Xiaomi Mi Band 7 – test smart opaski

Last updated:

Chiński producent w swoim portfolio ma kilka interesujących rozwiązań, które są zdecydowanymi hitami sprzedaży. Tak też jest w przypadku Xiaomi Mi Band. Opaski która rok do roku sprzedaje się  ogromnej wręcz ilości egzemplarzy. W ostatnim czasie na sklepowych półkach zadebiutowała już siódma generacja tego urządzenia i przez ostatnie trzy tygodnie miałem okazję sprawdzić w akcji jak sprawuje się na co dzień najnowsza opaska Xiaomi. Zapraszam do lektury.

Zawartość pudełka

Opakowanie w przypadku ostatnich generacji urządzeń od Xiaomi, a w szczególności właśnie inteligentnych opasek nie zmieniło się praktycznie w ogóle. Całość zachowana w ciemnej kolorystyce, do tego z grafiką przedstawiającą smartbanda. Jednak to co najważniejsze możemy znaleźć w środku. W pudełku znajdziemy dosyć standardowy zestaw, czyli kabel z łączem magnetycznym dzięki któremu naładujemy opaskę (dodam, że spokojnie pasuje ten sam co od Mi Band 5 i 6). Oczywiście również mamy opaskę i nie mogło zabraknąć kompletu papierologii. Zestaw jak to zestaw, niema w nim nic odkrywczego. Absolutne minimum otrzymujemy choć cały czas brakuje mi wtyczki do gniazdka elektrycznego oraz dodatkowych wymienialnych opasek (te oczywiście można kupić samemu osobno).

Design oraz jakość wykonania

Biorąc do ręki wcześniejsze generacje opasek Xiaomi Mi Band widać, że to jedna rodzina urządzeń. Mają po prostu dosyć charakterystyczny sznyt, który z generację na generację zostaje przeniesiony oczywiście z drobnymi modyfikacjami na nowe urządzenia. Nie inaczej jest w  przypadku Xiaomi Mi Band 7, które nie przeszło jakiejś ogromnej rewolucji jeśli chodzi o design, ale zmiany są widoczne gołym okiem. Po pierwsze opaska po prostu urosła. Niezbyt dużo (w porównaniu do „6” ekran o 0,06 cala), ale już od 5 generacji 0,52 cala. Ogólnie wygląd pastylki nie uległ zmianie. Front to w większości ekran, wydaje się nieco szersza od poprzedniczki, ale dzięki czemu możemy otrzymywać więcej informacji na jednym ekranie. Standardowo, konstrukcja jest wytrzymała nie ma mowy by coś skrzypiało nawet pod większym naciskiem. Dodatkowo jest ona wodoszczelna na 5 ATM, więc jak najbardziej można w niej pływać. W zestawie podstawowym znajdziemy jedną opaskę, można oczywiście dokupować we własnym zakresie kolejne. Nie ma tutaj żadnej konkretnej rewolucji, ale zmiany idą w dobrą zmianę i całość wygląda naprawdę dobrze i trudno pod tym względem do czegokolwiek się przyczepić.

Od frontu mamy duży jak na standardy smartbandowe ekran 1,62 cala. Nie mamy żadnych fizycznych klawiszy czy innych dodatków. Plecki urządzenia to zestaw czujników typu pulsoksymetr, do tego też dochodzi jeszcze złącze magnetyczne, które umożliwia ładowanie urządzenia. Dostęp do ładowania jest prosty, nie wymaga wyciągania pastylki z paska. Co do samego paska przypomina ten sprzed roku, mamy gumowe czarne wykończenie, bez szlufki (pasek wkłada się pod pasek). Konstrukcja jest lekka i przy codziennym korzystaniu (nawet spaniu w niej) nie przeszkadza.

Ekran

Do naszej dyspozycji chiński producent udostępnił ekran o przekątnej 1,62 cala, który pracuje z maksymalną rozdzielczością 192x490px. Został on wykonany w technologii AMOLED. Technologia i rozdzielczość jest niemal identyczna jak w poprzedniku. Mamy również wąskie ramki wokół wyświetlacza, więc niemal cały front urządzenia to właśnie ekran. Pod względem rozdzielczości i jakości wyświetlanego obrazu nie mam większych uwag. Całość prezentuje się naprawdę bardzo dobrze. Ekran reaguje na wszelkie polecenie szybko i bez zbędnej zwłoki. Owszem można powiedzieć, że w tym zakresie niewiele się zmieniło od Mi Band 6, ale tutaj ciężko jest cokolwiek więcej zmodyfikować. Może jeszcze przy okazji kolejnej generacji uda się nieco je zmniejszyć, ale są one zauważalnie mniejsze niż np. topowej serii Galaxy Watch 5, które kosztuje nawet dziesięć razy tyle.

Bateria

Mimo iż gabaryty urządzenia nie uległy znaczącego powiększeniu to wzrost pojemności baterii jest zauważalny. W tegorocznym modelu mamy do dyspozycji ogniwo o pojemności 180 mAh. W porównaniu do Mi Band 6, gdzie 125 mAh to tutaj blisko o połowę większy. Mamy również większe zapotrzebowanie na energię, więc znaczącego przyrostu długości działania na jednym ładowaniu nie zauważymy. Tak właściwie to mamy krótszy czas działania, bowiem przy włączonych wszystkich bajerach włącznie z mierzeniem pulsu, sprawdzaniem jakości oddechu w nocy itd. to maksymalnie wyciągniemy 3 dni działania. Gdy zrezygnujemy z badania pulsu i innych rozwiązań to możemy ładować opaskę raz na półtora tygodnia. Standardowo jak przystało na urządzenia Xiaomi smartband naładujemy przy pomocy łącza magnetycznego to się nie zmieniło od dwóch generacji. Nie musimy tutaj wyciągać pastylki, dostęp jest z zewnętrz. Cały proces ładowania trwa sporo bo około półtorej godziny.

