0

LG G7 fit to smartfon, który powstał jako połączenie LG G6 i zeszłorocznego flagowca – G7 ThinQ. Po samej nazwie można się domyślić, że testowany dzisiaj model jest uboższą wersją G7, która różni się w kilku ważnych aspektach, takich jak procesor czy zastosowany aparat. Czy połączenie starego wnętrza z nowym designem ma w ogóle sens? Jak LG G7 fit sprawdza się w codziennym użytkowaniu i co warto wiedzieć o tym smartfonie przed zakupem? Wszystkiego dowiecie się w niniejszej recenzji. Zapraszam do lektury!

Zauważyliśmy, że niektórym użytkownikom nie wczytują się galerie ze zdjęciami w naszych recenzjach. Aktualnie jesteśmy na etapie poszukiwania odpowiedzialnego za to błędu. Póki co, rozwiązaniem powinno być odświeżenie strony.

Zawartość pudełka i specyfikacja

Samo opakowanie cechuje się minimalizmem. Zostało ono wykonane z grubego i twardego kartonu, a do tego jest w całości czarne. Na froncie znajdziemy jedynie model urządzenia i tak na dobrą sprawę z wszystkich oznaczeń na opakowaniu to wszystko. Co ciekawe, po ściągnięciu wieka nie widzimy od razu urządzenia a kawałek materiału z logo LG, którym możemy wyczyścić nasze urządzenie. Pod wspomnianym materiałem znajduje się urządzenie, pod którym z kolei producent umieścił dodatkowe akcesoria. Jeśli chodzi o zestaw, to prócz telefonu znajdziemy także ładowarkę z odczepianym kablem USB, kluczyk umożliwiający wyjęcie tacki, zestaw słuchawkowy z dodatkowymi gumkami oraz podstawową dokumentację.

Specyfikacja LG G7 fit całkiem pozytywnie zaskakuje. Model ten został wyposażony w 6,1-calowy wyświetlacz IPS Full Vision o rozdzielczości QHD+ i proporcjach 19,5:9. Sercem urządzenia jest czterordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 821 z grafiką Adreno 530. Zestaw wspierany jest przez 4 GB pamięci RAM LPDDR4X oraz 32 GB pamięci wbudowanej UFS 2.1, którą można rozszerzyć przy pomocy karty microSD o maksymalnej pojemności wynoszącej 2 TB. Za jakość zdjęć odpowiada pojedynczy aparat główny o rozdzielczości 16 Mpx z przysłoną f/2.2 i kamerka przednia o rozdzielczości 8 Mpx ze światłem f/1.8 i kącie widzenia wynoszącym 80°. Łączność w urządzeniu zapewniają następujące moduły: dwuzakresowe Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac, LTE, Bluetooth 4.2, NFC, GPS, A-GPS, Glonass, Beidou oraz port USB 2.0 typu C. LG G7 fit pracuje pod kontrolą systemu Android 8.1 Oreo z nakładką LG UX i czerpie energię z akumulatora 3000 mAh z technologią szybkiego ładowania Quick Charge 3.0. Całość ma wymiary 153,2×71,9×7,9 mm i waży 160 gramów.

Jakość wykonania oraz design

LG w tym modelu również postawiło na popularną ostatnio stylistykę, czyli połączenie aluminium ze szkłem. Nietypowo zacznijmy od frontu – producent zdecydował się na zastosowanie 6,1-calowego panelu, który dostępny był także w modelu G7 ThinQ. Mamy tutaj proporcje 19,5:9, dzięki czemu smartfon wygląda schludnie, minimalistycznie i przede wszystkim nowocześnie. Warto także dodać, że ekran zajmuje niemal 83% frontu – jest to wynik naprawdę niezły, jak na tę półkę cenową. Całość zamknięto w obudowie o wymiarach 153,2×71,9×7,9 mm, co z kolei sprawia, że smartfon świetnie leży w dłoni. G7 fit jest wąski, przez co bez problemu wpasowuje się w dłoń, a ponadto sięgnięcie do przycisków znajdujących się na obudowie nie sprawia problemów.

