god of war ragnarok

God of War Ragnarok – recenzja

Last updated:

Przygody Kratosa to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek w portfolio japońskiego producenta. To tytuł ekskluzywny dla konsol Playstation. Wcześniejsza odsłona została również wydana na PC, ale po kilku latach od premiery na konsoli Sony. Na przestrzeni tych kilkunastu lat, pierwsza gra ujrzała światło dzienne w 2005 roku i była to produkcja typu slasher. Po głównej trylogii przyszła kolej na prequel, a następnie to czego nikt się nie spodziewał zmianę zupełnego stylu rozrywki ze slasher na grę akcji. Owszem nadal jest brutalnie i krwawo, ale znacznie więcej poświęcono samej historii. Dzięki czemu gra zyskała głębie i świeżość. Czy w takim razie po świetnie zrealizowanym i przyjętym przez graczy God of War najnowsza odsłona Ragnarok również dotrzymuje kroku i wprowadza rewolucję do serii? Przekonacie się czytając poniższą recenzję.

Ragnarok to kontynuacja, o której mówiono już od dłuższego czasu. Przeciekowe informacje na jej temat zaczęły spływać blisko dwa lata przed premierą. Jednak już wtedy wiedzieliśmy, że nie zyskamy w tym wypadku takiej rewolucji jak na poziomie poprzedniej produkcji. Tak na dobrą sprawę podstawową jest tutaj przede wszystkim rozwój technik i działań, które mieliśmy w poprzedniej części. Co oczywiście nie przekreśla samej gry i rozgrywki, ale o tym za chwilę.

Pod względem fabularnym rozgrywka w  God of War Ragnarok rozpoczyna się kilka miesięcy po wydarzeniach z pierwszej części. Uwaga dla tych, którzy jeszcze nie przeszli pierwszej części może w najbliższych kilku zdaniach będzie kilka spoilerów. Kratos i Atreus nadal mieszkają w Jotunheimie, gdzie próbują odnaleźć sposób na powstrzymanie Ragnaroku. Wkrótce jednak ich spokój zostaje zakłócony przez pojawienie się Thora, który szuka zemsty na Kratosie za zabicie Baldura. Kratos i Atreus muszą uciekać z Jotunheimu i wyruszyć w podróż przez Dziewięć Królestw, aby znaleźć Tyra, boga wojny, który może pomóc im powstrzymać Ragnarok. Podczas swojej podróży Kratos i Atreus spotykają wiele nowych postaci. Muszą również zmierzyć się z wieloma potężnymi przeciwnikami. Nie chcę tutaj zbyt wiele zdradzać wątków fabularnych, bo sama historia jak zwykle jest ciekawie poprowadzona i nie można się do niej przyczepić. W wielu aspektach również w znacznie większym stopniu dotyczy nie Kratosa lecz Atreusa, który wyrasta na coraz ważniejszą postać. Myślę, że fani poprzedniej części docenią również dużą ilość różnego rodzaju smaczków i mrugnięć okiem w stronę graczy. Nie chcę tutaj pod tym względem zbyt wiele zdradzać, bo warto zdecydowanie samemu odkrywać tę historię.

Sprawy techniczne. To co twórcy z Santa Monica potrafią wyciągnąć z najnowszej konsoli Playstation 5 jest naprawdę bardzo dobre. Owszem trzeba wziąć pod uwagę, że gra pojawiła się zarówno na obecnej jak i starszej generacji konsol, więc część elementów musiała zostać okrojona w taki sposób by działała zarówno na Playstation 4 jak i Playstaion 5. Mimo wszystko gra wygląda świetnie i już poprzednia część wyglądała równie dobrze, choć przyglądając się szczegółom, widać, że jest ich aktualnie po prostu więcej. Pod względem technikaliów ciężko się do czegokolwiek przyczepić. Nie napotkałem na swojej drodze żadnych problemów technicznych czyli np. niewidzialnych ścian, niespodziewanych crashy konsoli czy innych tego tupu problemów. Owszem grałem już w tę produkcję blisko rok po premierze z najnowszymi łatkami, lecz mimo wszystko stan techniczny jest idealny. Liczę również, że kolejna produkcja z serii będzie dostępna tylko na Playstation 5, więc i będziemy mieć zauważalnie więcej zmian na plus pod względem graficznym. Gra oferuje zarówno tryb wydajności jak i grafiki, więc można wybrać czy chcemy się skupić na 60 klatkach na sekundę czy lepszej grafice, ale już przy 30 klatkach na sekundę.

Pod względem eksploracji i zmian związanych z zagadkami tutaj jakiś większych zmian nie uświadczymy. Podróżujemy przez wcześniej wspomnianych Dziewięć Królestw więc różnorodność otoczenia jest naprawdę spora. Do tego po drodze napotykamy proste zagadki środowiskowe najczęściej bazujące na przesuwaniu jakiś elementów czy innej ich modyfikacji. Do tego wszystkiego dochodzi miodna walka, która daje masę satysfakcji. To wszystko zostało zmiksowane w dobrych proporcjach i daje nam masę frajdy. Całość pod tym względem gameplay’u nie przynosi żadnej większej rewolucji, otrzymujemy coś co już znamy, ale oczywiście rozbudowane o nowe możliwości zarówno w formie walki jak i eksploracji. Widać, że ta produkcja jest rozwinięciem pomysłów z poprzedniej części. God of War Ragnarok stał się po części ofiarą własnego sukcesu, bo poprzednia część wywindowała poprzeczkę bardzo wysoko i przebicie jej naprawdę będzie bardzo trudne.

Podsumowując czy God of War: Ragnarok to produkcja przełomowa? Zdecydowanie nie, ale rozwijająca mechaniki, które znaleźliśmy w poprzedniej odsłonie, dzięki czemu tym którym spodobała się poprzedniczka będą w siódmym niebie. Pozostali będą uznawać, że to nadal produkcja, która nie ma ducha pierwotnych God of War. Ja sam należę do tej pierwszej grupy i podczas rozgrywki bawiłem się przednie, a warto dodać, że rok od premiery gry twórcy z Santa Monica zdecydowali się wydać darmowe DLC z dopiskiem Valhalla, które zdecydowanie zmienia rozgrywkę i jest swego rodzaju epilogiem całej historii z podstawki. Jednak w przypadku tej recenzji zdecydowałem się ten temat opuścić. Podejmę się go przy okazji kolejnej recenzji.