Samsung Galaxy A9 (2018) – recenzja

0

Samsung Galaxy A9 (2018) jest pierwszym smartfonem na świecie, który został wyposażony w poczwórny aparat główny. Wspomniane urządzenie w momencie debiutu na sklepowych półkach zostało wycenione na około 2500 złotych, co jest jak dla mnie ceną absurdalną. Na ten moment smartfon  kosztuje ok. 1999 złotych, ale czy jest to cena, za którą warto kupić A9 (2018)? Czy smartfon z poczwórnym aparatem ma w ogóle sens? Jak testowany model wypada w codziennym użytkowaniu? Tego wszystkiego dowiecie się w dzisiejszej recenzji. Zapraszamy do lektury! Dzisiejsza recenzja powstała dzięki sklepowi bestcena, który udostępnił nam Galaxy A9 (2018) do testów, za co bardzo dziękujemy!

Zauważyliśmy, że niektórym użytkownikom nie wczytują się galerie ze zdjęciami w naszych recenzjach. Aktualnie jesteśmy na etapie poszukiwania odpowiedzialnego za to błędu. Póki co, rozwiązaniem powinno być odświeżenie strony.

Zawartość pudełka i specyfikacja

Pudełko zostało wykonane z grubego kartonu, a swoją stylistyką nawiązuje do opakowań znanych z innych smartfonów marki. Jednak należy zaznaczyć, że pewnego rodzaju nowością jest umieszczenie na frontowej części poglądowego zdjęcia urządzenia. Znajduje się tam również model urządzenia, a także oznaczenie wersji. Z tyłu natomiast umieszczono skróconą specyfikację i najważniejsze informacje na temat samego urządzenia. Po zdjęciu wieka, naszym oczom ukazuje się smartfon, pod którym ulokowano tekturowe pudełeczko z napisem Samsung Galaxy A9, w którym z kolei znajduje się podstawowa dokumentacja i kluczyk do wyjęcia tacki. Poniżej ulokowano  ładowarkę, kabel USB oraz słuchawki. Jak widzicie, zestaw nie jest bogaty i trochę szkoda, że producent nie dorzuca jeszcze jakiegoś etui. Co ważne, wszystkie oferowane akcesoria są w kolorze białym.

Samsung Galaxy A9 (2018) został wyposażony w 6,3-calowy wyświetlacz Super AMOLED o rozdzielczości Full HD+. Jego sercem jest ośmiordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 660 z układem graficznym Adreno 512. Zestaw wspierany jest przez 6 GB pamięci RAM oraz 128 GB pamięci wbudowanej. W urządzeniu nie zabrakło również slotu na kartę microSD, dzięki czemu pamięć wewnętrzną można rozbudować o kolejne 512 GB. Za jakość zdjęć odpowiada poczwórny aparat: 8 Mpx obiektyw szerokokątny o kącie widzenia 120 stopni; przysłona f/2.4 + 10 Mpx teleobiektyw z podwójnym zoomem optycznym; przysłona f/2.4 + 24 Mpx obiektyw główny; przysłona f/1.7 + 5 Mpx obiektyw dodatkowy, którego zadaniem jest zbieranie informacji o głębi i uzyskiwanie efektu bokeh; przysłona f/2.2.

Kamerka przednia cechuje się natomiast rozdzielczością 24 Mpx i przysłoną f/2.0. Łączność w urządzeniu zapewniają następujące moduły: dwuzakresowe Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac (2.4 GHz i 5 GHz), LTE Cat. 9, NFC, Bluetooth 5.0, GPS, A-GPS, Glonass, Beidou oraz port USB typu C i złącze słuchawkowe 3.5 mm. Samsung Galaxy A9 (2018) pracuje pod kontrolą systemu Android 8.0 Oreo z nakładką Samsung Experience i zasilany jest przez akumulator o pojemności 3720 mAh z obsługa technologii szybkiego ładowania. Całość ma wymiary 162,5 x 77 x 7,8 mm i waży 183 gramy.

