Nanoleaf lines – test smart oświetlenia

Last updated:

Rozwiązania smart home coraz śmielej wchodzą pod nasze strzechy. Z rozwiązań tych korzystamy już coraz częściej na każdym roku. Mamy zarówno kamery, czujniki otwarcia, rolety itd. Oświetlenie jest jedną z kategorii, która jest naprawdę popularna i można w niej znaleźć wiele ciekawych rozwiązań. Nanoleaf to firma która zajmuje się właśnie inteligentnym, modułowym oświetleniem i w ofercie ma co najmniej kilka ciekawych rozwiązań, którym warto się przyjrzeć. W ostatnim czasie miałem okazję zapoznać się bliżej Nanoleaf lines. Jak się sprawuje? Jakie daje możliwości? Przekonacie się czytając poniższą recenzję.

Zawartość pudełka

Pudełko nie jest szczególnie duże. Jednak w środku mamy zestaw wszelkich niezbędnych elementów, które są wymagane do zamontowania całego rozwiązania i jego konfiguracji. W starter kit, mamy 9 listew o długości 27,85 cm na 2 cm szerokości oraz 0,8 cm grubości. Dodatkowo zestaw zawiera 9 złącz montażowych do montażu listew, 9 zaślepek do złączy montażowych, dziesięć płytek montażowych z taśmą, kontroler, zasilacz o mocy (100VAC – 120VAC) oraz zestaw papierologii. Większość elementów jest plastikowych, ale wykonana z materiału dobrej jakości. Konstrukcja po złożeniu jest lekka, dzięki czemu mamy pewność, że nie odpadnie ze ściany po powieszeniu.

Powyższy zestaw daje już całkiem sporo możliwości, choć jak zawsze w przypadku tego typu rozwiązań możemy uzupełnić listwy kupując je osobno. Co ważne, maksymalnie do jednego zasilacza może być podłączonych do 18 listew, więc margines jest całkiem spory.

Jakość wykonania

Jeśli chodzi o samą jakość wykonania, konstrukcja nie należy do szczególnie solidnych, w takim sensie, że jest wykonana w całości z plastiku, który musi być lekki i łatwy w montażu. Tak by nie było problemu z dużym ciężarem i odpadnięciem całej konstrukcji ze ściany. Listwy są cienkie, a całość jest dosyć delikatna, jednak gdy już wybierzemy własny wzór i zbudujemy całe oświetlenie. Całość wygląda naprawdę bardzo dobrze. Konstrukcja jest też wówczas znacznie sztywniejsza i solidniejsza. Trzeba wziąć również pod uwagę fakt, że wyłączone oświetlenie na ścianie prezentują się dosyć niepozornie i największy efekt robią włączone, wiec warto dobrać tak ścianę by całość zlewała się za dnia, a w nocy dawała pożądany efekt. Warto również wspomnieć, że producent nie proponuje wieszać oświetlenia na ścianie z fakturą. Konstrukcja została w taki sposób przemyślana, że złożenie czy rozłożenie nie stanowi najmniejszego problemu. Jak nam się tylko znudzi możemy całość zdemontować i stworzyć nową wersję. Co ważne ta dwustronną taśmę, która znajduje się od spodu łączników można również łatwo zdemontować bez użycia siły czy jakiś specjalistycznego urządzenia. Takie usunięcie taśmy również nie niszczy samej ściany, więc można powiedzieć zarówno montaż jak demontaż jest zupełnie bezinwazyjny. Widać, że tutaj producent przemyślał sprawę i umożliwia łatwiejsze rozwiązanie sprawy.

