0

Jestem przekonany, że nie jedna osoba zgodziłaby się ze mną, że tegoroczne Google Pixel 4 oraz Google Pixel 4XL to smartfonowe rozczarowania 2019. Szkoda, bo to na prawdę ładne urządzenia, ale gdzie tak naprawdę leży problem, a właściwie – problemy?

DRUGI OBIEKTYW

Pixele 4 są pierwszymi, które posiadają dwa obiektywy na tyle. Pojedyncze oczka aparatu radziły sobie dotychczas świetnie, podnosiły Pixele na najwyższy poziom foto. Ekscytacja sięgnęła szczytu gdy dowiedzieliśmy się, że nowy Pixel ma dostać kolejny obiektyw. Teleobiektyw może nie jest jednoznacznym rozczarowaniem, ale wydaje się być mało przydatny, kiedy oferuje przybliżenie x2. Większość z nas liczyła na szerokokątny obiektyw, który w wielu przypadkach przydaje się do poszerzenia perspektywy.

BRAK 4K@60

Możliwość nagrywania w rozdzielczości 4K i 60 klatkach na sekundę od ponad dwóch lat nie robi na nikim wrażenia. Nawet smartfony za około 1500zł, takie jak Pocophone F1, dają nam taką możliwość. Niestety zabrakło tej opcji w nowych Pixelach. Google tłumaczy się tym, że większość i tak używa 1080p, ale przyznacie, że to słaby argument.


JEDEN OBIEKTYW Z PRZODU

Szerokokątny obiektyw przedni z zeszłorocznego Pixela 3 został zabrany z Pixeli 4, pomimo niemałego pasa startowego ponad ekranem. Szerokie selfie w dużej grupie ludzi może być tu problemem bez szerokiego kąta. Na “czole” Pixeli nie zabrakło jednego obiektywu i szeregu czujników. Warto wspomnieć, że te jeden obiektyw nie posiada autofocusu, który mięliśmy w Pixelach 3.

PRZEREKLAMOWANY I MAŁO UŻYTECZNY CZUJNIK

Zostańmy na chwilę przy czujnikach. Google głośno reklamowało swój czujnik Motion Sense oparty na rozwijanej od dawna technologii Project Soli. Pozwala on na bezdotykowe sterowanie smartfonem poprzez wykonywanie odpowiednich ruchów dłonią nad smartfonem. Podobne rozwiązanie widzieliśmy już w LG G8 ThinQ. Problemy są dwa:

  • Działanie – Precyzja sensora bywa problematyczna. Mogłoby się wydawać, że machanie dłonią nad telefonem to, żadna trudność, ale trzeba spędzić trochę czasu, żeby się nauczyć korzystać z tej funkcji. A mówiąc “nauczyć” mam na myśli “zwiększyć umiejętność”, bo korzystanie z tej funkcji jest problematyczne nawet po wielu próbach.
  • Użyteczność – Liczba scenariuszy, w których faktycznie wolimy machnąć ręką nad telefonem, zamiast po prostu dotknąć ekranu jest mała. Przewijanie zdjęć w galerii? Zwiększanie głośności? Czy tylko dla mnie te przykłady brzmią jak wymyślone na siłę? Myślę, że jedyne realistyczne zastosowania takich sensorów, jakie sam dostrzegam to sterowanie smartfonem gdy ma się brudne dłonie i nie chce się dotykać telefonu oraz wyłączenie budzika poprzez machnięcie ręką nad ekranem.

NIEBEZPIECZNY FACE UNLOCK

Temu problemowi przyglądaliśmy się już wcześniej, w innym artykule. Dotyczy on skanera służącego do rozpoznawania twarzy. Zabezpieczenie biometryczne nie działa źle, można by nawet powiedzieć, że działa ZBYT dobrze. Telefon zostaje odblokowany nawet gdy skaner zobaczy twarz z zamkniętymi oczami, co nie powinno mieć miejsca. Nie powinno mieć to miejsca, gdyż stanowi to niewątpliwe zagrożenie dla bezpieczeństwa. Telefon może zostać odblokowany przez nieuprawnioną osobę, która przyłoży go do naszej twarzy gdy śpimy. Zabezpieczenia biometryczne powinny być tymi, które najbardziej chronią nasze urządzenie przed nieautoryzowanym dostępem osób trzecich. Na szczęście Google pracuje nad aktualizacją, która ma dodać opcję włączenia wymogu otwartych oczu do odblokowania urządzenia.


