Thule Paramount – recenzja plecaka

Last updated:

W naszych domach mamy całą masę różnej maści elektroniki. Dziś standardem stał się laptop, tablet, czy smartwatch. Nie mówiąc już o dodatkach w postaci hubów, powerbanków czy słuchawek. W domu/mieszkaniu cała ta elektronika jest bezpieczna i możemy z niej bez przeszkód korzystać. Jednak w praktyce problem pojawia się wówczas, gdy musimy się przemieszczać z całym wyposażeniem. Jak to zrobić w sposób bezpieczny dla urządzeń i wygodny dla nas? Na pewno jednym z rozwiązań jest plecak, a właśnie przez ostatni miesiąc miałem okazję potestować plecak Thule Paramount od szwedzkiej firmy. Jak się sprawuje w praktyce? Czy wart jest uwagi?

Po pierwsze jakość wykonania

Już przy pierwszym kontakcie z plecakiem Thule Paramount mamy pewność, że jest to produkt najwyższej jakości. W dużej mierze jest on wykonany z nylonu. Dodatkowo spód plecaka jest wzmacniany, dzięki czemu możemy go bez przeszkód położyć na ziemi bez obawy o uszkodzenie  zawartości plecaka czy jego pobrudzeniem (wystarczy wilgotna szmatka i szybkie przetarcie w razie czego). Zamki są ukryte, co również zabezpiecza przed nabieraniem wilgoci i bezpieczeństwem. Cała konstrukcja nie jest wodoodporna (chociażby szwy nie są odpowiednio zabezpieczone), ale z jeśli mówimy o przelotnych opadach deszczu możemy być pewni, że zawartość plecaka będzie bezpieczna. Dodatkowo mamy górną klapę, która dodatkowo chroni przez przesiąkaniem wody więc tutaj ten element można zaliczyć jak najbardziej na plus. Plecak waży nieco ponad kilogram, dzięki czemu nie jest ciężki, a konstrukcja jest na tyle wytrzymała, że można go wypełnić po brzegi. Kilka górskich wycieczek razem ze mną przetrwał i mimo trudniejszych warunków nie sprawiał najmniejszych problemów.

Po drugie ergonomia

Inna sprawa to ergonomia, ilość przegródek, schowków i innych miejsc w których możemy odpowiednio się zapakować jest naprawdę ogromna. Począwszy od tej w klapie górnej, przez kilka przegródek w głównej komorze między innymi na laptop 15,6 cala czy 10,5 calowy tablet i wiele więcej różnych rozwiązań. Środek wyściełany jest miękkim materiałem, więc wrzucając tablet czy laptop bez dodatkowego etui powinnyśmy spać spokojnie. Nic w tym plecaku nie powinno się uszkodzić, a tym bardziej porysować. Co ważne do komory głównej mamy dostęp od góry, a także wygodniejszy z bocznej krawędzi. Ten pierwszy nie jest szczególnie wygodny, a to za sprawą podwójnego zamka, który trzeba otwierać na prawo i lewo. Wygodniej się dostać do komory właśnie od boku. Choć trzeba wziąć też pod uwagę mniejsze bezpieczeństwo takiego rozwiązania. Do tego mamy mniejszą komorę na froncie zamykaną klapą z magnesem  i zamkiem. Te magnesowe zapięcia nie są szczególnie mocne i nie umożliwiają zapięcia w różnych pozycjach. Pod tym względem szwedzki producent mógł się nieco bardziej postarać. Plecki plecaka są dodatkowo usztywnione i wyściełane siatką, dzięki czemu powinny lepiej oddychać, a dzięki wzmocnieniu konstrukcja lepiej dba o nasze plecy.

Po trzecie marka

Thule Paramount to plecak przemyślany od A do Z. Nie ma tutaj  mowy o jakikolwiek potknięciu ze strony szwedzkiego producenta. Tak właściwie jeśli miałbym się do czegokolwiek przyczepić na siłę to moc magnesów plus do tego podwójny zamek do głównej komory. Jednak są to niuanse, które nie powinny w żaden sposób rzutować na odbiór całego plecaka. A ten zdecydowanie należy do świetnych rozwiązań, które na lata będzie nam bardzo dobrze służył. Na koniec cena. Thule to marka która nie wycenia swoich sprzętów tanio.  Aktualnie za ten model przyjdzie nam zapłacić ponad 800 zł. Sporo, zważywszy, że plecaki podobnych rozmiarów można kupić za znacznie mniejsze pieniądze. Jednak mimo wszystko tutaj płaci się za świetną jakość i wytrzymałość, której trudno dorównać. Plecak jest dostępny w kilku wersjach kolorystycznych czyli czarnej, zielonej oliwkowej, zielonej oraz beżowej, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Polecam szczególnie osobom, które muszą ze sobą nosić spore ilości różnej elektroniki, bo w tym plecaku cała zawartość jest bardzo dobrze chroniona.