0

Gdy smartwatche podbijały rynek mobilnych technologii, poszczególne urządzenia pojawiały się naprawdę niezwykle często i niemal każdy większy producent sprzętu mobilnego miał w swoim portfolio inteligentny zegarek. Teraz sytuacja uległa większym zmianom i urządzenia te pojawiają się na sklepowych półkach znacznie rzadziej. Fossil wszedł na rynek smartwatchy już jakiś czas temu i sukcesywnie wprowadza na sklepowe półki kolejne generacje swoich urządzeń. W ostatnim czasie miałem okazje testować najnowszy model Fossil Q Explorist HR, który można powiedzieć jest flagowcem wśród urządzeń amerykańskiego producenta. Jak sprawuje się w praktyce? Przekonacie się czytając poniższą recenzję.

Zegarek do testów dostarczył sklep zegarek.net

Zawartość pudełka oraz specyfikacja

W przypadku inteligentnych zegarków producenci raczej do tej pory nie wydziwiali jeśli chodzi  o same pudełka. W przypadku Fossil Q Explorist HR otrzymujemy prostopadłościan przeciętnych wymiarów, który jest połączeniem plastiku wraz  z grubym kartonem. Dzięki zastosowaniu przezroczystego okienka możemy podejrzeć przed zakupem jak zegarek prezentuje się w praktyce. Całość wygląda przyzwoicie i dosyć standardowo. Co znajdziemy w środku? Przede wszystkim sam zegarek, a także ładowarkę z magnetycznym zaczepem. Ta jest po prostu przystawką na którą kładziemy zegarek i go ładujemy.Nie mamy tutaj samej wtyczki sieciowej, więc musimy korzystać z naszej smartfonowej ładowarki.

W przypadku specyfikacji mam trochę mieszane uczucia z jednej strony otrzymujemy aż 512 MB pamięci RAM oraz 4 GB wbudowanej pamięci wewnętrznej, a z drugiej już nieco leciwy układ Qualcomma – Snapdragon 2100. W części swoich najnowszych smartwatchach Fossil implementuje już Snapdragona 3100, a w przypadku swojego flagowca już nie. Dziwny zabieg. Reszta specyfikacji to między innymi moduł NFC, GPS, Bluetooth. Do tego dochodzi ekran o średnicy 1,4 cala, rozdzielczości 454×454 pikseli i zagęszczeniu 327 ppi.

Jakość wykonania oraz design

Fossil Q Explorist HR to smartwatch, który jako jeden z nielicznych na rynku mobilnych technologii w pełni spełnia moje oczekiwania co do wyglądu jak i jakości wykonania. Najnowszy flagowy zegarek amerykańskiego producenta jest niezwykle elegancki.Otrzymałem wersję do testów ze skórzanym paskiem oraz ciemno srebrnym wykończeniu. Bez najmniejszych przeszkód można z niego korzystać w przypadku nawet bardziej formalnych, eleganckich spotkań. Co prawda uległ on odchudzeniu, jednak nadal to całkiem spory zegarek. W sprzedaży można znaleźć kilka różnych wersji zarówno skórzanych jak i na bransolecie. W przypadku jakości wykonania również nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Duży wyświetlacz, metalowa koperta, skórzany pasek – każdy z tych elementów jest najwyższej możliwej jakości. Zegarek też w porównaniu do poprzednich wersji znacznie schudł i zmniejszył gabaryty. Dzięki temu jest znacznie bardziej uniwersalny, choć z całą pewnością nie będzie dobrze leżał na bardzo drobnej ręce. Warto dodać, że pasek możemy zmienić i to bez najmniejszego problemu, tym bardziej, że Fossil zdecydował się na standardową szerokość paska 22 mm, więc znalezienie następcy nie będzie trudne.

