0

Tegoroczne flagowe smartfony nie miały najłatwiejszego startu jeśli chodzi o rynek mobilnych technologii. Szalejąca po całym świecie pandemia koronawirusa w wielu miejscach na świecie mocno zmieniła plany producentów, a także możliwości produkcyjne. Jednak mimo przeciwności losu producenci sprzętu pokazali światu największe nowości. Jednym z nich był właśnie Samsung ze swoją sztandarową linią Galaxy S20. Sumarycznie w całej rodzinie znalazły się trzy modele. Od blisko trzech tygodni mam okazję testować najpotężniejszy smartfon w portfolio producenta – Samsunga Galaxy S20 Ultra 5G. Jak się sprawuje w praktyce? Czy wart jest swojej ceny? Na te pytania i wiele więcej postaram się odpowiedzieć w poniższej recenzji.

Zawartość pudełka oraz specyfikacja

W przypadku najnowszego smartfona od koreańskiego producenta do testów otrzymałem zastępcze opakowanie, więc tutaj zdjęć tego aspektu nie jestem w stanie sprawdzić. Co w takim razie znajdziemy w środku pudełka? Prócz samego urządzenia, zestaw słuchawkowy AKG, zestaw wymiennych gumek do słuchawek, a także kabel USB typu C z ładowarką. Powiem tak zakładając, że ten telefon kosztuje blisko 6000 zł to całość wygląda dosyć biednie. Niestety do takiego stanu rzeczy zdążyli nas już przyzwyczaić producenci sprzętu mobilnego. Brakuje najbardziej podstawowego etui, które chroniłoby ten telefon przed zarysowaniem, a przydałoby się jeszcze również w innych aspektach, ale o tym już nieco później.

Pod względem specyfikacji otrzymujemy całkiem potężny zestaw. Przede wszystkim ogromny bo blisko 7 calowy wyświetlacz. Do tego dochodzi 12 GB pamięci operacyjnej RAM, a także 128 GB wbudowanej pamięci wewnętrznej. Sercem Galaxy S20 Ultra 5G jest autorski układ Samsunga czyli Exynos 990. Zestaw uzupełnia bateria o pojemności 5000 mAh, ze wsparciem technologii szybkiego ładowania, w tym ładowania indukcyjnego. Frontowy aparat ma matrycę 40 Mpx, natomiast główny zestaw to 108 Mpx, 48 Mpx, 12 Mpx oraz 0,3 Mpx. Pełną specyfikację urządzenia znajdziecie w tabelce poniżej.

Jakość wykonania oraz design

Pierwsza co rzuca się w oczy w przypadku kontaktu z tym telefonem to zdecydowanie jego gabaryty. Samsung Galaxy S20 Ultra 5G jest po prostu bardzo dużym telefonem. Ekran robi swoje, bowiem mamy 6,9 calową przekątną. Dzięki temu powierzchnia robocza jest naprawdę duża, tym bardziej, że Samsung zmniejszył ramki wokół ekranu i praktycznie w całości front urządzenia do wyświetlacz. Drugi element, który zwraca na siebie uwagę do ogromna wyspa, na której znajdziemy zestaw obiektywów. Powiem szczerze, że na co dzień ten telefon był za duży dla mnie. Nie wiem jakie trzeba mieć dłonie by w pełni móc go obsługiwać jedną ręką. Pomijając całkiem pokaźne gabaryty smartfona, a także jego sporą wagę to trzeba wziąć pod uwagę, że zmian w porównaniu do poprzedniej generacji pod względem designu nie są znaczące. Nadal dominuje szkło, owszem pojawiły się nowe wersje kolorystyczne. Pod względem designu nie mam większych uwag, jeśli podobały Wam się wcześniejsze modele Samsunga z tej linii to i najnowsza ich generacja przypadnie Wam do gustu. W przypadku jakości wykonania całego urządzenia nie mam uwag. Wszystkie elementy są bardzo dobrze spasowane. Nie ma problemu z ich skrzypieniem nawet pod wpływem silniejszego nacisku. Warto również dodać, że telefon jest w pełni wodoodporny dzięki normie IP68.

