0

Chiński producent w ostatnim czasie przeszedł swego rodzaju metamorfozę jeśli chodzi o portfolio swoich urządzeń. Smartfony pod względem designu czy nowości nie odstają aktualnie od najwyższych półek, ale w praktyce do tej pory wyróżniały się one dobrą ceną. Czasem nawet o połowę niższą niż standardowe urządzenia Samsunga czy Apple. Jednak w tym roku Xiaomi wyceniło swoje smartfony zauważalnie wyżej. Czy za najmocniejszy telefon od Chińczyków jest wart swojej ceny? Przekonacie się czytając poniższą recenzję.

Zawartość pudełka oraz specyfikacja

W przypadku opakowania najnowszego Xiaomi Mi 10 Pro nie mogę się wypowiedzieć, ze względu na fakt, że sampel testowy przyszedł do naszej redakcji w opakowaniu zastępczym. Jednak jeśli chodzi o jego zawartość nie ma nic szczególnego. Prócz samego urządzenia otrzymujemy jedynie ładowarkę USB z odczepialnym kablem USB typu C. Sama ładowarka nie jest zwyczajna, ale o niej nieco więcej jednym z następnych akapitów. Prócz ładowarki nie mamy żadnych innych dodatków. Brakuje mi chociażby podstawowego zestawu słuchawkowego, który w przypadku flagowców znajduje się niemal zawsze. Również zabrakło mi etui, ale tutaj na tle konkurencji nie ma większej różnicy, większość flagowców standardowo nie jest wyposażona w taki element.

W przypadku specyfikacji, cóż mogę powiedzieć całość wygląda lepiej niż dobrze. Mamy duży 6,67 calowy wyświetlacz, który pracuje w maksymalnej rozdzielczości 1080×2340 pikseli. Do tego dochodzi najmocniejszy aktualnie na rynku Snapdragon 865 wraz z modułem 5G, a także 8 GB pamięci operacyjnej RAM oraz 256 GB wbudowanej pamięci wewnętrznej. Specyfikację uzupełnia również bateria o pojemności 4500 mAh. Jeśli chodzi o aparat mamy poczwórny główny obiektyw. „Oczko” główne to 108 Mpx, 20 Mpx szerokokątny, 12 Mpx portretowy oraz 8 Mpx teleobiektyw. Pełną specyfikację urządzenia znajdziecie w tabelce poniżej.

Jakość wykonania oraz design

Xiaomi Mi 10 Pro to telefon, który od pierwszego kontaktu robi bardzo dobre wrażenie. Przede wszystkim jest pokaźnych rozmiarów – 6,67 calowy wyświetlacz robi „robotę”. W dużej mierze telefon wykonany jest ze szkła, front praktycznie w całości jest ekranem, a plecki także są szkłem. Jednak w przypadku plecków urządzenia zastosowano zdecydowanie mniej błyszczący materiał, jest coś na wzór satynowego połysku, półmatu, który daje urządzeniu ciekawy charakter. Krawędź jest aluminiowa. Jednak moim zdaniem na dłuższą metę telefon jest za duży. Ciężko jest z niego korzystać przy pomocy jednej ręki, a przy dłuższym korzystaniu odczuwalna jest również jego waga. Co do jakości poszczególnych elementów nie mam najmniejszych uwag. Całość sprawuje się bardzo dobrze i nawet pod większym naciskiem nie skrzypi.

Od frontu otrzymujemy ogromny wyświetlacz. Xiaomi w przypadku najmocniejszego flagowca zdecydowało się na implementację notcha w postaci niewielkiego otworu na przedni obiektyw. W przeciwieństwie do smartfonów Samsunga znajduje się on po lewej stronie. Na środku z kolei umieszczono głośnik do rozmów. Najwięcej elementów jak to bywa upchnięto na krawędziach telefonu. Na dolnej znajdziemy jeden z głośników multimedialnych, tuż obok z mikrofon, a także wyjście USB typu C do ładowania, a także tackę na kartę SIM. Vis a vis mamy drugi z głośników multimedialnych, port podczerwieni, a także drugi z mikrofonów. Na lewej krawędzi nie umieszczono żadnych elementów, a na prawej rozmieszczono podłużny klawisz służący do regulacji głośności, a także power. Ich skok jest wyczuwalny i przyjemny. Plecki urządzenia to przede wszystkim główny obiektyw z czterema oczkami, plus dioda doświetlająca LED. Jednak to co osobiście mocno przeszkadza przy użytkowaniu telefonu zakładając, że nie mamy go umieszczonego w dedykowanym etui to wystające obiektywy. Te naprawdę mocno wystają spoza bryły urządzenia.

