oneplus 11

OnePlus 11 – test

Z drobnym poślizgiem, trafił do nas najnowszy flagowiec chińskiego producenta – OnePlus 11. To telefon, który wielu uważało za jeden z najciekawszych smartfonów, który pojawiły się w bieżącym roku na naszych rodzimych półkach sklepowych. Dlatego chciałem przekonać się na własnej skórze jak działa i jak się sprawuje w praktyce najnowszy telefon od chińskiego producenta. Zapraszam do lektury pełnej recenzji OnePlus 11.

Zwartość pudełka oraz specyfikacja

OnePlus podobnie jak pozostali producenci sprzętu mobilnego wybrali sobie jeden główny charakterystyczny dla siebie kolor, który pojawia się na każdym kroku. W przypadku realme jest to intensywny żółty odcień. Z kolei OnePlus wybrał sobie czerwień. Ten właśnie kolor wita od razu na pudełku, podobnie jak to ma miejsce w przypadku pozostałych urządzeniach tak i tutaj zestaw jest dosyć standardowy czyli prócz samego urządzenia znajdziemy również ładowarkę szybko ładującą wraz z odczepialnym kablem USB w charakterystycznym czerwonym kolorze. Jak przystało na telefon z wyższej półki cenowej nie uświadczymy w zestawie startowym etui. Szkoda, bo ten element na stałe zagościł wśród urządzeń mobilnych ze średniej półki, a tę najwyższą pod tym względem producenci odpuszczają. Co do jakości poszczególnych elementów nie mam zastrzeżeń, zestaw nie jest przesadnie bogaty, więc i nie ma tutaj zbyt wielu elementów do sprawdzenia.

Jeśli chodzi z kolei o specyfikację to OnePlus 11 to jeden z pierwszych telefonów dostępnych na polskim rynku, który został wyposażony w Snpapdragona 8 Gen 2 do tego dochodzi, aż 16 GB pamięci operacyjnej RAM oraz 256 GB wbudowanej pamięci wewnętrznej. OnePlus 11 to również 6,7 calowy ekran Super Fluid AMOLED, który prezentuje obraz wjakości QuadHD+ z odświeżaniem 120 Hz. Specyfikację uzupełnia bateria o pojemności 5000 mAh, którą można ładować maksymalnie 100 W. W przypadku aparatów również jest bardzo dobrze. Do naszej dyspozycji chiński producent udostępnił aparty – 50 Mpx główny, 48 Mpx szerokokątny i teleobiektyw 32 Mpx. Na froncie z kolei jest 16 Mpx oczko. Jak sami widzicie specyfikacja jest lepsza niż można się pierwotnie spodziewać, a pełną znajdziecie w tabelce poniżej.

 

Jakość wykonania oraz design

Telefony OnePlusa pod względem designu może nigdy nie były jakoś szczególnie „futurystyczne”, ale z drugiej strony producent często dorzucił jakiś ciekawy element design. Zawsze są to też bardzo dobrej jakości wykonania materiały. W przypadku najnowszego flagowca od chińskiego producenta do jakości poszczególnych materiałów nie mam najmniejszych zastrzeżeń, choć tutaj producent nie specjalnie się wysilił. Ramki mamy metalowe, ale już plecki urządzenia plastikowe. Wszystkie elementy jak najbardziej są świetnie spasowane i nie mowy by cokolwiek skrzypiało nawet pod większym naciskiem, ale powiem szczerze, że po prostu liczyłem na więcej. Plastik zawsze pozostaje plastikiem. Może szkło, skóra ekologiczna czy aluminium? Coś by się tutaj przydało zauważalnie więcej znaleźć, bo owszem telefon źle nie wygląda, tym bardziej, że plecki telefonu są ciekawe. Dodatkowo mamy całkiem sporą okrągłą wyspę która została przedłużona do lewej krawędzi telefonu. Może nie jest to dzieło sztuki, ale może się podobać. Choć w innych wersjach kolorystycznych wyspa wygląda nieco gorzej, przez znacznie większe odcięcie od reszty plecków telefonu. Dodatkowo telefon mimo całkiem dużego ekranu jest smukły i dobrze leży w dłonie nawet po dłuższych rozmowach nie męczy nas tak bardzo.