Od frontu otrzymujemy wcześniej wspomniany duży 6,9 calowy wyświetlacz, inaczej niż to miało miejsce w poprzedniej generacji rozmieszczono przedni obiektyw aparatu. Ten znajduje się na środku górnej belki, a tuż nad nim głośnik do rozmów, który pełni również rolę multimedialnego głośnika. Pod wyświetlaczem, nie znajdziemy żadnych bajerów. Na prawej krawędzi umiejscowiono dwa fizyczne klawisze. Górny nieco dłuższy służy regulacji głośności, natomiast drugi to klawisz power. Są one ergonomiczne, ich skok jest wyczuwalny i łatwo się go „nauczyć”. Vis a vis nie znajdziemy żadnych „ficzerów”. Górna krawędź to jeden z mikrofonów i tacka na kartę pamięci i SIM. Na dolnej krawędzi znajdziemy drugi z mikrofonów, głośnik multimedialny oraz wyjście USB typu C. Plecki Galaxy S20 Ultra 5G to przede wszystkim potężna, wystająca wyspa na aparaty. Tych sumarycznie mamy cztery, plus dioda doświetlająca LED.

Pod względem designu i wykonania najnowsza generacja flagowców szczególnie nie zmieniła się. Zmiany, które już wprowadzono są przede wszystkim kosmetyczne, a zdecydowanie największą z pośród nich jest duża wyspa na aparaty, która moim zdaniem nieco szpeci zwartą konstrukcję całego telefonu. Przy codziennym korzystaniu z Samsunga Galaxy S20 Ultra 5G bez dobrego etui, który „wyrówna” nierówności się nie obędzie.

Ekran

Samsung już od pewnego czasu jest zdecydowanym liderem w zakresie wyświetlaczy do smartfonów. Jednym słowem w tym roku podbija poprzeczkę jeszcze wyżej. Po pierwsze ekran mamy o przekątnej 6,9 cala, który pracuje z maksymalną rozdzielczością 1440×3200 pikseli. Co daje zagęszczenie na poziomie 509 ppi. Został on wykonany w technologii Dynamic AMOLED. Do tego w tym roku zyskaliśmy odświeżanie na poziomie 120 Hz. Powiem szczerze, że jeśli chodzi o ekran ten telefon nie ma sobie równych. Miałem okazję porównywać go z kilkoma innymi rozwiązaniami konkurencji, to mimo wszystko Galaxy S20 Ultra ma najlepszy wyświetlacz. Obraz jest ostry jak żyleta, do tego wsparcie dla HDR, co podbija efekt szczególnie gdy oglądamy materiały wideo (np. na Netflixie). Do tego dochodzi 120 Hz, które po włączeniu odpowiedniej funkcji w ustawieniach robi robotę i różnicę odczuwamy już po chwili działania. Opcji związanych z personalizacją samego wyświetlanego obrazu jest naprawdę dużo. Prócz wcześniej wspomnianego odświeżania ekranu (możemy wybrać między 60 Hz, a 120 Hz jednak wyższe odświeżanie jest dostępne tylko dla rozdzielczości ekranu FHD+), mamy jeszcze między innymi możliwość zmiany rozdzielczości ekranu (opcje są trzy od HD+ przez FHD+ skończywszy na WQHD+). Do tego filtr światła niebieskiego czy tryb wyświetlanego obrazu. Gdy wszystkie powyższe opcje włączymy w ustawieniach musimy się liczyć z jednym – bardzo szybkim drenażem baterii. Opcją, która zdecydowanie zaoszczędzi nam nieco energii baterii jest włącznie trybu ciemnego, który jest też standardowo zaimplementowany w ustawieniach ekranu. Warto również dodać, że jak to bywa w przypadku flagowców mamy do czynienia ze szkłem ochronnym w tym wypadku Gorilla Glass 6 generacji. Do tego dochodzi powierzchnia antyrefleksowa, a także olefobowa. W przypadku tego pierwszego rozwiązania zwiększana jest widoczność wyświetlanego obrazu przy dużym nasłonecznieniu, druga powierzchnia ułatwia czyszczenie wyświetlacza z wszelkich codziennych brudów w postaci odcisków palców itd. Ekran dodatkowo jest delikatnie zakrzywiony na krawędziach, ale zauważalnie mniejszym stopniu niż w poprzednich latach.

