Mobvoi TicWatch Pro 3 Ultra

Mobvoi TicWatch Pro 3 Ultra – test

Last updated:

Na sklepowych półkach pojawia się całkiem sporo różnej maści urządzeń z kategorii smartwatch czy smartband. Jednak w większości wypadków są to urządzenia z niższej półki cenowej. W przypadku high-endowych rozwiązań dominuje kilku producentów – między innymi Apple, Samsung czy Oppo. Jednak w ostatnim czasie pojawił się nowy gracz, który w Polsce nie jest tak popularny jak konkurencja ale wydaje się naprawdę ciekawym rozwiązaniem. Mowa w tym wypadku o Mobvoi TicWatch Pro 3 Ultra. Zapraszam do lektury pełnej recenzji urządzenia.

Zawartość pudełka oraz specyfikacja

Pudełko jak na smartwatcha niczym szczególnym się nie wyróżnia. Otrzymujemy prostopadłościenne opakowanie zachowane w ciemnej kolorystyce. Do tego całość wykonana z grubego kartonu. Co znajdziemy w środku? Przede wszystkim sam zegarek. Do tego dochodzi kabel ze złączem magnetycznym służącym do ładowania urządzenia. Tak poza tym nie znajdziemy żadnego innego elementu, no chyba, że liczymy jeszcze cały zestaw papierologii.

W przypadku specyfikacji raczej nie można narzekać. Otrzymujemy bowiem dedykowany rozwiązaniom mobilnym układ Qualcomma czyli Snapdragona Wear 4100. Do tego dochodzi 1 GB pamięci operacyjnej RAM, a także 8 GB wbudowanej pamięci wewnętrznej. Specyfikację uzupełnia 1,4 ekran AMOLED pracujący z rozdzielczością 454×454 pikseli. Do tego mamy drugi ekran LCD FSTN. Jest jeszcze zaimplementowane ogniwo o pojemności 577 mAh z ładowaniem magnetycznym. W przypadku modułów łączności bezprzewodowej mamy komplet najważniejszych rozwiązań począwszy od Wi-Fi, Bluetooth przez NFC oraz GPS i LTE. Tak właściwie jeśli chodzi o samą specyfikację nie można się do niczego przyczepić.

Jakość wykonania oraz design

Mobvoi TicWatch Pro 3 Ultra na pierwszy rzut oka wygląda jak standardowy zegarek nawet nie smart. Jest on całkiem sporych rozmiarów i na drobniejszą damską rękę może wyglądać masywnie, ale w przypadku męskich nadgarstków nie powinno być problemów. Całość została zamknięta w obudowie wykonanej z aluminium – koperta, a od spodu mamy plastikowe wykończenie. Całość pod względem designu wygląda naprawdę ciekawie. Mamy okrągłą kopertę bez dodatkowych udziwnień, dwa klawisze fizyczne po prawej stronie i tak właściwie tyle jeśli chodzi o rozwiązania związane z designem. Co do jakości poszczególnych elementów nie mam uwag. Nawet pod większym naciskiem żaden element nie skrzypi. Co ważne szczególnie dla tych, którzy wykorzystują zegarki to ekstremalnych zadań TicWatch Pro 3 Ultra spełnia normę wojskową MIL-STD-810G, dzięki czemu bez przeszkód przetrwa zanurzenie w wodzie, uderzenia itd. To jedna z norm wojskowych więc co do trwałości konstrukcji i jej jakości nie powinniście mieć najmniejszych zastrzeżeń. Wraz z zegarkiem otrzymujemy dosyć standardowy pasek w kolorze brązowym. Od frontu jest wykonany ze skóry natomiast z drugiej strony mamy gumę. Z jednej strony mamy większą wytrzymałość takiego zegarka (testowany egzemplarz przeszedł już przez parę rąk, a nie widać na nim śladów zużycia). Z drugiej dla fanów skórzanych pasków to połowiczne rozwiązanie. Oczywiście pasek w łatwy sposób możemy zdemontować i wymiana na nowy trwa kilka sekund.