Oświetlenie

Przejdźmy do najważniejszego aspektu, czyli właśnie oświetlenia. Opcji konfiguracji jest naprawdę dużo. Mamy 9 listew z których możemy zbudować kilkadziesiąt różnych kombinacji. Każda listwa może świecić równocześnie dwoma różnymi kolorami (oczywiście z całej palety RGB), a także w szerokim zakresie mamy możliwość zmiany intensywności działania. W celu odpowiedniej konfiguracji pomaga nam we wszystkim sama aplikacja. Umożliwia wstępne rozłożenie i wizualizację poszczególnych  elementów dzięki czemu wiemy jak będzie się całość prezentować. Po włączeniu oświetlenia nanoleaf lines wyglądają obłędnie. Zdecydowanie dużym plusem związanym z tych urządzeń jest możliwość konfiguracji niemal w pełnym zakresie. Jednak gdy nie mamy ochoty samemu bawić się samemu w ustawienia każdej listwy możemy wybrać sposób gotowych scen, a także całych playlist. Pobranie z bazy jest dziecinnie proste. Całość raptem trwa kilka sekund. Konfiguracja jest prosta i nie wymaga szczególnej wiedzy, ale sama aplikacja jest po angielsku. Efekt oświetlenia jest naprawdę bardzo ciekawy. Do dyspozycji mamy 16 milionów kolorów i różną mamy też intensywność działania. Co jednak ciekawe nasze oświetlenie może słuchać otoczenia i dostosować się np. do muzyki lecącej w tle. Całość działa całkiem ciekawie, i jest to ten element, który wyróżnia to rozwiązanie na tle innych podobnych. Całość oczywiście ma spore możliwości personalizacji i zabawy. Oświetleniem możemy zarządzać i w ograniczonej formie sterować przy pomocy fizycznego głównego łącznika, więc nie zawsze potrzebny jest nasz telefon, by np. włączyć czy wyłączyć oświetlenie.

Oprogramowanie

Zarządzanie oświetleniem odbywa się przy pomocy aplikacji Nanoleaf. Ta z nami komunikuje się w języku angielskim. Niestety nie ma polskiego, ale na szczęście sposób konfiguracji jest na tyle prosty, że nie musimy być szczególnie biegli w tym języku by całość bezproblemowo skonfigurować. Co ważne, konfiguracja to kilka kroków, czyli przede wszystkim fizycznie łączymy poszczególne elementy, podłączamy do prądu i łączymy z siecią Wi-Fi. Później możemy wykorzystać między innymi moduł NFC, QR Code lub manualnie. Następnie cała magia się dzieje się sama. Z poziomu aplikacji możemy także sprawdzić inne inspiracje, skonfigurować i sprawdzić na „sucho”. Aplikacja jest rozbudowana i daje sporo możliwości, dzięki niej można zarządzać wszystkimi oświetleniami nanoleaf, które mamy u siebie dodane. Co ważne aplikacja jest dostępna zarówno na Androidzie jak i na iOS, ale także na komputerach stacjonarnych typu PC oraz Mac.

Łączność

Komunikacja odbywa się przede wszystkim z poziomu aplikacji po Wi-Fi, więc nie mamy tutaj ani Bluetooth, ani NFC (ten ostatni jest ale wykorzystywany tylko w czasie konfiguracji urządzenia, nie do późniejszego działania). Widać drobny lag zanim zaczytają się nowe funkcje, ale tak już wygląda ta spawa w każdym tego typu rodzaju komunikacji. Po dostosowaniu wszystkiego pod siebie całość działa bez zarzutów. Nie miałem podczas testów problemów z nieoczekiwaniem zerwaniem połączenia. Po włączeniu urządzenia do prądu po kilku sekundach mogłem ponownie działać z oświetleniem.

Podsumowanie

Nanoleaf lines to ciekawe smart home’owe oświetlenie. Nie obeszło się bez drobnych potknięć (chociażby brak języka polskiego w aplikacji), jednak finalny efekt i możliwości personalizacji oraz zabawy całym tym oświetleniem są ogromne. Dają sporo frajdy i tak na dobrą sprawę, gdy tylko się znudzi możemy całość zdemontować i zbudować na nowo. Jednak jak to bywa w przypadku tego typu rozwiązań niestety koszt zakupu takiego starter kita jest spory. Aktualnie wersja zawierająca 9 linii to koszt około 900 zł, rozbudowana o trzy takie linie to koszt około 250 zł. Drogo. Warto przed zakupem sprawdzić ile potrzebujemy listw do zrobienia swojej wizualizacji, bowiem taniej wyjdzie zakupienie chociażby starter kita z 15 listwami niż zakup z 9 i dokupienie jeszcze osobno 6.