0

Przyznam szczerze, że początkowo byłem sceptycznie nastawiony do Oppo (o czym pisałem już w recenzji modelu RX17 Pro) i raczej nie wróżyłem sukcesu tej marce w naszym kraju. Jednak ostatnie lata pokazały, że polscy użytkownicy chętniej skłaniają się ku smartfonom chińskich marek. Warto także dodać, że testowany przeze mnie model jest bardzo innowacyjny w porównaniu do flagowych modeli konkurencji. Jednak czy rozwiązania zastosowane w Oppo Find X sprawdzają się w codziennym użytkowaniu? Czy warto go kupić? Odpowiedzi na wszystkie pytania znajdziecie w niniejszej recenzji. Zapraszam do lektury!

Zawartość pudełka i specyfikacja

Producenci w ostatnim czasie zaczęli bardziej skupiać się również na samych opakowaniach, co osobiście uważam za plus. Już na pierwszy rzut oka widać, że producent bardzo się postarał jeśli chodzi o pudełko, dzięki czemu całość prezentuje się naprawdę ciekawie. Na przedniej części pudełka znajduje się napis „Find X”,który ładnie komponuje się z zastosowanym kolorem. Na jednym z boków, który dodatkowo jest pomarańczowy,  znajduje się kawałek materiału, który ułatwia wysunięcie mniejszego pudełka, w którym to z kolei znajduje się smartfon oraz dodatkowe akcesoria. 

Po ściągnięciu wieka naszym oczom ukazuje się smartfon, który umieszczony jest na specjalnie wytłoczonym miejscu. Pod smartfonem znajduje się natomiast prostokątne pudełeczko, w którym znajdziemy dedykowane etui, kluczyk do wyjęcia tacki, a także podstawową dokumentację. Co ciekawe, producent w tym przypadku dorzucił do zestawu przeźroczyste etui wykonane z plastiku, a nie przyjemniejszego w dotyku tworzywa sztucznego, tak jak w przypadku RX17 Pro. Pod smartfonem znajduje się jeszcze biała ładowarka, kabel USB typu C z pomarańczowymi akcentami oraz słuchawki zakończone USB-C, które cechują się natomiast zielonymi akcentami. 

Jeśli chodzi o specyfikację, to otrzymujemy całkiem niezły zestaw. Smartfon został wyposażony w 6,4-calowy wyświetlacz AMOLED o rozdzielczości Full HD+ i proporcjach 19,5:9. Jego sercem jest ośmiordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 845 z układem graficznym Adreno 630, który wspierany jest przez 8 GB pamięci RAM. Na dane użytkownika producent przeznaczył natomiast 256 GB pamięci wbudowanej. Zdjęcia wykonamy przy pomocy podwójnego aparatu: 20 Mpx f/2.0 + 16 Mpx f/2.0 oraz 25 Mpx kamerki przedniej do selfie. Łączność w Find X zapewniają następujące moduły: dwuzakresowe Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac (2.4 GHz i 5 GHz), LTE, Bluetooth 5.0, GPS, A-GPS, Glonass, Beidou oraz portu USB typu C. Smartfon pracuje pod kontrolą systemu Android 8.1 Oreo z nakładką producenta i czerpie energię z akumulatora o pojemności 3400 mAh z technologią szybkiego ładowania Super VOOC. Całość ma wymiary 156,7×74,2×9,6 mm i waży 186 gramów. 

Jakość wykonania oraz design

Oppo Find X jest pierwszym tak genialnym, nietuzinkowym i urzekającym smartfonem jakiego miałem kiedykolwiek okazję testować. Jak pewnie wiecie, pierwsze wrażenie jest najważniejsze, dlatego też muszę przyznać, że Find X od razu po wyjęciu z pudełka oczarował mnie swoim designem. Urzeka mnie nie tylko rozmiar ramek okalających wyświetlacz, ale przede wszystkim tył, który moim zdaniem wygląda po prostu genialnie. Jasne, zastosowane rozwiązanie nie jest specjalnie spektakularne, ale może właśnie to jest największą zaletą. Do testów otrzymałem niebieską wersję kolorystyczną, która w większości jest czarna, natomiast boki tylnego panelu przy krawędziach wpadają w kolor niebieski. Widoczność tego koloru zależna jest od tego, pod jakim kątem patrzymy na urządzenie oraz pod jakim kątem pada światło. Jeśli Chodzi o tylny panel, to został on wykonany ze szkła Gorilla Glass 5 i dodatkowo jest zagięty na krawędziach, co bez wątpienia poprawia chwyt urządzenia. 

