Roborock Q7 Max+

Roborock Q7 Max+ – test robota odkurzającego

Na łamach MobileWorld24.pl ostatni test robota sprzątającego pojawił się blisko półtora roku temu. Przez ten czas na rynku tego typu urządzeń wiele się zmieniło i nowe rozwiązania pojawiły się na sklepowych półkach. Przez ostatnie trzy tygodnie miałem okazję testować najnowszą propozycję od Roborocka, która nie jest flagowym rozwiązaniem, ale swoistym pomostem pomiędzy flagowcem jakim jest Roborock S7 MaxV Ultra ze stacją dokującą, a bardziej podstawowymi modelami jak Roborock S5 czy Roborock S6. Jak sprawuje się najnowsze urządzenie ze stajni chińskiego producenta? Przekonacie się czytając poniższą recenzję.

Zawartość pudełka oraz specyfikacja

Pudełko jest naprawdę konkretnych rozmiarów, ale zestaw nie jest bardzo bogaty. Po pierwsze prócz samego urządzenia znajdziemy również stację dokującą, która odróżnia go od zwykłej wersji bez dopisku „+”. Dodatkowo w zestawie znajdziemy również ściereczkę do mycia na mokro wraz odpowiednią przystawką, dwa worki do stacji dokującej (w zestawie testowym był jeden, ale w sprzedażowym są już dwa) oraz kabel zasilający zestaw. Całość została dosyć pomysłowo rozlokowana, więc podczas transportu nic nie ma prawa się samoczynnie poruszyć. Stację dokującą musimy skręcić z dwóch elementów. Jest to dziecinne proste i wymaga od nas wkręcenia 6 śrubek kluczem który otrzymujemy wraz  z cały zestawem. Co do jakości poszczególnych elementów nie mam uwag. Całość wykonana jest z materiałów dobrej jakości. Mimo iż jest to głównie plastik, to nawet pod wpływem większego nacisku nic nie skrzypi. Producent zdecydował się na dodanie zapasowego elementu eksploatacyjnego w postaci dodatkowego worka do stacji dokującej. Trochę ubogi zestaw, brakuje chociażby filtrów czy zapasu bocznej szczotki. Część konkurencji pod tym względem postarała się nieco bardziej i zdarzają się zestawy bogatsze w dodatki.

W przypadku samej specyfikacji urządzenie prezentuje naprawdę bardzo dobry poziom.

  • Siła ssania: 4200 Pa;
  • Głośność maksymalna: 67 dB;
  • Moc odkurzacza: 58 W;
  • Pojemność zbiornika na wodę: 350 ml;
  • Pojemność zbiornika na kurz: 470 ml;
  • Wymiary : wysokość: 9,65 cm i średnica 35,3 cm;
  • Pojemność baterii: 5200 mAh;

Jakość wykonania oraz design

Sam robot niczym szczególnym się nie wyróżnia, jeśli chodzi o sam design. Można go kupić w dwóch wariantach kolorystycznych – białym oraz czarnym. Do testów otrzymałem ten pierwszy.  W przypadku designu mamy standardową okrągłą obudowę wraz z wieżyczką w której znajdziemy również radar LIDAR (odpowiada on za precyzyjne skanowanie pomieszczeń). Na krawędzi odkurzacza mamy z kolei czujniki zbliżeniowe wraz ze zderzakiem, który amortyzuje wszelkie stłuczki z elementami twardymi. Choć podczas testów nie zdarzało się zbyt często obijać o przedmioty odkurzaczowi, to ważne że takie rozwiązanie zostało zaimplementowane. Od góry mamy jeszcze trzy główne fizyczne klawisze . Idąc po kolei pierwszy to powrót do stacji, następnie start pracy i ostatni czyszczenie punktowe. Test ostatni gdy dłużej przytrzymamy blokuje cały panel (podobną ochronę rodzicielską można włączyć z poziomu aplikacji).  Pod klapką znajdziemy przede wszystkim całkiem spory pojemnik 2w1. Z jednej strony mamy pojemnik na kurz. W drugiej połowie zbiornik na wodę do mycia na mokro. Pojemnik na kurz ma pojemność 470 ml, na wodę to 350 ml. Powiem szczerze, że tutaj całość wygląda naprawdę dobrze, bo pojemnik 2w1 w zupełności wystarcza. Jest też zauważalnie pojemniejszy od rozwiązania który oferuje Roborock standardowo w swoich urządzeniach. Obok pojemnika znajdziemy również diodę związaną ze statusem Wi-Fi, a także przycisk służący resetowaniu urządzenia. Od spodu z kolei umieszczona jest szczotka główna wykonana z gumy, dzięki czemu nie powinno się w nią wkręcać większe ilości włosów. Podczas testów nie miałem problemów z ich wkręcaniem. Pod tym względem Roborock Q7 Max+  wyprzedza pozostałe rozwiązania o znacząco. Tym bardziej, że jest to moduł pływający, dzięki czemu dostosowuje odpowiednio wysokość np. do dywanów i innych rodzajów podłóg. Szczotka boczna również jest wykonana z gumy, co również przynosi bardzo dobre efekty w sprzątaniu.  Szkoda jedynie, że demontaż jej wymaga odkręcania, a nie jest montowana na wcisk. Po prawej i lewej stronie przedniego koła znajdziemy również styki służące do ładowania urządzenia ze stacji. Dwa główne koła wykonane są z gumy, dzięki czemu nie ma mowy by na Waszej delikatnej podłodze pojawiły się jakieś rysy czy wgniecenia.

