W ostatnim czasie dotarł do nas zestaw akcesoriów i elementów inteligentnego domu od chińskiego producenta. Mowa w tym momencie dokładnie o całej gamie urządzeń czyli smart przycisku, czujniku ruchu, żarówek, włącznika ściennego oraz czujnika temperatury i wilgotności. Taki zestaw nie mógłby oczywiście działać bez odpowiedniej bramki. Do pełni szczęścia brakuje nam odpowiedniego huba, którego musimy dokupić osobno. W poniższym artykule będziecie mogli przeczytać recenzję części z urządzeń z kategorii smart home od TP-Linka, a kolejne teksty będą sukcesywnie pojawiać się na łamach MobileWorld24.pl.
Bramka HUB Tapo H100
To mózg i serce całego ekosystemu smart urządzeń chińskiego producenta. Bez niego tak na dobrą sprawę, żadne urządzenie smart z logiem TP-Linka nie będzie działać (są od tego wyjątki jak na przykład żarówki). W zestawie prócz samego HUBa nie znajdziemy nic więcej poza standardowym kompletem papierologii. TP-Link Hub Tapo H100 wymaga podłączenia do gniazdka elektrycznego więc dodatkowego zewnętrznego zasilania nie potrzebuje.
Co do jakości wykonania poszczególnych elementów nie mam zastrzeżeń. Całość wykonana jest z białego plastiku, który jest dobrej jakości. Nic nie ma prawa się ugiąć, nawet pod większym naciskiem. Warto zaznaczyć, że od frontu mamy drobne „kratowanie”, które też stanowi osłonę dla głośnika, który jest wbudowany w bramkę. Na froncie urządzenia znajdziemy również diodę LED informującą o jej stanie. Na jednej krawędzi umiejscowił producent przycisk fizyczny, który przede wszystkim służy do resetowania bramki w razie problemów technicznych. Całość pod względem designu nie wyróżnia się niczym szczególnym. Prosta plastikowa bryła bez dodatków i udziwnień to akurat dla mnie na plus. Nawet jak musimy zamontować huba w widocznym miejscu nie szpeci on salonu czy innego pomieszczenia. Co ważne bramka nie jest przesadnie duża, więc można ją zamontować w gniazdku elektrycznym bez zabierania dodatkowego miejsca dla kolejnego gniazda.
Jakie ma funkcjonalności bramka Tapo H100? Przede wszystkim łączy ze sobą różne smart home’owe rozwiązania TP-Linka. Tutaj możemy podłączyć, aż do 64 urządzeń. Limit wysoki i chyba wystarczający, choć nie miałem go okazji przetestować. Podczas testów zapas był tak duży, że myślę że do standardowego domu jednorodzinnego w zupełności wystarczy. Kolejnym rozwiązaniem jest alarm, który możemy wykorzystać w naszych automatyzacjach. Tutaj mamy kilkanaście różnych dźwięków. Można je modyfikować w zakresie głośności. Nie otrzymujemy tutaj nic szczególnego. W sumie od samej bramki oczekiwałbym prostego oświetlenia – lampki LED, którą można byłoby włączyć np. po wykryciu ruchu przez czujkę. Korzystałem z podobnych rozwiązań przy okazji testów bramki od Xiaomi. Tutaj tego zabrakło, a szkoda. Jak wygląda zasięg działania bramki? Powiem szczerze, że pod tym względem miałem pewne obiekcje. Czy usytułowanie w przedpokoju bramki będzie wystarczające jeśli chodzi o objęcie zasięgiem całego mieszkania. Po testach byłem zaskoczony. Nawet jak pochowałem czujniki w najdalszych zakątkach mieszkania to te bez problemu działały bez większego opóźnienia. Ciężko jest mi powiedzieć w 100% jaki jest zasięg działania bramki, ale przy prawie 65 metrowym mieszkaniu i centralnie umiejscowionej bramce w przedpokoju zasięg ten sięgał do balkonów, więc myślę, że bez przeszkód obsłuży swoim działaniem każdy przeciętny dom jednorodzinny. Co moim zdaniem jest sporym plusem, bo nie zawsze działa to jak należy i trzeba wówczas znacznie bardziej kombinować.
TP-Link Tapo T315 – czujnik temperatury i wilgotności
Przechodzimy powoli do konkretnych urządzeń sygnowanych logiem TP-Linka. To rozwiązanie, które ma praktycznie każdy szanujący się producent smart akcesoriów. Oczywiście mowa w tym wypadku o czujniku temperatury i wilgotności. Standardowo jak przystało na urządzenie od TP-Linka wraz z pudełkiem otrzymujemy podstawowy zestaw niezbędnych akcesoriów. Prócz czujnika znajdziemy zestaw niezbędnych baterii oraz elementy związane z montażem urządzenia. Zestaw nie jest przesadnie rozbudowany, ale wystarczający do codziennego korzystania z czujnika.