Od frontu otrzymujemy całkiem spory 6,7 calowy ekran, który na prawej i lewej krawędzi został zakrzywiony. Dodatkowo po lewej znajdziemy przedni obiektyw aparatu, a bardziej centralnie głośnik do rozmów. Na froncie urządzenia nie znajdziemy już więcej elementów. Najwięcej jak to bywa w przypadku smartfonów mamy elementów na krawędzi. Na lewej znajdziemy nieco dłuższy klawisz służący regulacji głośności. Vis a vis na prawej znajdziemy od góry idąc przełącznik pomiędzy trybami cichy, wibracje, a dzwonek, a nieco niżej mamy klawisz power. Powiem szczerze, że przerzucenie tych dwóch klawiszy na dwie różne krawędzie telefonu nie do końca mnie przekonało, ale to już może za sprawą przyzwyczajeń. Na dolnej krawędzi znajdziemy tackę na kartę SIM, wyjście USB typu C, a także głośnik oraz mikrofon. Ostatnia górna krawędź to znajdziemy drugi z mikrofonów. Na pleckach z kolei producent umieścił potrójny główny obiektyw wraz z diodą doświetlającą LED. Jeśli chodzi o rozmieszczenie i poszczególne funkcje to byłoby na tyle.

Ekran

Producent w przypadku swojego flagowca zaimplementował ekran o przekątnej 6,7 cala, który został wykonany w technologii Super Fluid AMOLED. Pracuje on w rozdzielczości Quad HD+ czyli 3216×1440 pikseli co daje zagęszczenie na poziomi 526 ppi. Oczywiście nie mogło zabraknąć podwyższonego odświeżania ekranu do 120 Hz i wsparcia dla HDR10+. Całość pod względem jakości wyświetlanego obrazu jest to zdecydowanie najwyższa półka. Obraz jest ostry. Do tego bardzo dobre odwzorowanie kolorów i głęboka czerń. Ciężko pod tym względem do czegokolwiek się przyczepić. Z kolei jeśli chodzi o ustawienia to tutaj jest ich całkiem sporo, a wśród nich można znaleźć modyfikację kolorystyki czy poziomu odświeżania wyświetlacza. Jak przystało na flagowca mamy również wsparcie dla AoD, które standardowo możemy w mniejszym lub większym stopniu zmodyfikować pod siebie. Co ważne ekran jest również zagięty na prawej jak i lewej krawędzi, co może się podobać bo sprawia wrażenie, że front urządzenia to praktycznie cały wyświetlacz. Jeśli chodzi o reakcję na dotyk to również nie mam większych zastrzeżeń. Telefon reaguje na wszelkie polecenia naprawdę szybko i bez zbędnej zwłoki.

Bateria

W OnePlus 11 zaimplementowano ogniwo o pojemności 5000 mAh, które można naładować z maksymalną mocą do 100 W korzystając z ładowarki dołączonej do zestawu. Najpewniej ogniwa są podzielone na dwa po 2500 mAh by móc bez przeszkód otrzymać tak szybkie ładowanie. Tak właściwie jeśli chodzi o sam proces ładowania jest naprawdę szybki, bowiem od 0 do 100% naładujemy nasz telefon w mniej niż 25 minut. U mnie w zależności od próby wychodziło 22 lub 23 minuty, więc świetny wynik, a po 15 minutach mieliśmy już około 65-70% co również jest bardzo dobrym wynikiem. Telefon podczas tego procesu trochę się nagrzewa, ale nie jest to jakieś specjalnie uciążliwe. Jednak to czego mi najbardziej brakuje to brak wsparcia ładowania indukcyjnego, co we flagowcu już powinno być standardem i bez niego ani rusz. W zauważalnie tańszym realme 11 Pro miałem podobne osiągi jeśli chodzi zarówno o szybkość ładowania, ale już w przypadku działania na jednym ładowaniu wyniki flagowca są gorsze. Wynika to przede wszystkim z bardziej zasobożernego układu i pozostałych podzespołów, ale mimo wszystko w praktyce telefon wytrzymuje maksymalnie jeden dzień intensywniejszego działania. Gdy zaczniemy mocniej oszczędzać możemy dobić mniej więcej do półtora dni. Co jest wynikiem już zauważalnie lepszym choć nadal przeciętnym i pod tym względem oczekiwałbym więcej.

