motorola edge 20 pro

Motorola Edge 20 Pro – recenzja

Last updated:

Motorola od pewnego czasu mocno rozwija portfolio swoich urządzeń. Jakiś czas temu na sklepowych półkach pojawiły się smartfony sygnowane rodziną Edge 20. Wśród nich najmocniejszy zdecydowanie jest testowana przeze mnie –  Motorola Edge 20 Pro. Jak się sprawuje w praktyce? Zapraszam do lektury całej recenzji.

Zawartość pudełka oraz specyfikacja

Motorola od pewnego czasu już nas przyzwyczaiła do standardowego stylu opakowań czyli ciemno granatowa kolorystyka. Do tego całkiem spore rozmiary (jak na smartfony). Co jednak znajdziemy w środku? Przede wszystkim samo urządzenie. Do tego dochodzi ładowarka z odczepialnym kablem USB typu C, proste silikonowe etui. W zestawie  znalazłem jeszcze dodatkowo kabel USB C-HDMI, który będzie współpracować z usługą Ready for. Jak na standardy smartfonowe cały zestaw jest trochę bardziej rozbudowany, chociażby ze względu na dołączony kabel do Ready for. Zestawu nie można nazwać bogatym, ale zdecydowanie poprawia ogólny odbiór urządzenia.

W przypadku specyfikacji Motoroli Edge 20 Pro mamy tak na dobrą sprawę prawie najmocniejszego flagowca. Dlaczego „prawie”? Przede wszystkim dlatego, że nie mamy jeszcze w nim układu Qualcomma Snapdragon 888, lecz nieco słabszego Snapdragona 870. Takie rozwiązanie ma też swoje plusy o których wspomnę później. Do tego dochodzi jeszcze 12 GB pamięci operacyjnej RAM, a także 256 GB pamięci ROM. Mamy również całkiem spory ekran 6,7 calowy ekran wykonany w technologii OLED wraz z odświeżaniem 144 Hz. Specyfikację uzupełnia bateria o pojemności 4500 mAh wraz z technologią szybkiego ładowania. Trzy główne aparaty odpowiednio 108 Mpx, 16 Mpx szerokokątny oraz 8 Mpx teleobiektyw. Od frontu zaimplementowano z kolei 32 Mpx jednostkę. Pełną specyfikację urządzenia znajdziecie w tabelce poniżej.

Design oraz jakość wykonania

Powiem szczerze, że w ostatnim czasie coraz ciężej wyróżnić się na tle dziesiątek identycznych urządzeń dostępnych na sklepowych półkach. Producenci starają się jak mogą, dwojąc się i trojąc. Czego efektem jest coraz częstsze wykorzystanie np. skóry ekologicznej czy innych bardziej niesztampowych rozwiązań. W przypadku Motoroli Edge 20 Pro mamy raczej do czynienia standardem, ale wysoką jakością wykonania. Po pierwsze urządzenie nie należy do najmniejszych tego typu rozwiązań. Jednak mimo wszystko kilka ciekawych akcentów designerskich znajdziemy w nim. Najwięcej pod względem designu dzieje się na pleckach smartfonu. Owszem wyspa jest duża, ale nie kosmicznych rozmiarów. Po drugie mamy ostro ścięte krawędzie wykonane z aluminium. Dzięki lekko zaoblonej tylnej klapce producent pokusił się o dodanie delikatnego gradientu, dzięki czemu całość mieni się i wygląda naprawdę ciekawie. Oczywiście też ten efekt może się różnić w zależności od wybranej wersji kolorystycznej, ale przy ciemnym granacie wygląda całość co najmniej ciekawie. Co do jakości wykonania nie mam większych uwag. Wszystkie elementy urządzenia są bardzo dobrze spasowane. Nie ma żadnych elementów, które mogłyby skrzypieć czy coś więcej by się działo. Co jest również sporym plusem. Mimo całkiem sporych rozmiarów telefon dobrze leży w dłoni i jest dosyć smukły. Choć dla tych, którzy mają małe dłonie może być problem z obsługą jedną ręką.

