0

Redmi 9A to kolejny, najtańszy przedstawiciel oddzielnej już od początku 2019 roku sub-marki Redmi należącej do Xiaomi. Czy kolejny smartfon za 400zł utrzyma trend bycia tym, który daje więcej od konkurencji? Ja na wstępie mam pewne wątpliwości czy jest to urządzenie lepsze od poprzednika Redmi 8A.

Zawartość pudełka i specyfikacja

Białe, zafoliowane pudełko zawiera wewnątrz następujące rzeczy:

  • Smartfon Redmi 9A
  • Ładowarka sieciowa ze złączem USB A 2.0
  • Kabel USB A 2.0 – microUSB
  • Igła do tacki na 2 karty nanoSIM i kartę microSD
  • Papierologia

Wszystko fajnie, ale niepokoi mnie to microUSB. I tak, wiem, że wszystkie konkurencyjne urządzenia w podobnej cenie też mają microUSB zamiast USB C. Dlatego nie miałbym nic przeciwko temu, bo to w końcu najniższa półka cenowa, która pewnych rzeczy powinna cierpliwie doczekać. Nie mniej jednak poprzednik naszego budżetowca – Redmi 8A, miał USB C.

Design i jakość wykonania

Nie spodziewałem się w tej cenie niczego innego od plastiku na pleckach, tak też jest w rzeczywistości. Wysokość 164,9mm, szerokość 77,07mm i grubość 9mm nie brzmi tak przerażająco. Należy jednak wziąć pod uwagę kilku-mm ramki wokół ekranu, które w połączeniem ze słabo wyprofilowanymi pleckami dają efekt klocowatości tego smartfona. Serio, jest on podobnej wielkości, co mój OnePlus 7T Pro, a w ręce sprawia wrażenie wielkiego i nieporęcznego klocka. Waga urządzenia to 194g. Nie mam problemu z dużymi ramkami, bo to oczywiste dla urządzenia w takiej cenie, ale nie rozumiem dlaczego musi być ono takie wielkie. Tym bardziej, że ekran o rozdzielczości HD+ nie prezentuje się najlepiej w takim rozmiarze. Tył urządzenia przyciąga uwagę drobną strukturą składającą się z okręgów, których środek skupia się w głównym (i jedynym na tyle) obiektywie. Mała, podłużna wysepka z obiektywem mieści w sobie także lampę błyskową oraz napis “13MP CAMERA”, tak jakby Redmi chciało się chwalić czymś zupełnie normalnym. Pod wysepką znajduje się pas idący prawie do samego dołu. Pas jest minimalnie wklęsły i nie ma na nim wspomnianej wcześniej struktury. Na pasie znajduje się położone bokiem logo Redmi oraz inne informacje. Niestety plastikowa obudowa mimo struktury strasznie się palcuje, do tego jest nieco śliska. Brakowało mi tu jakiegokolwiek czytnika linii papilarnych. Może to wciąż jeszcze nie pora aby trafił on do tego segmentu cenowego, nie wiem. Na froncie znajdziemy przykryty szkłem ekran z notchem w kształcie łezki. Nad ekranem, na krawędzi frontu i góry urządzenia znajduje się głośnik do rozmów. Tylko do rozmów, nie wspomaga on głośnika do mediów, więc nie ma mowy o stereo. Prawy bok urządzenia to przyciski głośności oraz przycisk Power znajdujący się niżej. Z lewej strony znajdziemy jedynie tackę na karty nanoSIM oraz kartę microSD. Płaska góra urządzenia to złącze minijack. Dół smartfona też jest płaski, co nie oznacza, że da się go postawić pionowo, wyważenie urządzenia to utrudnia. Dolna część Redmi 9A skrywa w sobie mikrofon, złącze microUSB (rozumiem to z uwagi na cenę, ale nie rozumiem dlaczego poprzednik miał USB C, a tu mamy downgrade) oraz głośnik. Urządzenie występuje w 3 wersjach kolorystycznych: Granite Grey, Peacock Green oraz Sky Blue, ja do testów dostałem tę pierwszą.

