0

Galaxy A7 (2018) to jeden z nowszych średniaków Samsunga, który został wyposażony w potrójny aparat główny. Tego typu rozwiązanie do tej pory spotykaliśmy najczęściej w flagowych modelach konkurencji. Dlatego też, bardzo cieszy fakt, że Koreańczycy postanowili zaoferować klientowi przystępny cenowo model z całkiem niezłym aparatem. Jak jednak zastosowanie potrójnego aparatu przekłada się na jakość zdjęć? Czy warto wydać na te urządzenia ok. 1399 złotych? Jak smartfon sprawdza się w codziennym użytkowaniu? Czy urządzenie jest warte polecenia? Wszystkiego dowiecie się z niniejszej recenzji, ale najpierw mały „komunikat”.

Jeśli śledzicie nasz oficjalny profil na Instagramie, to pewnie zauważyliście, że już dość dawno informowaliśmy o rozpoczęciu testów Samsunga Galaxy A7 (2018). Sporo osób również czekało na recenzje kilku urządzeń, o których pisaliśmy na naszym profilu. Niestety przez różnego rodzaju sytuacje i problemy techniczne, wszystkie recenzje powstały z małym opóźnieniem. Chciałbym w tym miejscu wszystkich za to przeprosić i obiecać, że taka sytuacja więcej się nie powtórzy. W najbliższych tygodniach będziecie mogli przeczytać na łamach MobileWorld24.pl recenzje kilku ciekawych urządzeń.

Po wyjaśnieniu całej sytuacji zapraszam do lektury recenzji Samsunga Galaxy A7 (2018)!

Zawartość pudełka i specyfikacja

Pudełko, jak to pudełko zostało wykonane z grubego oraz twardego kartonu i tak na dobrą sprawę niczym szczególnym się nie wyróżnia w porównaniu do innych modeli tego producenta. W zestawie, oprócz telefonu znajdziemy jeszcze ładowarkę z odczepianym kablem USB, kluczyk do wyjęcia tacki na karty, a także podstawową dokumentację. Jak widzicie, zestaw nie jest bogaty i trochę szkoda, że producent nie dorzuca jeszcze zestawu słuchawkowego lub jakiegoś etui. Co ważne, wszystkie oferowane akcesoria są w kolorze białym.

Pod względem specyfikacji, Galaxy A7 (2018) wypada dość przyzwoicie. Urządzenie zostało wyposażone w 6-calowy wyświetlacz Super AMOLED o rozdzielczości Full HD+ i proporcjach 18,5:9. Pod jego obudową znajduje się ośmiordzeniowy procesor Exynos 7885 z układem graficznym Mali-G71, który współpracuje z 4 GB pamięci RAM. Na dane użytkownika producent przeznaczył 64 GB pamięci wewnętrznej, którą dodatkowo można rozbudować przy pomocy karty microSD. Największym wyróżnikiem Galaxy A7 (2018) jest potrójny aparat tylny, który składa się z głównego obiektywu 24 Mpx z f/1.7 + szerokokątnego 8 Mpx z f/2.4 + dodatkowego 5 Mpx z f/2.2. Na froncie natomiast zastosowano kamerkę o rozdzielczości 24 Mpx. Łączność w urządzeniu zapewniają następujące moduły: dwuzakresowe Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac (2.4 GHz i 5 GHz), LTE, Bluetooth 5.0, NFC, GPS, A-GPS, Glonass, Beidou, a także port microUSB oraz złącze słuchawkowe 3.5 mm. Samsung Galaxy A7 (2018) pracuje pod kontrolą systemu Android 8.0 Oreo z nakładką Samsung Experience 9.0 i czerpie energię z akumulatora o pojemności  3300mAh. Całość ma wymiary 159,8 x 76,8 x 7,5 mm i waży 168 gramów.