Jakość wykonania oraz design

Na pierwszy rzut oka Samsung Galaxy A9 (2018) jest bardzo podobny do modelu A7 (2018) i jest to poniekąd zrozumiałe, gdyż oba smartfony zostały zaprezentowane w podobnym czasie i należą do tej samej serii. Galaxy A9 wyróżnia się jednak gradientowymi kolorami plecków. Ja otrzymałem do testów różową wersję kolorystyczną (Bubblegum Pink), ale w sprzedaży jest też niebieska (Lemonade Blue) oraz czarna (Caviar Black). Co ważne, gradientowym wykończeniem cechują się tylko dwa pierwsze warianty kolorystyczne. W moim egzemplarzu kolor ładnie przechodzi z bladego, bardzo jasnego różu, do mocniejszego odcienia. Przyznam, że wygląda to fenomenalnie, a muszę zaznaczyć, że fanem różowych smartfonów zdecydowanie nie jestem.

Jeśli chodzi o front, to otrzymujemy to samo, co w dużej części wcześniejszych modeli tego producenta. Trochę szkoda, że niezależnie od półki cenowej, użytkownik otrzymuje ramki niemal tej samej grubości. Przyznam, że w urządzeniu, które początkowo kosztowało 2500 złotych wygląda to naprawdę słabo. Szkoda, że producent nie zdecydował się na nieco węższe ramki okalające wyświetlacz – testowany model wyglądałby wtedy zdecydowanie lepiej. Plusem dla wielu użytkowników będzie jednak brak jakiegokolwiek wycięcia w ekranie.

W recenzji Galaxy A7 (2018) wspominałem, że moduł aparatu głównego nieco nie pasuje do reszty obudowy, przez co sam smartfon nie przypadł mi do gustu. W przypadku A9 (2018) jest nieco lepiej, jednak zdecydowanie nie jest to najładniejszy smartfon dostępny na rynku. Warto zaznaczyć, że urządzenie zostało wykonane z dwóch tafli szkła, które zostały połączone ze sobą aluminiową ramką. Osobiście jestem zwolennikiem szklanej obudowy, gdyż prezentuje się ona nieco ładniej od aluminium, a dodatkowo ciekawie odbija światło. W przypadku szkła, musimy się liczyć z tym, że obudowa zbiera odciski palców jak oszalała, przez co bardzo trudno jest ją utrzymać w czystości. Dodatkowo, szkło jest też teoretycznie podatne na zarysowania, ale muszę zaznaczyć, że w praktyce nie jest tak źle, jakby się mogło wydawać – na moim egzemplarzu testowym nie zauważyłem żadnych rysek. Szklana obudowa jest oczywiście śliska, przez co smartfon „ucieka” nawet gdy położymy go na stosunkowo płaskiej powierzchni. Sytuację może uratować jednak jakiekolwiek etui, w które zalecam się wyposażyć jeśli chcecie, aby Wasz smartfon wyglądał ładnie nawet po dłuższym czasie od zakupu.

Zastrzeżenia mam do ramki, która mimo, że jest aluminiowa, to została przez producent przysłonięta błyszczącą warstwą, która jest podobna do wykończenia plecków. Taki zabieg sprawia, że na krawędziach pozostają odciski palców, co wygląda mało estetycznie. Ogólnie korzystanie z testowanego modelu jest przyjemne. Wszystko dzięki zaoblonym pleckom i krawędziom, które nie są ostre i nie wżynają się w dłoń. Jakość wykonania A9 (2018) stoi na wysokim poziomie – nic tu nie trzeszczy, a przyciski są odpowiednio osadzone w obudowie i prawidłowo wyczuwalne pod palcami, a w dodatku nie chyboczą się na boki. Szkoda, że aparaty wystają ponad obudowę, gdyż są narażone na uszkodzenia mechaniczne. Do tego wszystkiego warto dodać, że testowany model nie spełnia żadnej normy odporności, co jest dla niektórych dość sporym minusem i sam uważam, że byłoby to ciekawym dodatkiem na tle konkurencji. Rozmieszczenie portów, złączy oraz przycisków jest raczej standardowe.