Aparat

OnePlus od pewnego czasu rozpoczął współpracę z marką Hasselblad, dzięki której udało się wycisnąć z tego telefonu pod względem fotograficznym naprawdę bardzo dużo. Do naszej dyspozycji chiński producent udostępnił jednostkę główną o matrycy 50 Mpx o optyce Sony IMX890 i świetlne f/1.8, OIS. Następnie mamy obiektyw ultraszerokokątny 48 Mpx z AF i funkcją makro o polu widzenia 115 stopni i to również jest sprzęt Sony IMX581. Ostatni z całej trójki to teleobiektyw 32 Mpx z 2-krotnym przybliżeniem optycznym. Kamerka do selfie to „tylko” 16 Mpx. Jak sami widzicie zestaw pokaźny na papierze, ale w praktyce to również najwyższa możliwa półka. Zdecydowanie widać, że to czołówka fotosmartfonów z 2023 roku. Zdjęcia przy dobrych warunkach oświetleniowych są jak żyleta, ostre bez dodatkowych artefaktów czy szumów. Kolory również są naturalne, choć już coraz bliżej granicy przesycenia. Szeroki kąt również nie odstaje jakoś znacząco od głównego obiektywu co również się chwali. Jeśli chodzi o zdjęcia nocne jest również bardzo dobrze, dużo światła udaje się uchwycić, choć miałem wrażenie że tutaj zdecydowanie częściej wkrada się sztuczna inteligencja, która rozjaśnia na siłę zdjęcia. Ogólnie jest również bardzo dobrze. Na koniec kilka słów o nagrywaniu filmów. Tutaj również nie mam się do czego przyczepić, możemy wybierać spośród różnych wersji jakości i klatkarzu od 8K w 24 klatkach na sekundę, po 4K i Full HD. Jakość nagrań nie odstaje od tego do czego zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Poniżej znajdziecie galerię zdjęć i filmów przygotowanych przy pomocy OnePlus 11.

Oprogramowanie

Telefon w chwili pisania recenzji działał na podstawie najnowszej wersji systemu sygnowany zielonym robicikiem oznaczonym numerem 13. Do tego oczywiście dochodzi autorska nakładka chińskiego producenta czyli ColorOS w wersji 13 oraz pakiet zabezpieczeń datowany na czerwiec bieżącego roku. Zaczynając testy OnePlus 11 miał zainstalowaną kwietniowy zestaw poprawek. Pod koniec czerwca gdy kończyłem testy dostał łatkę do czerwcowej. Jeśli z kolei chodzi o samą nakładkę, to tutaj producent nie przewiduje jakiś większych fajerwerków. Podstawowe aplikacje amerykańskiego giganta z Mountain View. Do tego kilka preinstalowanych w tym między innymi OnePlus Store, Netflix czy Zen Mode. Na szczęście w przypadku swoich najnowszych rozwiązań chiński producent nie szczególnie rozbudowywał podstawową ilość aplikacji co osobiście pasuje. Chociażby ze względu że nie mamy przeładowanego telefonu zaraz po wyciągnięciu z pudełka.

