Apple prezentując w 2018 roku swojego tańszego flagowca – czyli iPhone XR – podjęło bardzo dobrą decyzję. Smartfon stał się bardzo popularnym wyborem zakupowym. W tym roku również do portfolio dołączyły trzy nowe modele. Jak radzi sobie rodzina z 11 w nazwie?
Zeszły rok pod względem sprzedaży bez wątpienia był fantastyczny dla iPhone XR. Tańszy model za sprawą optymalnego doboru komponentów stał się tańszym odpowiednikiem flagowych iPhone’ów XS. „Erka” odniosła wielki sukces – smartfon stał się najpopularniejszym iPhone’m i najpopularniejszym smartfonem na świecie.
Nic dziwnego zatem, że XR doczekał się następcy – jest nim iPhone 11. Apple pokładało wielkie nadzieje w potencjale sprzedażowym najtańszego z tegorocznych smartfonów. iPhone 11 nie zawiódł – do tej pory sprzedano ponad 12 milionów egzemplarzy tego modelu. Jest to bardzo dobry wynik, a zatem producent zdecydował się na inwestowanie w większą produkcję. Według analityka Rosenblatt Securities Jun Zhang, Apple postanowiło zwiększyć ilość produkowanych iPhone’ów 11 o 1,6 miliona egzemplarzy.
Najtańszy model radzi sobie zatem genialnie. Niestety, tak dużej liczby klientów nie przyciągają flagowe modele 11 Pro i 11 Pro Max. Oba modele sprzedają się o około 15% słabiej niż zeszłoroczny duet iPhone’ów XS. Powody ku temu mogą być różne, np. niewielkie zmiany czy niezbyt atrakcyjne ułożenie aparatów z tyłu. Tutaj producent też podejmie kroki – produkcja 11 Pro i 11 Pro Max zostanie zmniejszona o 2 miliony egzemplarzy.
Jak widzimy, sytuacja z poprzedniego roku powtarza się. Najtańszy iPhone 11 zyskuje szeroką rzeszę fanów, natomiast modele z Pro w nazwie nadal nie są przyjmowane zbyt ciepło. Czekamy na kolejne raporty i wyniki sprzedaży.
Źródło: gsmarena.com