Jak już wspomniałem, obudowa została wykonana ze szkła, ale warto sprecyzować, że jest to Gorilla Glass 5. Producent zadbał dodatkowo o to, aby cała obudowa była odporna na wodę i pył, dlatego smartfon „wspiera” normę IP68, dzięki czemu urządzenie można zanurzyć w wodzie do głębokości 1,5 metra przez 30 minut. Nie zabrakło oczywiście normy MIL-STD 810G, która odpowiedzialna jest z kolei za zwiększoną odporność na upadki oraz inne niekorzystne warunki. Niestety, jak wiemy, szkło ma kilka słabych stron – zbiera odciski palców jak oszalałe, przez co bardzo trudno jest utrzymać urządzenie w czystości (nie bez powodu producent dorzuca do zestawu ściereczkę ;)). Dodatkowo, szkło jest też podatne na zarysowania, ale po moich kilku tygodniowych testach nie zauważyłem żadnych większych rysek, choć kilka mniejszych faktycznie pojawiło się na tylnym panelu. Jestem jednak świadomy tego, że szklana obudowa G7 fit nie będzie wyglądać tak dobrze po kilku latach, a nawet miesiącach. Szkoda, że producent nie dorzuca do zestawu etui, jednak w tego typu akcesorium każdy użytkownik może wyposażyć się sam i osobiście zalecam zakup jakiegokolwiek etui jeśli chcecie, aby wasz smartfon ładnie wyglądał.

Jeśli chodzi o tylny panel, to wygląda on naprawdę ładnie, a dodatkowo znajduje się na nim coś w rodzaju brokatu. Taki zabieg stylistyczny zapewne spodoba się kobietom, ale widać go wyłącznie przy odpowiednim świetle i prawidłowym kątem. Co prawda, na zdjęciach wykonanych przeze mnie, które możecie zobaczyć poniżej, widać wspomniany brokat na każdym zdjęciu, ale w rzeczywistości nie jest on tak bardzo widoczny. Tył również jest minimalistyczny, a wszystkie obiekty znajdujące się na nim zostały ulokowane w linii prostej, co wygląda bardzo ciekawie. Jeśli chodzi o jakość wykonania, to pod tym względem nie mam żadnych zastrzeżeń. Szkło i metal zostały w tym przypadku połączone ze sobą perfekcyjne i sprawiają wrażenie solidności. W tym miejscu należy także dodać, że zaskakująco dobrze próbę czasu zniosło szkło chroniące nieco wystające obiektywy aparatu głównego – po całym okresie testów nie znalazłem na nim najmniejszej ryski. Wspominam o tym, gdyż mamy tutaj do czynienia z modelem, który powstał na bazie G6 i G7 ThinQ, a jak wiemy G6 miała z tym spory problem, przez co szkło znajdujące się na obiektywach już po krótkim czasie było mocno porysowane.

Elementy na frontowym panelu raczej nie zaskakują. Nie znajdziemy tutaj  zbędnych elementów – wyłącznie wyświetlacz z notchem, w którym to ulokowano obiektyw kamerki do selfie, zestaw czujników, diodę powiadomień, a także głośnik do rozmów. Z tyłu mamy natomiast pojedynczy aparat główny z diodą doświetlającą, a także czytnik linii papilarnych, logo LG oraz oznaczenie modelu G7 fit . Idąc dalej, spójrzmy na rozmieszczenie przycisków i złączy. Na prawym boku mamy jedynie włącznik. Lewy bok został z kolei przeznaczony na przyciski do regulacji głośności – wszystkie przyciski są bardzo dobrze wyczuwalne pod palcami i prawidłowo osadzone w obudowie. U góry znajdziemy szufladkę, która skrywa w sobie dwa sloty kart nanoSIM zamiennie z microSD oraz mikrofon, natomiast na dole – 3.5 mm jack audio, USB typu C, głośnik multimedialny oraz drugi mikrofon.