Z przodu, nad ekranem mamy głośnik do rozmów, obiektyw kamerki przedniej, zestaw podstawowych czujników oraz diodę powiadomień. Jeśli chodzi o tylny panel, to już wspomniałem, że znajduje się na nim „wysepka” z poczwórnym aparatem, dioda doświetlająca LED, czytnik linii papilarnych, logo producenta oraz kilka napisów i symboli towarowych. Przejdźmy do rozmieszczenia elementów na krawędziach – lewy bok skrywa dodatkowy przycisk odpowiedzialny za uruchomienie asystenta Bixby. Warto jednak wspomnieć, że od pewnego czasu producent daje możliwość zaprogramowania dodatkowe przycisku. Na prawym boku natomiast ulokowano przyciski do regulacji głośności oraz włącznik. Górna krawędź skrywa w sobie mikrofon, a także potrójną szufladką na dwie karty nanoSIM oraz jedną na microSD., natomiast dolna została zagospodarowana przez złącze słuchawkowe 3.5 mm, port USB typu C, głośnik multimedialny, a także drugi mikrofon. W tym miejscu warto zaliczyć na plus obecność złącza słuchawkowego oraz portu USB typu C, którego zabrakło w modelu A7 (2018). W tamtym przypadku producent zastosował port microUSB.

Wyświetlacz

Samsung Galaxy A9 (2018) jest już którymś z kolei smartfonem tego producenta, który został wyposażony w wyświetlacz o popularnych, „rozciągniętych” proporcjach. W testowanym modelu znajdziemy 6,3-calowy wyświetlacz Super AMOLED o rozdzielczości Full HD+ (2220×1080 pikseli) i proporcjach 18,5:9. Zastosowana matryca cechuje się fenomenalnym odwzorowaniem czerni, nieco gorzej wypada jednak biel, ale za to świetnie wypadają kąty widzenia. Jeśli chodzi o rozdzielczość, to przekłada się ona na 392 ppi, co z kolei oznacza dobrą czytelność czcionek i ostrość obrazu. Należy wspomnieć także o jasności –  zarówno minimalnej, jak i maksymalnej. W pełnym słońcu nie miałem najmniejszego problemu z dostrzeżeniem treści wyświetlanych na ekranie, natomiast nocą nie odczuwałem żadnego dyskomfortu.

Nietypowe proporcje nie wpływają negatywnie na prawidłowe skalowanie się aplikacji. Większość z nich robi robi to automatycznie, odpowiednio do proporcji 18,5:9, a jeśli tak się nie dzieje, to można zrobić to ręcznie. Na wyposażeniu jest też wspomniana już funkcja Always On Display, której zadaniem jest wyświetlanie podstawowych elementów, takich jak: godzina, data, procent naładowania baterii, a także powiadomień aplikacji na wygaszonym ekranie. Całość bez problemu można spersonalizować w ustawieniach, gdzie możemy zmieniać styl zegara, wybrać czy chcemy, aby wyświetlał się nam kalendarz lub obraz. Dodatkowe motywy Always On Display można pobrać lub też kupić w dedykowanym sklepie producenta.

W ustawieniach ekranu dostępnych jest kilka funkcji – możemy włączyć filtr światła niebieskiego, który zmniejsza wyświetlanie światła niebieskiego, co pozytywnie wpływa na nasze oczy, gdy czytamy coś na urządzeniu po zmroku. Nie zabrakło oczywiście możliwości zmiany balansu bieli oraz trybu ekranu na: adaptacyjny, kino AMOLED, zdjęcie AMOLED i podstawowy. Ponadto można blokować przypadkowe dotknięcia ekranu oraz uruchomić tryb ułatwienia, który uruchamia prosty układ ekranu z większymi elementami.

Aparat

Przechodzimy do tego, czym Galaxy A9 (2018) może się pochwalić – rzecz jasna, w kwestii czysto teoretycznej, bo więcej nie zawsze znaczy lepiej. Tak więc, najbardziej promowany poczwórny aparat główny jest jak dla mnie mocno przeciętny, ale zacznijmy od samej specyfikacji. Układ oczek jest następujący:

  • obiektyw szerokokątny: 8 Mpx, f/2.4;
  • teleobiektyw: 10 Mpx, f/2.4;
  • obiektyw główny: 24 Mpx, f/1.7;
  • obiektyw dodatkowy (sensor głębi): 5 Mpx, f/2.2;

