Android One po chińsku, czyli Xiaomi Mi A2 Lite po 4 miesiącach użytkowania

0

Wiem, wiem, premiera Mi A2 Lite była prawie rok temu, lecz sam swój egzemplarz posiadam od Black Friday. Niniejsza recenzja nie ma na celu porównywać tego telefonu z najnowszymi flagowcami ani mieszać go z błotem. Po prostu chcę wyrazić swoje zdanie na temat tego urządzenia i podpowiedzieć Wam, czy na ta chwilę jest on warty zakupu. Z automatu podkreślam, że nie jestem ekspertem, a urządzenia z których korzystałem to w sumie b-brandowy rebrand, używany średniak z 2013 i flagowiec Honora z czasów, gdy Huawei był na poziomie cenowym teraźniejszego Xiaomi, a ich aparaty mogły się równać z co najwyżej średniakami.

Specyfikacja

Na początek warto wspomnieć specyfikację. Urządzenie posiada ekran o przekątnej 5,84 cala i rozdzielczości 1080 na 2280 pikseli, co daje nam 432 piksele na cal. Ekran jest wykonany w technologii IPS TFT w proporcjach 19:9 i posiada wycięcie inspirowane iPhone’m X. Na dole frontowej części urządzenia możemy zauważyć dość dużą bródkę, która z pewnych względów musiała zostać tutaj użyta. Sercem urządzenia jest prawie trzyletni Snapdragon 625 z grafiką Adreno 506 wspierany przez (w zależności od wersji) 3 albo 4 GB RAMu. Do tego dochodzą aparaty: podwójny na tylnej części urządzenia (12+5 MPx) i 5 Megapikselowe oczko z przodu. Nasze dane mogą być przechowywane w pamięci o pojemności 32 lub 64 GB (w zależności od wersji cenowej) i na karcie pamięci o pojemności do 256 GB.

Wyposażenie

Co tu dużo wspominać? Telefon został zapakowany w dość estetyczne pudełko przypominające pudełka od iPhone’ów. W zestawie z telefonem dostajemy cienkie silikonowe etui, ładowarkę oraz kluczyk do taczki SIM, który ja w swoim zestawie niestety gdzieś zapodziałem. W zestawie natomiast nie dostajemy żadnych słuchawek

Wykonanie

Urządzenie jest wykonane z matowego aluminium unibody, a jego jedynym mankamentem może być wystający aparat. Nic nie trzeszczy, nie piszczy ani nie szumi.

Na pleckach urządzenia poza już wspomnianym aparatem możemy znaleźć czytnik linii papilarnych oraz logo producenta, nic więcej. Po bokach urządzenia znajdują się przyciski do zmiany głośności oraz przycisk zasilania. Są to przyciski fizyczne, a ich klik jest wyczuwalny, chociaż nie w jakimś wielkim stopniu. Niestety, znajdują się one po prawej stronie urządzenia, a nie tak jak w urządzeniach Samsunga albo Apple rozłożone po obu stronach. U góry znajdziemy gniazdo mini jack 3,5mm i diodę podczerwieni, która pozwoli nam używać urządzenia jako pilota do naszych urządzeń. U dołu znajduję się gniazdo ładowania microUSB, co w tych czasach nie budzi już takiego wrażenia, a Motorola One z podobnej półki cenowej (posiadam wersję 4/64) posiada już USB typu C. W kwestii ładowania można napomnieć, iż urządzenie wspiera technologię Quick Charge w wersji 3.0, a bateria urządzenia ma 4000 mAh. Po obu stronach wejścia ładowania znajdują się otwory imitujące głośniki, lecz tylko po prawej stronie wydobywa się dźwięk. W Urządzeniu znajduje się tylko pojedynczy głośnik mono.

Bateria

Jak już w poprzednim punkcie wspomniałem o baterii to czas kontynuować temat. Bateria telefonu starcza na około 48 godzin użytkowania w cyklu mieszanym, ale przy korzystaniu z aplikacji takich jak Snapchat albo graniu w gry na tym urządzeniu ten czas potrafi spaść do 24 godzin. Wspomnę jeszcze, iż czas włączonego ekranu waha się od 7 do 10 godzin na jednym ładowaniu, a samo ładowanie telefonu do pełna ładowarką z pudełka zajmuje około 2 godzin, co nie jest jakimś wielkim wynikiem, ale przypominam, iż mamy do czynienia z telefonem do 1000 złotych.

