjalnym ogłoszeniem — co sprawiło, że poczuła się zaskoczona i zdezorientowana.
Relacja między aktorkami i aktorami na planie, między ich postaciami, była od początku oparta nie tylko na wspólnej pracy, ale i emocjonalnym przywiązaniu. Dla Allan Geralt — grany przez Cavilla — był kimś więcej niż kolegą z planu: był „przybranym ojcem” Ciri. To głęboka więź uczyniła myśl o kontynuowaniu serialu bez niego wyjątkowo trudną. Jak sama przyznała: „Płakałam, bo chciałam skończyć serial z facetem, który grał mojego adoptowanego ojca.”
Dla wielu fanów to może być niewidoczne tło produkcji — ale dla aktorki to był moment, który sprawił, że zapytała sama siebie: czy warto zostać?
Powrót do ambicji: dlaczego Allan postanowiła zostać
Pomimo silnych emocji, po przemyśleniu aktorka doszła do wniosku, że historia Ciri nadal zasługuje na dokończenie. Allan zdecydowała, że chce zapewnić swojej postaci zakończenie — niezależnie od tego, że serial wkracza w nowy rozdział.
Co więcej — wypowiedź Allan pokazała, że traktuje swoją rolę z dużą odpowiedzialnością. Zmiana obsady nie oznacza dla niej powodu do rezygnacji, ale wręcz przeciwnie — motywację, by wraz z produkcją kontynuować projekt jak najlepiej. W jej oczach produkcja serialu, historia i fani zasłużyli na to, by dać „z siebie wszystko”.
Decyzja o pozostaniu nie była więc łatwa — ale była przemyślana. Pokazuje to, że dla Freyi Allan — i wielu aktorów — „The Witcher” to coś więcej niż praca; to zobowiązanie wobec uniwersum, jego fanów i postaciom, które pokochała.