Wyświetlacz

LG G7 fit został wyposażony w 6,1-calowy wyświetlacz IPS o nietypowych proporcjach 19,5:9. Cechuje się on rozdzielczością WQHD+, co przy wspomnianych parametrach daje zagęszczenie pikseli na cal na poziomie aż 564 ppi (!). Musicie przyznać, że takie parametry w średniaku naprawdę pozytywnie zaskakują. Wartość 564 ppi oznacza, że wyświetlane treści cechują się fenomenalną ostrością i czytelnością. Na plus należy zaliczyć także tryb podwyższonej jasności (1000 nitów), który zadebiutował wraz z G7 ThinQ. Panel cechuje się nieźle nasyconymi kolorami, dość dobrymi kątami widzenia, a także całkiem przyzwoitym kontrastem. Jeśli chodzi o dostosowywanie treści do proporcji 19,5:9, to nie ma z tym najmniejszego problemu – większość programów skaluje się automatycznie, natomiast w pozostałej części można zrobić to ręcznie.

Wspomnijmy jeszcze o trybie podwyższonej jasności, który według producenta pozwala rozjaśnić ekran do 1000 nitów. Przyznam, że faktycznie G7 fit pod tym względem wypada bardzo dobrze. Korzystanie z urządzenia w pełnym słońcu jest jak najbardziej komfortowe. Jasność minimalna jest natomiast na tyle niska, że nie męczy naszych oczu podczas korzystania z urządzenia w nocy. Jak już wspomniałem, LG G7 fit posiada wycięcie w górnej części ekranu, czyli tzw. notcha. Z dwóch stron (po bokach) mamy naprawdę wąskie krawędzie, natomiast w dolnej części widoczne jest dość szeroka ramka. Sam notch jednym się podoba, a innym wręcz przeciwnie. Faktem jest jednak, że można się do niego przyzwyczaić w kilka chwil. Co ważne, wycięcie w ekranie można „ukryć”. Wystarczy w ustawieniach znaleźć opcję o nazwie „Nowy Second Screen”. Funkcja pozwala przyciemnić miejsca po bokach notcha, dzięki czemu staje się on mniej widoczny lub użytkownik ma możliwość wyboru kolorowego wypełnienia wspomnianych powierzchni.   

Warto dodać, że w urządzeniu nie zabrakło również czujnika światła, dzięki czemu jasnością ekranu może sterować automatyka. Całość działa dobrze i w czasie testów nie pojawiały się żadne problemy.  W ustawieniach możemy również włączyć filtr światła niebieskiego, który redukuje emisję światła niebieskiego. Znajdziemy tam też tryby kolorów: automatycznie, eko, kino, sport, gry oraz ekspert. Jest też możliwość dostosowania temperatury barwowej, a także poziomów RGB. Co ważne, producent daje nam możliwość obniżenia rozdzielczości do 2340×1080 lub 1560×720 pikseli. Ostatnią kwestią wartą opisania jest Always-on Display, który wyświetla wszystkie najważniejsze informacje na zablokowanym wyświetlaczu, takie jak: godzina, data, stan naładowania baterii, a także ikony powiadomień. Możemy wybrać jeden z kilku dostępnych wersji AoD.

Aparat

LG G7 fit względem „pierwowzorów” został pozbawiony jednego, dodatkowego modułu aparatu. Trochę szkoda, gdyż przyznam szczerze, że aparaty szerokokątne w wykonaniu LG od zawsze bardzo przykuwały moją uwagę. W tym modelu niestety nie uświadczymy tego rozwiązania. Na wyposażeniu zabrakło także jakiejkolwiek stabilizacji. Co ważne, matryca aparatu ma 16 Mpx, a wartość przysłony wynosi f/2.2. Pod względem fotograficznym testowany model wypada bardzo przeciętnie, ale o tym później. Zacznijmy najpierw od aplikacji aparatu. Jest ona bardzo przejrzysta i przyjazna użytkownikowi. Oferuje dodatkowo kilka ciekawych trybów: automatyczny, ręczny, poklatkowo, jedzenie, panorama, zwolnione tempo oraz kreator animacji. Jak widzicie, dodatkowych trybów jest całkiem sporo, a to nie wszystko, bo jest jeszcze tryb AI, czyli sztuczna inteligencja, którą możemy włączyć lub wyłączyć w dolnej części głównego widoku. Nie zabrakło oczywiście QLens, która pozwala na rozpoznawanie przedmiotów i wyszukiwanie ich automatycznie na Amazonie lub Pintereście.

