0

Jakiś czas temu mieliście okazję zapoznać się z recenzją nowej kamerki, od TP-Linka czyli właśnie Tapo C200. Dzisiaj mam dla Was recenzję nieco mniejszej i prostszej wersji kamerki czyli Tapo C100. Jak sprawuje się na co dzień? Czy jest warta zakupu? Przekonacie się czytając poniższą recenzję.

Zawartość pudełka

Pudełko standardowo jak na TP-Linka zostało zachowane w jasnej kolorystyce. Dominuje biel i błękit. W środku prócz samego urządzenia znajdziemy jedynie kabel zasilający oraz odpowiedni zestaw do montażu urządzenia. Całość w praktyce w zupełności powinna wystarczyć do codziennego korzystania z możliwości jakie daje kamerka.

Design oraz jakość wykonania

TP-Link Tapo C100 jest zdecydowanie mniejsza od Tapo C200. Zachowana została w biało – czarnej kolorystyce. Całość wygląda nowocześnie i z całą pewnością nie będzie szpecić naszego mieszkania. Wykonana została z całości z plastiku, ale jest on dobrej jakości. Pozbawiona ta kamerka jest jednej przydatnej funkcji – możliwości zdalnego manewru. W przypadku Tapo C100 musimy sami fizycznie kamerę ustawić pod odpowiednim kątem i pozycji. Możliwości pod tym względem jest naprawdę dużo. „Noga” na której zawieszona jest sama kamera ma na końcu kulkę, dzięki której możemy w bardzo dużym zakresie modyfikować położenie kamery. Dzięki zestawowi dołączonego do zestawu możemy przymocować kamerę zarówno do sufitu jak i ściany, albo postawić na biurku czy innym meblu. Podobnie jak większy brat nie ma wodoszczelności, więc nie nadaje się do zastosowań na zewnątrz pomieszczeń.

Od frontu otrzymujemy duży optykę kamery, pod nią diodę informującą o jej stanie, a także diody na podczerwień, dzięki którym kamera „widzi” w ciemnościach. Na prawej stronie znajdziemy z kolei wyjście na kartę microSD (możemy dołączyć maksymalnie 128 GB), a także przycisk reset. W tym te elementy nie są w żaden sposób chronione przez niepożądanym dostępem. Na pleckach urządzenia z kolei znajdziemy głośnik, dzięki któremu możemy się komunikować obustronnie.

Kamera

Pod względem jakości samych nagrań otrzymujemy identyczne rozwiązanie jak w mocniejszej wersji. Największym plusem jest możliwość nagrywania w jakości Full HD. Niestety obraz nie jest idealnie płynny, bowiem wideo jest tworzone w 15 klatkach na sekundę. Podobnie jak większy z braci Tapo C100 jest wyposażony podczerwień, dzięki czemu mamy możliwość widzenia w ciemności. Rozwiązanie bardzo przydatne i świetnie się sprawdza  w przypadku tego typu konstrukcji. Według producenta możemy „widzieć” nawet do 9 m. W praktyce sprawdzałem widoczność na około 5 metrów i działało to naprawdę bez zarzutów. Ciekawym rozwiązaniem jest również możliwość dwustronnej komunikacji głosowej, która działa również bez przeszkód z poziomu aplikacji Tapo.

Oprogramowanie

Oprogramowanie to tak właściwie jedna aplikacja Tapo, która jest dostępna zarówno w sklepie Google Play jak i Apple App Store zupełnie za darmo. Komunikuje się ona z nami w języku polskim, więc wszelkie opcje związane z konfiguracją i działaniem kamerki są bardzo przejrzyste. Każdy nawet zupełny laik poradzi sobie z konfiguracją urządzenia. Więcej o opcjach związanych z samą aplikacją Tapo pisałem już przy okazji recenzji Tapo C200 i zapraszam pod ten link. Znajdziecie więcej informacji na temat właśnie aplikacji Tapo.

Podsumowanie

Podsumowując TP-Link Tapo C100 to bardzo dobre urządzenie, szczególnie dla tych, którzy szukają taniej kamerki do smart home, ale nie potrzebują obrotowej jej wersji. Wówczas zakup C100 jest jak najbardziej opłacalny. Jednak gdy chcemy obserwować znacznie większy teren to warto dorzucić kilkadziesiąt złotych i zakupić Tapo C200. Podobnie jak w przypadku tego droższego modelu tak i tutaj nie mamy wewnętrznego zasilania, więc bez podłączenia do gniazdka C100 nie będzie działać.

Premiera Realme X3 – tym razem bez modułu peryskopowego

Wcześniejszy wpis

Tak będzie wyglądać Samsung Galaxy Fold 2?

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Akcesoria