Od frontu otrzymujemy duży 6,7 calowy wyświetlacz. Przy górnej belce na środku mamy przedni obiektyw aparatu. Nieco wyżej zaimplementowano głośnik do rozmów. Najwięcej elementów standardowo rozmieszczono na krawędziach urządzenia. Idąc od lewej mamy klawisz do asystenta głosowego Google’a. Na dolnej z kolei umieszczono tackę na kartę SIM, jeden z mikrofonów, głośnik multimedialny oraz wyjście USB typu C. Górna krawędź to drugi z mikrofonów. Na ostatniej umieszczono dwa fizyczne klawisze. Nieco dłuższy przycisk służący regulacji głośności oraz power z zintegrowanym czytnikiem linii papilarnych. Plecki urządzenia to z kolei średniej wielkości wyspa na potrójny główny aparat wraz z diodą doświetlającą LED.

Co do jakości poszczególnych elementów nie mam uwag, wszystkie elementy są dobrze spasowane i nie ma prawa nic skrzypieć. Jeśli chodzi o sam design, nie znajdziemy tutaj niczego odkrywczego, ale z kolei całość wygląda przyjemnie dla oka i dobrze korzysta się z tego telefonu na co dzień.

Ekran

Do naszej dyspozycji oddano całkiem spory 6,7 calowy ekran, który działa w maksymalnej rozdzielczości Full HD+ czyli 1080×2520 pikseli. Daje zagęszczenie pikseli na poziomie 409 ppi. Do tego dochodzi odświeżanie ekranu 144 Hz, a całość wykonana jest w technologii OLED. Co do jakości wyświetlanego obrazu nie mam większych uwag. Jednak tutaj mocno zależy od tego z jakich funkcji  i ustawień telefonu korzystamy. Przy nasyconej palecie barw faktycznie przyczepić się nie można – kolory są ładne, dobrze odwzorowane. Jednak biorąc pod uwagę drugą opcję kolorystyki wyświetlacza czyli „naturalne” to kolory są mocno przytłumione. Mam spore wątpliwości czy czasem producent nie poszalał aż nazbyt. Trzeba też wziąć pod uwagę, że mimo iż ekran obsługuje HDR10+ to nie we wszystkich aplikacjach streamingowych całość działa jak należy. Podobnie jest z wyższym 144 Hz odświeżaniem ekranu. Ta, tak na dobrą sprawę odpala się jedynie podczas grania. Standardowo całość działa (system i podstawowe aplikacje w 60 Hz)  W przypadku reakcji na dotyk i szybkości działania samego wyświetlacza nie mam najmniejszych uwag. Całość działa bez zarzutów. Opcji związanych z ustawieniami ekranu jest całkiem sporo i można nieco spersonalizować całość pod siebie. Jak przystało na mocnego średniopółkowca otrzymujemy również zestaw dodatkowej ochrony wyświetlacza. Czyli szkło Gorilla Glass, do tego dochodzi powierzchnia olefofobowa, dzięki której możemy łatwiej czyścić ekran telefonu.

Bateria

Do naszej dyspozycji oddano ogniwo o pojemności 4500 mAh jest to wynik przyzwoity i na tle konkurencji raczej jest już standardem. Jednak jeśli chodzi o samo działanie na jednym ładowaniu całość wygląda lepiej niż przeciętnie. Bez większych przeszkód urządzenie może działać do dwóch dni, co rzadko się zdarza w przypadku tego typu telefonów z wyższej półki. Mamy również technologię szybkiego ładowania, dzięki której naładujemy telefon z maksymalną mocą do 30 W. Dzięki czemu cały smartfon naładujemy w około godzinę i piętnaście minut, a na szybkie podładowanie nie będziemy musieli zbyt długo czekać. Szkoda, że Motorola nie zdecydowała się na dodanie ładowania bezprzewodowego. Przy telefonie, który aspiruje do bycia wysokopółkowcem takie rozwiązanie powinno zostać zaimplementowane. Poniżej znajdziecie wyniki benchmarków samej baterii.