Wyświetlacz

Wyświetlacz w przypadku Xiaomi Mi 10 Pro jest naprawdę duży 6,67 cala, wykonany w technologii AMOLED, do tego pracuje w maksymalnej rozdzielczości Full HD+ czyli 1080×2340 pikseli. Co daje zagęszczenie na poziomie 386 ppi, a wyświetlacz zajmuje blisko 90% frontu. Dodatkowo ekran jest obustronnie zakrzywiony. Co prawda nie tak mocno jak to ma miejsce w Huawei Mate 30 podobnie jak w Galaxy S10. Takie zakrzywienie daje ciekawy efekt, i dodatkowo potęguje efekt jednej dużej powierzchni roboczej. Co do jakości wyświetlanego obrazu jest bardzo dobrze. Całość działa bez większych problemów. Obraz jest wyraźny i ostry, a odwzorowanie kolorów bardzo dobre. Jeśli chodzi o parametry związane z minimalną i maksymalną jasnością tutaj również nie mam większych uwag. Ekran jest naprawdę jasny. Pozostała część specyfikacja związana z ekranem to odświeżanie na poziomie 90 Hz, co jest dobrym wynikiem choć nie topowym. Dla fanów oglądania filmów zaimplementowana została technologia HDR10+. Jak przystało na flagowca Chińczycy dodali cały zestaw powierzchni czyli mamy szkło Gorilla Glass piątej generacji, które chroni przed wszelkimi rodzajami zarysowań, powierzchnię oleofobową, która z kolei ułatwia czyszczenie wyświetlacza z brudu, a także antyrefleksową, ta zwiększa widoczność wyświetlanego obrazu przy bardzo dużym nasłonecznieniu. Całość sprawuje się na co dzień bardzo dobrze i nie mam większych uwag co do samego wyświetlacza. Nie jest to może najlepszy wyświetlacz dodany w smartfonach, ale z całą pewnością należy do czołówki tego typu telefonowych rozwiązań.

Bateria

W najnowszym telefonie chińskiego producenta zaimplementowano ogniwo o pojemności 4500 mAh. Zakładając spore gabaryty smartfona nie jest wynikiem szczególnie imponującym. Przy tych gabarytach oczekiwałbym wyniku co najmniej 5000 mAh. Jednak to co wyróżnia pod względem baterii to szybkość ładowania. Do zestawu jest dołączona bowiem ładowarka o mocy bagatela 65 W. Naładowanie takiego ogniwa zajmuje od 0% do 100% nieco ponad 45 minut, co jest świetnym wynikiem, ale trzeba wziąć pod uwagę jeden element. Całość bardzo mocno się grzeje. Co nie jest dobrym prognostykiem. Do tego dochodzi jeszcze szybkie 30 W ładowanie indukcyjne, a także 5 W ładowanie zwrotne. Ogniwo wydaje się, że całkiem pojemne, ale trzeba wziąć pod uwagę kilka rzeczy, które są mocno prądożerne. Po pierwsze ekran 90 Hz potrafi mocno obciąża baterię. Po drugie układ Qulacomma ze Snapdragonem 865 i modułem 5G również nie należą do najbardziej energooszczędnych rozwiązań. To wszystko sprawia, że mimo 4500 mAh baterii trzeba się liczyć, że bateria wytrzymywać będzie maksymalnie półtora dnia, ale najpewniej będzie to jeden dzień intensywnego działania.

