POCO M4 5G – recenzja

Seria urządzeń POCO szturmem zdobyła rynek. Wydany w 2021 roku POCO M3 przykuł uwagę recenzentów i użytkowników nie tylko bardzo atrakcyjną ceną, ale także przyzwoitą wydajnością i naprawdę solidnym wykonaniem. Jak na jego tle wypada następca, POCO M4 5G?

Zawartość pudełka oraz specyfikacja

Telefon zaleca się do naszych zmysłów jeszcze przed otworzeniem pudełka – urządzenie dostarczane jest w jaskrawożółtym, estetycznym opakowaniu, wykonanym z solidnego, pokrytego gładkim laminatem kartonu.

W środku – poza samym smartfonem rzecz jasna – znajdziemy standardową “papierologię” w postaci instrukcji i karty gwarancyjnej, zestawu naklejek z logotypem POCO, kluczyk do wyciągania tacki na kartę SIM z urządzenia i…ładowarkę. Warto to mocno podkreślić, gdyż obecnie większość producentów odchodzi od dodawania tak podstawowego akcesorium do swoich urządzeń. Cóż – można godzinami debatować o zasadności takiego rozwiązania, ale to rozmowa na zupełnie inną okazję. Cieszy jednak, że Xiaomi (właściciel marki POCO) dodaje do urządzenia szybką, 33-watową ładowarkę.

Jakość wykonania oraz design

Telefon pozytywnie zaskakuje jakością wykonania. Producent zrezygnował ze szklanych plecków (i słusznie!), które coraz częściej możemy spotkać w popularnych średniakach, i zdecydował się na w pełni plastikowe wykończenie. I tak, wiem – tworzywo nie ma tego feelingu premium, ale w mojej ocenie to dobry krok. Dzięki takiemu rozwiązaniu tył telefonu nie rozpadnie się w drobny mak po niefortunnym upadku, co ma kluczowe znaczenie dla takich niezdar jak ja. Ponadto, pełni to również ważną funkcję wizualną – szkło natychmiast zbiera nieestetyczne odciski palców, zaś matowa, plastikowa obudowa…również je zbiera, ale są one znacznie, znacznie mniej widoczne.

Smartfon jest solidnie spasowany, nie zdarzyło się, aby obudowa nieprzyjemnie zaskrzypiała podczas silnego chwycenia jej w dłoń. Przyciski głośności stawiają przyjemny opór i cieszą uszy charakterystycznym, twardym kliknięciem. Ogólnie, nie mam się do czego przyczepić, zwłaszcza biorąc pod uwagę cenę urządzenia.

Jeśli zaś chodzi o design całości, Xiaomi zadziałało bardzo zachowawczo, gdyż POCO prezentuje się bardzo standardowo. Nie oznacza w żadnym wypadku, że jest on brzydki, jednak jego nijakie wzornictwo nie wyróżnia się specjalnie na tle konkurencyjnych rozwiązań. To, co w mojej ocenie naprawdę zasługuje na uwagę, to zrezygnowanie z klasycznego notcha na rzecz odseparowanego od górnej krawędzi aparatu do selfie. Wygląda to subtelnie i nowocześnie, znacznie ciekawiej, niż wszechobecne wcięcie w kształcie łezki, lub znienawidzona przez niektórych szeroka monobrew.

Podobać się może jednak kolorystyka całości. Egzemplarz testowy mieni się niebiesko-białym gradientem, który potrafi przykuć uwagę użytkowników ceniących barwne wzornictwo.“Podbródek”, czyli dolna krawędź M4 jest stosunkowo mała, zaś rozstawienie przycisków przemyślane na tyle dobrze, że nie miałem problemu z operowaniem smartfonem jedną dłonią.

Ekran

POCO M4 wyposażony jest w ekran LCD o przekątnej 6.60” i rozdzielczości 1080 x 2400 pikseli i – co bardzo istotne – odświeżaniu o wartości 90 Hz. Cieszy zwłaszcza stosunkowo wysoki framerate ekranu, gdyż ma on bezpośredni wpływ na komfort pracy z urządzeniem. Animacje są zauważalnie płynniejsze, zaś reakcja na dotyk wydaje się być niemal natychmiastowa. Nie jest to oczywiście poziom znany z flagowców marek takich jak Samsung czy Huawei, ale zaręczam, że różnica jest odczuwalna.

Sam panel nie pozostawia wiele do życzenia. Obraz jest klarowny i ostry, kolory odpowiednio nasycone, zaś kąty widzenia więcej niż zadowalające. M4 pozwala na włączenie (i zaplanowanie w harmonogramie) tzw. trybu czytania, wyraźnie ocieplającego wyświetlany obraz. To miły dodatek, który pomoże odpocząć oczom po intensywnym dniu pracy. Warto również dodać, że POCO pozwala na ograniczenie odświeżania do standardowych 60 Hz, co korzystnie wpłynie na długość pracy na jednym ładowaniu. Gwarantuję jednak, że po doświadczeniu słodyczy płynnego odświeżania, powrót do 60 Hz może być bolesny.

