0

Chiński producent w swoim portfolio ma całkiem pokaźną liczbę ciekawych urządzeń. Zdecydowanie jednym z takich rozwiązań, które od lat mają rzeszę fanów jest linia smartbandów. Dokładniej Mi Band. W bieżącym roku mieliśmy okazję poznać oficjalnie już piątą generację opasek od chińskiego producenta. Jak się sprawuje w praktyce? Warto zakupić egzemplarz dla siebie? Jakie nowości przynosi ze sobą w porównaniu do czwartej generacji? Na te pytania i wiele więcej postaram się odpowiedzieć w poniższej recenzji. Zapraszam do lektury.

Zawartość pudełka oraz specyfikacja

Pudełko w przypadku Xiaomi Mi Band 5 nie szczególnie wyróżnia się na tle pozostałych rozwiązań. Otrzymujemy całość zapakowaną niezbyt duże opakowanie zachowane w ciemnej kolorystyce bez zbędnych udziwnień i bajerów. Xiaomi do tej pory nie szczególnie rozbudowywało zawartość opakowania w przypadku swoich opasek. Nie inaczej jest w przypadku aktualnego modelu czyli Xiaomi Mi Band 5. Prócz samego urządzenia czyli pastylki i gumowej opaski mamy jedynie ładowarkę z łączem magnetycznym. Warto jednak zaznaczyć, że wtyczki do kontaktu w zestawie nie znajdziemy, więc trzeba wziąć pod uwagę i wykorzystać do ładowania ładowarkę dołączoną chociażby do naszego zestawu ze smartfonem. Prócz wyżej wymienionych elementów w pudełku nie znajdziemy nic więcej.

Jakość wykonania oraz design

Od kilku lat Xiaomi mocno nie zmieniało designu swoich urządzeń z linii Mi Band. Podobnie jest w przypadku obecnej najnowszej generacji. Przede wszystkim zmieniła się nieco sama pestka jest nieco większa, bardziej obła. Ale mimo powiększeniu gabarytów urządzenia nadal mamy do czynienia z urządzeniem lekkim i bardzo wygodnym w noszeniu nawet przez cały dzień. Co do jakości wykonania pozostałych materiałów nie mam uwag. Plastiki są dobrej jakości nic nie skrzypi nawet pod silniejszym naciskiem. Gumowa opaska standardowo została wykonana z materiału dobrej jakości i nawet przy całodniowym noszeniu w żaden sposób nie wadzi. Co ważne bez większych problemów możemy ją wymienić. Co również można zaliczyć na plus.

Od frontu mamy całkiem spory jak na bryłę wyświetlacz o przekątnej 1,1 cala. Pod nim niewielki panel dotykowi to byłby wszystko jeśli chodzi o przód opaski. Na pleckach znajdziemy z kolei diody, które działają jako pulsometr. Nieco niżej mamy łącze magnetyczne, dzięki któremu możemy podłączyć ładowarkę. Całość działa naprawdę dobrze i nie mogę mieć uwag co do ergonomii czy samej jakości użytych materiałów.

Ekran

Do naszej dyspozycji chiński producent oddał 1,1 calowy wyświetlacz wykonany w technologii AMOLED. Jest on dotykowy i kolorowy, choć ten ostatni element stał się standardem już przy okazji wcześniejszej generacji opasek. Wyświetlacz pracuje w maksymalnej rozdzielczości 126×294 pikseli. W przypadku samego ekranu nie mam większych uwag. Dzięki wysokiemu kontrastowi wyświetlany obraz jest widoczny nawet przy większym nasłonecznieniu, a sam dotyk działa bez zbędnej zwłoki. Osobiście może zwiększyłbym nieco rozdzielczość wyświetlacza, ale powiem szczerze, że mogłaby być to sztuka dla sztuki. Przy okazji zwiększyłby się pobór energii, a co za tym idzie skrócił czas działania na jednym ładowaniu. Do zastosowań sportowych, półamatorskich myślę, że się sprawdzi bez najmniejszych problemów.

