„Dying Light: The Beast” zaskakuje wymaganiami sprzętowymi – procesor na pierwszym planie, a karty graficzne w totalnym chaosie

Last updated:

Premiera gry „Dying Light: The Beast” zbliża się wielkimi krokami i zaplanowana jest na 19 września 2025 roku. Techland w końcu ujawnił oficjalne wymagania sprzętowe dla pecetowej wersji tytułu i trzeba przyznać – lista ta wzbudziła spore zdziwienie wśród graczy. Okazuje się, że najważniejszym komponentem dla komfortowej rozgrywki będzie potężny procesor, natomiast dobór kart graficznych w różnych konfiguracjach wydaje się wyjątkowo chaotyczny i trudny do zrozumienia.

Już w minimalnych wymaganiach na 1080p i 30 klatek na sekundę widać, że CPU odgrywa kluczową rolę. Techland wskazuje tu Intel Core i5-13400F lub – co ciekawe – Ryzen 7 5800F. Problem w tym, że taki procesor w ogóle nie istnieje, ponieważ AMD nigdy nie wprowadziło jednostki z takim oznaczeniem. Najpewniej chodzi o standardowego Ryzena 7 5800 bądź jego wersję 5800X. Do tego potrzebne jest 16 GB pamięci RAM oraz karta graficzna pokroju GeForce GTX 1060, Radeon RX 5500 XT lub Intel Arc A750. Zestawienie to wygląda dość osobliwie – z jednej strony stary GTX 1060, z drugiej całkiem nowoczesny Arc A750.

Schody zaczynają się jeszcze bardziej przy wymaganiach dla rozgrywki w 4K przy 60 klatkach na ustawieniach wysokich. Tutaj Techland stawia na mocne procesory – Core i7-13700K lub Ryzen 9 7800X3D. I znów pojawia się pewien zgrzyt, bo Ryzen 7 7800X3D faktycznie istnieje, ale nigdy nie występował jako Ryzen 9. Gracze mogą więc mieć wrażenie, że lista wymagań była przygotowywana w pośpiechu i nie została dokładnie sprawdzona pod kątem poprawności. Wymagana pamięć operacyjna rośnie już do 32 GB RAM, a na liście kart graficznych pojawiają się GeForce RTX 4070 Ti i Radeon RX 7900 GRE. Tutaj zestawienie jest bardziej spójne, choć nadal dość wysokie, jeśli chodzi o oczekiwania wobec sprzętu.

Najciekawszy, a zarazem najbardziej problematyczny jest jednak poziom Ultra, obejmujący rozgrywkę w 4K, 60 klatek i z włączonym ray tracingiem. Tutaj Techland wymienia karty GeForce RTX 5070, Radeon RX 9070 oraz… Intel Arc B580. Zestawienie to budzi ogromne kontrowersje, bo dwie pierwsze jednostki to absolutna czołówka najnowszej generacji, podczas gdy to karta znacznie słabsza i budżetowa. Jakim cudem znalazła się obok takich potworów wydajnościowych? Najpewniej twórcy zakładają, że gracze skorzystają z technologii generowania klatek oraz upscalingu obrazu, co faktycznie może pozwolić na płynniejszą rozgrywkę nawet na słabszych kartach, jeśli ograniczeniem będzie procesor i odpowiednio obniżona rozdzielczość renderowania. Jednak sam kontrast pomiędzy wymaganym procesorem z najwyższej półki – Core i9-14900K lub Ryzenem 9 7950X3D – a tak przeciętnym GPU, wydaje się co najmniej dziwny.

Po raz pierwszy Techland pokusił się również o oficjalną listę wymagań dla laptopów. W teorii to dobry krok, bo gracze mobilni często muszą sami zgadywać, czy ich sprzęt podoła nowym produkcjom. Niestety i tutaj pojawia się sporo zamieszania. Minimalna konfiguracja zakłada procesor Core Ultra 7 258V z wbudowaną grafiką oraz mobilnego RTX-a 3050 w wersji 80-watowej. Takie zestawienie jest dużo słabsze niż wymagany w wersji desktopowej Arc A750, co powoduje konsternację. Z kolei w mocniejszych wariantach laptopowych pojawiają się konfiguracje na poziomie mobilnych RTX-ów 4070 i 4080, co jest już bardziej realistyczne, ale nadal nie do końca współgra z chaotycznym doborem w desktopowych tabelkach.

Cała sytuacja pokazuje, że wymagania sprzętowe dla „Dying Light: The Beast” są wyjątkowo niespójne. Widać ogromny nacisk na wydajne procesory, jakby to właśnie one miały być głównym ograniczeniem gry. Jednocześnie lista kart graficznych sprawia wrażenie losowo dobranej, co nie tylko utrudnia graczom ocenę własnych możliwości sprzętowych, ale też może wprowadzać w błąd. Trudno uwierzyć, aby do płynnej rozgrywki w 4K z ray tracingiem wystarczył budżetowy Arc B580, skoro w tym samym zestawieniu wymaga się topowego, kilkukrotnie droższego procesora.

Gracze, którzy liczyli na jasne wytyczne, mogą poczuć się zagubieni. Najrozsądniejszym rozwiązaniem wydaje się więc wstrzymanie z modernizacją sprzętu do momentu, aż pojawią się pierwsze niezależne testy wydajności i benchmarki. To one pokażą, jakie realne konfiguracje poradzą sobie z nową produkcją Techlandu. Niewykluczone też, że studio wprowadzi jeszcze korekty do oficjalnych wymagań, zanim gra trafi do sprzedaży.

Podsumowując – „Dying Light: The Beast” zapowiada się na tytuł wymagający, szczególnie pod kątem mocy procesora. Jednak obecna lista wymagań budzi wiele wątpliwości i zdaje się, że została przygotowana w pośpiechu. Chaos w doborze kart graficznych, błędne oznaczenia procesorów i ogromne rozbieżności pomiędzy konfiguracjami desktopowymi i laptopowymi powodują, że gracze nie wiedzą, czego tak naprawdę się spodzie wać. Na razie więc pozostaje czekać do premiery i pierwszych testów, które zweryfikują, czy rzeczywiście potrzebujemy procesora klasy i9-14900K, czy może wystarczy coś znacznie bardziej przystępnego.