Sprzątanie

Przejdźmy teraz do najważniejszego elementu całego urządzenia czyli sprzątania. Pod względem specyfikacji otrzymujemy naprawdę bardzo dobrą moc ssącą bo na poziomie 4200 Pa. Dzięki czemu każdy nawet najmniejszy okruszek zostanie wciągnięty przez odkurzacz. Konkurencja najczęściej implementuje rozwiązania około 2500 Pa maksymalnie do 3000 Pa. Wzrost siły ssącej jest naprawdę spory. Co ważne przy nawet największych obrotach urządzenie nie jest przesadnie głośne, na co dzień korzystam z Xiaomi Vacuum Pro i mimo zauważalnie mniejszej mocy ssącej mój odkurzacz jest głośniejszy. Owszem przy maksymalnych obrotach ciężko prowadzić rozmowę telefoniczną, ale mimo wszystko nie jest przeraźliwie głośno. Pod względem odkurzania ciężko jest mi się do czegokolwiek przyczepić. Nawet na małym obrotach odkurzacz radzi sobie bardzo dobrze. Nie ma również problemów z rozpoznawaniem dywanów (gdy takowy zostanie wykryty zwiększa moc ssania).

Do jakości sprzątania nie mam uwag. W przypadku mycia na mokro trzeba jednak wziąć pod uwagę, że jest to raczej odświeżenie niż gruntowne umycie. Dobrym rozwiązaniem jest jeden pojemnik na wodę i kurz, dzięki czemu nie musimy nimi żonglować. Wystarczy przed rozpoczęciem mycia wlać wodę i przyczepić odpowiednią dostawkę. Wówczas Roborock Q7 Max+  jest gotowy do mycia. Producent dał nam kilka poziomów zużycia wody podczas mycia. W tym możliwość samodzielnego wyboru w zakresie od 0 do 30 poziomu użycia wody. Są też wcześniej predefiniowane, więc możliwości mamy bogate. Przy odkurzaniu strefowym możemy wybrać ile razy  zostanie posprzątany dany fragment podłogi. Możemy tutaj wybrać aż do 3 razy, dzięki czemu dokładniejsze odkurzenie czy umycie podłogi jest naprawdę proste. Wówczas odkurzacz jedzie za pierwszym razem standardowo, za drugim prostopadle do pierwszego przejazdu, a za trzecim ponownie jak za pierwszym tylko z kilkunastocentymetrowym przesunięciem. Efekt finalny jest naprawdę bardzo dobry. Producent chwali się, że docisk na mopa myjącego jest na poziomie 300 g. Szkoda jedynie, że producent nie dodał rozwiązania z możliwością podnoszenia mopa tak jak to jest dodane w wersji Roborock S7 Max, ale jakieś „ficzery” muszą być pozostawione dla flagowca. Nie mamy również dodatkowych trybów sprzątania na mokro czyli chociażby sprzątania w jodełkę czy intensywnego mycia. Wersja oznaczona plusem ma w zestawie stację dokowania, która umożliwia jeszcze rzadsze czyszczenie odkurzacza. Standardowo nie mając stacji dokującej trzeba się liczyć mniej więcej z co tygodniowym opróżnianiem pojemników. Tutaj problemu nie ma bowiem odkurzacz po każdym sprzątaniu automatycznie zaciąga z odkurzacza nieczystości.  Robi to z przytupem, niezwykle głośno. Można na szczęście w ustawieniach aplikacji zmienić parametry czyszczenia, chociażby żeby proces odbywał na nasze polecenie. W zestawie znajdziemy jeden worek, który średnio powinien wystarczyć na około dwóch miesięcy pracy odkurzacza. Z nowych opcji, które pojawiły się w tym modelu to możliwość szybkiego uruchomienia odkurzacza po posiłkach. Wówczas konfigurujemy wcześniej opcję z miejscami odkurzania (wybieramy kuchnię i jadalnię, a także godziny odkurzania). Później nasz odkurzacz sam w odpowiednich widełkach czasowych odkurzacza wybrane lokalizacje.