Naturalnie, można narzekać, że nie jest to OLED, albo że odświeżanie mogłoby być jeszcze wyższe. Spójrzmy jednak na to realnie – w tym przedziale cenowym ekran najnowszego POCO wypada naprawdę dobrze.

Bateria

Z chęcią przyznam, że bateria w omawianym smartfonie sprawdza się naprawdę wyśmienicie. Początkowe wątpliwości budziła mniejsza niż poprzedniku pojemność (5000 mAh w M4 w stosunku do aż 6000 mAh w M3), jednak zostały one całkowicie rozwiane już po kilku dniach intensywnych testów. Akumulator spisywał się tak dobrze, że…miałem problem z jego całkowitym rozładowaniem!

Nie ma w tym cienia przesady. Telefon odłączony o godzinie 08:00, po całym dniu intensywnego używania (YouTube, Netflix, nawigacja, streaming muzyki, dane komórkowe…) ok. godziny 23:00 wskazywał 12%, co w mojej ocenie jest znakomitym wynikiem. Naturalnie, warto odpowiednio uśrednić moje zużycie akumulatora, gdyż wspomniane aplikacje nie pracowały cały czas – niemniej, nawet mając to na uwadze wytrzymałość ogniwa w POCO robi wrażenie. Wisienką na torcie niech będzie fakt, że podczas testów korzystałem głównie z bateriożernego odświeżania na poziomie 90 Hz.

Pięknym dopełnieniem wytrzymałości baterii w tym smartfonie niech będzie krótki czas ładowania (od 0 do 100% w niewiele ponad godzinę) i wspomniana wcześniej szybka ładowarka o wydajności 33 watów. Na koniec niestety mały minus – M4 nie wspiera ładowania indukcyjnego.

Aparat

Opinia krótka i bolesna niczym cięcie bez znieczulenia – aparat w POCO M4 jest zwyczajnie słaby. W mocnym słońcu potrafi zrobić zdjęcia na akceptowalnym poziomie, natomiast w warunkach gorszych niż idealne zaczynają ujawniać się wszelkie niedoskonałości matrycy – miękkie, pozbawione detali krawędzie czy słabo nasycone kolory. Stosunkowo niska jakość aparatu jest jak najbardziej do przełknięcia, gdy efekty naszych sesji oglądamy na ekranie smartfona. Jednak po przyjrzeniu się im na pełnowymiarowym panelu (choćby monitorze komputerowym) zdjęcia prezentują się bardzo, bardzo przeciętnie.

Jeszcze gorzej wygląda praca przy użyciu obiektywu ultrawide. O jakiejkolwiek ostrości można mówić w zasadzie wyłącznie w centrum kadru, zaś im bliżej krawędzi, tym rozmycie jest większe. Nie zachwycają również sprane, pozbawione życia kolory.

Nieco lepiej wygląda kwestia nagrań wideo. Dzięki stabilizacji filmy kręcone z ręki prezentują się zaskakująco dobrze, pomimo niewielkiej ostrości samych nagrań. Cieszy również obecność trybu 1080p w 60 klatkach na sekundę.

Sytuację odrobinę ratuje tryb PRO, pozwalający na wprowadzenie manualnych nastaw do aparatu czy nawet – uwaga – zapisywanie zdjęć w formacie RAW.

Ujmę to tak – jeśli aparatu w telefonie używasz głównie do zdjęć, których główną zaletą ma być praktyczna treść, nie zaś piękna forma, M4 nie powinien Cię rozczarować.

Czytniki biometryczne

FACE ID nie zostało do pory odpowiednio zaadaptowane do urządzeń z Androidem, w związku z tym lwia ich część korzysta ze standardowych (co nie oznacza gorszych!) czytników linii papilarnych. Nie inaczej jest w tym przypadku – budżetowego POCO również wyposażono jest w takie rozwiązanie. Uważam, że znajduje się ono w optymalnym miejscu, po prawej stronie obudowy. Nigdy nie byłem fanem czytników na pleckach urządzenia, zaś najwygodniejsze, umieszczone w podbródku telefonu zostały pożarte przez rozrastające się ekrany. Alternatywą zostaje czytnik zatopiony w ekranie, jednak myślę, że nie stanowią one (póki co) dobrej alternatywy dla rozwiązania znajdującego się w omawianym urządzeniu.

Rozpoznawanie palca trwa ułamek sekundy, niezależnie od warunków. Korzystałem z telefonu w kuchni, podczas treningów, niesprzyjającej, zimowej pogody i w znacznej większości przypadków nie miałem żadnych problemów z dostaniem się do ekranu głównego. Duży plus!

