MiVue C580 – test wideorejestratora

Last updated:

W ostatnim czasie na łamach MobileWorld24.pl mogliście przeczytać pierwszą recenzję wideorejestratora. Dzisiaj po trzech tygodniach testów prezentuje Wam kolejną recenzję. Tym razem  miałem okazję przetestować dla Was MiVue C580. Czyli średniopółkowe urządzenie, które na sklepowych półkach aktualnie znajdziecie za jakieś 550 zł. Jak sprawuje się w praktyce? Czy wart jest zakupu? Przekonacie się czytając poniższą recenzję urządzenia.

Zawartość pudełka

Pudełko jak pudełko. MiVue C580 zostało zapakowane w prosty karton przedstawiający całe urządzenie. Natomiast jeśli chodzi o zawartość. To tutaj w przypadku wideorejestratorów nie mamy zbyt rozbudowanych zestawów startowych. W przypadku tego modelu otrzymujemy z podstawowym zestawem kilka rzeczy. Dokładniej mówiąc odpowiedni uchwyt, do tego jeszcze dochodzi kabel mini USB zakończony z drugiej strony ładowarką do zapalniczki oraz elektrostatyczny przylepiec, który umożliwia łatwiejszy demontaż urządzenia z przedniej szyby samochodu. Do tego standardowo dochodzi zestaw papierologii.

Pod względem specyfikacji otrzymujemy całkiem dobry zestaw. Przede wszystkim optyka kamery. MiVue zastosowało Sony Starvis CMOS 2.1 Mpx, który daje całkiem dobre możliwości. Nagrywanie maksymalnie w jakości FullHD w 60 klatkach na sekundę i świetle f/1.8, kąty widzenia to 140 stopni. Do tego dochodzi 2 calowy ekran LCD TFT. Pamięć urządzenia możemy rozszerzyć przy pomocy kart pamięci o pojemności do 256 GB.

Jakość wykonania oraz design

W przypadku designu urządzeń tego typu raczej nie otrzymujemy żadnych fajerwerków. Nie inaczej jest w przypadku tego modelu. Mamy do czynienia z prostą plastikową konstrukcją bez dodatkowych fajerwerków. Konstrukcja mimo, iż jest plastikowa to jakościowo poszczególne elementy nie skrzypią, ale do najwyższej jakości trochę brakuje. Ekran jest nie jest duży i tak właściwie korzystanie z niego na co dzień raczej się nie przydaje. Sam jedynie korzystałem z poszczególnych opcji podczas konfiguracji, później już tylko wyciągałem kartę SD by przerzucić na dysk twardy interesujące mnie materiały.

Od frontu mamy wcześniej wspomniany ekran 2 cala, tuż poniżej diodę informującą o stanie urządzenia (ładowanie, nagrywanie itd.). Lewa krawędź to z kolei wyjście micro USB, vis a vis mamy zestaw czterech fizycznych klawiszy. W zależności od interfejsu wyświetlanego na ekranie klawisze też maja trochę inną funkcję, ale ogólnie umożliwiają poruszanie się menu góra/dół cofania oraz zatwierdzania. Na pleckach urządzenia znajdziemy całkiem spory obiektyw, a także miejsce na dokowanie samej kamery. Od spodu z kolei znajdziemy wyjście na kartę microSD. Konstrukcja tak jak wspomniałem wcześniej nie jest w żaden sposób przekombinowana. Zwarta, bez dodatkowych udziwnień. Ciężko do czegokolwiek się przyczepić. Przydałoby się zdecydowanie inne wyjście do ładowania. Zamiast starego i rzadko używanego mini USB znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby USB typu C. Jednak to nie jedyny producent, który nadal takie rozwiązania usiłuje przepchnąć i w tej kategorii urządzeń zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić.

Jakość nagrań

To co najważniejsze czyli jakość nagrań. W przeciwieństwie do wcześniej testowanego wideorejestratora jakość nagrań w sensie rozdzielczość to zawsze Full HD. Do tego dochodzi wybór klatkarzu czyli możemy wybrać 30 czy 60 klatek na sekundę, dodatkowo jest opcja włączenia trybu HDR.  Mamy również szerokokątny obiektyw 140 stopni o przysłonie f/1.8. Cały ten zestaw daje naprawdę przyzwoite wyniki jeśli chodzi o jakość nagrań. Przy dobrych warunkach oświetleniowych obraz był szczegółowy, a dzięki trybowi HDR likwidowane w były w sporej ilości refleksy. W nocy jakość spada, ale nadal nagrania są czytelne. Całość spełnia swoje główne zadanie, co prawda można byłoby dorzucić jakiś filtr polaryzacyjny. Szczególnie przydatny byłby podczas słonecznych dni takie rozwiązanie niwelowałoby wszelkie refleksy w ogóle by znikły. Co do nagrań można ustawić jeszcze ich długość 1, 3 lub 5 minut. Wcześniej wspomniany klatkarzy i tryb HDR, do tego dochodzi jeszcze kilka opcji. Całość sprawdza się dobrze, choć zarządzanie nagraniami nie jest tak wygodne jakbym tego oczekiwał, ale o tym aspekcie za chwilę.

Oprogramowanie

Po pierwsze całe oprogramowanie jest w języku polskim zarówno jeśli mówimy o samej kamerze jak i aplikacji do zarządzania nagraniami. Podobnie jak we wcześniejszym modelu brakuje mi przede wszystkim trzeciego aspektu czyli aplikacji na telefon, która umożliwiałby łatwe zarządzanie aplikacją. Tutaj jej niestety nie ma co wiążę się z każdorazowym wyciąganiem karty pamięci i przeglądaniem materiału na komputerze. W przypadku samego oprogramowania kamerki, całość jest po prostu prostym schematem wchodzenia w poszczególne opcje tych jest całkiem sporo i można z nich korzystać w różnych konfiguracjach. Jedyne do czego można się przyczepić, to fakt, że ekran nie jest dotykowy a klawisze fizyczne nie są najwygodniejszą formą w tym przypadku, ale do całości można się przyzwyczaić i nauczyć.  Jeśli chodzi o aplikację na komputer, umożliwia ona przeglądanie nagrań wideo tylko z karty pamięci (nie można np. podłączyć samej kamery kablem czy bezprzewodowo). Aplikacja umożliwia zbliżenie danego nagrania, wybór miejsca zapisania danego czy publikację na YouTube. Nie jest to bardzo rozbudowane zadanie, ale w praktyce wystarcza do podstawowych zadań.

Podsumowanie

Kamera C580 to udane urządzenie, które sprawdza się do podstawowych zadań. Nagrania są czytelne zarówno za dnia jak i w nocy, dzięki czemu w większości wypadków bez większych problemów możemy odczytać np. tablice rejestracyjne. Najbardziej mi brakuje dedykowanej aplikacji, dzięki której nie musiałbym każdorazowo przenosić karty z urządzenia do komputera. Warto dodać, że do 15 stycznia przy zakupie urządzeń MiVue można odzyskać cashback do 350 zł. W przypadku C580 można odzyskać 100 zł, więc cena około 450 zł (po cashbacku) wydaje się naprawdę atrakcyjna.