Niestety, LG G7 fit jest bardzo przeciętnym fotosmartfonem. W dobrych warunkach oświetleniowych smartfon radzi sobie całkiem przyzwoicie. Zdjęcia cechują się wtedy niezłym odwzorowaniem kolorów, przyzwoitą szczegółowością i ostrością oraz zadowalającym balansem bieli. Jak dla mnie, jest w porządku, ale niczego nie urywa. Przyznam, że od smartfona LG spodziewałem się znacznie, znacznie więcej. Zdjęcia wykonane w słabszych warunkach oświetleniowych raczej nie wypadają zbyt dobrze. Odwzorowanie kolorów jest kiepskie, natomiast szczegółowość oraz ostrość pozostawia wiele do życzenia. Poniżej możecie zobaczyć przykładowe zdjęcia, które zostały wykonane LG G7 fit :

G7 fit został wyposażony w sztuczną inteligencję, która potrafi rozpoznawać fotografowane sceny oraz obiekty. Wszystko po to, aby zdjęcia cechowały się jak najlepszą jakością i były po prostu atrakcyjne dla użytkownika. Co ważne, producent pozwala decydować użytkownikowi czy chce wykonywać zdjęcia z AI CAM, czy nie. Moim zdaniem, sztuczna inteligencja ingeruje zbyt mocno w to, jak ostatecznie wygląda zdjęcie. Najczęściej kolory na fotografiach są przejaskrawione, co wygląda bardzo nieestetycznie. Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia wykonane w trybie automatycznym (po lewej) oraz zdjęcia wykonane w trybie automatycznym z włączonym AI (po prawej):

[twentytwenty]

[/twentytwenty]

[twentytwenty]

[/twentytwenty]

[twentytwenty]

[/twentytwenty]

Kamerka do selfie cechuje się natomiast rozdzielczością 8 Mpx i jasnością f/1.9. Warto dodać, że jest to obiektyw o kącie widzenia wynoszącym 80 stopni. Zdjęcia możemy wykonywać z rozmazanym tłem, co ostatecznie wygląda całkiem ładnie. Jest też sporo różnych filtrów oraz tryb makijażu. Jeśli chodzi o jakość selfie, to jest ona akceptowalna i wydaje mi się nawet, że w pewnych momentach nawet lepsza od tego, co oferuje aparat główny. Wideo możemy nagrywać w maksymalnej rozdzielczości 4K przy 30 klatkach na sekundę, w Full HD przy 60 oraz 30 klatkach na sekundę. Na wyposażeniu jest też cyfrowa stabilizacja obrazu, ale działa ona tylko w przypadku niższych rozdzielczości. Ogólna jakość nagrań jest zadowalająca – są one płynne, cechują się prawidłowym odwzorowaniem kolorów, a także szybką i płynną zmianą ekspozycji. Pozytywnie wypada też działanie autofokusa. Jakość nagrań możecie oczywiście ocenić sami, przeglądając poniższą playlistę:

Akumulator

W LG G7 fit umieszczono akumulator o pojemności 3000 mAh. Taka pojemność nie będzie przekładać się na świetne czasy pracy i w praktyce rzeczywiście tak jest. Warto mieć jednak na uwadze, że czas na włączonym ekranie zależny jest przede wszystkim od wykorzystywanej łączności oraz jasności ekranu. Maksymalnie na Wi-Fi udało mi się wyciągnąć 3,5 h (SoT), co jest wynikiem raczej słabym. Całość jeszcze gorzej wypada, gdy korzystamy z samego LTE, wtedy czas na włączonym ekranie wynosi jedynie 2,5 godziny. Z reguły testowany smartfon rozładowywał się pod koniec dnia. Czasami zdarzało się, że już około godziny 16/17 musiałem podłączyć urządzenie do ładowarki. Co ważne, akumulator wspiera technologię szybkiego ładowania Quick Charge 3.0, dzięki czemu pełne naładowanie od 0 do 100% trwa ok. 1,5 godziny.