PALCEM NIE ODBLOKUJESZ

Wspomniany wyżej problem, można ominąć poprzez korzystanie z funkcji Lockdown do czasu wydania aktualizacji, ale nie czytnikiem linii papilarnych. Nowym Pixelom z pewnością nie można odmówić eleganckiego i minimalistycznego designu, do którego powstania przyczyniła się także decyzja o usunięciu czytnika linii papilarnych z tyłu urządzenia. Szkoda tylko, nie pojawił się on w innej formie np. na boku urządzenia, zastępując przycisk Power lub według masowej mody roku 2019 – pod ekranem. Osobiście uważam, że optyczny lub ultradźwiękowy czytnik pod ekranem byłby najlepszym rozwiązaniem, ponieważ pojemnościowy (najszybszy) czytnik na boku urządzenia nie zawsze jest wygodnym w użyciu. Nie jest on tak samo łatwo dostępny dla osób leworęcznych, a także gdy telefon leży na stole. Brak czytnika linii papilarnych sprawia, że tymczasowo wadliwy skaner twarzy jest jedynym biometrycznym zabezpieczeniem telefonu.

BATERIA ZNÓW NIE POWALA

3700mAh w większym Pixelu nie jest złym wynikiem, ale 2800mAh w “małym” Pixelu z 5,7″ ekranem może nie wystarczyć na cały dzień. Problem małych baterii posiadały już poprzednie “małe” Pixele, wszyscy liczyliśmy, że tym razem ogniwa będą większe.

SMOOTH SCREEN

Skoro mowa o baterii, należy tu wspomnieć o ekranie z możliwością odświeżania w 90Hz. Smooth Screen także był jedną z rzeczy, o których Google mówił głośno. Ekran 90Hz jest jedną z tych silnych rzeczy, od których nie da się uciec, po pierwszym kontakcie. Po tym jak niektórzy producenci zaczęli wydawać urządzenia z wysokim poziomem odświeżania ekranu, Google postanowiło do tej grupy dołączyć. Z czasem jednak dostrzeżono, że ekran nie zawsze bywa taki super płynny jak powinien. Okazało się, że 90Hz działa tylko gdy jasność ekranu jest ustawiona na 75% lub więcej oraz gdy poziom baterii nie jest niższa niż 20%. Wielu przypuszcza, że jest to cichy zabieg Google mający na celu oszczędzanie małych baterii. Do Pixelowego rozwiązania nawiązał OnePlus, który prześmiewczo pokazał, że ich urządzenia takich ograniczeń nie mają. Tweet początkowo pojawił się na oficjalnym koncie @oneplus, po czym został usunięty. Po kilku godzinach pojawił się na @OnePlus_UK, a następnego dnia także zniknął. Zdążyłem jedynie zrobić screenshot’a, tego drugiego.

NIE-NAJNOWSZE ROZWIĄZANIA

Kolejne grzeszki, nie należą do wielkich, ale myślę, że warto o tym wspomnieć. Za niemałą cenę omawianych urządzeń niestety nie dostajemy tego, czego można by oczekiwać od flagowca pod koniec 2019 roku.

  • Biorąc pod uwagę fakt, ze pierwsze Pixele z 2016 roku korzystały ze Snapdragona 821, każdy  nas po cichu liczył, że nowe Pixele zostaną wyposażone w nowego Snapdragona 855 Plus, który pojawił się w drugiej połowie tego roku. Z nowego chipsetu korzysta kilka wydanych dotychczas urządzeń takich jak: OnePlus 7T czy ASUS ROG Phone II. Obecny w Pixelach 4 zwykły Snap 855 nie stanowi wielkiej różnicy, ale miło byłoby zobaczyć coś nieco bardziej aktualnego w smartfonie z serii, którą można uznać za wizytówkę Androida.
  • Szybkość i płynność ekranu świetnie dopełniłaby szybka pamięć masowa. UFS 3.0 stanowi niemal dwukrotny progress względem UFS 2.1, znanego z wielu dotychczasowych flagowców i Pixelach 4. Nowe pamięci UFS 3.0 pojawiły się w kilku tegorocznych urządzeniach, takich jak: OnePlus 7, 7 Pro, 7T, 7T Pro, Samsung Galaxy Note 10, Note 10+ lub Galaxy Fold. Mogliśmy się spodziewać wolniejszych pamięci w nowych Pixelach, po tym jak do Pixelów 3A oraz 3A XL trafiły jeszcze wolniejsze pamięci eMMC.
SŁABIZNA PAMIĘCIOWA