Bateria

Koreański producent do naszej dyspozycji oddał ogniwo o pojemności 5000 mAh. Jest ono całkiem pojemne, ale mimo wszystko zakładając, że ten telefon ma blisko 7 calowy ekran nie jest to wynik szczególnie dobry. Gdy dodamy do tego jeszcze kilka innych elementów specyfikacji czyli 120 Hz, wysoką rozdzielczość  czy mocną resztę specyfikacji. Możemy nieco zaoszczędzić na energii wybierając ciemny motyw, ale mimo wszystko ciężko jest mówić w tym wypadku o długim działaniu telefonu na jednym ładowaniu. Jeden dzień to absolutne maksimum przy wersji gdy korzystamy z telefonu dosyć intensywnie. Warto też dodać, że Samsung w końcu zwiększył możliwości ładowania swoich telefonów i mamy do czynienia w tym wypadku z maksymalną mocą 45 W jest to dobry wynik, ale konkurencja sięga już po 65 W czy 100 W rozwiązania. Jednak nie ma róży bez kolców, w zestawie  dołączonym do telefonu mamy jedynie ładowarkę 25 W, a gdy chcemy skorzystać pełnej mocy musimy się zaopatrzyć w dodatkową ładowarkę we własnym zakresie. To koszt ponad 150 zł. Szkoda, że koreański producent nie pokusił się o dodanie do zestawu ładowarki w pełni wykorzystującej możliwości telefonu pod tym względem. Telefon również wspiera technologię ładowania indukcyjnego, choć tutaj ładowanie nie jest szczególnie szybkie maksymalnie 15 W. Wynik test benchmarkowego znajdziecie poniżej. Oczywiście jak to bywa w nowych konstrukcjach tak i tutaj nie mamy dostępu do samej baterii.

Aparat

Samsung w przypadku swojego najnowszego flagowca pokusił się o spory skok jeśli chodzi o rozmiar matrycy. W Galaxy S20 Ultra mamy do czynienia z poczwórnym głównym aparatem. Pełna specyfikacja poniżej

– główny obiektyw 108 Mpx, światło f/1.8, 26 mm (szeroki kąt), matryca 1/1.33″, wielkość piksela 0,8 µm, PDAF, OIS;

– peryskopowy obiektyw: 48 Mpx, światło f/3.5, 103 mm (telefoto), matryca 1/2.0″, wielkość piksela 0,8 µm, PDAF, OIS, 10x hybrydowy zoom;

– ultraszerokokątny obiektyw: 12 Mpx, światło f/2.2, 13 mm, wielkość piksela 1,4 µm, Super Steady Video;

– sensor głębi: 0,3 Mpx, TOF 3D, f/1.0.

Jak sami widzicie co do specyfikacji aparatu ciężko się przyczepić. Mamy naprawdę bardzo solidny hardware, a w połączniu z bardzo dobrym oprogramowaniem zyskujemy jeden z najlepszych aparatów dostępnych w smartfonach. Jednak wiele tych elementów to trochę sztuka dla sztuki. Mimo wszystko 108 Mpx robi wrażenie, ale w praktyce zdjęcie waży około 30 MB, do tego zapisuje się znacznie dłużej niż normalna fotka. Sam Samsung jako podstawowy tryb ustawia 12 Mpx zdjęcia, które owszem nie można tak przyciąć jak 108 Mpx, ale ich zapisywanie i tworzenie nowych ujęć nie dostarcza dodatkowych problemów. Co do jakości samych zdjęć nie mogę złego słowa powiedzieć. Zdjęcia są ostre, bardzo szczegółowe (w szczególności w 108 Mpx), a pozostałe obiektywy również dają radę. Nowością w porównaniu do poprzedniej generacji urządzeń jest 100 krotny zoom. Traktowałbym go jako ciekawostkę i zabawkę, ale możliwości są naprawdę bardzo duże. Przy 30 krotnym powiększeniu zdjęcie ma jeszcze całkiem sporo szczegółów, ale gdy już weźmiemy maksymalnie 100 krotne przybliżenie, o szczegółach możemy zapomnieć. Warto dodać, że przy robieniu zdjęć w dużym przybliżeniu warto wykorzystać statyw. Ostatni z obiektywów czyli ultraszerokokątny najbardziej odstaje od pozostałej czwórki. W przypadku zdjęć nocnych mamy do tego dedykowany tryb, który sprawuje się naprawdę dobrze.