Na pierwszy rzut oka taka specyfikacja wygląda bardzo dobrze i większości użytkowników wydawać się może, że Galaxy A9 (2018) jest naprawdę świetnym fotosmartfonem. Przejdźmy jednak do praktyki, czyli do jakości zdjęć. Normą w tej półce cenowej jest to, że w dobrych warunkach oświetleniowych każdy smartfon zaoferuje całkiem niezłe fotografie. W tym przypadku nic się nie zmieniło, dlatego też zdjęcia z aparatu głównego prezentują się całkiem dobrze. Gorsza jakość oferowana jest przez teleobiektyw, ale sama jakość na szczęście drastycznie nie spada. Niestety, w słabszych warunkach oświetleniowych całość pozostawia wiele do życzenia. Ogólna jakość ulega znacznemu pogorszeniu – kolory bardzo często są przekłamane, a szczegółowość jest fatalna, przez co widoczne są spore szumy. System ustawiania ostrości w aparacie głównym działa dość szybko i dodatkowo precyzyjnie. W przypadku teleobiektywu jest nieco gorzej i sam autofokus miewa problemy z odpowiednim ustawieniem ostrości.  

Co do zdjęć szerokokątnych, to w tej kwestii nie mam większych zastrzeżeń. Same zdjęcia szerszą perspektywę, dzięki kątowi widzenia wynoszącym 120 stopni. Jakość fotografii niestety nie powala na kolana – jest ona porównywalna do tego, co otrzymujemy w przypadku aparatu głównego, ale po zmroku jakość zdjęć ulega mocnemu pogorszeniu. Do opisania pozostaje jeszcze jeden obiektyw, który odpowiada za zbieranie informacji o głębi i uzyskiwanie zdjęć z rozmazanym tłem. Efekt bokeh jest dobrze widoczny na zdjęciach, a sama funkcja całkiem ładnie „odcina” pierwszy plan od drugiego. Przednia kamerka w tym modelu ma rozdzielczość 24 Mpx i spisuje się naprawdę dobrze. Nie zabrakło na wyposażeniu funkcji Live Focus, która rozmazuje tło. Sam efekt wygląda ładnie, a w dodatku precyzyjnie odcina tło od reszty. Jakość selfie jest jak najbardziej akceptowalna i każdy użytkownik w tej kwestii powinien być zadowolony.

Samsung Galaxy A9 (2018) pozwala na nagrywanie wideo w maksymalnej rozdzielczości 4K przy 30 klatkach na sekundę oraz Full HD przy 30 klatkach na sekundę. Niestety, zabrakło tutaj nagrywania w 60 klatkach na sekundę. Warto zaznaczyć, że stabilizacja cyfrowa działa tylko w FHD.  Ogólna jakość nagrań jest zadowalająca – są one płynne, cechują się prawidłowym odwzorowaniem kolorów, a także szybką i płynną zmianą ekspozycji. Pozytywnie wypada też działanie autofokusa podczas nagrywania. Jakość nagrań możecie oczywiście ocenić sami, przeglądając poniższą playlistę.

Dość nietypowo, opis aplikacji aparatu zostawiłem na sam koniec. Jest ona prosta w obsłudze i bardzo przejrzysta. Poruszanie po niej odbywa się przez przechodzenie między ekranami prawo-lewo. Została ona podzielona na kilka kart – na ekranie głównym możemy od razu włączyć nagrywanie, wykonać zdjęcie lub przejść do galerii oraz przełączać się pomiędzy obiektywami. Na bocznych ekranach znalazły się wszystkie tryby. Do naszej dyspozycji oddano takie tryby jak: panorama, pro, uroda, live focus, bardzo zwolnione tempo, zwolnione tempo, ikony Emoji AR oraz hyperlapse. Warto wspomnieć, że jest też Bixby oraz optymalizator scenerii, który dobiera parametry na podstawie rozpoznawania obiektów znajdujących się w kadrze. Tryb profesjonalny jest mocno okrojony, przez co możemy jedynie sterować ekspozycją, ISO, balansem bieli, a także sposobem pomiaru oświetlenia.