Aparat

W Motorola Edge 20 Pro zaimplementowany zostały trzy główne aparaty odpowiednio 108 Mpx o świetle f/1.9, następnie szerokokątny 16 Mpx i f/2.2 oraz teleobiektyw 8 Mpx i f/3.4. Od frontu otrzymujemy aparat 32 Mpx. Na papierze całość wygląda całkiem przyzwoicie. Szczególnie matryca 108 Mpx robi wrażenie, jednak w praktyce zdjęcia są robione w podstawowym trybie 12 Mpx. Co do jakości samych zdjęć nie mam najmniejszych uwag. Zakładając oczywiście że mamy dobre oświetlenie, gdy jakość spada, wówczas musimy się liczyć z większą ilością szumów, a w nocy zdjęcia jakościowo wypadają po prostu źle. Pozostałe dwa aparaty bronią się tylko częściowo. Szerokokątny 16 Mpx nie odstaje zauważalnie od głównego, ale już tez teleobiektyw wypada znacznie gorzej. Widać, ze optyka nie zbiera tyle światła ile powinna. Co przekłada się na mocno przeciętne zdjęcia nawet przy dobrym oświetleniu. Warto nadmienić, że pod względem oprogramowania otrzymujemy całkiem niezły wachlarz możliwości. Motorola oprogramowanie zrobiła po swojemu, dzięki czemu całość wygląda naprawdę dobrze. Wszystkie najważniejsze opcje mamy zawsze pod ręką, a jest ich całkiem sporo. Poniżej znajdziecie galerię zdjęć wykonanych przy pomocy Motorola Edge 20 Pro.

Oprogramowanie

W momencie pisania tej recenzji telefon działał pod kontrolą systemu sygnowanego zielonym robocikiem w wersji 11. Do tego mamy pakiet bezpieczeństwa datowany na listopad bieżącego roku. Całość pod względem oprogramowania jest tak właściwie czystą wersją Androida. Producent w ostatnim czasie dorzuca nieco więcej swoich rozwiązań, choć nadal  nie ma ich dużo. Prócz standardowych apek czyli pakietów aplikacji od giganta z Mountain View – YouTube, Gmail, Google Zdjęcia. Mamy również aplikację Gry, Moto, ale nie ma wśród nich, które by jakoś szczególnie były rozbudowane. Bardziej uzupełniają rozwiązania, które oferują podstawowe aplikacje od Google’a niż coś więcej dodają od siebie. Więcej zmian czeka wygląd systemu przy okazji aktualizacji Motoroli Edge 20 Pro do najnowszej wersji systemu sygnowanego zielonym robocikiem czyli Androida 12. Jak na razie nie wiemy kiedy model ten otrzyma odpowiedni update, ale najpewniej trzeba będzie jeszcze chwilę poczekać.

 

Ready for – mobilny komputer stacjonarny

Wcześniej wspomniałem przy okazji zawartości pudełka, że prócz standardowego zestawu otrzymujemy również dodatkowy kabel USB typu C – HDMI. Dzięki niemu możemy podłączyć nasz telefon do komputera czy telewizora (choć w większości wypadków równie mamy opcję bezprzewodową). Całość może działać w dwóch trybach. W pierwszym, gdzie na ekranie telewizora, innego urządzenia wyświetlany są opcje tak jak na komputerze, ale nie jest to klon obrazu z telefonu. Możemy sobie odpalić Gmaila, Chrome czy inne aplikacje zainstalowane na telefonie, a także zagrać w gry. Wówczas ekran smartfona robi jako touchpad lub uniwersalny pilot. Całość działa naprawdę dobrze, nawet przy bezprzewodowym połączeniu opóźnienia nie są bardzo duże. Druga opcja to klonowanie obrazu ze smartfona, wówczas po prostu możemy całość widzieć jak na telefonie tylko w większym ekranie. Tutaj już nie jest to tak zaawansowane jak poprzednia wersja, ale może się przydać w kilku sytuacjach. Ready for to odpowiedź Motoroli na samsungowego dexa. Całość działa na podobnych zasadach i może być bardzo dobrym dodatkiem do codziennego korzystania z telefonu. Dodatkowo kabel mamy w zestawie, więc korzystanie z Ready for dla posiadaczy Motoroli Edge 20 Pro jest całkowicie darmowe.

Zabezpieczenia biometryczne

W przypadku Motoroli Edge 20 Pro mamy do czynienia z biometrią, którym jest czytnik linii papilarnych. Jest on zintegrowany z klawiszem power. Co jest dobrym rozwiązaniem, choć z drugiej strony oczekiwałbym mimo wszystko, że w telefonie za ponad 3000 zł otrzymamy wersję pod ekranem. Co do szybkości działania nie mam uwag. Działa szybko bez zbędnej zwłoki, a również podczas korzystania się nie ma potrzeby kilkukrotnego skanowania palca. Proces konfiguracji czytnika linii papilarnych nie różni się od przyjętego standardu. Mamy w kilku krokach zeskanować naszego palca i cała magia dzieje się sama.