Bateria

W przypadku Xiaomi Mi Band 5 zaimplementowano ogniwo o pojemności 125 mAh. Na pierwszy rzut oka wydaje się dosyć przeciętną pojemnością. Jednak w praktyce jest zauważalnie lepiej. Oczywiście w zależności od kilku czynników. Jeśli weźmiemy pod uwagę najmniej zasobożerną wersję gdzie mamy wyłączoną komunikację Bluetooth to myślę, że jesteśmy działać około trzech, nawet czterech tygodni. Natomiast przy włączonej komunikacji realny czas działania to około 3 tygodni. Jednak gdy już mamy włączone monitorowanie tętna i snu, a także robimy treningi co drugi dzień maksymalnie jesteśmy w stanie wyciągnąć około półtora tygodnia działania maksymalnie do dwóch. Myślę, że powyższe wyniki są dobre, choć do ideału brakuje. Jednak porównując to rozwiązanie do innych konkurencyjnych opasek są to bardzo dobre wyniki. Dodam na koniec jeszcze jedno jeśli chodzi o ładowanie. Sposób ładowania jest niezwykle wygodny. Tym razem nie musimy pastylki wyciągać wystarczy podłączyć magnetyczne łącze. Szybko również ładuje się całe urządzenie, bo maksymalnie półtorej godziny. Tak jak to było we wcześniejszych latach tak i w tym roku Xiaomi nie dodało wtyczki do gniazdka do ładowania urządzenia.

Oprogramowanie

W chwili pisania recenzji opaska komunikowała się w języku angielskim. Jednak myślę że to kwestia czasu kiedy odpowiednia łatka ujrzy światło dzienne. Sama aplikacja Mi Fit, która obsługuje naszą aktywność jest już w języku polskim. Wracając jednak do samej opaski tutaj funkcjonalności jest całkiem sporo mamy oczywiście możliwość sprawdzania powiadomień, uruchamiania różnego rodzaju treningu czy sprawdzenia pogody. Również pomiar tętna możemy wywołać z poziomu opaski. Tak na dobrą sprawę mamy całkiem pokaźną liczbę funkcji, ale nie mamy zbyt wielu nowości pod tym względem. To wszystko już gdzieś wcześniej widzieliśmy, ale z drugiej strony trudno odkryć na nowo opaskę sportową. Myślę, że większość użytkowników powinna być ukontentowana z ilości opcji a także możliwości personalizacji i ustawień Xiaomi Mi Band 5. Choć nadal czekamy na uruchomienie w pełni sprawnej obsługi spirometru, który ma sprawdzać poziom natlenowania krwi. Jak na razie nie mamy informacji kiedy zostanie ta funkcjonalność uruchomiona. Dla tych, którzy oczekiwali rewolucji niestety się zawiodą. Jednak stopniowo Xiaomi wdraża nowe rozwiązania.

Łączność

Opaska paruje się z telefonem za pomocą Bluetooth. Komunikacja przebiega bez najmniejszych zakłóceń i całość działa naprawdę dobrze. Dla tych, którzy chcieliby korzystać z modułu NFC w Polsce niestety  muszę rozczarować. Nie mamy w polskiej dystrybucji takiego rozwiązania, tym bardziej działającego chociażby z Google Pay. Jednak jak na razie nie raczej szans by w niedalekiej przyszłości miało się w tym kontekście coś zmienić. Wynika to przede wszystkim z możliwości technicznych. Opcją, która wchodzi w grę jest uruchomienie autorskich płatności od Xiaomi w Polsce. Wówczas taka opaska mogłaby działać na równo chociażby z Google Pay.

Podsumowanie

Xiaomi Mi Band 5 to bardzo udane urządzenie, które oferuje sporo ciekawych możliwości. Jednak w praktyce nie mamy żadnej rewolucji, lecz powolną ewolucję. Jeśli macie chociażby Mi Banda 4 czy nawet 3 myślę że nie ma potrzeby wymiany na najnowszą piątą generację. Trójka czy czwórka zupełności powinna wystarczyć. Xiaomi Mi Band 5 jest dostępny w polskiej dystrybucji za 179 zł, w przypadku chińskich sklepów można go znaleźć za około 40 zł mniej.

LG Wing na pierwszych zdjęciach

Wcześniejszy wpis

Prezentacja Sony Xperii 5 II już za rogiem

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Akcesoria