Podsumowując możliwości fotograficzne Galaxy A9 (2018) muszę przyznać, że nie jest źle, jednak problemem dla mnie jest to, że smartfon aktualnie kosztuje 1999 złotych, czyli dość sporo jak na średniaka. Warto mieć na uwadze, że dokładając kilkaset złotych możemy zakupić fotograficzne smartfony, takie jak: LG V30, OnePlus 6, OnePlus 6T czy też Xiaomi Mi Mix 3, które pod każdym względem wypadają lepiej od testowanego dziś urządzenia.

Akumulator

Za magazynowanie energii odpowiada akumulator o pojemności 3800 mAh, co jest wartością bardzo rzadko spotykaną w urządzeniach tej klasy. Jeśli zastanawiacie się, jaki czas pracy oferuje podczas codziennego użytkowania, to już śpieszę z odpowiedzią.

Przy codziennym, bardziej wymagającym użytkowaniu energii wystarcza na jeden dzień pracy, z czego czas na włączonym ekranie to średnio 4 – 4,5 godziny. Kilka razy zdarzyło mi się, że korzystałem z A9 (2018) na pełnych obrotach – przy takim scenariuszu jasność wyświetlacza była ustawiona na maksimum, wszystkie podstawowe moduły łączności były włączone, a do tego bez przerwy, przez kilka godzin uruchomiona była nawigacja. Smartfon w czasie takiego korzystania pozwala uzyskać około 3 – 3,5 godziny na włączonym ekranie, co w praktyce oznacza, że dotrzyma nam kroku przez ponad pół dnia. Natomiast przy umiarkowanym korzystaniu energii wystarcza na półtorej dnia pracy. Taki scenariusz pozwala na uzyskanie około 5,5 – 6,5 godziny na włączonym ekranie. Czas pracy, jak zawsze zależy oczywiście w głównej mierze od jasności wyświetlacza, uruchomionych modułów łączności, a także aplikacji, z których korzystamy.  

Akumulator wspiera szybkie ładowanie Adaptive Fast Charging o maksymalnej mocy wynoszącej 15W, dzięki czemu naładowanie urządzenia od 0 do 100% trwa około 2 godziny.

Czytnik linii papilarnych oraz rozpoznawanie twarzy

Pewnie pamiętacie, że Galaxy A7 (2018) posiadał czytnik na prawej krawędzi. Taka lokalizacja była całkiem w porządku, jednak osobiście nie bardzo przypadła mi do gustu. Dlatego też plusem jest dla mnie to, że skaner linii papilarnych w Galaxy A9 (2018) został umieszczony z tyłu. Co ważne, znajduje się on tuż pod palcem wskazującym, dzięki czemu po chwyceniu urządzenia „automatycznie” na niego wędruje. Jednak wspomniana lokalizacja nie każdemu przypadnie gustu przez fakt, że problemy pojawiają się w czasie, gdy smartfon umieszczony jest w uchwycie samochodowym lub leży na biurku czy innej, płaskiej powierzchni.

Czytnik jest skuteczny i działa prawidłowo w każdej sytuacji – przez cały okres testów nie zdarzyło mi się, aby nie chciał poprawnie odczytać mojego odcisku palca. Skaner działa bez zarzutów – odblokowuje telefon w przyzwoitym czasie, niezależnie od tego, pod jakim kątem przyłożymy palec. Sam skaner nie powala szybkością, co jest widoczne w bezpośrednim porównaniu z konkurencją. Skanera można dodatkowo użyć do logowania się do usług internetowych i dostępu do Bezpiecznego katalogu. Czytnik obsługuje także kilka gestów. W smartfonie znajdziemy dodatkowo rozpoznawanie twarzy, które działa dość kiepsko w dzień i fatalnie w nocy. Dużo skuteczniejszym rozwiązaniem jest w tym przypadku czytnik linii papilarnych.