Oprogramowanie

M4 działa w oparciu o system Android 11 oraz nakładkę MIUI 12.5.3. Jak taki zestaw sprawdza się w praktyce?

Korzystam ze smartfonów Xiaomi od kilku lat i cenię nakładkę MIUI. Nie wszystkim musi ona przypaść do gustu, jednak śmiem zakładać, że spora część użytkowników szybko się z nią polubi.

Co najbardziej mi się w niej podoba?

  • Czytelny i nowoczesny ciemny motyw obejmujący cały interfejs urządzenia
  • Menu skrótów oraz belkę powiadomień wywoływaną z dwóch przeciwległych boków ekranu (wymaga to przyzwyczajenia)
  • Centrum kontroli w dwóch wariantach, klasycznym i nowoczesnym
  • Możliwość nawigowania po systemie intuicyjnymi i wygodnymi gestami

To naturalnie tylko wycinek całego interfejsu, jednak na te aspekty warto zwrócić uwagę. Obsługa telefonu gestami jest niezwykle dynamiczna i już po chwili zacząłem zastanawiać się, jak kiedykolwiek mogłem korzystać ze standardowych przycisków. Podobnie wygląda kwestia zmodernizowanego centrum kontroli – jest ono bardzo czytelne, zaś najważniejsze funkcje, takie jak dane komórkowe czy Wi-Fi znajdują się w łatwo dostępnych blokach na jego szczycie.

Nie obyło się jednak bez zgrzytów. Menu wielozadaniowości potrafi okazyjnie sprawiać problemy i zwyczajnie…ukrywać poza ekranem wywołane aplikacje. Bywa to irytujące i jest obecnie również w moim prywatnym POCO M3. Cóż, pozostaje mieć nadzieję, że zostanie to naprawione w jednej z kolejnych aktualizacji.

M4 wyposażony jest w zestaw preinstalowanych aplikacji, takich jak kalkulator, zegar, dyktafon, odtwarzacz wideo czy skaner kodów QR. Cóż, trudno oczekiwać od nich fajerwerków, ale ich używanie było jak najbardziej komfortowe i nie czułem potrzeby, aby szukać zamienników w przepastnej kieszeni sklepu Google Play.

Telefon pozwala na klonowanie aplikacji, czyli uruchamianie dwóch niezależnych instancji np. Facebooka czy Instagrama. W pewnych specyficznych przypadkach potrafi się to przydać i jeśli z jakiegoś powodu masz więcej niż jeden profil na swojej ulubionej społecznościówce, z pewnością docenisz tę funkcję.

Multimedia

Poco M4 z ma szansę spodobać się miłośnikom przewodowych rozwiązań, gdyż wyposażony został w rzadko obecnie spotykane złącze 3.5 mm. Nie ma sensu dyskutować o przewadze łączności bezprzewodowej nad przewodową, gdyż sprowadza się to tak naprawdę wyłącznie do osobistych preferencji. Jeśli jednak uznamy to za zasadne, bez problemu posłuchamy muzyki na standardowych słuchawkach, gdy te korzystające ze standardu Bluetooth się rozładują. Nie mam żadnych zastrzeżeń co do jakości odtwarzanego dźwięku. Ot, poprawne stany średnie.

Tym, co zwraca uwagę, to obecność zestawu dwóch głośników. Obecne flagowce – głównie ze względu na coraz obszerniejsze ekrany – przyzwyczaiły nas do pojedynczego głośnika na spodzie urządzenia. Może być to dokuczliwe, gdyż łatwo wtedy o zasłonięcie źródła dźwięku dłonią. Takie rozwiązanie niejako wymusza trzymanie telefonu (np. podczas oglądanie filmów) w nienaturalnej pozycji.

Problem ten nie występuje w POCO M4, gdyż na szczycie urządzenia, tuż za obszernym grillem znajdziemy drugi głośnik. Takie rozwiązanie ma wpływ nie tylko na ergonomię całości, ale i na ogólny poziom głośności, dzięki któremu smartfon może z powodzeniem zastąpić niewielki głośnik bezprzewodowy.

Również jakość dźwięku nie pozostawia wiele do życzenia. Naturalnie, trudno mówić o ekstatycznych doznaniach w przypadku skompresowanej muzyki z telefonu, ale nie mam specjalnie się do czego przyczepić. Moje ukochane The Prodigy na POCO brzmiało całkiem soczyście.

Wydajność

M4 wyposażony jest w procesor MediaTek Dimensity 810 i w 4 lub 6 GB Ram (6 w przypadku mojego egzemplarza). Nie są to w żadnym wypadku flagowe podzespoły, ale telefon pracuje zaskakująco żwawo. Przez pierwsze dni smartfon zachowywał się naprawdę zadowalająco – aplikacje wczytywały się sprawnie, interfejs niemal błyskawicznie reagował na moje działania. Wrażenie robiła ogólna płynność działania, zaś to wrażenie było podbijane przez wysoką częstotliwość odświeżania ekranu. Poezja! Nawet podczas wywoływania menu wielozadaniowości nie spotkałem się z żadnymi spowolnieniami.