Jak dobrze wiemy, szkło palcuje się jak oszalałe, przez co bardzo trudno jest utrzymać urządzenie w czystości, a ponadto obudowa jest nieco śliska, przez co smartfon „ucieka” nawet gdy położymy go na stosunkowo prostej powierzchni. Na plus zaliczyć należy jednak fakt, że materiał nie jest podatny na zarysowania – po moich testach nie znalazłem żadnych większych zarysowań na tylnym panelu. Należy mieć jednak na uwadze to, że obudowa może nie wyglądać tak dobrze po kilku latach, a nawet miesiącach codziennego użytkowania, ale producent o tym również pomyślał i na całe szczęście dorzucił do zestawu etui, które ma chronić nasze urządzenie przed uszkodzeniami mechanicznymi. Co prawda, to które znajdziemy w pudełku nie jest zbyt estetyczne i w dodatku zostało wykonane z twardego plastiku, to w praktyce działa tak jak powinno. 

Patrząc na front Find X można doszukać się podobieństw do Samsunga, a wszystko przez to, że duża część smartfonów z zakrzywionymi ekranami ma na obudowie logo właśnie tego producenta. Sam przód urządzenia wygląda bardzo ładnie i minimalistycznie. Ogólnie korzystanie z testowanego modelu jest przyjemne. Wszystko dzięki zaoblonym pleckom i krawędziom, które nie są ostre i nie wżynają się w dłoń. Jakość wykonania OnePlusa 6 stoi na najwyższym poziomie – nic tu nie trzeszczy, a przyciski są odpowiednio osadzone w obudowie i prawidłowo wyczuwalne pod palcami, a w dodatku nie chyboczą się na boki. Do tego wszystkiego warto dodać, że OnePlus 6 nie spełnia żadnej normy odporności, co jest dla niektórych dość sporym minusem. Rozmieszczenie portów, złączy oraz przycisków jest raczej standardowe, choć w kilku kwestiach zaskakuje. 

Na przednim panelu tak na dobrą sprawę nie znajdziemy nic oprócz wyświetlacza, tak więc pierwsze elementy znajdują się na prawym boku, gdzie ulokowano przycisk zasilania. Na lewym boku znajdują się natomiast przyciski do regulacji głośności. Co ważne, wszystkie przyciski są odpowiednio osadzone w obudowie i prawidłowo wyczuwalne pod palcami, a w dodatku nie chyboczą się na boki. Górna krawędź została zagospodarowana przez mikrofon oraz… czujnik oświetlenia. Przyznacie sami, że jest to bardzo nietypowe miejsce dla tego elementu, ale producent stosując tak wąskie ramki wokół wyświetlacza musiał znaleźć inną lokalizację dla czujnika. Sam czujnik działa prawidłowo, ale tylko wtedy, gdy korzystamy z urządzenia w pionie kolei, jeśli natomiast położymy go w poziomie, to przez większość czasu jest on po prostu zasłonięty i nie działa tak dobrze, jak powinien. Dolna krawędź została zagospodarowana przez port USB typu C, głośnik multimedialny,  drugi mikrofon oraz tackę na dwie karty nano sim, gdyż slotu na microSD w tym modelu nie znajdziemy. . Z tyłu natomiast umieszczono wyłącznie logo producenta oraz kilka napisów i symboli towarowych. 

Najwyższy czas przejść do elementu, przez który Find X jest tak bardzo nietuzinkowy. Mowa oczywiście o module, który wysuwany jest z górnej części urządzenia. W wysuwanym mechanicznie elemencie od frontu umieszczono kamerkę do selfie, zestaw czujników oraz głośnik do rozmów. Od tyłu mamy natomiast podwójny aparat oraz diodę doświetlającą. Wysuwanie modułu odbywa się przy pomocy wbudowanego silniczka, który w praktyce działa zaskakująco szybko i bezproblemowo. 