Od frontu mamy całkiem spory ekran o średnicy 1,4 cala. Jest on duży i wygodny w użyciu. Na kopercie umieszczono cztery elementy. Po prawej mamy trzy klawisze fizyczne – górny i dolny to zwykłe przyciski, które w samym oprogramowaniu można sobie spersonalizować. Natomiast środkowy nie ulega już personalizacji, a działa jak przycisk menu (przechodzimy do listy zainstalowanych aplikacji), a także cofania do podstawowej tarczy zegarka. Dodatkowo możemy nim kręcić dzięki czemu korzystanie z menu jest zdecydowanie łatwiejsze. Jak to się ma do ergonomii korzystania z oprogramowania zegarka, to opiszę już nieco później. Między górnym i środkowym klawiszem jest jeszcze mikrofon, który umożliwia korzystanie między innymi z Asystenta Google’a. Natomiast jeśli chodzi o plecki urządzenia mamy pulsometr oraz łącze magnetyczne i indukcyjne służące do ładowania urządzenia. Warto nadmienić, że zegarek jest wodoodporny w określonym stopniu – według producenta to 3 ATM, więc tak właściwie przede wszystkim chroni przed przypadkowym zalaniem. Smartwach Fossil FTW4015 Gen 4 możemy też bez większych problemów nieco odświeżyć za pomocą zmiany paska. Cały proces jest dziecinnie prosty.

Ekran

Najnowszy zegarek od Fossila został wyposażony w ekran o średnicy 1,4 cala. Pracuje on w maksymalnej rozdzielczości 454×454 pikseli, co daje zagęszczenie pikseli na cal na poziomie 327ppi. Warto dodać, że jest on okrągły, co nie jest tak oczywiste w przypadku innych producentów. Ekran tak na dobrą sprawę wypełnia niemal cały front urządzenia i niestety jest tutaj niemal słowem kluczowy. Wokół niego widnieje pierścień, który niestety nie jest w żaden sposób wykorzystany. Szkoda, ponieważ finalny efekt mógłby być jeszcze lepszy. Całość pod względem ergonomii  sprawdza się bardzo dobrze. Ekran reaguje na wszelkie polecenia niezwykle szybko, bez zbędnej zwłoki. Wyświetlacz chroni dodatkowo szkło ochronne Gorilla Glass 4 generacji. Jeśli chodzi o sam wyświetlany obraz – ma dobrą  jakość i jest ostry ze względu na dużą rozdzielczość. Całość sprawuje się bardzo dobrze, bez żadnych problemów.

Bateria

Producent nie chwali się oficjalnie, jakie ogniwo zostało zaimplementowane w inteligentnym zegarku. Jak sprawuje się w praktyce? Cóż dosyć kapryśnie. Przez blisko dwa tygodnie testów miałem dni w których po prostu zegarek padał mi po kilku godzinach, ale na szczęście w większości wypadków bez najmniejszych problemów działał normalnie przez cały dzień. Różnice w długości działania przede wszystkim wychodzą w przypadku korzystania z modułów dodatkowych – jeśli mamy włączony Bluetooth widać zauważalny szybszy drenaż baterii. Gorzej wygląda sprawa w przypadku korzystania z GPS wraz z pulsometrem, wówczas nawet godzinny trening potrafi „zjeść” kilkadziesiąt procent baterii. W zestawie wraz z zegarkiem otrzymujemy jedynie ładowarkę ze złączem magnetycznym, cały proces ładowania jest bardzo prosty.Wystarczy zegarek położyć na odpowiednią przystawkę i cała magia dzieje się sama. Sam proces jest szybki i trwa około półtorej godziny od naładowania od 0% do 100%. Szkoda, że w zestawie nie znajdziemy jeszcze odpowiedniej wtyczki sieciowej, czy nieco szybszej ładowarki.