W Roborock Q7 Max+ mamy baterię o pojemności 5200 mAh, więc jest to naprawdę spore ogniwo, dzięki czemu bez przeszkód za jednym razem odkurzymy duże mieszkanie. W moim przypadku jest około 50 metrów kwadratowych i na maksymalnej mocy odkurzania zużywa około 45-50% baterii, przez co nawet 100 metrowe mieszkanie można dokładnie odkurzyć, gdy zmniejszymy moc wówczas zasięg roboczy wzrasta spokojnie do 120-140 metrów kwadratowych. Jeśli chodzi o zużycie wody podczas sprzątania. Pojemnik wystarczy na mało intensywne jednokrotne przetarcie około 50 metrów kwadratowych, im intensywność zwiększymy tym jednak będzie ta powierzchnia mniejsza.

Oprogramowanie

Ci z Was którzy na co dzień korzystają z Roborocków nie powinni czuć się zawiedzeni. Aplikacja jest taka sama jak przy pozostałych modelach, ale przy okazji Roborock Q7 Max+ mamy ogromną wręcz ilość funkcji związanych z możliwościami samego odkurzacza. Jeśli chodzi o tworzenie map mieszkania Chińczycy udostępnili nam dwie opcje. Sam przejazd bez sprzątania, wówczas trwa to znacznie krócej (około 1/3 całego sprzątania). Druga opcja to skanowanie przy pierwszym sprzątaniu. Oczywiście mapę później możemy odpowiednio zmodyfikować. Podzielić na odpowiednie pokoje, wyodrębnić dodatkowe powierzchnie, stworzyć strefy zakazane czy ustawić kolejność sprzątania konkretnych pomieszczeń. To wszystko nawet w widoku 3D –  dodać meble i inne przedmioty. Opcji jest oczywiście więcej, ale to pokazuje jak bardzo możemy dostosować wszelkie możliwości odkurzacza pod własne preferencje. W przypadku możliwości związanych z tym odkurzaczem mamy jeszcze możliwość zdalnego sterowania urządzeniem, ustawienia automatycznego opróżniania sprzętu czy tworzenia automatyzacji. Oczywiście sam odkurzacz komunikuje się z nami głosowo i to w języku polskim. Podobnie wygląda sprawa w przypadku samej aplikacji, ta również jest w naszym rodzimym języku.

Podsumowanie

Roborock Q7 Max+ to bardzo udany zestaw, który przede wszystkim świetnie odkurza. Po pierwszej konfiguracji jesteśmy w stanie sprzątanie naszego mieszkania praktycznie w pełni zautomatyzować, a jedynie raz na dwa miesiące sprawdzać poziom zapełnienia worka. W przypadku mycia na morko jest trochę więcej zabawy, bo trzeba prać od czasu do czasu dostawkę, a także uzupełniać wodę, ale mimo wszystko obsługa ograniczona jest do minimum. Bardzo dobre wrażenie również aplikacja, która daje nam sporo dodatkowych opcji personalizacji. Dzięki czemu możemy wszystkie elementy sprzątania ustawić pod siebie. Oczywiście Roborock Q7 Max+ nie należy do najtańszych rozwiązań. Za robota wraz z stacją dokującą przyjdzie nam zapłacić około 2500 zł. Można znaleźć w tej półce nieco tańsze rozwiązania, ale mimo wszystko Roborock broni się bardzo dobrymi parametrami i możliwościami, gdzie nie zawsze otrzymujemy dobrą jakość wykonania czy moc ssącą na poziomie 4200 Pa. Roborock Q7 Max+ jest zdecydowanie wart polecenia.

Urządzenie do testów dostarczyła firma Jamicon, oficjalny dystrybutor marki Roborock w Polsce.