Pięknie, prawda? Cóż – ten efekt utrzymywał się przez pierwsze dni testów, zaś w drugim tygodniu zacząłem odczuwać wyraźne spowolnienie pracy urządzenia. Pojawiły się pierwsze, zauważalne przycięcia animacji, przełączanie się pomiędzy apkami utraciło płynność i dynamikę, zaś uruchamianie np. aparatu czasem trwało nawet kilka sekund.

Nie zrozumcie mnie źle – POCO M4 to budżetowe urządzenie i charakter jego pracy jest jak najbardziej spójny z przedstawioną przez producenta specyfikacją. Uczulam jednak, że urok świeżości może ulotnić się po kilku / kilkunastu dniach intensywnego użytkowania.

Na deser, gry. POCO zaskakująco dobrze radził sobie przy takich tytułach jak Real Racing 3 czy Dead Trigger 2. Płynność utrzymywała się na naprawdę wysokim poziomie, nie spotkałem się ze spadkami wydajności, które miałyby negatywny wpływ na rozgrywkę. Nieco gorzej telefon wypadł przy grze Asphalt 9: Legends, gdzie animacja oscylowała w okolicach 40-45 klatek na sekundę. Jeśli mobilny gaming nie jest Twoją największą pasją, raczej nie będziesz narzekał na wydajność M4 w grach.

Łączność

Telefon obsługuje cały zestaw standardów łączności takich jak Wi-Fi, 5G, Bluetooth czy rzecz jasna GPS. Poza GPS-em (o którym za chwilę), nie napotkałem żadnych problemów z komunikacją. Słuchawki na BT parowały się natychmiast, urządzenie nie miało również żadnych problemów z utrzymaniem przesyłu danych z domowym routerem, nawet jeśli znajdowałem się od niego w znacznej odległości.

Pewne zastrzeżenia mogę mieć jedynie do pracy aplikacji “Mapy” od Google, gdyż w przypadku pieszej nawigacji, punkt na ekranie przedstawiający urządzenie potrafił wędrować we wszystkie strony czy wskazywać zły kierunek. Nadmienię, że z usterką tą spotkałem się również w innych telefonach Xiaomi, trudno więc uznać to za wadę samego M4. W przypadku jazdy samochodem problemy te nie występowały wcale.

Haptyka

To pozornie niewielka zaleta, ale była dla mnie tak istotna, że zasłużyła na oddzielny akapit. Ze łzami w oczach wspominam siermiężne, ociężałe silniczki odpowiadające za wibracje w smartfonach. Doskonale pamiętam, jakie nieprzyjemne uczucie wywoływała drżąca w dłoniach Motorola G5 S.

Sytuacja jednak uległa zmianie i już od kilku lat możemy spotkać w telefonach ze średniej, czy nawet niższej półki tzw. silniki haptyczne. Obchodząc szerokim łukiem żargon techniczny można powiedzieć, że to rozwiązanie, które niemal bezbłędne symuluje prawdziwy nacisk, realne kliknięcie klawisza. Zaręczam, że działa to znakomicie, i informacja zwrotna od POCO była nie tylko przyjemna, ale i niezwykle praktyczna.

Trudno to tak naprawdę opisać. Właściciele iPhone’ów czy nowych MacBooków znają tę funkcję od lat, cieszę się, że się zadomawia ona w tańszych urządzeniach.

Podsumowanie

POCO M4 to naprawdę przyzwoity smartfon. Niezła wydajność, responsywny interfejs (przynajmniej na początku) czy bardzo wytrzymała bateria sprawiają, że to solidna propozycja dostępna za stosunkowo niewielką kwotę. Warto jednak pamiętać o słabej jakości zdjęć i nagrań – jeśli mobilna fotografia i aktywność w mediach społecznościowych odgrywają dla Ciebie kluczową rolę, zalecam poszukanie alternatywnych rozwiązań.

POCO M4 5G – recenzja
Podsumowanie
Jakość wykonania/design
6.5
Ekran
8
Bateria
9
Aparat
4
Wydajność
6
Cena / Jakość
7
Ocena użytkowników0 Votes
0
Zalety
Przyzwoita wydajność
Ekran 90 Hz
Wytrzymała bateria
Brak klasycznego notcha
Bardzo responsywny czytnik linii papilarnych
Szybka ładowarka w zestawie
Nieźle wykonany
Wady
Po kilkunastu dniach testów wyraźnie zwolnił
Błędy w nakładce MIUI
Słaby aparat
6.8
Ocena