Jakość wykonania oraz design

Przyznam szczerze, że ciężko jest mi jednoznacznie ocenić wygląd testowanego modelu. Z jednej strony mamy ładne, szklane urządzenie, którego obudowa w świetny sposób załamuje światło. Jednak z drugiej strony, całość moim zdaniem wygląda trochę odpustowo. Nie jest tak, że Galaxy A7 (2018) nie przypadł mi do gustu, ale w pewnych kwestiach odbiega od moich „stylistycznych ideałów”. Elementem, który najbardziej tutaj nie pasuje jest potrójny moduł aparatu głównego. Jak dla mnie, wygląda on tak, jakby przypadkiem został „wklejony” w to miejsce. Wizualnie psuje nieco cały wygląd tylnego panelu, ale można się do tego przyzwyczaić. Warto także odnotować, że moduł aparatu wystaje ponad obudowę, przez co jest narażony na uszkodzenia. Jednak w czasie moich testów nie zauważyłem zarysowań na aparacie, a także szklanej obudowie.

Jeśli już przy obudowie jesteśmy, to należy wspomnieć, że zastosowany materiał posiada kilka wad. Po pierwsze – szkło palcuje się jak oszalałe, przez co bardzo trudno jest utrzymać urządzenie w czystości. Po drugie – tworzywo jest podatne na zarysowania, ale tak jak mówiłem – po moich testach nie znalazłem na obudowie żadnych większych zarysowań. I wreszcie, po trzecie – obudowa jest nieco śliska, przez co smartfon „ucieka” nawet gdy położymy go na stosunkowo prostej powierzchni. Na całe szczęście, wszystkie powyższe zastrzeżenia czy też wady można usunąć poprzez założenie na urządzenie etui. Co prawda, po założeniu futerału walory estetyczne ulegają  pogorszeniu, ale musimy to jakoś przeboleć, jeśli chcemy, aby nasz smartfon wyglądał jak nowy nawet po dłuższym czasie.

Skoro już omówiliśmy tył urządzenia, to najwyższy czas przyjrzeć się bliżej frontowej części, który krótko mówiąc jest nudny. Wydaje mi się, że dla sporej części użytkowników zaletą będzie fakt, ze Galaxy A7 (2018) nie posiada notcha, ale ramki okalające wyświetlacz powinny być zdecydowanie węższe, a szczególnie zważywszy na to, do jakiej półki cenowej należy ten model. Konkurencja pod tym względem wypada często znacznie lepiej i ciekawiej. Tak na dobrą sprawę, Galaxy A7 (2018) nie różni się niczym szczególnym od starszych i tańszych braci (Galaxy J6 (2018), Galaxy A6, Galaxy A6+ oraz Galaxy A8 (2018)). Warto także odnotować, że testowany model nie posiada aluminiowej ramki, choć mogłoby się wydawać, że właśnie z tego materiału została ona wykonana. Niestety, producent w tym przypadku postawił na tworzyw sztuczne, co jest trochę niezrozumiałe, gdyż poprzednie modele z serii Galaxy A pod tym względem nie zawodziły. Jednak nie sposób odmówić zastosowanemu materiału świetnej jakości – przyznam, że początkowo byłem pewien, że jest to aluminium.

Skoro jesteśmy już przy krawędziach, to warto wspomnieć, że na lewym boku znajdziemy potrójną szufladkę na dwie karty nanoSIM oraz jedną na microSD. Na prawym boku natomiast ulokowano przyciski do regulacji głośności oraz swego rodzaju nowość, którą jest podłużny, płaski włącznik skrywający w sobie czytnik linii papilarnych. Górna krawędź skrywa w sobie jedynie mikrofon, natomiast dolna została zagospodarowana przez złącze słuchawkowe 3.5 mm, microUSB, głośnik multimedialny, a także drugi mikrofon. W tym miejscu warto na chwilę się zatrzymać i ponarzekać na temat zastosowanych portów czy też złączy. Jak już wspomniałem, w testowanym modelu nie zabrakło klasycznego złącza słuchawkowego 3.5 mm, co jest oczywiście sporą zaletą. Jednak nieporozumieniem jest dla mnie zastosowanie przestarzałego już portu microUSB. Moim zdaniem w urządzeniu z tej półki cenowej producent powinien zastosować USB typu C, które nie dość, że jest praktyczniejsze, to jeszcze bardziej przyszłościowe i już coraz rzadziej stosowane.