Nie najszybsze pamięci masowe można przeżyć. Trudniej pogodzić się z faktem, że za takie pieniądze oferowane jest 64GB pamięci w wersji podstawowej lub 128GB droższej o $100. Po premierze tegorocznych iPhone’ów dużo mówiono o tym, że model 11 Pro w podstawowej wersji za $999 ma w sobie tylko 64GB. Podstawowy Pixel 4 kosztuje $799, co nie zmienia faktu, że 64GB we flagowym smartfonie w 2019 roku to mało. Niemal każdy producent poza Apple i Google oferują co najmniej 128GB w podstawowych wersjach swoich flagowców. Możliwości dochodzą nawet do 512GB lub 1TB, przy których Pixelowe 128GB wygląda śmiesznie.

NIELIMITOWANA CHMURA STAŁA SIĘ LIMITEM

Smartfony Google pracują na czystym Androidzie, ale Google zawsze przygotuje dla swoich dzieł jakieś ekskluzywne nowości. Dużym plusem, przemawiającym za wyborem Pixeli było nielimitowane miejsce w Google Photos. Posiadacze Pixeli mogą bez limitu zapisywać zdjęcia i filmy w pełnej rozdzielczości w usłudze Google Photos. Brak limitu sprawiał, że niewielkie wersje pamięciowe nie stanowiły wielkiego problemu dla użytkowników. Problem dla użytkowników pojawia się dopieo w Pixelach 4, które tak samo jak wszystkie nie-Google’owe smartfony posiadają limit pokrywający się z Google Drive. Domyślnie jest to 15GB dzielone między Google Drive, a Google Photos. Istnieje możliwość zapisywania zdjęć i filmów w obniżonej rozdzielczości, wtedy limit 15GB nie obowiązuje naszych zdjęć i filmów.

UMOWA ARBITRAŻOWA

Wisienką na torcie niech będzie interesujący dokument, który w pudełku mogą znaleźć amerykańscy kupcy. Dokument mówi o tym, że nie możemy pozwać do sądu, ani brać udziału w pozwie zbiorowym przeciwko Google. Producent próbuje się w ten sposób uchronić przed potencjalnym konfliktem sądowym, który mógłby mieć miejsce w przypadku istnienia wady fabrycznej nowych Pixelach. Taka sytuacja miała miejsce kilka lat temu, dotyczyła ona Nexusa 6P. Wyprodukowany przez Huawei smartfon wpadał w Bootloop, czyli nieprzerwanie uruchamiał się w kółko. Problem dotyczy tylko Stanów Zjednoczonych, gdyż prawo Unii Europejskiej nie pozwoliłoby na coś takiego. Na szczęście w ciągu 30 dni od zakupu urządzenia można z tej umowy zrezygnować.

Nie zrozumcie mnie źle, nie chcę was zniechęcić do tego urządzenia. Uważam, ze pomimo licznych wad Pixele 4 są fajnymi i ciekawymi smartfonami. Mimo wszystko, osoba, która poważnie rozważa zakup Pixela 4 lub 4 XL, powinna być w pełni świadoma jego braków. Najbardziej przeciekający smartfon, okazał się być mocno niedopracowanym i hejtowanym. Hejtowany nie przez to jaki Pixel 4 jest sam w sobie, ale za to, że jest słabym reprezentantem serii Google Pixel. Z dnia na dzień, internet donosi o nowych powodach do niezadowolenia z nowych Pixeli. W ciągu 10 dni od premiery trochę się tego nazbierało, nie sądzicie?

Źródła: Android Headlines, Android Authority, 9To5Google, The Verge

 

Google pozbawia starsze Pixele przydatnych funkcji

Wcześniejszy wpis

Odwrócony notch – czy nadchodzi nowy trend?

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Newsy