W przypadku nagrywania wideo prócz standardowych już dla flagowców rozwiązań typu 4K w 60 klatkach na sekundę mamy jeszcze możliwości nagrywania w 8K. Faktycznie w porównaniu do Xiaomi, tutaj nie mamy niczym skalowanej rozdzielczości, ale wiąże się to z kilkoma elementami. Po pierwsze brak wsparcia dla stabilizacji obrazu, po drugie waga plików nagranie niecałej 1 minuty zajmuje ponad 700 MB, po trzecie mamy również zauważalnie mniejszy kadr w porównaniu do 4K czy Full HD. Moim zdaniem jest to mimo wszystko bajer, z którego na dłuższą metę nie będzie sensu korzystać, chociażby ze względu na powyższe ograniczenia. Jednak warto zanotować, że Samsung poszedł o krok do przodu i jako pierwszy zdecydował się na pełną implementację 8K.

Oprogramowanie

Telefon aktualnie działa od kontrolą najnowszej wersji systemu sygnowanego zielonym robocikiem oznaczonym numerem 10. Wraz z najnowszą aktualizacją został zaktualizowany pakiet zabezpieczeń na czerwiec bieżącego roku. Jednak i tak pod tym wszystkim nie widać tak na dobrą sprawę gołej wersji Androida, ze względu na to, że jak w każdym smartfonie Samsunga zaimplementowano nakładkę One UI w wersji 2.1. Zmiany w porównaniu do poprzedniej jej osłony są praktycznie kosmetyczne. Nie ma tutaj jakiś znaczących nowości. Tak na dobrą sprawę większość zmian pojawiło się przy okazji premiery Galaxy Note 10, a tutaj zostało dodanych kilka nowych rozwiązań. Wśród preinstalowanych aplikacji znajdziemy te związane z Microsoftem i pakietem Office, a także te standardowe sygnowane logiem amerykańskiego giganta z Mountain View.

Zabezpieczenia biometryczne

W przypadku najnowszego telefonu koreańskiego producenta mamy do czynienia z dwoma opcjami – rozpoznawania twarzy i czytnika linii papilarnych, który jest zintegrowany z wyświetlaczem. W tym przypadku nie znajdziemy niczego odkrywczego. Jeśli chodzi o pierwszą opcję mamy do czynienia z dobrym i szybkim działaniem rozpoznawania twarzy. Jednak nie jest to dobry i bezpieczny sposób na zabezpieczenie telefonu. W przypadku drugiej opcji jest zdecydowanie lepiej jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Całość działa bardzo dobrze i tutaj nie mamy żadnych zastrzeżeń. Technologię można wykorzystywać nawet gdy korzystamy na co dzień z folii czy szkła ochronnego. Wówczas w opcjach możemy zwiększyć czułość ekranu i całość śmiga bez przeszkód. W przypadku konfiguracji również nie ma żadnych nowości, oprogramowanie kieruje nas za rączkę od początku do końca.

Multimedia

Pod względem multimediów to tutaj mamy naprawdę bardzo porządny zestaw. Począwszy od świetnego ekranu, który wspiera technologię HDR i odświeżanie w 120 Hz. Do tego dochodzi bardzo dobrej jakości dźwięk – dwa głośniki stereo, a w zestawie mamy jeszcze dobrej jakości słuchawki. W sumie jedyną rzeczą jaką można zarzucić Samsungowi Galaxy S20 Ultra to brak wyjścia słuchawkowego mini jack 3,5 mm, ale do tego zdążyliśmy się już przyzwyczaić i coraz więcej producentów decyduje się na podobny krok.