Z przodu nad ekranem mamy głośnik do rozmów, obiektyw kamerki przedniej wspierany przez diodę LED oraz zestaw podstawowych czujników. Po raz kolejny w średniaku Koreańczyków zabrakło diody powiadomień, ale na całe szczęście w testowanym modelu nie powtarza się sytuacja z Galaxy A6, w którym to nie było ani diody powiadomień, ani funkcji Always On Display, co oznacza, że A7 (2018) posiada wspomnianą funkcję. Jeśli chodzi o tylny panel, to już wspomniałem, że znajduje się na nim „wysepka” z potrójnym aparatem, dioda doświetlająca LED, logo producenta oraz kilka napisów i symboli towarowych. Na koniec warto także dodać, że obudowa nie spełnia żadnych norm odporności, co oznacza, że nie jest wodoszczelna, ani pyłoszczelna.

Wyświetlacz

Galaxy A7 (2018) został wyposażony w ekran Infinity Display, który cechuje się przekątną wynoszącą 6 cali, rozdzielczością Full HD+ oraz proporcjami 18,5:9. Panel wykonany w technologii Super AMOLED  cechuje się wyrazistymi kolorami, świetną czernią, wysokim kontrastem, a także wręcz idealnymi kątami widzenia. Kiepsko wypada biel, która jest nieco żółtawa, ale jest to typowa wada dla wyświetlaczy AMOLED. Zagęszczenie pikseli na cal wynosi w tym modelu 411, co jest wartością jak najbardziej w porządku. W praktyce oznacza to, że czcionki i krawędzie ekranu są ostre, ale bardziej wymagający użytkownicy po przybliżeniu zauważą małe niedoskonałości.  Należy wspomnieć także o jasności – zarówno minimalnej, jak i maksymalnej. W pełnym słońcu nie miałem najmniejszego problemu z dostrzeżeniem treści wyświetlanych na ekranie, natomiast nocą nie odczuwałem żadnego dyskomfortu.

Nietypowe proporcje nie wpływają negatywnie na prawidłowe skalowanie się aplikacji. Większość z nich robi robi to automatycznie, odpowiednio do proporcji 18,5:9, a jeśli tak się nie dzieje, to można zrobić to ręcznie. Na wyposażeniu jest też wspomniana już funkcja Always On Display, której zadaniem jest wyświetlanie podstawowych elementów, takich jak: godzina, data, procent naładowania baterii, a także powiadomień aplikacji na wygaszonym ekranie. Całość bez problemu można spersonalizować w ustawieniach, gdzie możemy zmieniać styl zegara, wybrać czy chcemy, aby wyświetlał się nam kalendarz lub obraz. Dodatkowe motywy Always On Display można pobrać lub też kupić w dedykowanym sklepie Samsunga.

W ustawieniach ekranu dostępnych jest kilka funkcji – możemy włączyć filtr światła niebieskiego, który zmniejsza wyświetlanie światła niebieskiego, co pozytywnie wpływa na nasze oczy, gdy czytamy coś na urządzeniu po zmroku. Nie zabrakło oczywiście możliwości zmiany balansu bieli oraz trybu ekranu na: adaptacyjny, kino AMOLED, zdjęcie AMOLED i podstawowy. Ponadto można blokować przypadkowe dotknięcia ekranu oraz uruchomić tryb ułatwienia, który uruchamia prosty układ ekranu z większymi elementami.