Czytnik linii papilarnych oraz rozpoznawanie twarzy

Skaner linii papilarnych został umieszczony z tyłu – lokalizacja dobra i przede wszystkim wygodna, choć nie pozbawiona wad, do których należy zaliczyć fakt, że dostęp do czytnika jest utrudniony gdy smartfon leży na biurku lub znajduje się on w uchwycie samochodowym. Czytnik został dodatkowo umieszczony w wyczuwalnym pod palcem zagłębieniu, dzięki czemu łatwo go zlokalizować nawet po ciemku. Czytnik jest skuteczny i działa prawidłowo w każdej sytuacji – przez cały okres testów nie zdarzyło mi się, aby nie chciał poprawnie odczytać mojego odcisku palca. Skaner działa bez zarzutów – odblokowuje telefon naprawdę szybko, niezależnie od tego, pod jakim kątem przyłożymy palec. Czytnik można wykorzystać do blokowania ekranu, jak również do blokowania treści multimedialnych znajdujących się na urządzeniu.

Kolejnym zabezpieczeniem biometrycznym jest rozpoznawanie twarzy, które w tym przypadku działa naprawdę wyśmienicie. Samo odblokowywanie odbywa się bez większych problemów. Rozpoznawanie twarzy działa bardzo sprawnie, niezależnie od warunków oświetleniowych – w dobrych warunkach oświetleniowych nie ma najmniejszego problemu z odblokowaniem urządzenia i działa ono przy każdej próbie. Plusem jest też to, że wystarczy popatrzeć na urządzenie pod kątem, aby zostało ono odblokowane.

Oprogramowanie

LG G7 fit pracuje pod kontrolą systemu Android 8.1 Oreo z nakładką LG. Jak pewnie się domyślacie, oferowany przez producenta interfejs mocno zmienia wygląd „czystej” wersji systemu od Google. Sama nakładka od LG bardzo przypadła mi do gustu – jest ona przejrzysta i prosta w obsłudze. Interfejs oferuje sporo ciekawych dodatków, funkcji, usług, a ponadto wydawać by się mogło, że telefon przy tym wszystkim nie traci na szybkości i płynności. Pozwolę sobie wymienić i w skrócie opisać wszystkie dostępne funkcje oraz aplikacje przygotowane przez producenta:

  • QuickMemo+ – notatki LG znane z wcześniejszych modeli,
  • Capture+ – notatki na zrzutach ekranu,
  • LG Health – aplikacja monitorująca treningi oraz nasze zdrowie,
  • Google Assistant – asystent Google, który dodatkowo został zintegrowany z urządzeniem, dzięki czemu możemy przykładowo kontrolować aplikacją aparatu,
  • LG AirDrive – aplikacja umożliwiająca wymianę danych przez kontro LG,
  • Floating Bar – wirtualny pasek skrótów do wybranych funkcji,
  • Game Tools – tryb dodający funkcje w grach,
  • oszczędzanie danych komórkowych poprzez uniemożliwienie odbierania oraz wysyłania danych w tle,
  • KnockON – podwójne stuknięcie w ekran wybudza urządzenie lub go usypia; funkcja działa wyłącznie na zablokowanym ekranie,
  • MirrorLink,
  • czarna lista numerów,
  • gesty: wycisz połączenie poprzez odwrócenie urządzenia ekranem do płaskiej powierzchni, odbierz połączenie poprzez przyłożenie telefonu do ucha,
  • tryb obsługi jedną ręką,
  • tryb nie przeszkadzać,
  • możliwość tworzenia kilku kont użytkowników,
  • Smart Doctor – aplikacja umożliwiająca szybkie zoptymalizowanie działania telefonu oraz diagnozowanie problemów związane z działaniem urządzenia,
  • dwukrotne wciśnięcie przycisku zasilania uruchamia aparat; dwukrotne wciśnięcie przycisku zwiększania głośności uruchamia Capture+; klawisz Google Assistant uruchamia asystenta Google niezależnie od tego, z jakiej aplikacji aktualnie korzystamy,
  • Context Awareness – funkcja pozwalająca określić kilka najprostszych czynności, jakie smartfon ma wykonać w danym miejscu. Przykładowo: jeśli zbliżamy się do szkoły lub pracy automatycznie może wyłączyć dane komórkowe i przełączyć się na Wi-Fi.

