0

Najnowsze urządzenia ze stajni koreańskiego producenta poznamy już 11 lutego. Został niespełna miesiąc do oficjalnej prezentacji najnowszej generacji najmocniejszych urządzeń Samsunga. A do nas coraz częściej spływają kolejne informacje związane ze specyfikacjami poszczególnych urządzeń. Dzisiaj pojawiły się dane dotyczącej najmocniejszego i najbardziej „wypasionej” wersji z całej rodziny Galaxy S20. Mowa w tym wypadku o Samsung Galaxy S20 Ultra, który ma być prawdziwą bestią.

Po pierwsze do tej pory oznaczenie Ultra nie istniało w przypadku linii Galaxy S, to będzie pierwszy model z tym oznaczeniem i powiem szczerze, że wejdzie na rynek z przytupem, jeśli wszystkie te przeciekowe informacje zostaną potwierdzone. Po pierwsze 16 GB pamięci operacyjnej RAM, która notabene nie będzie aż tak świadczyła o mocy obliczeniowej całego urządzenia i w przypadku większości użytkowników nie uświadczą różnicy między 12 GB RAM czy 16 GB. Do tego dojdzie najmocniejszy układ Qualcomma czyli Snadpragon 865 lub Exynos 990. Oba zapewnią świetnie wyniki i możliwości. Jednak to co zmieni się najbardziej w porównaniu do poprzedniej generacji urządzeń to zdecydowanie aparat. Tutaj głównym oczkiem będzie 108 Mpx matryca, do tego dojdzie 48 Mpx teleobiektyw, który zaoferuje 10x zoom optyczny, a nawet 100x zoom hybrydowy. Całość uzupełniać ma jeszcze 12 Mpx szerokokątny obiektyw oraz moduł ToF, choć przecieki sugerują pojawienie się jeszcze jednego modułu, ale nie są to pewne informacje. Warto też dodać, że najpewniej Samsung Galaxy S20 Ultra będzie pierwszym smartfonem, który umożliwi nagrywanie w jakości 8K w 30 klatkach na sekundę.

Specyfikację uzupełnić ma ogromny 6,9 calowy wyświetlacz, który będzie pracować z maksymalną rozdzielczością 3200×1440 pikseli, odświeżanie ekranu to 120 Hz. Do tego dojdzie w zależności od wersji 128 GB, 256 GB lub 512 GB wbudowanej pamięci operacyjnej RAM. Samsung nie zapomniał również o pojemnej baterii, ta ma mieć 5000 mAh i  wsparcie dla technologii szybkiego ładowania 45 W, dzięki czemu do 100% takie ogniwo naładujemy w nieco ponad 70 minut.

Martwi mnie jedynie cena, moim zdaniem pęknie bez większych problemów granica 5000 zł, więc z całą pewnością nie będzie to telefon dla wszystkich. Liczę też na to, że w większość z tych rozwiązań znajdzie się w tańszych modelach czyli Galaxy S20+ oraz zwykłym Galaxy S20. Jak na razie nie pozostaje nam nic innego jak czekać na oficjalne potwierdzenie powyższych informacji.

Źródło: pocketnow.com

Huawei P40 na oficjalnych grafikach

Wcześniejszy wpis

POCO staje się niezależną marką

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Android