Ekran

Niektórych może razić w oczy ekran o IPS LCD rozdzielczości HD+, dokładnie mówiąc jest to rozdzielczość 720×1600. Moim zdaniem rozdzielczości kręcące się wokół HD nie są złe pod warunkiem, że zostały dobrane do odpowiednio wielkiego ekranu. Ekran 6,53″ to zdecydowanie za dużo, jego efektem jest zagęszczenie pixeli na poziomie 263ppi. Urządzenie ma coś na wzór “pseudo-bezramkowych” ramek, no bo jakby inaczej w 2020. Trzeba się jednak liczyć z tym, ze te ramki są wielkie niczym w Apple iPhone XR. Do tego dochodzi dość pokaźna bródka na dole i nie wielki notch w kształcie łezki. Wyświetlacz w takim razie zajmuje 81% frontu urządzenia, co nie powinno absolutnie nikogo dziwić w takiej cenie. Urządzenie posiada certyfikat TÜV Rheinland Low Blue Light zapewniający niską emisję niebieskiego światła, które jest niezdrowe dla naszych oczu.

Specyfikacja

Wewnątrz siedzi MediaTek Helio G25 rozpędzający 8 rdzeni ARM Cortex-A53 do 2GHz z układem graficznym PowerVR GE8320. Dostępne są dwie wersje pamięci operacyjnej typu LPDDR4x, możemy mieć 2GB RAM (co odradzam) lub 3GB RAM. Już w 2016 kupując swojego Xiaomi Redmi 3S Pro pomyślałem, że 2GB nie ma sensu i to za mało. Nie pomyślałbym, że 4 lata później urządzenie 200zł tańsze wciąż będzie dostępne w wersji 2GB RAM. Całe szczęście, ze producent nie oferuje 16GB pamięci na dane, tej mamy 32GB i jest typu eMMC 5.1.

Redmi 9A specs

Przechodząc do samego działania, nie jestem pewien czy to kwestia 2GB RAM’u czy źle zoptymalizowanego oprogramowania, ale smartfon z 87K w AnTuTu nie powinien się ścinać w systemie bez otwartych aplikacji. Cenie wybaczyć można tu bardzo dużo, ale wystarczy spojrzeć na starsze modele Redmi i Xiaomi w tej półce cenowej, aby wiedzieć, że jest słabo z działaniem. Lagujący interfejs nie oznacza, że Redmi 9A jest słaby, radzi sobie przyzwoicie w grach typu 8-Ball Pool, Minecraft, czy nawet Call of Duty: Mobile. CoD jest o dziwo nawet grywalny, co mnie pozytywnie zaskoczyło. Pozostaje nam czekać i liczyć na to, że przyszłe aktualizacje oprogramowania coś poprawią. A może producent dojdzie nareszcie do niesamowitego wniosku, że 2GB RAM w smartfonie już nie ma sensu, nawet za taką cenę.

Bateria

Czas działania baterii Redmi 9A mi się podoba, dziwne gdyby się nie podobał przy 5000mAh. Urządzenie bez problemu przetrwa 1,5 do 2 dni, jeżeli się postaracie to nawet więcej. Niestety naładujemy go ładowarką o mocy jedynie 10W. I nie miałbym z tym absolutnie żadnego problemu biorąc pod uwagę cenę urządzenia. Niezbyt podoba mi się fakt, że poprzednik z uwagi na procesor Qualcomm’a mógł być ładowany standardem Quick Charge 3.0, który zapewniał 18W mocy. Jest to drugi downgrade względem poprzednika, przypomnę, że pierwszym jest złącze microUSB zamiast USB C.

Łączność

Satysfakcjonujące podstawy, czyli sieć 4G, WiFi w standardach IEEE 802.11b/b/n, czy Bluetooth 5.0. Miło, że Dual SIM jest pełnoprawny, z osobnym miejscem dla karty microSD, a nie hybrydowy. Do tego standardowe wsparcie dla łączności lokalizacyjnych takich jak GPS, GLONASS, czy BeiDou. Łączności NFC niestety nie brakuje. Nie mam zastrzeżeń do wiadomości SMS i RCS oraz połączeń głosowych. Trafiały się jednak problemy z internetem, w których reboot urządzenia nie pomagał. Efekty były dopiero gdy zmieniłem preferowane łącze z 4G do 3G.