Wyświetlacz

Zakrzywione wyświetlacze mają to do siebie, że w dość specyficzny sposób załamują światło, przez co w pierwszych chwilach z telefonem może to być denerwujące, ale z własnego doświadczenia wiem, że wystarczy kilka chwil, aby się przyzwyczaić do całości. Jeśli chodzi o technologię, w której wyświetlacz został wykonany, to mamy tutaj do czynienia z AMOLEDEM charakteryzującym się genialnym odwzorowaniem czerni i siłą rzeczy, gorszą bielą, która wpada w delikatną żółć. Reszta kolorów cechuje się ładnym i przyjemnym dla oka nasyceniem. Sam wyświetlacz ma przekątną wynoszącą 6,4” i rozdzielczość na poziomie 2340×1080 pikseli, co przekłada się na 403 ppi. Taka wartość sprawia, że ostrość obrazu jest jak najbardziej wystarczająca, a czytelność czcionek również stoi na bardzo wysokim poziomie.

Jeśli chodzi o dostosowywanie treści do „rozciągniętych” proporcji, to nie ma z tym najmniejszego problemu – spora część programów skaluje się automatycznie, natomiast w pozostałej części można zrobić to ręcznie. Należy wspomnieć także o jasności –  zarówno minimalnej, jak i maksymalnej. W pełnym słońcu nie miałem najmniejszego problemu z dostrzeżeniem treści wyświetlanych na ekranie, natomiast nocą nie odczuwałem żadnego dyskomfortu. Dodatkowo w ustawieniach możemy włączyć tryb nocny, który zmniejsza emisję światła niebieskiego. Ponadto możemy jeszcze regulować temperaturę kolorów oraz zmienić wielkość czcionki. Co ważne, w Oppo Find X znalazła się opcja „zegar na ekranie”, co jest niczym innym, jak funkcją podobną do Always on Display. Wspomniana funkcja wyświetla wszystkie najważniejsze informacje na zablokowanym wyświetlaczu, takie jak: godzina, data, stan naładowania baterii, a także ikony powiadomień. 

Aparat

Obiektyw główny w Find X to sensor Sony IMX519, który cechuje się rozdzielczością 16 Mpx, przysłoną f/2.0 oraz rozmiarem pojedynczego piksela wynoszącym 1,22 mikrometra. Na wyposażeniu jest też szybki pomiar ostrości PDAF oraz optyczna stabilizacja obrazu. Nie zabrakło oczywiście hybrydowego zoomu optycznego, który umożliwia dwukrotne zbliżenie. Dodatkowy obiektyw to sensor Sony IMX376K o rozdzielczości 20 Mpx z przysłoną f/2.0 oraz rozmiarem pojedynczego piksela wynoszącym 1 mikrometr. Na froncie ulokowano natomiast kamerkę o rozdzielczości 25 Mpx z przysłoną f/2.0. Sama aplikacja aparatu jest intuicyjna i przejrzysta – oferuje ona wszystkie najpotrzebniejsze tryby, dzięki czemu pod tym względem nie można smartfonowi nic zarzucić.

Jeśli chodzi o jakość zdjęć, to Oppo Find X radzi sobie dobrze w każdych warunkach oświetleniowych – tak jak na flagowca przystało, jednak warto mieć na uwadze, że nie jest to poziom flagowych smartfonów od Huawei czy też Samsunga. Jakość zdjęć wykonanych w dzień prezentuje się bardzo dobrze – ilość rejestrowanych szczegółów jest niezła, a rozpiętość tonalna jest zaskakująco dobra. Odwzorowanie kolorów również pozytywnie zaskakuje, gdyż są one naturalne. Raz na jakiś czas zdarzają się też przepalenia, ale nie są one zbyt częste. Pozytywnie wypadają również zdjęcia nocne, ale często na fotografiach widoczne są szumy. Jednak sama jakość zdjęć nie zawodzi i moim zdaniem Oppo Find X, jak na typowego „chińczyka” wypada bardzo dobrze i bez problemu może konkurować z innymi smartfonami. 

Dwa obiektywy umożliwiają wykonywanie fotografii z głębią ostrości. Efekt bokeh jest dobrze widoczny na zdjęciach, a sama funkcja całkiem ładnie „odcina” pierwszy plan od drugiego. Jak już wspomniałem, użytkownik ma również możliwość wykonywania zdjęć z dwukrotnym zoomem. Jakość tych zdjęć nie jest najlepsza, ale mogą one się poszczycić znacznie lepszą jakością niż fotografie wykonane przy pomocy przybliżenia cyfrowego. Zastrzeżenia mam jednak do pracy autofokusa przy wykonywaniu zdjęć z wykorzystaniem zbliżenia hybrydowego. Bardzo często wtedy ma on problemu ze złapaniem ostrości, a gdy już to zrobi, to za moment znów ją gubi. Kamerka przednia w tym przypadku oferuje jak najbardziej akceptowalną jakość selfie, więc każdy użytkownik w tej kwestii powinien być zadowolony. Poniżej możecie zobaczyć przykładowe zdjęcia wykonane Oppo Find X w czasie testów:

Wideo możemy nagrywać w maksymalnej rozdzielczości 4K przy 30 klatkach na sekundę. Jest też możliwość nagrywania w rozdzielczości Full HD przy 30 klatkach na sekundę. Ogólna jakość nagrań jest zadowalająca – są one płynne, cechują się prawidłowym odwzorowaniem kolorów, a także szybką i płynną zmianą ekspozycji. Pozytywnie wypada też działanie autofokusa. Jakość nagrań możecie oczywiście ocenić sami, przeglądając poniższą playlistę:

Akumulator

Jeśli chodzi o baterię, to ma ona pojemność 3400 mAh. Jest to niewiele, szczególnie gdy weźmiemy pod  uwagę, że na wyposażeniu jest duży wyświetlacz oraz sporo energożernych komponentów. Jak jednak całość sprawdza się w codziennym użytkowaniu? Smartfon w praktyce działa mniej-więcej półtorej dnia przy moim typowym użytkowaniu. Jeśli korzystamy ze smartfona mniej, to możemy uzyskać nawet dwa dni pracy na jednym ładowaniu. Najniższe czasy na włączonym ekranie uzyskałem w momencie, gdy korzystałem z samego LTE i z jasnością ekranu ustawioną na połowę. Przy takim scenariuszu uzyskałem SoT wynoszący około od 4,5 godziny. Przy sporadycznym korzystaniu ze smartfona czas na włączonym ekranie wynosił około 6 godzin. Nie są to jednak wartości w jakikolwiek sposób potwierdzone, gdyż smartfony Oppo mają to do siebie, że nie posiadają w oprogramowaniu  czegoś takiego, jak szczegółowe statystyki baterii. 

Według deklaracji producenta, Oppo Find X można naładować od 0 do 100% w 40 minut. Wszystko dzięki technologii Super VOOC. Co ważne, samo rozwiązanie jest bardzo bezpieczne, gdyż producent zastosował pięciostopniowe zabezpieczenia – dwa z nich znajdują się w smartfonie i ładowarce, a jedno w przewodzie. Warto mieć jednak na uwadze fakt, że szybkie ładowanie jest dostępne tylko wtedy, gdy korzystamy z oryginalnej ładowarki oraz kabla. Oppo Find X pod względem czasu pracy, jak i samego ładowana wypada bardzo pozytywnie, ale podejrzewać można, że tak szybkie ładowanie może mieć konsekwencje w żywotności baterii, co można będzie dopiero sprawdzić po dłuższym  czasie użytkowania tego modelu. 

Rozpoznawanie twarzy

Jak pewnie już zauważyliście, testowany model nie posiada czytnika linii papilarnych. Przyznam szczerze, że początkowo, podczas premiery miałem nadzieję, że tego typu rozwiązanie zostanie zintegrowane z wyświetlaczem, ale niestety producent zdecydował się całkowicie zrezygnować z zabezpieczenia w postaci skanera linii papilarnych. W zamian otrzymujemy rozpoznawanie twarzy, które działa bardzo sprawnie, niezależnie od warunków oświetleniowych – w dobrych warunkach nie ma najmniejszego problemu z odblokowaniem urządzenia i działa ono niemalże przy każdej próbie. Jeśli chodzi o rozpoznawanie twarzy po zmroku, to muszę przyznać, że jest bardzo dobrze – po wzięciu urządzenia do ręki, ekran podświetla się i przechodzi w nieco mocniejsze podświetlenie, dzięki któremu nasza twarz zostaje oświetlona i kamerka bez większego problemu potrafi rozpoznać twarz. Warto także dodać, że moduł aparatu automatycznie się wysuwa po wybudzeniu urządzenia, dzięki czemu sam proces rozpoznawania nie trwa zbyt długo. 