Aparat

Aparaty to aktualnie dla producentów największe pole do popisu jeśli chodzi o wyróżnik flagowców. Różnice między poszczególnymi telefonami są bardzo niewielkie, a z całą pewnością Xiaomi Mi 10 Pro to absolutna czołówka światowa jeśli chodzi o aparat w smartfonie. Xiaomi Mi 10 Pro został wyposażony w poczwórny główny aparat:

  • Główny obiektyw 108 Mpx z matrycą 1/1.33” o wielkości 1,6μm i technologią 4-w-1 Super Pixel z optyczną stabilizacją obrazu (OIS)
  • Ultraszerokokątny obiektyw 20 Mpx z polem widzenia 117 stopni
  • Teleobiektyw 12 Mpx dedykowany portretom
  • Teleobiektyw 8 Mpx z 10-krotnym zoomem hybrydowym wspieranym optyczną stabilizacją optyczną (OIS)

Całość na papierze robi bardzo dobre wrażenie, a w praktyce mamy naprawdę potężny zestaw. Po pierwsze główny obiektyw standardowo robi zdjęcia w 25 Mpx i powiem szczerze, że do normalnego pstryknięcia fotki w zupełności wystarczy. W przypadku chęci większej zabawy oczywiście możemy przełączyć się na tryb 108 Mpx, jednak wówczas jakość zdjęcia nie wzrasta jakoś szczególnie kosmicznie, ale już sam ciężar w megabajtach zdjęcia zdecydowanie. Mimo wszystko cały komplet obiektywów robi bardzo dobrą robotę. Zdjęcia są ostre, kolory dobrze odwzorowane, nawet przy gorszym oświetleniu nie stanowi większego problemu. W nocy standardowo dla niemal każdego telefonu pojawia się znaczna ilość szumów. W przypadku szerokokątnego i teleobiektywu nie ma dużej różnicy w spadku jakości robionych zdjęć, dopiero różnice wychodzą w trybie nocnym i przy przyglądaniu się mocno szczegółom zdjęć.

W przypadku nagrań wideo również nie mam większych zastrzeżeń. Jedynym minusem jest chwyt marketingowy Xiaomi, który sugeruje, że Xiaomi Mi 10 Pro nagrywa w maksymalnej rozdzielczości 8K przy 30 klatkach na sekundę. W praktyce jest to 6K odpowiednio cyfrowo skalowane, bowiem zaimplementowany w tym telefonie sensor nie wspiera nagrywania w 8K. Osobiście uważam to za zbędny bajer, ale warto odnotować. Do 99% zastosowań wystarcza 4K i 60 klatek na sekundę co i tak generuje pliki w bardzo dużych rozmiarach. Tym bardziej, że pojawiają się w 8K przycięcia i film nie jest zbyt płynny.

Na koniec dodam kilka słów na temat oprogramowania, to się nie zmieniło zbyt wiele w porównaniu do poprzednich generacji. Dodano przede wszystkim kilka nowych opcji, ale całość nadal pozostała czytelna i łatwa w obsłudze. Nawet mniej zaawansowany użytkownik będzie mógł się odnaleźć w gąszczu opcji i możliwości aparatu Xiaomi Mi 10 Pro. Warto pochwalić ten telefon za bardzo dobrą stabilizację obrazu, ale ta działa przy niższych rozdzielczościach. Galerię zdjęć i filmów możecie zobaczyć poniżej wykonanych przy pomocy Xiaomi Mi 10 Pro.

 

Oprogramowanie

Xiaomi Mi 10 Pro działa pod kontrolą systemu sygnowanego zielonym robocikiem oznaczonym numerem 10. W chwili pisania artykułu działał na marcowej łatce zabezpieczeń. Oczywiście jak przystało na telefon chińskiego producenta „gołej” wersji Androida nie zobaczymy. Autorska nakładka Xiaomi to MIUI i w tym wypadku jest to wersja 11.0.7.0. W przypadku samego oprogramowania to tutaj sprawa jest dosyć prosta. Można tę nakładkę kochać lub nienawidzić. Osobiście jestem gdzieś pośrodku. Nakładka ma sporo funkcjonalności i sprawdza się w praktyce bardzo dobrze. Zestaw aplikacji preinstalowanych wśród nie jest duży, ale w zupełności wystarczy do zwykłego, codziennego korzystania z urządzenia. Jedynym minusem jeśli chodzi o samą aplikacje to pojawiające się od czasu do czasu reklamy.

Czytniki biometryczne

W przypadku najnowszego modelu Chińczycy na szczęście na siłę nie wymyślali jakiś bardziej skomplikowanych technologii. Mamy przede wszystkim czytnik linii papilarnych, który mieści się pod ekranem, dzięki czemu fizycznie nie szpeci on ani plecków telefonu, ani innego miejsca. Całość działa sprawnie i wymaga chwili zastosowania, by odblokować wyświetlacz, ale to jest to na szczęście moment. Możliwe, że przy okazji któregoś następnego update’u uda się jeszcze nieco poprawić ten element. Jeśli chodzi o sam proces dodawania odciska palca tutaj nie ma żadnych nowości, całość działa bardzo standardowo.