Oprogramowanie

Testowany model pracuje pod kontrolą systemu operacyjnego Android 8.0 Oreo z nakładką Samsung Experience 9.0. Od premiery A9 (2018) minęło dobre kilka miesięcy, a smartfon nadal nie otrzymał aktualizacji do wyższej wersji systemu nakładki One UI. Jest to kolejny model z nakładką Experience 9.0, dlatego też pozwolę sobie wymienić tylko najważniejsze informacje. Co ważne, dodatków jest całkiem sporo, przez co wydawałoby się, że w urządzeniu panuje bałagan. Jednak wbrew pozorom łatwo jest się odnaleźć w nakładce Samsunga. Z ciekawszych funkcji warto wymienić:

  • Tryb ułatwienia,
  • Game Launcher – folder, w którym gromadzone są wszystkie gry zainstalowane na naszym urządzeniu,
  • Game Tools – podczas grania możemy uruchomić dodatkowe opcje oraz przyciski,
  • Tryb nie przeszkadzać,
  • Tryb offline,
  • Jakość dźwięku i efekty,
  • Możliwość zmiany motywów, tapety, czcionki oraz ikon,
  • Wysyłanie wiadomości SOS,
  • Konserwacja urządzenia,
  • Klonowanie aplikacji – możliwość korzystania z dwóch kont w tej samej aplikacji. Funkcja wspiera aplikację Facebook, Messenger oraz Skype.

W urządzeniu znajdziemy również wiele ciekawych i przydatnych gestów:

  • Szybkie uruchamianie aparatu poprzez dwukrotne naciśnięcie włącznika,
  • Bezpośrednie połączenie – przybliżenie telefonu do ucha pozwala połączyć się z kontaktem aktualnie wyświetlanym na ekranie,
  • Inteligentne powiadomienie – po podniesieniu telefonu zaczyna on wibrować w celu powiadomienia nas o nieodebranych połączeniach i nieprzeczytanych powiadomieniach,
  • Łatwe wyciszenie – możemy w szybki sposób wyciszyć połączenie przychodzące oraz alarmy poprzez odwrócenie urządzenia ekranem do dołu,
  • Przeciągnij, aby zadzwonić lub wysłać wiadomość – funkcja działa w aplikacji Telefon, Kontakty oraz Wiadomości. Wystarczy przeciągnąć kontakt, numer lub wiadomość w prawo, aby zadzwonić lub w lewo, aby wysłać wiadomość,
  • Smart Stay – ekran jest podświetlany tak długo, jak na niego patrzymy,
  • Wiele okien – dłuższe przytrzymanie przycisku ostatnich aplikacji dzieli ekran na dwa okna,
  • przeciągnij dłonią nad ekranem, aby wykonać zrzut ekranu,
  • zmiana wielkości okna aplikacji.

Wydajność

Za wydajność tego modelu odpowiada ośmiordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 660 z układem graficznym Adreno 512, który wspierany jest przez 6 GB pamięci RAM. Samsung Galaxy A9 (2018) jest smartfonem, z którego korzysta się po prostu przyjemnie., jednak w tej półce cenowej oczekiwałbym znacznie lepszego procesora, gdyż zastosowany tutaj układ można znaleźć w smartfonach kosztujących nieco ponad 1000 złotych. W czasie testów nie zdarzyła się żadna sytuacja, podczas której coś by się zawiesiło, aplikacja zamknęła się bez powodu czy coś najzwyczajniej przymulało. Same aplikacje uruchamiają się stosunkowo szybko, ale momentami widać minimalne spowolnienia. Co ważne, 6 GB pamięci RAM pozwala aplikacjom na długie pracowanie w tle, co z kolei sprawia, że przełączanie pomiędzy nimi nie sprawia problemu i nie wiąże się z koniecznością ponownego załadowania.

Zastosowany układ graficzny radzi sobie dobrze nawet z bardziej wymagającymi tytułami dostępnymi w Google Play. Bez problemu uruchomimy takie gry jak: Real Racing 3, Asphalt 8 czy też Mortal Kombat X, ale nie zawsze na najwyższych ustawieniach graficznych. Co ważne, nie zauważyłem żeby A9 jakoś przesadnie się grzał. Jedynie podczas dłuższej rozgrywki lub wykonywania bardziej wymagających czynności urządzenie stawało się cieplejsze w górnej części plecków. Jednak nie są to temperatury, które negatywnie wpływają na komfort korzystania z telefonu. Jeśli interesują Was wyniki uzyskane przez Samsunga Galaxy A9 (2018) w najpopularniejszych benchmarkach, to zapraszam do przejrzenia galerii znajdującej się poniżej:

Jakość dźwięku

Producent w tym modelu zdecydował się na ulokowanie pojedynczego głośnika na dolnej krawędzi. Taka lokalizacja nie jest najlepsza, gdyż bardzo łatwo jest zasłonić głośnik wewnętrzną stroną dłoni, trzymając go w pozycji poziomej. Jak dla mnie, dużo lepszą lokalizacją była prawa krawędź urządzenia. Jakość dźwięku oceniam pozytywnie, ale raczej bez fajerwerków. Jak na urządzenie z tej półki jest jak najbardziej poprawnie. Po podłączeniu zestawu słuchawkowego natomiast mile się zaskoczyłem, ponieważ jakość dźwięku jest zdecydowanie lepsza niż w przypadku głośnika multimedialnego.

Łączność

Samsung Galaxy A9 (2018) oferuje kompletne i solidne zaplecze komunikacyjne. Na wyposażeniu mamy dwuzakresowy moduł Wi-Fi 802.11 ac/b/g/n/ (2.4 GHz i 5 GHz). Do jego działania nie mam żadnych zastrzeżeń – moduł działał bezproblemowo nawet po znacznym oddaleniu się od routera. Nie zabrakło również Bluetooth 5.2, który bez problemu współpracuje z dodatkowymi akcesoriami. Nawigacja przez cały okres testów nie sprawiała problemów – sygnał był łapany bardzo szybko. W czasie testów nie miałem żadnych problemów także z zasięgiem sieci komórkowej, a sama jakość rozmów stała na bardzo wysokim poziomie – rozmówcy słyszeli mnie głośno i wyraźnie, a ja również nie miałem problemu ze zrozumieniem osób po drugiej stronie. Jest też NFC, który w czasie testów nie sprawiał najmniejszych problemów.

Smartfon posiada także pełny Dual SIM, dzięki czemu możemy w nim umieścić zarówno dwie karty nanoSIM oraz kartę microSD, która pozwala rozszerzyć pamięć urządzenia o kolejne 512 GB. Jeśli już przy pamięci jesteśmy, to warto zaznaczyć, że Galaxy A9 (2018) posiada 128 GB pamięci wbudowanej, której dla użytkownika pozostaje ok. 110 GB. Plusem jest dla mnie obecność portu USB 2.0 typu C.

Podsumowanie

Pewnie domyślacie się, co jest największym problemem testowanego dzisiaj Samsunga Galaxy A9 (2018). Smartfon ten jest obrzydliwie drogi, przy czym tak na dobrą sprawę nie oferuje nic ciekawego. No dobra, cztery aparaty to coś, czego nie spotkamy w żadnym innym urządzeniu, ale osobiście wolałbym mieć dwa aparaty oferujące świetną jakość zdjęć, a nie wspomniane cztery, które na tym polu wypadają bardzo, bardzo źle. Należy mieć jednak na uwadze, że aktualnie przyjdzie nam zapłacić za to urządzenie ok. 1999 złotych, co jest ceną bardziej akceptowalną niż 2500 złotych, które Samsung „wołał” sobie w czasie debiutu Galaxy A9 (2018) na polskim rynku. Nie potrafię zrozumieć także tego, że pod względem specyfikacji testowany model oferuje to, co możemy dostać w urządzeniach konkurencji kosztujących 1000 złotych mniej. Producent po raz kolejny strzelił sobie w kolano, źle wyceniając produkt.

Warto jednak zaznaczyć, że Galaxy A9 (2018) nie jest złym smartfonem. Z jednej strony działa całkiem nieźle, dzięki czemu przyjemnie się go używa. Atutem jest również ciekawy design i świetna jakość wykonania oraz fenomenalny wyświetlacz. Z drugiej strony natomiast mamy wspomnianą już, zbyt wysoką cenę oraz kiepską jakość zdjęć. Gdyby nie „problem”z ceną to mógłbym Wam polecić Galaxy A9 (2018). Na ten moment uważam, że jest to zbyt drogi smartfon, który nie oferuje zbyt wiele. Jeśli jego cena spadnie o kilkaset złotych, to stanie się propozycją godną uwagi.

A Wy co myślicie na temat Samsunga Galaxy A9 (2018)?