Oprogramowanie

Zegarek działa pod kontrolą najnowszej wersji systemu amerykańskiego giganta z MountainView, mowa tutaj o Wear OS w wersji 2.6. Wraz z nim mamy zestaw zabezpieczeń datowany na 5 grudnia ubiegłego roku. Do tej pory na najbardziej zaawansowanych zegarach – smartwatchach instalowany był Android Wear. Jednak od pewnego czasu Google zmienił nazewnictwo swojego ubieralnego systemu i właśnie jest to teraz Wear OS. Ten ma sporo różnych zmian w porównaniu do Androida.Część rozwiązań pozostała nienaruszona, część na nasze nieszczęście już tak. Po pierwsze poruszanie się po głównym ekranie jest wygodne. Mamy tu wysuwany od góry panel z podstawowymi ustawieniami, od dołu ekran z powiadomieniami, od lewej z kolei asystenta Google, a prawa to aplikacja Google Fit. Poruszając się po menu możemy korzystać zarówno z dotykowego ekranu jak i fizycznych klawiszy, jednak ma to też swoją wadę,  mianowicie:  Wejść do menu możemy za pomocą środkowego przycisku, i zmieniać pozycje menu kręcąc tym przyciskiem, natomiast by zatwierdzić wybór, niestety musimy oderwać palce od pokrętła i zatwierdzić na ekranie. Problem pojawia się szczególnie w zimie, gdzie po prostu używając rękawiczek ekran średnio chce z nami współpracować. Google musi jeszcze popracować nad samym systemem i udoskonalić jego zarządzeniami. Liczyłem, że w opcjach znajdę znacznie więcej funkcji i możliwości personalizacji zegarka. W tym zakresie nieco się zawiodłem. Liczę jednak, że gigant z MountainView przygotuje przy następnej sposobności odpowiednie nowości i poprawki. W przypadku preinstalowanych aplikacji mamy kilka od Google’a jak chociażby Google Fit, Google Pay, asystenta Google’a a także apkę Fossila.

Wydajność

Zegarek działa pod kontrolą Snapdragona 2100 wraz z 512 MB pamięci operacyjnej RAM. Powiem szczerze, że nieco się zawiodłem na tym duecie jeśli chodzi o wydajność. Wszystko niby względnie płynnie chodzi. W praktyce pojawiają się całkiem spore przestoje, szczególnie gdy chcemy odpalić odpowiednią zewnętrzną aplikację. Liczyłem na więcej. Przede wszystkim dziwi mnie, że nie dodano tutaj nowszej generacji układu czyli Snapdragona 3100, który myślę spełniłby wszystkie moje oczekiwania co do wydajności. Możliwe, że Google czy sam Fossil wydadzą odpowiednie aktualizacje, które spowodują nieco szybsze uruchamianie zewnętrznych aplikacji, bowiem tutaj pozostaje jeszcze pole do drobnej korekty. Na co dzień, gdy korzystamy z Fossil Q Explorist HR nie odczuwamy tego typu problemów i ogólnie korzystanie z tego zegarka jest naprawdę przyjemne.

Łączność

Fossil zdecydował się na implementację całkiem pokaźnej liczby modułów różnej maści jak na inteligentny zegarek. Po pierwsze mamy Bluetooth w wersji 4.1, Wi-Fi i przede wszystkim (co wielu powinno ucieszyć) NFC, a także GPS. Co do samych modułów nie mam żadnych zastrzeżeń, całość sprawowała się podczas testów bez najmniejszych zastrzeżeń. Nie było niepotrzebnych zerwań połączenia, kultura pracy nie budziła moich zastrzeżeń. Płatności zbliżeniowe tak na dobrą sprawę poprzez Google Pay wyglądają identycznie jak w telefonie, z tą różnicą, że tutaj z racji tego że nie mamy czytnika linii papilarnych musimy wybierać aplikację Google Pay z podręcznego menu. Cała płatność przechodzi równie szybko.

Podsumowanie

Fossil Q Explorist HR to jeden z najciekawszych smartwatchy na rynku. Oferuje świetny wygląd i wykonanie, przy tym mamy GPS i płatności zbliżeniowe dzięki NFC i Google Pay. Do minusów można zaliczyć czasem szwankującą wydajność urządzenia, a także od czasu do czasu nieco problematyczny Android Wear. Myślę, że z czasem te elementy będą jednak  poprawiane. Na koniec cena.  1300 zł to całkiem sporo,. zważywszy, że część z tych funkcji, które oferuje Fossil Q Explorist HR możemy mieć w smartbandzie za 1/10 ceny. Jeśli jednak chcecie inteligentny zegarek z prawdziwego zdarzenia i przy tym świetnie wyglądający- to moim zdaniem jest aktualnie najlepsza propozycja na rynku. Warto też przejrzeć inne smartwatche Fossil Q, bowiem amerykański producent ma swoim portfolio kilka ciekawych urządzeń.

Huawei P30 Lite zadebiutuje już za kilka dni

Wcześniejszy wpis

Poznaliśmy specyfikację Xiaomi Black Shark 2

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Smartwatche