Aparat

Jak już wspomniałem, Samsung Galaxy A7 (2018) jest pierwszym smartfonem ze średniej półki cenowej, który został wyposażony w potrójny aparat główny. Składa się on z podstawowego obiektywu o rozdzielczości 24 Mpx z f/1.7, szerokokątnego o rozdzielczości 8 Mpx i świetle f/2.4 oraz dodatkowego obiektywu 5 Mpx z f/2.2, który odpowiada za wykonywanie zdjęć z głębią ostrości. Muszę wspomnieć, że producent pod względem jakości zdjęć zbyt mocno wychwala swoje urządzenie, gdyż w praktyce Galaxy A7 (2018) wypada dość kiepsko na tle konkurencji, choć pod kilkoma względami jest całkiem przyzwoicie. Zacznijmy jednak od aplikacji aparatu, która jest prosta w obsłudze i bardzo przejrzysta. Poruszanie po niej odbywa się przez przechodzenie między ekranami prawo-lewo. Została ona podzielona na kilka kart. Na ekranie głównym możemy od razu włączyć nagrywanie, wykonać zdjęcie lub przejść do galerii oraz przełączać się pomiędzy obiektywami. Na bocznych ekranach znalazły się wszystkie tryby. Do naszej dyspozycji oddano takie tryby jak: panorama, pro, uroda, live focus, zwolnione tempo, ikony Emoji AR oraz hyperlapse. Warto wspomnieć, że jest też Bixby, które działa podobnie do trybu AI z innych smartfonów. Jego zadaniem jest automatyczne rozpoznawanie sceny. Co ważne, w trybie Pro możemy ustawiać ręcznie tylko ISO oraz balans bieli.

Jeśli chodzi o jakość zdjęć, to jest ona moim zdaniem przeciętna. W większości sytuacji fotografiom brakuje wyrazistości oraz żywych kolorów. Nie jest to spora wada, ale wizualnie zdjęcia wypadają raczej kiepsko w porównaniu do konkurencji. Jednak nie sposób nie wspomnieć, że fotografie w dobrych warunkach oświetleniowych cechują się niezłą ostrością oraz przyzwoitą szczegółowością. Niestety, w słabszych warunkach oświetleniowych całość pozostawia wiele do życzenia. Ogólna jakość ulega znacznemu pogorszeniu – kolory bardzo często są przekłamane, a szczegółowość jest wręcz fatalna, przez co widoczne są spore szumy. Co do zdjęć szerokokątnych, to w tej kwestii nie mam większych zastrzeżeń. Same zdjęcia mają ciekawszą i siłą rzeczy – szerszą perspektywę. Ich jakość niestety nie powala na kolana – jest ona zdecydowanie gorsza od tego, co możemy otrzymać z aparatu głównego, ale sporym plusem dla A7 (2018) jest fakt, że w tej półce cenowej zastosowanie obiektywu szerokokątnego jest bardzo rzadko spotykane.

Ze względu na ilość zdjęć wykonanych tym modelem, jak i samą wygodę, pozwoliłem sobie wrzucić wszystkie fotografie do albumu w Google Photos, do którego zostaniecie przekierowani klikając na poniższy tekst:

Zdjęcia wykonane Galaxy A7 (2018) w czasie testów

Do opisania pozostaje jeszcze jeden obiektyw, który odpowiada za zbieranie informacji o głębi i uzyskiwanie zdjęć z rozmazanym tłem. Efekt bokeh jest dobrze widoczny na zdjęciach, a sama funkcja całkiem ładnie „odcina” pierwszy plan od drugiego. Ważną kwestią jest też kamerka przednia, która w tym przypadku wykonuje dobrej jakości selfie, które dodatkowo można wykonywać z efektem rozmazanego tła. Wideo możemy nagrywać w maksymalnej rozdzielczości Full HD przy 30 klatkach na sekundę. Nieporozumieniem dla mnie jest to, że w tej półce cenowej smartfon nie pozwala nagrywać w rozdzielczości 4K. Co ważne, filmy możemy nagrywać zarówno obiektywem głównym, jak i szerokokątnym. Warto zaznaczyć, że w A7 (2018) nie ma optycznej stabilizacji obrazu, ale jest za to elektroniczna. Działa ona w rozdzielczości Full HD, ale w Full HD+ (2224 x 1080 pikseli) już nie. Jakość samych nagrań jest akceptowalna. Nie mam żadnych zastrzeżeń do kolorów, zmiany ekspozycji, a sam kontrast również jest w porządku. Z dobrej strony pokazuje się także autofokus, który działa sprawnie i szybko wyostrza elementy znajdujące się przed obiektywem.