Co do samej jakości poszczególnych elementów, nie mam uwag. Sprzęt jest wykonany co prawda z plastiku, ale jest on dobrej jakości. Nie mamy tutaj żadnych fajerwerków, ale też chodzi o to by urządzenie niemal wtapiało się z tło. Dokładnie też jest tak w rzeczywistości, bowiem konstrukcja jest niewielkich rozmiarów. Do tego wykonana z plastiku w stonowanym białym kolorze. Do tego ekran jest to tak nazwany E-Ink co sprawia, że jest czytelny nawet w dużym nasłonecznieniu i nie trzeba się pod tym względem martwić. Inna sprawa to brak podświetlenia, więc taki zabieg ma swoje plusy i minusy. Nie jest to po prostu wygodne w nocy, ale za dnia praktycznie w każdym przypadku ekran był nie ma takich problemów jak ze zwykłym ekranem LCD. Drugim sporym plusem E-Inkowego wyświetlacza jest fakt, że jest on oszczędny jeśli chodzi o energię. Takie podstawowe baterie, które znajdują się w zestawie wytrzymają dobre pół roku jak nie dłużej. Podczas blisko miesięcznych testów ta bateria w ogóle się nie rozładowała. Pod tym względem to zdecydowanie przemyślana konstrukcja.
Jakie daje nam możliwości czujnik temperatury i wilgotności? Oczywiście mierzy w czasie rzeczywistym podane dwa parametry czyli właśnie temperaturę i wilgotność. Na ekranie pokazuje oba pomiary do tego po konfiguracji i podłączeniu do całego ekosystemu TP-Linka będziemy mieć cały czas dostęp online do tych pomiarów. Oczywiście jak przystało na smart home to mamy możliwość tworzenia z poziomu aplikacji dodatkowych automatyzacji, ale te już najczęściej wymagają od nas podłączenia kilku różnych urządzeń. Bo sam czujnik może być tylko informatorem jaka jest wilgotność i temperatura, a dopiero później odpowiednio np. sparować smart gniazdko czy klimatyzację. Wówczas np. po przekroczeniu danej temperatury urządzenie się automatycznie włączy i np. będzie schładzać nam pokój. Zasięg działania czujnika jest naprawdę duży, więc nie ma mowy w mieszkaniu nagle utracilibyśmy zasięg.
TP-Link Tapo T100 – czujnik ruchu
Kolejnym akcesorium, które wpadło do naszego zestawu testowego to czujnik ruchu TP-Link Tapo T100. Wraz z pudełkiem startowym – sprzedażowym otrzymujemy papierologię, zestaw montażowy i samo urządzenie. Do uruchomienia działania wystarczy wyjąć zabezpieczenie z baterii i później skonfigurować z naszą bramką TP-Linka. W tym celu musimy pobrać aplikację Tapo, następnie dodać do niej bramkę, a później kolejne urządzenie. Całość wówczas tworzy osobny ekosystem. Ciężko w przypadku takiego czujnika mówić o jakimś większym designie. Prosta biała bryła bez żadnych udziwnień do tego jeszcze w pełni ruchoma główka na kilkucentymetrowej stopce. Całość wygląda niepozornie, ale przede wszystkim działa. Co przecież w takim wypadku jest zdecydowanie najważniejsze. Urządzenie dzięki swojej konstrukcji można zamontować w wielu miejscach na wiele sposobów. Zarówno korzystając z nóżki dzięki czemu mam cały czas możliwość regulacji kąta zasięgu działania czujnika, ale również magnetycznie bezpośrednio do ściany. Zarówno pierwszy jak i drugi ze sposobów będzie się sprawdzał i można go wykorzystać w wielu miejscach. Widać, że producent przemyślał całą konstrukcję, by była możliwie jak najprostsza do instalacji. Jeśli chodzi o zasięg widzenia czujnika to mamy szeroki kat 120 stopni i nawet do 7 metrów. Powiem szczerze, że przy 7 metrach nie miałem okazji sprawdzać, ale przy ponad 5 metrach nadal wyłapywał ruch.
Jak taki czujnik możemy wykorzystać w smart home’owych rozwiązaniach? Najczęściej jako „włącznik” światła do pomieszczeń, wystarczy odpowiednio ustawić akcję i po chwili za każdym razem gdy przejdziemy obok czujnik włączy nam się światło bezdotykowo. Możemy równie dobrze wykorzystać czujnik by sprawdzać czy w danej strefie ktoś nie wszedł. Wystarczy wtedy sparować całość z bramką TP-Linka i alarmem, dzięki którym możemy mieć dodatkowe zabezpieczenie naszego mieszkania czy domu.
To dopiero początek testów akcesoriów smart home od chińskiego producenta. W najbliższym czasie pojawi się co najmniej kilka tekstów związanych z recenzjami urządzeń TP-Linka między innymi żarówek czy włącznika ściennego. Dajcie znać w komentarzach na które testy czekacie najbardziej.