Czytnik linii papilarnych

Zdziwiłbym się gdyby było inaczej niż OnePlus zdecydowałby się na implementację czytnika w innym miejscu niż pod wyświetlaczem. Pod tym względem OnePlus zdecydowanie nie zawodzi i czytnik jest w spodziewanym miejscu. Na szczęście w porównaniu do konkurencji tutaj nie jest tak nisko. Dzięki czemu nie trzeba szczególnie zmieniać uchwytu telefonu, by wygodnie korzystać z urządzenia. Sam czytnik działa bez najmniejszych przeszkód. Bardzo szybko reaguje na wszelkie polecenia i nie ma mowy by miał jakieś większe opóźnienie. Jeśli chodzi z kolei o sam proces konfiguracji również nie ma jakiś większych zmian. Po prostu musimy kilkukrotnie zeskanować nasz palec w celu poprawnego późniejszego odczytywania odcisku.

Multimedia

Pod względem multimediów w sumie nie mam się do czego przyczepić. Mamy świetny ekran o przekątnej 6,67 z lekko zagiętymi krawędziami. Niewielki notch, ale mamy wsparcie HDR i odświeżania 120 Hz. Co prawda w przypadku muzyki i dźwięku mamy do czynienia z brakiem wyjścia słuchawkowego mini jack 3,5 mm. Mamy z kolei głośnik stereo, który gra naprawdę nieźle. Oczywiście nieźle jak na standardy urządzeń mobilnych. Pod względem multimediów OnePlus 11 niczym szczególnym się nie wyróżnia. Mamy solidne rozwiązania, które sprawdzają się w praktyce.

Wydajność oraz gry

OnePlus w przypadku swojego najnowszego smartfona zdecydowanie nie oszczędzał jeśli chodzi o wydajność, bo dostajemy najmocniejszy aktualnie na rynku układ Qualcomma – Snapdragona 8 Gen 8. Do tego dochodzi bagatela 16 GB pamięci operacyjnej RAM. Całość pod względem wydajności to absolutna czołówka, nie mam się do czego w tym kontekście przyczepić. Mamy wszystko czego szuka nawet najbardziej wymagający użytkownik. Zresztą potwierdzają to wszystkie benchmarki, że nie mamy tutaj żadnych ograniczeń i każdą możliwą grę mobilną odpalicie w najwyższych możliwych detalach i myślę że naprawdę długi czas tutaj nic się nie zmieni, bo zapas mocy ze strony OnePlusa jest duży. Interfejs oczywiście również nie sprawia problemów. Wszystkie elementy działają naprawdę spranie i bez zbędnej zwłoki możemy aplikacje odpalić. Poniżej znajdziecie wyniki poszczególnych benchmarków OnePlus 11.

Łączność

Jak przystało na flagowca do naszej dyspozycji otrzymujemy wszystkie najważniejsze moduły łączności bezprzewodowej. Począwszy od 5G poprzez Wi-Fi 7 generacji, a także Bluetooth 5.3 oraz NFC i zestaw służący do nawigacji. Tak właściwie podobnie jak wcześniej nie mam do czego się przyczepić. Otrzymujemy najświeższe wersje modułów, które podczas testów działały bez najmniejszych problemów. Jeśli z kolei chodzi o jakość rozmów to również nie mogę złego słowa powiedzieć. Podczas rozmów zarówno mnie jak i rozmówcę było słychać naprawdę dobrze.

Podsumowanie

OnePlus 11 to flagowiec z prawdziwego zdarzenia. Mamy bardzo mocny układ wraz z 16 GB pamięci operacyjnej RAM, do tego dochodzi jeszcze wydajny Snapdragon 8 Gen 2 i bardzo dobry aparat. Z drugiej strony brakuje mi ładowania indukcyjnego, który musi być już w tak drogim modelu, a także brak IP68 czyli wodoszczelności i pyłoszczelności. Testowany wariant kosztuje około 4300 zł to sporo, choć porównując do ceny chociażby Samsungów czy Xiaomi nie jest to szczególnie wysoka kwota.

OnePlus 11 – test
Podsumowanie
Jakość wykonania/design
8.5
Ekran
9
Bateria
7.6
Aparat
8.9
Wydajność
9.2
Cena/jakość
8
Ocena użytkowników0 Votes
0
Zalety
świetna wydajność
bardzo dobry aparat
Wady
brak wsparcia dla certyfikatu IP68
brak ładowania indukcyjnego
8.5
Ocena