Multimedia

Powiem szczerze, że jeśli chodzi o warstwę multimedialną, to mamy prawdziwy kombajn. Duży 6,67 calowy wyświetlacz, tylko z niewielkim notchem do tego wsparcie technologii HDR. Pod względem jakości dźwięku mucha nie siada. Mamy multimedialny głośnik stereo, gra on naprawdę bardzo dobrze, a głośność maksymalna jest świetna. W przypadku słuchawek niestety nie doświadczymy wyjścia słuchawkowego minijack 3,5 mm i trzeba się posiłkować albo przez Bluetooth, albo przez odpowiednią przejściówkę. W przypadku jakości muzyki w wersji bezprzewodowej również nie mam zastrzeżeń, używając odpowiedni dobrych słuchawek można naprawdę dużo wyciągnąć z Xiaomi Mi 10 Pro.

Wydajność

Pod względem specyfikacji najnowszy Xiaomi Mi 10 Pro to flagowiec kompletny. Do naszej dyspozycji oddano najmocniejszy aktualnie układ czyli Snapdragona 865 wraz z 8 GB pamięci operacyjnej RAM. Co prawda istnieje jeszcze wersja z 12 GB pamięci RAM, ale niestety nie jest dostępna w Polsce. Jednak już taki duet ze Snapdragonem 865 wraz z 8 GB RAMu daje radę. Wszystkie najmocniejsze i najbardziej wymagające produkcje mobilne uruchamiają się bez najmniejszego problemu. Podobnie zresztą jeśli chodzi o szybkość działania samego urządzenia i systemu. Tutaj również nie ma nawet najmniejszych przestojów. Wyniki poszczególnych benchmarków możecie zobaczyć poniżej.

Łączność oraz jakość rozmów

Jeśli chodzi o specyfikację związaną z modułami łączności bezprzewodowej mamy absolutny komplet. Począwszy od Wi-Fi szóstej generacji, przez Bluetooth 5.1 do tego dochodzi port podczerwieni, a także wsparcie dla technologii 5G. Również mamy NFC czy USB OTG. Tak na dobrą sprawę Xiaomi zaimplementowało wszystko czego nam trzeba do pełni szczęścia. Jeśli chodzi o same moduły i ich kulturę działania nie mam żadnych uwag. Nie pojawiały się żadne problemy podczas testów. W przypadku jakości rozmów również nie mam , podczas testów. Zarówno mnie jak i rozmówcę było słychać dobrze.

Podsumowanie

Xiaomi Mi 10 Pro to bardzo udany smartfon, który śmiało może konkurować z najmocniejszymi urządzeniami aktualnie dostępnymi na rynku. W sumie z braków można odnotować raptem kilka – brak wodoszczelności, brak wyjścia słuchawkowego mini jack 3,5 mm. Część może się przyczepić do troszkę za niskiej rozdzielczości ekranu i niższego odświeżania ekranu. Dwa ostatnie argumenty do mnie nie przemawiają, bo dzięki temu można wyciągnąć do półtora dnia działania na jednym ładowaniu. To wszystko okraszone świetną wydajnością i bardzo dobrymi aparatami. Jedynym minusem, który do tej pory się nie pojawiał w przypadku urządzeń Xiaomi to cena. W przypadku tegorocznych modeli Chińczyków zdecydowanie urosła i teraz za ten model trzeba zapłacić grubo ponad 4000 zł. Z całą pewnością zakup Xiaomi Mi 10 Pro nie jest tak opłacalny na tle pozostałych flagowców, a argument bardzo dobrej ceny upadł wraz z jej znaczącym podniesieniem.

Xiaomi Mi 10 Pro

7.7

      Odświeżony MacBook Pro 13 – zmiany, dostępność, cena

      Wcześniejszy wpis

      Data Apple WWDC 2020 oficjalnie. Po raz pierwszy tylko w internecie.

      Następny wpis

      Powinny Ci się spodobać

      Więcej w Smartfony