Oprogramowanie

W Oppo Find X znajdziemy Androida 8.1 Oreo z nakładką ColorOS w wersji 5.2. Sam system nie należy do najnowszych, ale dzięki bogatej w funkcje nakładki nie jest to zbyt mocno odczuwalne, a należy wspomnieć, że smartfon prędzej czy później otrzyma stosowną aktualizację. Jak pewnie zauważyliście, Oppo posiada swoją własną nakładkę, która moim zdaniem jest całkiem ładna i funkcjonalna. Co prawda, różni się ona dość mocno od tego, co znamy z innych chińskich smartfonów, ale sama nakładka nie kłuje oczy i może przypaść do gustu. Warto również wspomnieć, jakie aplikacje są tutaj instalowane fabrycznie: menadżer plików, odtwarzacz wideo, odtwarzacz muzyki, Menedżer telefonu, dyktafon, kompas, pogoda, kalkulator oraz przestrzeń gier. Warto zatrzymać się przy menedżerze telefonu, który pozwala użytkownikowi wyczyścić pamięć, zarządzać zezwoleniami aplikacji, wykrywać problemy, a także skanować antywirusem cały telefon. 

W nakładce możemy uruchomić panel skrótów, który jest wysuwany przy prawej krawędzi. Na panelu znajduje się skrót do konsoli plików, kamery, zrzutu ekranu, trybu nie przeszkadzać, wiadomości, Facebook’a oraz YouTube’a. Konsola wyświetla także 16 ostatnio zmodyfikowanych bądź utworzonych plików, które można od razu udostępnić. W oprogramowaniu znajdziemy jeszcze tryb „Inteligentny kierowca”, który może automatycznie połączyć urządzenie z zestawem samochodowym, automatycznie przełączać połączenia przychodzące na głośnik, wysyłać automatyczną wiadomość SMS po odrzuceniu połączenia oraz zablokować wszystkie połączenia przychodzące z aplikacji. Z innych, dodatkowych funkcji warto jeszcze wspomnieć o tym, że naciśnięcie i przytrzymanie włącznika przez pół sekundy uruchamia asystenta Google. Bardzo przydatną funkcją są „powiadomienia świetlne”, które są wyświetlane na brzegach wyświetlacza po otrzymaniu powiadomienia. Informują one także o nieodebranych połączeniach oraz wiadomościach SMS. 

Wydajność

Oppo Find X co prawda nie jest najnowszym smartfonem, ale jest prawdziwym zeszłorocznym  flagowcem z krwi i kości. Smartfon działa za sprawą ośmiordzeniowego procesora Qualcomm Snapdragon 845 z grafiką Adreno 630, który wspierany jest przez 8 GB pamięci RAM. Tak na dobrą sprawę nie mam żadnych zastrzeżeń do działania i szybkości – aplikacje uruchamiają się w mgnieniu oka, nic się nie przycina i nie zwalnia. Na plus należy zaliczyć fakt, że aplikacje pozostają długo w pamięci, dzięki czemu można do nich wrócić bez zbędnego przeładowania. Podczas kilkutygodniowych testów nie spotkała mnie żadna sytuacja, w której działanie testowanego modelu w jakikolwiek sposób wpłynęłoby na negatywną ocenę. 

Zastosowany układ graficzny radzi sobie bardzo dobrze nawet z bardziej wymagającymi tytułami dostępnymi w Google Play. Bez problemu uruchomimy takie gry jak: Real Racing 3, Asphalt 8 czy też Mortal Kombat X na najwyższych ustawieniach graficznych. Zauważyłem, że testowany model lubi się grzać podczas dłuższej rozgrywki lub bardziej wymagających czynności. Jednak warto zaznaczyć, że nie są to temperatury, które negatywnie wpływają na komfort korzystania z telefonu. Jeśli jesteście ciekawi jak Find X wypada w testach syntetycznych, to poniżej możecie zobaczyć kilka screenów z wynikami z poszczególnych benchmarków:

Jakość dźwięku

Co do audio, to warto mieć na uwadze, że zabrakło na wyposażeniu 3.5 mm jack audio, przez co musimy użyć odpowiedniej przejściówki, aby słuchać muzyki przez słuchawki. Co prawda, można się wyposażyć w słuchawki Bluetooth, ale mają one tylu zwolenników co przeciwników i nie przez każdego są pozytywnie oceniane. Na całe szczęście producent dorzuca do zestawu przejściówkę, dzięki której możemy wykorzystać swoje słuchawki. Sama jakość dźwięku na słuchawkach jest jak najbardziej w porządku.  Warto również dodać, że na wyposażeniu jest tylko jeden głośnik, który dodatkowo został umieszczony na dolnej krawędzi, przez co bardzo łatwo jest go zasłonić wewnętrzną stroną dłoni, trzymając go w pozycji poziomej. Jakość dźwięku raczej nie zaskakuje – jest po prostu dobrze. Dźwięk jest przyjemnej jakości – nie jest „sztuczny”, a na najgłośniejszym ustawieniu nie charczy, ani nie trzeszczy. Oppo Find X nie jest smartfonem muzycznym, ale do okazjonalnego słuchania muzyki w zupełności wystarcza.