Oprogramowanie

Pod względem oprogramowania tutaj Xiaomi Mi Band 7 nie wyróżnia się niczym szczególnym. Mamy nowe tarcze zegarka, ich jest cała masa i z cała pewnością znajdzie coś dla siebie. Standardowo po menu w opasce poruszamy za pomocą gestów. Mamy kilka preinstalowanych aplikacji Pogodę, Muzykę, Alarm, Terminarz, Latarkę,  mamy ich całkiem sporo różnych opcji. Oczywiście jest również aplikacja, którą należy zainstalować na swoim smartfonie by w pełni korzystać z możliwości opaski. W przypadku urządzeń Xiaomi mamy Zepp Life. Przeszła ona już jakiś czas temu lifting, więc tutaj mamy rozwiązania. To istne centrum informacji związanych z naszą aktywnością fizyczną począwszy od ilości kroków, saturacji, pulsu czy treningów. Opcji jest również sporo związanych z personalizacją opaski czyli wybór odpowiednich tarcz zegarka, możliwości wyłączenia się ekranu itd. Opcji jest naprawdę dużo i można sporo testować w tym zakresie. Inna Sprawa, że aplikacja jak i sam zegarek komunikuje się z nami w języku polskim, więc tutaj nie ma również żadnej bariery językowej.

Aktywność fizyczna

Smart opaski wychodzą się właśnie z rozwiązań, które przede wszystkim działają w kontekście mierzenia naszej aktywności fizycznej. Jeszcze kilka lat temu producenci udostępniali maksymalnie kilka, kilkanaście trybów działania takiej opaski i wykrywania treningów. W przypadku testowego przeze mnie rozwiązania do naszej dyspozycji oddano już ponad 100 trybów. Trudno stwierdzić przy krótkich testach na ile te tryby różnią się i czy odzwierciedlają faktyczne spalanie kalorii. W przypadku Mi Band 7 Xiaomi zdecydowało się na posegregowanie trybów w kategorie i np., wśród z tańca mamy 14 różnych treningów,  z boksu 12. Jest to przemyślane i dobrze scharakteryzowane i z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. Oczywiście pod ręką mamy kilkanaście treningów, które są najbardziej popularne, ale ogólnie rzecz biorąc mamy ich ponad 100. Podczas treningów można zezwolić na zbieraniu kilku danych związanych z aktywnością jest puls, ale także saturacja krwi. Dzięki czemu ten obraz po treningu jest pełniejszy, trudno jest mi powiedzieć na ile pomiary, które serwuje nam opaska są  w 100% wiarygodne, bo nie miałem dla porównania w pełni profesjonalnego sprzętu medycznego. Porównując te wyniki to chociażby Galaxy Watch 4 Classic z którego korzystam na co dzień wyniki są bardzo zbliżone.

Do tego pozostaje nam jeszcze tryb monitorowania jakości snu, jakości oddechu czy stresu. Opcje te działały podczas testów dobrze. Pierwsza z nich monitorowała sen dokładnie wykrywając nawet krótkie dwudziestominutowe drzemki. Co do jakości oddechu tutaj ciężko jest mi powiedzieć coś więcej bo to jest jeszcze opcja w wersji beta nie wpełni przetestowana, stres również może być monitorowany w sposób ciągły i wówczas otrzymujemy odpowiednie alerty.

Łączność

W przypadku tego modelu mamy do czynienia z podstawową wersją jedynie z łącznością Bluetooth, moduł to w wersji 5.2, czyli nowszej niż w poprzedniku. Jednak nie mamy tutaj NFC, który odpowiada za odpowiednie płatności zbliżeniowe. Szkoda, bo to krok wstecz w porównaniu do poprzednika, który miał wersję właśnie z tym modułem. Co do połączenia Bluetooth podczas testów nie dostrzegłem z tym aspektem żadnych problemów.

Podsumowanie

Xiaomi Mi Band 7 to dobra opaska, która ma w sobie kilka nowości w porównaniu do poprzednika. Nie są one spektakularne, a szkoda. Największym minusem moim zdaniem to brak NFC, który może w wielu przypadkach przeważyć nad zakupem Xiaomi Mi Band 6 NFC, które w tym momencie wychodzi taniej niż testowany egzemplarz, Nowości pod względem oprogramowania w większości wypadku również są dostępne na poprzedniej generacji opaski. Cóż gdyby był NFC to polecałbym bez zastanowienia, tak warto się zastanowić czy potrzebujemy nieco większy ekran i więcej trybów aktywności fizycznej na rzecz NFC i płatności zbliżeniowych. W tym momencie Xiaomi Mi Band 7 kupicie w oficjalnej dystrybucji za 249 zł. Zakładając, że traficie na promocję można znaleźć oferty około 200 zł. Myślę, że jest to rozsądna cena za takie urządzenie, tylko cały czas szkoda, że zabrakło NFC.