Od frontu otrzymujemy duży 1,44 calowy wyświetlacz, metalową kopertę i dwa przyciski służące  do nawigacji. Pierwszy to klawisz menu i cofania, a przy dłuższym przyciśnięciu również załącza asystenta Google’a. Drugi dedykowany jest pod rozwiązania związane ze sportem. Plecki urządzenia to wyjście magnetyczne oraz komplet czujników w tym między innymi pulsoksymetr. Od tyłu przy samych zakończeniu paska mamy niewielkie przesuwane przyciski, które umożliwiają łatwy demontaż dwóch części paska.

Ekran

Tak właściwie ekrany mamy dwa, co nie zdarza się zbyt często w przypadku smartwatchy.  Moim zdaniem jest to jeden z elementów, które zdecydowanie wyróżniają Mobvoi TicWatch Pro 3 Ultra spośród innych urządzeń. Po pierwsze główny „standardowy” wyświetlacz to 1,44 calowy ekran typu AMOLED, który pracuje z rozdzielczością 454×454 pikseli. Do jakości wyświetlanego obrazu nie mam uwag. Obraz jest ostry, kolory dobrze odwzorowane. Choć trzeba wziąć pod uwagę, że gdy korzystamy z tego wyświetlacza to patrząc na wprost ekranu widać od czasu do czasu dodatkowe cienie. Ze względu na to, że ten ekran znajduje się pod drugim i ten pierwszy pozostawia drobną poświatę. Wynika to po prostu z konstrukcji urządzenia. W przypadku reakcji na dotyk również nie mam większych uwag, zegarek bez zbędnej zwłoki reaguje na wszelkie polecenia. Całość jest chroniona dodatkowo szkłem ochronnym Gorilla Glass oraz ma powierzchnię oleofbową, dzięki której nie widać tak wszelkich odcisków palców na ekranie. Drugi z wyświetlaczy jest dodany nam tym pierwszym co jest już jest nietypowe. Drugi ekran to zupełnie inna bajka to LCD FSTN czyli tak na dobrą sprawę unowocześniona wersja wyświetlaczy z znanych z zegarków z lat 90 (chyba dla mnie najlepsze porównanie). Przede wszystkim jest znacznie mniej energożerny, a czytelność pozostaje na wysokim poziomie. Tutaj działają dwie technologie czy odbłyśnik, który reguluje wyświetlany obraz w zależności od ilości padającego światła, gdy mamy go więcej działa mocniej. Przy dużych ciemnościach z kolei mamy podświetlenie ekranu z możliwością wyboru koloru (do dyspozycji jest 18 barw). Co ważne zegarek standardowo się przełącza na ten drugi wyświetlacz w trybie spoczynku czyli w sumie bardziej hardwareowa wersja AoD. Wyświetla wówczas bardziej podstawowe informacje, ale nie jest to tylko godzina, ale też ilość przebytych kroków, spalonych kalorii czy puls, bowiem ten tryb załącza się również przy treningach. Tak na dobrą sprawę możemy w nim działać bez dłuższy czas bez korzystania z kolorowego standardowego ekranu. Całość się sprawdza się w użytkowaniu , choć początkowo trzeba się trochę przyzwyczaić do dwóch wyświetlaczy. Ale dzięki zastosowaniu tego rozwiązania, nie musimy zegarka ładować codziennie, ale o tym za chwilę.

Bateria

Do naszej dyspozycji producent oddał ogniwo o pojemności 577 mAh, jak na smartwatch jest to bardzo dobry wynik. Ogniwo ładujemy przy pomocy złącza magnetycznego i ładowarki dołączanej do zestawu (mamy jedynie kabel bez wtyczki do gniazdka elektrycznego). Złącze magnetyczne nie jest do końca wygodne. Dużo bardziej uniwersalne jest chociażby ładowanie indukcyjne, tutaj zawsze musimy pamiętać, żeby wziąć ze sobą ładowarkę w innym wypadku w ogólnie nie naładujemy urządzenia. Druga sprawa to czas ładowania zegarka. Jest on długi trwa około 2 godzin, zakładając, że jest to ogniwo 577 mAh, to trwa to bardzo długo. Jeśli jednak chodzi o sam czas działania na jednym ładowaniu to tutaj mamy świetnie wyniki. Bez większych problemów wytrzymuje 3 dni ładowania, można ten czas wydłużyć chociażby czasowo przełączać w tryb Essential, który jest trybem oszczędzania energii, wówczas zyskamy około dodatkowego dnia pracy. Zegarek wówczas wykorzystuje przede wszystkim monochromatyczny wyświetlacz, choć nadal zachowuje dużą część wszelkiego rodzaju funkcji smart.