Warto wspomnieć, że od pewnego czasu zauważam straszne spadki wydajności baterii, ale to chyba przez to, iż często zmieniam aplikacje.

Wydajność i oprogramowanie

Urządzenie jak na swoją półkę cenową jest dość wydajne. Można powiedzieć, że jest to zasługa czystego Androida zawartego w tym urządzeniu, gdyż stanowi ono część programu Android One. Na pewno nie pogramy na tym w jakieś wymagające tytuły na najwyższych ustawieniach graficznych, a Fortnite nie wspiera tego urządzenia w swojej becie. Strasznym problemem urządzenia są jego aktualizacje. Teoretycznie program Android One miał zapewniać nam bardzo szybkie aktualizacje systemu, ale tak nie jest. Android 9 Pie dotarł na to urządzenie dopiero w grudniu 2018 oficjalnie w ramach niekontrolowanego wycieku i zawiera do teraz dość dużo błędów, natomiast tak zwane Security Patche docierają do nas dopiero pod koniec miesiąca (około 20 dni po wydaniu przez Google).
Warto też wspomnieć, iż po 4 miesiącach użytkowania nie zauważyłem, by telefon jakkolwiek zwolnił i raczej na to się nie zapowiada.

Aparat

Teraz przechodzimy do części, na której bardzo zależy wielu osobom. Mowa oczywiście o aparatach, jak i samej fotografii. Zacznijmy jednak od aplikacji aparatu, która jest taka sama, jak w innych smartfonach Xiaomi ze średniej półki cenowej. Nie mamy tu żadnego tryby ręcznego, a jedyna możliwość konfiguracji to zmiana jakości i proporcji zdjęć i filmów oraz stałej zmiany ustawień kontrastu, ostrości i jasności (w filmach te opcje nie istnieją i są zastąpione przez zmianę możliwość zmiany odstępu czasu przy timelapsach). Aparat posiada tryb portretowy, timelapsy oraz slow motion.

Zacznijmy od aparatu frontowego, pozwala on na rozmycie tła zdjęć i zawiera funkcję tak zwanego makijażu cyfrowego. Nie mam za bardzo jak porównać zdjęć do innych urządzeń z tej półki cenowej, ale mogę powiedzieć tyle, że są wystarczające do wstawienia w Social Media, tak samo z tylnym. Napomnę tylko, iż tryb portretowy radzi sobie świetnie z „łapaniem” obiektów.Dorzucam tutaj parę zdjęć zrobionych tym urządzeniem:
Z wyłączonym trybem portretowym zdjęcia wyglądają tak:

 

Z trybem portretowym:

 

Natomiast o filmach nie mogę powiedzieć zbyt wiele, urządzenie posiada stabilizację obrazu, ale niestety tylko EIS. Nie można narzekać na filmy nagrywane „z ręki”, ale filmy nagrywane podczas przykładowo biegu są strasznie roztrzęsione i słabo się je ogląda. Warto wspomnieć o tym, iż telefon potrafi nagrywać filmy 1080p w 60 klatkach na sekundę, ale tego nie testowałem, tak samo z trybem nocnym. Wstawiam film, ale tylko w 30 FPS, gdyż nic nie nagrałem ale chociaż EIS można sprawdzić:

Podsumowanie

Telefon na tą chwilę kosztuje w zależności od wersji od 900 do 1000 złotych (900 za wersję 3/32 i 1000 za 4/64), więc nie jest on za bardzo warty swojej ceny, gdyż od samego Xiaomi w tej cenie mamy Redmi Note 7 w wersji 4/128 z o wiele lepszym Snapdragonem 660 a za trochę więcej (1050 złotych) dostaniemy też świetnego Redmi Note 6 Pro. Na pewno plusem tego urządzenia jest czysty, niezasyfiony Android w wersji 9.0 i to tyle. Design też w jakimś wielkim stopniu nie urzeka, ot po prostu, wygląda jak 90% smartfonów w 2018.

Moja ocena to:

Design: 8.5/10
Wykonanie 9/10
Wydajność: 8.5/10
Aparat: 5.5/10
Współczynnik ceny do jakości: 9/10

Zdjęcie główne artykułu pochodzi z strony mi.com