Wydajność

Pod względem wydajności podobnie nie mam zastrzeżeń, co prawda w Polsce jest dostępny model jedynie z Exynosem 990. Nie kupimy wersji ze Snapdragonem 865 co wielu może rozczarować, ale mimo wszystko przy codziennym korzystaniu z telefonu nie odczuwamy braku mocy. Całość działa naprawdę wyśmienicie. Nawet przy kilku odpalonych aplikacjach trudno ten telefon przyciąć. Aplikacje uruchamiają się bez zbędnej zwłoki, a w przypadku gier również nie zauważyłem żadnych problemów. Z drugiej strony w Polsce mamy dostępną jedynie wersję ze Exynosem 990, 12 GB pamięci RAM oraz 128 GB pamięci ROM. I tutaj kupując telefon za blisko 6000 zł liczyłem, że dostanę najmocniejszy aktualnie dostępny egzemplarz. W zachodniej Europie jest jednak sprzedawany jeszcze mocniejsza wersja ze Snapdragonem 865, 16 GB RAM i 512 GB ROM. Trochę szkoda, że Samsung nie zdecydował się na wypuszczenie na polski rynek również tej najmocniejszej wersji. Wyniki poszczególnych benchmarków znajdziecie poniżej.

Jakość rozmów oraz łączność

W przypadku Samsunga Galaxy S20 Ultra 5G otrzymujemy pełen zestaw modułów łączności bezprzewodowej. Począwszy od Wi-Fi 6 gen, Bluetooth 5.0, poprzez NFC, a skończywszy na 5G i wsparciu dla Dual SIM. Tak na dobrą sprawę do pełni szczęścia brakuje jedynie portu podczerwieni, ale bez tego się obejdziemy. Co do samych modułów łączności bezprzewodowej nie mam większych uwag, działają one bardzo dobrze i nie miałem z nimi problemów. Jednak największym „ficzerem” jest moduł 5G. Jednak w praktyce w Polsce jest mało przydatne. Po pierwsze w Polsce niby Plus i Orange uruchomili 5G, ale nadal nie jest to pełnoprawne 5G, bowiem w Polsce nie ma jeszcze oddanych odpowiednich częstotliwości, więc dodatek 5G w tym momencie jest moim zdaniem zbędnym bajerem, ale warto odnotować, że jest.

Podsumowanie

Samsung Galaxy S20 Ultra 5G to prawdziwy flagowiec, do którego trudno się przyczepić, ale odnoszę wrażenie, że mimo wszystko Samsung poszedł na łatwiznę. Liczyłem, że w telefonie za 6000 zł dostanę nieco więcej nowości. Oprogramowanie zmieniło się praktycznie wcale, mamy jeszcze lepszy wyświetlacz i aparat, ale z drugiej strony nadal bateria kuleje w porównaniu do pozostałych parametrów. A to wszystko za niemałe pieniądze – 6000 zł. Wydaje mi się, że kupując nawet, któryś z tańszych modeli czyli Galaxy S20 czy Galaxy S20+ niewiele stracicie, a zaoszczędzicie całkiem pokaźną sumę pieniędzy.

Samsung Galaxy S20 Ultra 5G

9

Samsung Galaxy S20 Ultra to smartfon niemal bez wad, jednak do idealnego telefonu Samsungowi nieco zabrakło, są to niuanse choć największą z cała pewnością jest cena.

Zalety
  • Świetny ekran
  • Bardzo dobre aparaty
Wady
  • Przeciętna wydajność baterii
  • Cena
  • Ogromna wyspa na obiektywy aparatów

Duży sukces serii Redmi 8 – Xiaomi znów króluje!

Wcześniejszy wpis

Konferencja WWDC20 Apple’a za nami. Dużo systemowych nowości, wielka przesiadka na ARM, brak wyczekiwanego sprzętu.

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Smartfony