TP-Link M7000 – test mobilnego routera

Mobilne routery ostatni raz miałem okazję testować jakiś dłuższy czas temu. Dlatego po kilku latach przerwy ponownie miałem okazję przetestować mobilny punkt dostępowy. W tym wypadku jest to urządzenie TP-Linka czyli M7000. Jak sprawuje się w praktyce? Czy wart jest zakupu? Przekonacie się czytając poniższą recenzję.

Zawartość pudełka

Pudełko jak przystało na niewielki sprzęt jest małych rozmiarów. W środku znajdziemy jedynie samo urządzenie, wymienne ogniwo oraz kabel micro USB do ładowania routera. Szkoda, że producent nie pokusił się o dodanie do zestawu praktycznego etui – jakiejś sakiewki, by w czasie podróży móc bezpiecznie je transportować.

Design oraz jakość wykonania

Urządzenie pod względem designu nie wyróżnia się niczym szczególnym. Na pierwszy rzut oka przypomina kształtem i fakturą kamień. Na wstępie warto powiedzieć urządzenie jest w całości wykonane z plastiku. Co prawda nie jest może tak odporne jak metal czy inne wykończenie, ale mimo wszystko wszystkie elementy są dobrze spasowane i nawet pod większym naciskiem nie ma mowy by coś więcej chrupało. Mamy tak właściwie do czynienia z dwoma rodzajami plastiku. Matowym, który jest delikatnie chropowaty pod ręką, a także z połyskiem, który jest śliski. W przypadku TP-Link M7000 głównie mamy do czynienia z tym pierwszym wykończeniem. Choć drugie również się pojawia na pleckach urządzenia i przy diodach. Natomiast już po samplu testowym widać, że ten z połyskiem będzie się zdecydowanie bardziej rysował od tego drugiego. Dzięki temu wykończeniu router jest dosyć lekki i poręczny, więc w torbie czy plecaku podczas podróży z całą pewnością nie będzie wadził.

Od frontu mamy tak właściwie cztery rzeczy – trzy diody. Idąc od góry wskaźnik naładowania baterii, połączenia z siecią komórkową oraz Wi-Fi. Nieco niżej został umiejscowiony klawisz power. Na górnej krawędzi z kolei mamy wyjście micro USB (szkoda, że nie USB typu C), a pod tylną klapką slot na kartę SIM oraz wyjmowalną baterię i przycisk reset.

Bateria

W przypadku routera M7000 mamy do czynienia z ogniwem o pojemności 2000 mAh, które możemy naładować przy pomocy wyjścia micro USB. Szkoda, że producent nie zdecydował się na implementację USB typu C, które jest swego rodzaju standardem wśród urządzeń mobilnych. Nie jest to duży minus, ale mimo wszystko jest. Co do długości działania na jednym ładowaniu producent sugeruje, aż do 8 godzin działania. Przy testach wynik jest ten zauważalnie niższy, ale przy takim standardowym działaniu gdy mamy podłączone około dwóch różnych urządzeń realnie możemy działać około 6 godzin. Jest to przyzwoity wynik i powinien wystarczyć np. podczas dłuższej podróży. Ładuje się ogniwo dosyć powoli, bo około 2-2,5 godziny. Bateria w przeciwieństwie do innych rozwiązań mobilnych w tym urządzeniu jest wyjmowalna.

Oprogramowanie

Tak właściwie cała magia związana z tym TP-Link M7000 jest związana z aplikacją tpMiFi, która umożliwia konfigurację i podłączenie całego urządzenia. Konfiguracja jest naprawdę prosta. Wcześniej mając naładowany router, wkładamy kartę SIM, następnie uruchamiamy sprzęt, a na telefonie instalujemy aplikację tpMiFi. Następnie łączymy się z siecią stworzoną przez router i dzięki temu możemy już wszystkie elementy konfigurować. Mamy możliwość sprawdzenia, kto ile danych pobiera, zmienić nazwę sieci i hasło itd. opcji jest całkiem sporo, i całość jest dobrze opisana, ale niestety TP-Link nie zdecydował się na przetłumaczenie aplikacji na język polski, co również należy zapisać na minus. Sama aplikacja jest jak najbardziej dobrze przygotowana i korzysta z niej się dobrze, ale brakuje do pełni szczęścia języka polskiego. Kolejne urządzenia do sieci dodaje się w standardowy sposób to znaczy, wpisując na nim dane dostępowe do sieci Wi-Fi. W ogóle można tak na dobrą sprawę korzystać ze standardowych ustawień i działać bez użycia tej aplikacji, ale mimo wszystko znacznie większe możliwości daje aplikacja i jej korzystanie.

Łączność

Producent twierdzi, że do TP-Linka M7000 można podłączyć nawet do 10 urządzeń i całość będzie działać z prędkością LTE. Nie miałem okazji testować, aż 10 urządzeń, ale przy kilku już powoli sieć łapała zadyszkę. Według danych producenta maksymalnie możemy pobierać z prędkością 150 Mbps, natomiast wysyłać dane z 50 Mbps. Myślę, że te wartości do zastosowań do pracy mobilnej jak najbardziej powinno wystarczyć. To mimo wszystko wygodniejsze niż podłączenie za każdym razem po USB routera, urządzenie możemy mieć w torbie tak na dobrą sprawę w ogóle o nim nie myśląc. Co prawda w dobie 5G liczyłem na nieco mocniejsze parametry, ale trzeba wziąć pod uwagę, że to jedno z najtańszych urządzeń od TP-Linka tego typu. Jest uboższe chociażby o ekran czy nieco słabsze parametry przepustowości sieci, ale mimo wszystko do kultury działania nie mam uwag. Przez okres testów nie miałem z urządzeniem żadnych problemów.

Podsumowanie

TP-Link M7000 to udane urządzenie, które zostało stworzone dla mniej wymagających użytkowników. Najlepiej będzie się sprawdzał w przypadku dwóch, trzech urządzeń podłączonych do sieci. Urządzenie też zostało dobrze wycenione, bo możemy je dostać za około 200 zł, co jest dobrą ceną zważywszy na możliwości.

More Stories
Nokia N9 w przedsprzedaży – znamy ceny!