Oprogramowanie

Mobvoi TicWatch Pro 3 Ultra działa pod kontrolą systemu amerykańskiego giganta z Mountain View w wersji na smartwatche czyli Wear OS. W chwili pisania tej recenzji nie mamy jeszcze jego najnowszej wersji, ale producent już teraz zapowiedział, że update pojawi się niebawem. Mowa w tym wypadku oczywiście o łatce do numeru 3.0. Jakie nowości elementy zaimplementował producent? Komplet swoich autorskich aplikacji czyli TicHealth, TicExercise, TicPulse, TicSleep, TicOxygen, TicZen, TicBreathe, TicCare. Pierwszą podstawową problemem z samymi aplikacjami jest brak ich tłumaczeń na język polski. Po drugie część tych funkcjonalności można byłoby przenieść do bardzo podobnych aplikacji i zmniejszyć ich ilość. Powiem szczerze, że sam korzystałem głównie z dwóch pierwszych, które odpowiadają za działanie sportowe i funkcje. Aplikacje spełniają swoje zadanie, choć tak jak wspomniałem wcześniej można byłoby zmniejszyć ich ilość. Co do pozostałych dodatków, które dodaje producent, to nie mamy więcej większych fajerwerków. Jest kilka kart i tarcz autorstwa Mobvoi, ale nic co by szczególnie wpadło mi w oko. W większości wypadków korzystałem z dodatkowych zewnętrznych rozwiązań. Jeśli chodzi o płatności kartą. Producent zaimplementował NFC i w pełni kompatybilne Google Pay, więc po odpowiedniej konfiguracji mamy możliwości łatwego płacenia kartą w sklepach.

Łączność

Do naszej dyspozycji oddano tak właściwie wszystkie najważniejsze moduły łączności bezprzewodowej. Jest Wi-Fi, Bluetooth, oczywiście również wcześniej wspomniane NFC, a co dla wielu również jest ważne to moduł LTE, dzięki któremu możemy zegarek traktować jako autonomiczny twór. Nie mamy tutaj typowego slotu na kartę SIM, lecz eSIM więc trzeba sprawdzić przed zakupem czy  Wasz operator oferuje taką funkcjonalność. Aktualnie wszyscy operatorzy z tak zwanej wielkiej czwórki oferują takie rozwiązania, więc nie powinno być z tym problemu. W przypadku działania samych modułów łączności bezprzewodowej to nie mam uwag. Wszystko działa bez zarzutów nie pojawiły się żadne nagłe rozłączenia czy przerwania połączeń.

Podsumowanie

Mobvoi TicWatch Pro 3 Ultra to urządzenie, które bardzo pozytywnie zaskakuje. To był mój pierwszy kontakt z tym producentem, a tak właściwie ciężko jest się do czegokolwiek przyczepić. W sumie największy problem stanowił brak wsparcia dla ładowania indukcyjnego i nieco szybsze ładowanie. Zawsze chce się również dłuższego działania na jednym ładowaniu, ale tutaj wynik trzech dni jest naprawdę świetny (standardowo swojego Galaxy Watch 4 ładuje codziennie czasem co drugi dzień). Liczę, że w przyszłości producent przetłumaczy na język polski autorskie aplikacje. Za około 1500 zł otrzymujemy kompletny zegarek ze wszystkimi bajerami, którymi oczekujemy od smartwatcha z wyższej półki. Mobvoi TicWatch Pro 3 Ultra to bardzo mocna konkurencja zarówno dla Galaxy Watcha 4 jak i Apple Watch.

lexicon full bundle crack dark souls download recover my files crack