0

Półtora miesiąca temu na Androidzie i iOS zadebiutowała najnowsza mobilna strzelanka Call of Duty: Mobile. Z marszu stała się wielkim hitem. Recenzuję dla Was tę strzelanką nieco ponad miesiąc po oficjalnej premierze, gdzie kurz i pył opadł, a ja miałem okazję spędzić w niej kilkadziesiąt godzin. Czy jest warta zainteresowania? Na to pytanie i wiele więcej postaram się odpowiedzieć w poniższej recenzji. Zapraszam do lektury.

Call of Duty – klasyka gatunku

Ci z Was, którzy mieli styczność z grami na komputery i konsole marki Call of Duty chyba nie muszę przedstawiać. Dla tych, którzy z grami nie mają zbyt wiele wspólnego słowem wstępu. Call of Duty: Mobile to pierwszoosobowa strzelanka, która swoje korzenie ma dobre kilkanaście lat wcześniej. Początkowo marka dostępna była tylko na komputerach osobistych zaczynała się rozrastać i trafiła na konsole, również tematyka zmieniła się. Zaczynaliśmy od drugiej wojny światowej, a teraz są to najczęściej czasy współczesne. W przypadku mobilnej wersji tego tytułu nie mamy żadnej kampanii dla pojedynczego gracza. Jedynie walczymy z żywym przeciwnikiem wirtualnie lub w ramach ćwiczeń ze sztuczną inteligencją. Dla tych, którzy mieli styczność z wcześniejszymi odsłonami Call of Duty od razu poczują się jak w domu. Tencent Games przygotowało dla nas zestaw map, który starzy wyjadacze znają z dużej wersji gry między innymi Crash, Killhouse czy Crossfire. Zostały one odpowiednio zmodyfikowane, nieco pomniejszone dzięki czemu gra nie straciła w ogóle na dynamizmie. Charakterystyczny feeling walki na niewielkich mapach pozostał i za to cenię sobie najbardziej Call of Duty: Mobile. Cała rozgrywka została ograniczona do 10 minut, więc jest szybko i dynamicznie, dzięki czemu możemy zagrać partyjkę nawet w czasie oczekiwania w kolejce do lekarza czy w drodze do szkoły/pracy. Dodatkowo prócz starych map, otrzymujemy również kilka znanych nam trybów Frontline, Team Deathmatch czy Search and Destroy. Wśród trybów znajdziemy jedną dużą nowość  – Battle royale. Tryb ten to wierna kopia tego co znamy z Fortnite czy PUBGa, czyli na dużej mapie wrzucona jest setka graczy (w wersji 1vs1 lub czteroosobowych teamach) i polega na tym by przetrwać do końca. Osobiście w battle royale grałem najmniej, jednak nie jest to kwintesencja CoDa. Dla tych, którzy czekają na tryb Zombie uspokajam. Ten zadebiutuje w grze już 22 listopada.

Oczywiście prócz znanych trybów i map do naszej dyspozycji twórcy oddali całą masę różnych ficzerów. Po pierwsze mamy charakterystyczny system levelowania. Zdobywając poziom odblokowujemy nowe bronie, perki czy „cieszynki”. Dodatkowym doświadczeniem jest również to uzyskiwane za używanie konkretnej broni. Ono z kolei umożliwia nam rozbudowę aktualnej broni np. o tłumik, dodatkowy celownik laserowy itd. Każdą broń możemy rozwijać do 10 poziomu i za każdym razem możemy odpowiednio spersonalizować giwerę. Tych jest naprawdę dużo, więc myślę, że z całą pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. Prócz doświadczenia możemy zbierać monety, który otrzymujemy zdecydowanie rzadziej. Te z kolei umożliwiają kupowanie dodatkowych skórek do broni i innych już raczej wizualnych rozwiązań, które nie wpływają bezpośrednio na rozgrywkę. Co ważne Call of Duty: Mobile jest produkcją całkowicie darmową, dzięki czemu nie musimy korzystać z prawdziwych pieniędzy by w pełni cieszyć się z tej gry. Owszem mikropłatności są dostępne w sklepiku, jednak nie przechylają one zwycięstwa na naszą korzyść. Są dodatkiem do całej gry, a nie podstawą produkcji, co mnie osobiście bardzo cieszy. Sam nie wydałem ani grosza, a bawiłem się świetnie.

Pod względem technicznym mimo ogromnego zainteresowania tytułem tylko dwukrotnie zdarzyły mi się krótkie przerwy w dostępności produkcji i lagi. Więc pod tym względem nie mam najmniejszych uwag. Dodam tylko że nie raz zdarzało mi się grać na łączności komórkowej i również nie było problemów z lagami. Tutaj duży plus dla twórców. Co do warstwy graficznej. Biorąc pod uwagę, że jest to produkcja mobilna wygląda ona świetnie. Szczególnie modele postaci są bardzo dobrze wykonane, może oczko gorzej wygląda otoczenie, ale mimo wszystko jest to absolutnie najwyższa półka. Miałem okazję grać na Galaxy S10 oraz Xiaomi Mi 6 i na obu modelach działał bez zarzutów. Testowy model HTC Desire19+ wymagał już zmniejszenia jakości grafiki, ale po tej operacji gra działała płynnie. W przypadku udźwiękowienia również nie mam najmniejszych uwag, całość nie sprawiała żadnych problemów. Jeśli natomiast chodzi o sterowanie to zostało odpowiednio zmodyfikowane. Dzięki czemu dotykowy wyświetlacz można zastosować do mobilnej strzelanki. Oczywiście całość nie jest tak dokładna jak zestaw klawiatura i myszka, natomiast po kilkunastu minutach można się przyzwyczaić. W ustawieniach gry mamy również możliwość personalizacji, więc tutaj również w zależności od naszych własnych upodobań możemy zmienić ustawienia. Twórcy jak na razie nie przewidzieli możliwości podłączenia zewnętrznych padów i kontrolerów, choć już teraz wspominali o pracach nad implementacją takich rozwiązań.

Podsumowując, Call od Duty Mobile to bardzo dobra produkcja, która oferuje masę frajdy i rozgrywki za darmo. Jeśli jesteście fanami tej marki i graliście we wcześniejsze tytuły na komputerach czy konsoli będziecie się czuli jak w domu. Inna sprawa to też jest największy mój zarzut do tej gry, mianowicie mało nowości. Większość rozwiązań jest to kalka odpowiednio przygotowana na mobilne platformy, ale nie ma tutaj prócz Battle Royale czegoś więcej, liczę, że w kolejnych aktualizacjach twórcy dodadzą trochę nowości. Jednak już teraz mamy dużo zapowiedziane nowości i zmiany, więc to tylko kwestia czasu, by pojawiły.

Samsung Galaxy A51 będzie…beznadziejny?

Wcześniejszy wpis

Galaxy S8 i S8+ z szansą na Androida 10!

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Gry