Akumulator

Akumulatory w testowanych przeze mnie smartfonach nie powalają swoją pojemnością, jednak nie to jest najważniejsze, a sama optymalizacja, która sprawia, że nawet urządzenia ze stosunkowo małym akumulatorem mogą pochwalić się niezłymi czasami pracy. Jaki jest zatem czas pracy testowanego Galaxy A7 (2018)? W moich rękach doba była standardem, z czego na włączonym ekranie od 4,5 do 5,5 godziny. Najkrócej smartfon w moich rękach działał 4,5 godziny – miałem wtedy jasność ustawioną na maksimum, uruchomione LTE i GPS oraz nawigację. Wszystko zależy oczywiście od tego, z jakich modułów i aplikacji korzystamy. Gdy zmniejszymy jasność, będziemy korzystać z samego Wi-Fi lub w trybie mieszanym z LTE, to czas na jednym ładowaniu wydłuża się do około 6 – 6,5 godziny na włączonym ekranie. Kilkukrotnie udało mi się uzyskać ponad 7 godzin na ekranie, przy czym urządzenie ładowałem wtedy po dwóch dniach.

Ładowanie Galaxy A7 (2018) ładowarką dołączoną do zestawu trwa około 1,5 h. Warto zaznaczyć, że model ten nie posiada ładowania indukcyjnego.

Czytnik linii papilarnych oraz rozpoznawanie twarzy

Większość producentów w swoich smartfonach umieszcza skanery na froncie – pod ekranem lub z tyłu – pod palcem wskazującym. Tymczasem Samsung chyba poza pierwszy postanowił umieścić skaner na prawym boku urządzenia. Muszę przyznać, że jest to jedno z lepszych miejsc, choć nie każdemu przypadnie ono do gustu. Wspomnę jeszcze, że trzymając urządzenie w ręce bardzo łatwo dosięgnąć do skanera palcem wskazującym lub kciukiem. Ponadto sam czytnik został zintegrowany z włącznikiem, który jak już wspomniałem wcześniej – jest ukryty pod poziomem krawędzi. Aby odblokować ekran za pomocą skanera, należy nacisnąć włącznik i przez chwilę przytrzymać na nim palec. Jest on skuteczny i działa prawidłowo niemal w każdej sytuacji. Samo działanie oceniam pozytywnie, choć czytnik w tym modelu jest znacznie wolniejszy od konkurencji. Całość działa bezproblemowo, a co więcej, nasz odcisk jest poprawnie odczytywany niezależnie od tego, pod jakim kątem przyłożymy palec.

Alternatywą dla odcisku palca jest rozpoznawanie twarzy, które w ostatnio testowanych modelach Samsunga działa dość słabo. Za jego działanie odpowiedzialny jest wyłącznie aparat przedni, ale na całe szczęście po zmroku nasza twarz doświetlana jest przez wyświetlacz, co powoduje, że samo działanie po zmroku wypada całkiem pozytywnie. Podobnie jest w dobrych warunkach oświetleniowych – smartfon nie ma wtedy problemu z rozpoznaniem naszej twarzy, jednak sama szybkość działania pozostawia wiele do życzenia.  Nie zauważyłem także problemów z odblokowywaniem, gdy trzymamy smartfona po skosie.