Wydajność

Jak na średnią półkę cenową, LG G7 fit pod względem specyfikacji prezentuje się całkiem ciekawie. Pod obudową testowanego modelu znajduje się czterordzeniowy procesor Snapdragon 821, czyli flagowa jednostka Qualcomma z drugiej połowy 2016 roku. Ten sam SoC zastosowano w modelu LG G6. Układ wspierany jest przez grafikę Adreno 530 oraz 4 GB pamięci RAM. Od smartfona z tej półki cenowej oczekuję z reguły tego, żeby bezproblemowo działał w czasie codziennych czynności. Nie oczekuję fenomenalnej szybkości, ale sama płynność powinna być co najmniej akceptowalna. Krótko mówiąc, LG G7 fit pod tym względem zawodzi, a wydawać by się mogło, że taka specyfikacja zapewni przyzwoite działanie.

W praktyce jest jednak zgoła inaczej, ale należy mieć na uwadze, że z kulturą pracy nie ma najmniejszych problemów. Smartfon działa zadowalająco szybko i nie myśli zbyt długo nad wykonaniem określonej czynności. Gorzej wygląda sama płynność działania, która moim zdaniem pozostawia wiele do życzenia. G7 fit lubi przyciąć animację nawet w czasie wykonywania podstawowych czynności.Przyznam, że jest to nieco irytujące, ale wydaje mi się, że problem związany jest z optymalizacją, dlatego też stosowna aktualizacja powinna rozwiązać wszystkie niedogodności. Trochę szkoda też, że producent zastosował tutaj 4 GB pamięci RAM – w codziennym użytkowaniu nie jest to odczuwalne w żaden sposób, jednak podczas bardzo intensywnej pracy. Kiedy przełączamy się  pomiędzy kilkoma ciężkimi grami i aplikacjami, to są one często ubijane w tle.

Zastosowany układ graficzny radzi sobie bardzo dobrze nawet z bardziej wymagającymi tytułami dostępnymi w Google Play. Bez problemu uruchomimy takie gry jak: Real Racing 3, Asphalt 8 czy też Mortal Kombat X na najwyższych ustawieniach graficznych. Jednak G7 fit lubi gubić klatki i przycinać się w czasie rozgrywki. Co ciekawe, zauważyłem, że testowany model bardzo mocno się grzeje, nawet w czasie wykonywania podstawowych czynności. Muszę przyznać, że są to temperatury, które negatywnie wpłynęły na komfort korzystania z telefonu. Jeśli jesteście fanami cyferek, to na screenach poniżej możecie zobaczyć, jak LG G7 fit wypada w testach syntetycznych:

Jakość dźwięku

Może należałoby zaczekać z tym stwierdzeniem, ale pozwolę sobie napisać pewną rzecz już na początku. LG G7 fit to jeden z najlepszych smartfonów w swojej półce cenowej jeśli chodzi o audio. Sporym atutem testowanego modelu jest poczwórny przetwornik cyfrowo-analogowy, który oferuje dźwięk Hi-Fi, a dodatkowo smartfon wspiera także dźwięk przestrzenny 7.1 (DTS:X 3D). Zaznaczam, że audiofilem nie jestem, więc nie będę Was zamęczać dokładną analizą brzmienia. Faktem jest, że pojedynczy głośnik znajdujący się na dolnej krawędzi jest bardzo głośny i bardzo dobrze gra. Przyznam, że nieco się zdziwiłem, bo nawet na maksymalnej głośności nie uświadczymy tutaj żadnego charczenia ani przesterów, a sam dźwięk jest czysty i przyjemny dla naszych uszu. Jeśli chodzi o jakość dźwięku, to jest on genialny. W porównaniu do innych modeli, zauważyłem, że w G7 fit da się wychwycić brzmienia, które w przypadku smartfonów konkurencji najzwyczajniej umykają.