Multimedia

W kontekście multimediów najnowszy telefon od Motoroli mocno kuleje. Owszem mamy OLED i wysokie odświeżanie 144 Hz, ale w praktyce nie wszystkie aplikacje streamingowe wspierają te rozwiązania. Tym bardziej, że potencjał w tym kontekście jak najbardziej był. Po drugie nie mamy głośników stereo, tylko jeden przy dolnej krawędzi. Gra on mocno przeciętnie. Również nie mamy wyjścia słuchawkowego mini jack 3,5 mm, co również trzeba uznać za minus. Aktualnie coraz więcej firm rezygnuje z tego rozwiązania. Motorola w przypadku swojego urządzenia pod względem multimediów nieco dała się wyprzedzić konkurencji. Liczę, że w przypadku kolejnych telefonów od tego producenta sytuacja poprawi się.

Wydajność oraz gry

Pod względem wydajności Motorola nie skąpiła pieniędzy. Nie mamy co prawda zaimplementowanego najnowszego układ od Qualcomma czyli Snapdragona 888, ale tutaj dodano Snapdragona 870, który owszem jest ciutkę słabszy, ale pod względem kultury pracy jest znacznie lepszy. Przede wszystkim mniej się grzeje od swojego flagowego brata. Specyfikację uzupełnia 12 GB pamięci RAM. Tak na dobrą sprawę na brak mocy obliczeniowej nie możemy narzekać. Mamy tak właściwie wszystko, nawet podczas odpalonych kilku aplikacjach nie ma mowy, by telefon zwolnił. Problem przegrzewania się Snapdragona 870 nie dotyczy, więc tutaj użytkownicy mogą spać spokojnie. Przy codziennym korzystaniu z telefonu jak i grach telefon nie dostaje zadyszki. Zapas mocy obliczeniowej jest całkiem spory. Poniżej znajdziecie wyniki benchmarków Motoroli Edge 20 Pro.

Łączność

Pod względem łączności otrzymujemy podstawowy zestaw. Mamy łączność 5G, Wi-Fi, Bluetooth w wersji 5.2, a także NFC. Tak na dobrą sprawę mamy wszystkie najważniejsze elementy, które są niezbędne do codziennego korzystania z telefonu na co dzień. Nie mamy również tutaj żadnego większej rewolucji. Wszystkie moduły działają bez większych problemów. Podczas testów nie dochodziło do  rozłączania się poszczególnych modułów. W przypadku braków tak na dobrą sprawę można jedynie odnotować brak portu podczerwieni. Jeśli natomiast chodzi jakość rozmów również nie dostrzegłem tutaj żadnych uchybień. Zarówno mnie jak i rozmówcę słychać dobrze, nie było też zbędnych innych trzeszczeń czy innych dodatkowych efektów dźwiękowych.

Podsumowanie

Motorola Edge 20 Pro to udany telefon. Jednak jego aspiracje do bycia pełnoprawnym flagowcem są trochę zbyt wysokie. Wcześniej trzeba byłoby usunąć kilka problemów, chociażby przeciętny główny aparat w szczególności jeśli chodzi o zdjęcia nocą. Również brakuje ładowania indukcyjnego czy pełnej wodoodporności. Reszta elementów to raczej mniej zauważalne błędy czy problemy, które można w ogólnych rozrachunku niemal pominąć. Warto też wspomnieć o cenie tego telefonu. Za 3300 zł możemy mieć aktualnie zauważalnie lepsze telefony, albo o podobnych parametrach, ale  po prostu tańsze o kilkaset złotych.

Motorola Edge 20 Pro – recenzja
Podsumowanie
Jakość wykonania/design
7.5
Ekran
7.5
Bateria
8.5
Aparat
7
Wydajność
8
Cena/jakość
7.5
Ocena użytkowników0 Votes
0
Zalety
dobra wydajność
Wady
brak ładowania indukcyjnego
brak wodoodporności
7.7
Ocena

More Stories
Nexus 5 „odwiedził” FCC?