Oprogramowanie

Testowany model pracuje pod kontrolą systemu operacyjnego Android 8.0 Oreo z nakładką Samsung Experience 9.0. Sama nakładka nie zmieniła się wizualnie względem tego, co mogliśmy zobaczyć w testowanych wcześniej modelach, dlatego też pozwolę sobie wymienić tylko najważniejsze informacje. Co ważne, dodatków jest całkiem sporo, przez co wydawałoby się, że w urządzeniu panuje bałagan. Jednak wbrew pozorom łatwo jest się odnaleźć w nakładce Samsunga. Z ciekawszych funkcji warto wymienić:

  • Tryb ułatwienia,
  • Game Launcher – folder, w którym gromadzone są wszystkie gry zainstalowane na naszym urządzeniu,
  • Game Tools – podczas grania możemy uruchomić dodatkowe opcje oraz przyciski,
  • Tryb nie przeszkadzać,
  • Tryb offline,
  • Jakość dźwięku i efekty,
  • Możliwość zmiany motywów, tapety, czcionki oraz ikon,
  • Wysyłanie wiadomości SOS,
  • Konserwacja urządzenia,
  • Klonowanie aplikacji – możliwość korzystania z dwóch kont w tej samej aplikacji. Funkcja wspiera aplikację Facebook, Messenger oraz Skype.

W urządzeniu znajdziemy również wiele ciekawych i przydatnych gestów:

  • Szybkie uruchamianie aparatu poprzez dwukrotne naciśnięcie włącznika,
  • Bezpośrednie połączenie – przybliżenie telefonu do ucha pozwala połączyć się z kontaktem aktualnie wyświetlanym na ekranie,
  • Inteligentne powiadomienie – po podniesieniu telefonu zaczyna on wibrować w celu powiadomienia nas o nieodebranych połączeniach i nieprzeczytanych powiadomieniach,
  • Łatwe wyciszenie – możemy w szybki sposób wyciszyć połączenie przychodzące oraz alarmy poprzez odwrócenie urządzenia ekranem do dołu,
  • Przeciągnij, aby zadzwonić lub wysłać wiadomość – funkcja działa w aplikacji Telefon, Kontakty oraz Wiadomości. Wystarczy przeciągnąć kontakt, numer lub wiadomość w prawo, aby zadzwonić lub w lewo, aby wysłać wiadomość,
  • Smart Stay – ekran jest podświetlany tak długo, jak na niego patrzymy,
  • Wiele okien – dłuższe przytrzymanie przycisku ostatnich aplikacji dzieli ekran na dwa okna,
  • przeciągnij dłonią nad ekranem, aby wykonać zrzut ekranu,
  • zmiana wielkości okna aplikacji.

Wydajność

Pod obudową Galaxy A7 (2018) znajduje się procesor Exynos 7885, który składa się z sześciu rdzeni Cortex-A53 o taktowaniu na poziomie 1,59 GHz oraz dwóch rdzeni o taktowaniu 2,18 GHz. SoC wspierany jest przez 4 GB pamięci RAM, a za grafikę odpowiada natomiast układ Mali-G71. Sam procesor demonem szybkości nie jest, co zauważyłem w czasie testów. W większości przypadków smartfon działa płynnie, choć w niektórych sytuacjach widoczne są spadki płynności. Bardzo często na otwarcie konkretnej aplikacji musimy nieco dłużej poczekać, a samo przełączanie pomiędzy nimi nie jest natychmiastowe. Taki scenariusz nie zawsze ma miejsce, jednak od urządzenia kosztującego ok. 1400 złotych oczekuję znacznie lepszej wydajności i płynności działania.

Zastosowany układ graficzny radzi sobie całkiem przyzwoicie z bardziej wymagającymi tytułami dostępnymi w Google Play. Bez problemu uruchomimy takie gry jak: Real Racing 3, Asphalt 8 czy też Mortal Kombat X, choć nie na najwyższych ustawieniach graficznych. Jedynie co zauważyłem, to fakt, że Galaxy A7 (2018) bardzo lubi się grzać podczas dłuższej rozgrywki lub przy wykonywaniu bardziej wymagających czynności. Jednak nie są to temperatury, które negatywnie wpłynęłyby na komfort korzystania z telefonu. Jeśli jesteście ciekawi jak Samsung Galaxy A7 (2018) wypada w testach syntetycznych, to poniżej możecie zobaczyć kilka screenów z wynikami z poszczególnych benchmarków.