Łączność

LG G7 fit pod tym względem również pozytywnie zaskakuje. Do naszej dyspozycji oddano dwuzakresowy moduł Wi-Fi (802.11 ac/b/g/n/, 2.4 GHz i 5 GHz) i NFC oraz Bluetooth 5.0. Do działania Wi-Fi nie mam żadnych zastrzeżeń, a sam moduł działał bezproblemowo nawet po znacznym oddaleniu się od routera. Reszta wspomnianych modułów również działało prawidłowo w czasie testów. Nawigacja przez cały okres użytkowania smartfona nie sprawiała problemów – sygnał był łapany bardzo szybko. W czasie testów nie miałem żadnych problemów także z zasięgiem sieci komórkowej, a sama jakość rozmów stała na bardzo wysokim poziomie – rozmówcy słyszeli mnie głośno i wyraźnie, a ja również nie miałem problemu ze zrozumieniem osób po drugiej stronie. Co ważne, G7 fit oferuje LTE kategorii 11, które w teorii pozwala na uzyskanie prędkości pobierania danych do 600 Mbps. Dane można natomiast wysyłać z prędkością wynoszącą do 75 Mbps.

Cieszy również obecność portu USB 2.0 typu C. Na wyposażeniu znalazł się także hybrydowy Dual SIM, który pozwala na wykorzystywanie dwóch kart nanoSIM lub jednej karty nanoSIM i jednej microSD. Sporym minusem jest dla mnie to, że smartfon został wyposażony tylko w 32 GB pamięci wewnętrznej, z której na dane użytkownika pozostaje około 17 GB. Konkurencja w tym przypadku bardzo często oferuje 2 razy więcej przestrzeni na pliki. Na całe szczęście pamięć można rozbudować przy pomocy karty microSD o maksymalnej pojemności wynoszącej 2 TB.

Podsumowanie

LG G7 fit nie ma łatwego zadania, ponieważ na rynku dostępnych jest sporo urządzeń w podobnej cenie. Trzeba jednak mieć na uwadze, że testowany model jest naprawdę dobrym urządzeniem, jednak posiada kilka wad, które mogą negatywnie wpłynąć na ogólną ocenę. Akumulator zapewnia jedynie zadowalający czas pracy, a sam aparat ukazuje się z dobrej strony wyłącznie, gdy wokół panują co najmniej dobre warunki oświetleniowe, choć czasem nawet i to nie pomaga. Na minus zaliczam również płynność działania, która w pewnych momentach pozostawia wiele do życzenia. Z pozytywów trzeba pamiętać o NFC i Dual SIM, które bardzo często wpływają na to, czy użytkownik zakupi dane urządzenie. Atutem tego modelu jest także całkiem niezły wygląd i dobra jakość wykonania, ekran oferujący świetną jasność maksymalną, fenomenalny dźwięk, a także wszystkie najpotrzebniejsze moduły łączności.

Podsumowując. Decydując się na LG G7 fit trzeba mieć świadomość braków tego modelu, jednak wspomniane barki mogą mieć dla jednych znaczenie, a dla innych wręcz przeciwnie. Ja osobiście uważam, że G7 fit to ciekawy smartfon oferujący z jednej strony kilka zalet wyjętych rodem z flagowych modeli producenta, ale z drugiej strony posiada on wady, które nie są spotykane u konkurencji, a nawet w modelach z niższej półki cenowej.

A Wy co myślicie o tym smartfonie? Kupilibyście go, czy raczej skłaniacie się ku propozycji innego producenta? Dajcie znać w komentarzach!

LG G7 fit

7.5

Plusy
  • Design
  • Solidne wykonanie
  • Bardzo dobry wyświetlacz
  • Świetna jakość dźwięku
Minusy
  • Przeciętny aparat
  • Tylko 32 GB pamięci wbudowanej
  • Średnia optymalizacja

Honor 10i – pierwsze szczegóły

Wcześniejszy wpis

myPhone Prime 3 – recenzja

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Smartfony