Łączność

Modułom łączności nie można nic zarzucić. Na wyposażeniu mamy dwuzakresowy moduł sieci Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac (2.4 GHz i 5 GHz), który w czasie testów nie sprawiał żadnych problemów. Moduł działał bezproblemowo nawet po znacznym oddaleniu się od routera. Nie zabrakło również Bluetooth 5.0, który bez problemu współpracuje z dodatkowymi akcesoriami. Nawigacja przez cały okres testów nie sprawiała problemów – sygnał był łapany bardzo szybko. W czasie testów nie miałem żadnych problemów także z zasięgiem sieci komórkowej, a sama jakość rozmów stała na bardzo wysokim poziomie – rozmówcy słyszeli mnie głośno i wyraźnie, a ja również nie miałem problemu ze zrozumieniem osób po drugiej stronie. Co ważne, Oppo Find X nie posiada… NFC. Przyznam, że sam byłem zdziwiony tym faktem, ale jakby nie patrzeć, Oppo to chiński gigant, który przez większość czasu sprzedawał swoje smartfony wyłącznie we własnym kraju, a tam z reguły tego typu rozwiązanie nie jest raczej przydatne. 

Co ważne, na wyposażeniu mamy dwa sloty na karty nano sim, co oznacza, że nie ma możliwości rozszerzenia pamięci wewnętrznej. Na dane użytkownika producent przeznaczył 256 GB pamięci wbudowanej, z której dla użytkownika pozostaje około 230 GB. Warto także zaznaczyć, że port USB typu C oferuje wsparcie dla OTG, dzięki czemu możemy podłączyć do urządzenia dodatkowe akcesoria. 

Podsumowanie

Czas popatrzeć na Oppo Find X całościowo i podsumować wszystkie wady oraz zalety. Muszę przyznać, ze testowany model jest jednym z najładniejszych na rynku i jednocześnie bardzo oryginalnym i nietuzinkowym. To oczywiście zasługa wysuwanego modułu, wyświetlacza pozbawionego jakichkolwiek wcięć, a także szklanej obudowy. Mocną stroną testowanego modelu jest także piękny wyświetlacz AMOLED, aparat główny, który oferuje dobrej jakości fotografie, a także niezły akumulator oferujący przyzwoite czasy pracy. Oppo Find X należy także docenić za ładowanie, które jest piekielnie szybkie i pozwala w kilka minut naładować urządzenie. Trochę szkoda, że na wyposażeniu zabrakło NFC, slotu na kartę  microSD oraz diody powiadomień, ale mimo wszystko uważam, że Oppo Find X jest świetnym i bardzo interesującym urządzeniem. 

Co prawda, kosztuje stosunkowo dużo, bo aż 3699 złotych, ale należy mieć na uwadze, że swego rodzaju nowinki technologiczne zawsze są wyżej cenione. A co Wy myślicie na temat Oppo Find X? Czy zdecydowalibyście się na jego zakup? Dajcie znać w komentarzach! 

Korzystając z okazji, chciałem Was poinformować, że niniejsza recenzja jest moim ostatnim wpisem na łamach MobileWorld24.pl. Chciałbym podziękować zarówno czytelnikom, jak i całej ekipie, która współtworzy MobileWorld24.pl. Mam nadzieję, że strona będzie dalej się rozwijać tak jak dotychczas. Powodzenia! 

Oppo Find X

9.5

Plusy
  • Wyświetlacz AMOLED
  • Oryginalna obudowa
  • Wysoka kultura pracy
  • Najszybsze ładowanie na rynku
  • Innowacyjne rozwiązania
  • Etui w zestawie
  • Dobre aparaty
Minusy
  • Brak diody powiadomień
  • Android 8.1 Oreo
  • Brak 3.5 mm jack audio
  • Brak czytnika linii papilarnych
  • Brak slotu na kartę microSD
  • Brak NFC
  • Stosunkowo wysoka cena

Mi Charge Turbo – nowa era szybkiego ładowania?

Wcześniejszy wpis

Google Pixel 4 na oficjalnym materiale promocyjnym?

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Smartfony