Jakość dźwięku

Producent w tym modelu zdecydował się na ulokowanie pojedynczego głośnika na dolnej krawędzi. Taka lokalizacja nie jest najlepsza, gdyż bardzo łatwo jest zasłonić głośnik wewnętrzną stroną dłoni, trzymając go w pozycji poziomej. Jakość dźwięku oceniam pozytywnie, ale raczej bez fajerwerków. Jak na urządzenie z tej półki jest jak najbardziej poprawnie. Po podłączeniu zestawu słuchawkowego natomiast mile się zaskoczyłem, ponieważ jakość dźwięku jest zdecydowanie lepsza niż w przypadku głośnika multimedialnego.

Łączność

Do naszej dyspozycji oddano dwuzakresowy moduł Wi-Fi (802.11 ac/b/g/n/, 2.4 GHz i 5 GHz). Do jego działania nie mam żadnych zastrzeżeń. Moduł działał bezproblemowo nawet po znacznym oddaleniu się od routera. Nie zabrakło również Bluetooth 5.2, który bez problemu współpracuje z dodatkowymi akcesoriami. Nawigacja przez cały okres testów nie sprawiała problemów – sygnał był łapany bardzo szybko. W czasie testów nie miałem żadnych problemów także z zasięgiem sieci komórkowej, a sama jakość rozmów stała na bardzo wysokim poziomie – rozmówcy słyszeli mnie głośno i wyraźnie, a ja również nie miałem problemu ze zrozumieniem osób po drugiej stronie. Jest też NFC, który w czasie testów nie sprawiał najmniejszych problemów. Jak już wspomniałem wcześniej, na wyposażeniu jest Dual SIM. Dlatego też, na jednym z boków mamy slot na dwie karty nanoSIM oraz jedną kartę microSD, która pozwala rozszerzyć pamięć urządzenia o kolejne 512 GB. Jeśli już przy pamięci jesteśmy, to warto zaznaczyć, że Galaxy A7 (2018) posiada 64 GB pamięci wbudowanej, której dla użytkownika pozostaje ok. 55 GB. Największą wadą dla mnie jest brak portu USB typu C.

Podsumowanie

Samsung Galaxy A7 (2018) w swojej półce cenowej wyróżnia się ciekawym, całkiem ładnym, ale dość specyficznym wyglądem, dużym i wyrazistym wyświetlaczem Super AMOLED, Dual SIM, a także tym co najważniejsze w tym modelu. czyli potrójnym aparatem głównym. Co prawda, jakością zdjęć nie powala na kolana, jednak jest ona akceptowalna i dla wielu użytkowników wystarczająca. Zaletą jest też całkiem niezły akumulator oferujący przyzwoite czasy pracy oraz obecność klasycznego wyjścia słuchawkowego 3.5 mm. Ponadto należy też wspomnieć o NFC oraz Bluetooth 5.0. Do wad zaliczyłbym przede wszystkim stosunkowo powolne działanie i kiepską wydajność, słabej jakości zdjęcia nocne, brak obsługi szybkiego ładowania oraz zastosowanie portu microUSB zamiast USB typu C.

Osobiście mogę polecić Wam Galaxy A7 (2018). Jest to naprawdę ciekawy model, który zadowoli niejednego użytkownika. Jeśli jesteście fanami tego koreańskiego producenta, to testowany model może być ciekawą propozycją i nie powinien zawieść Waszych oczekiwań.

A co Wy myślicie na temat Samsunga Galaxy A7 (2018)? Czy zdecydowalibyście się na jego zakup? A może jesteście posiadaczami tego modelu? Dajcie znać w komentarzach!

Samsung Galaxy A7 (2018)

7.6

Plusy
  • Świetny wyświetlacz
  • Całkiem niezły design
  • NFC
  • Dual SIM
Minusy
  • Przestarzały port microUSB
  • Brak diody powiadomień
  • Brak możliwości nagrywania w 4K
  • Brak optycznej stabilizacji obrazu

Pierwszy telefon z 12 GB pamięci RAM i Snapdragonem 855 pojawi się z poślizgiem

Wcześniejszy wpis

Netflix podnosi ceny abonamentu w USA

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Smartfony