Oprogramowanie

Redmi 9A miał na starcie Android’a 10 z MIUI 11, kiedy dostałem urządzenie do testów, miało ono już MIUI 12. Trudno mi stwierdzić czy to nakładka w obecnej wersji stała się znacznie bardziej zasobożerna, czy to jednak mała ilość RAM’u odpowiada za takie zmulenie telefonu. Nakładka MIUI nareszcie doczekała się opcjonalnego drawer’a, który włączyłem. Nowe centrum kontroli oddzieliło się od panelu powiadomień, a ich otwarcie oraz wygląd przypomina ten z iOS. Pociągając w dół z lewej strony ekranu możemy zobaczyć powiadomienia, a z prawej mamy centrum kontroli. Wprowadzony już w MIUI 10 widok otwartych aplikacji wciąż uważam za najlepszy spośród wszystkich nakładek, widać jednocześnie więcej aplikacji, a zamiast w bok, przewijamy je w dół. Sterowanie może odbywać się za pomocą standardowych przycisków lub gestów przypominających te z iOS. Niestety nie mamy na dole ekranu kreski od gestów, co mnie trochę dziwi, bo wiem, że Xiaomi Mi9 w MIUI 12 taką posiada.

Aparat

Takie czasy, że trudno spotkać smartfon, który na tyle miałby tylko jeden obiektyw. Trudno jednak oczekiwać więcej w tej cenie, kiedy jeden robi przyzwoitą robotę, a chwilami na prawdę bardzo dobrą jak na te pieniądze.

  • Obiektyw Główny – 13Mpix, f/2.2, 74°, Autofocus
  • Obiektyw Frontowy – 5Mpix, f/2.2, 83°

W dogodnych warunkach, kiedy mamy dużo naturalnego światła, aparat Redmi 9A jest w stanie wydusić z siebie na prawdę fajną i szczegółową fotę. Trzeba pamiętać, że prześwietlony kadr jest tu na porządku dziennym  dobrze jest sobie ręcznie obniżyć ekspozycję. Odwzorowanie kolorów jest takie sobie, rozpiętość tonalna akceptowalna, szczegółowość git, a balans bieli musi mieć dobry humor, jest różnie. Zdarzały się momenty, w których patrząc na efekt końcowy miałem w głowie “Ehh, no tak, 400zł…”, ale też takie jak “Uuu, takie coś tym telefonem?”. Zauważyłem dość mały kąt widzenia głównego obiektywu, przesiadając się np. ze starszego telefonu wyższej klasy ten kąt może być mniejszy. Tak na prawdę trudno jest się do czegokolwiek przyczepić w tej półce cenowej, w kwestii zdjęć możecie oczekiwać tego co mówi cena, a jak raz na jakiś czas się trafi pozytywne zaskoczenie to się uśmiechniecie pod nosem. Xiaomi jak to Xiaomi, wrzuci niezły hardware w niskiej cenie, ale nie ma co liczyć na cuda w oprogramowaniu. A mimo to, w aplikacji aparatu w telefonie za 399zł znajduje się pełnoprawny tryb Pro, coś co w średniaku Samsunga 1300zł jest smutnym żartem. Jeśli chodzi o video to możemy nagrywać w 720p lub 1080p w 30 klatkach na sekundę.

Podsumowanie

Redmi 9A to niezły przedstawiciel swojej półki cenowej, na którego warto rzucić okiem. Nie wiem czy jest duży sens trzymać na nim to oko zbyt długo, bo poprzednik może się zwyczajnie okazać lepszym wyborem. Jeśli chcecie czegoś innego to warto rozważyć coś mocniejszego, ale używanego lub poczekać na następny model tej serii. Przypomnę tylko, że smartfony Redmi pojawiają się na rynku nie co roku, a co pół roku.

Redmi 9A

7.3

Trochę za duży smartfon do nie tylko podstawowych rzeczy, jak najbardziej warty swojej ceny.

ZALETY
  • Bateria
  • Aparat
  • Złącze minijack
WADY
  • wielkość
  • downgrade na 2 poziomach względem poprzednika
  • zmulone działanie

Samsung Galaxy Z Fold 3 z rysikiem s-pen?

Wcześniejszy wpis

Apple zdetronizowane z podium!

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Android