0

Magia liczb. Producenci nie tylko sprzętu mobilnego, a także ogólnie pojętej technologii, gadżetów uwielbiają mamić swoich klientów właśnie liczbami. Te często odgrywają znaczącą rolę jeśli chodzi o wybór np. przyszłego telefonu, tabletu czy innego gadżetu. Wyścig związany z kolejnymi cyframi, liczbami trwa w najlepsze. Początkowo dotyczył ilości rdzeni, większych przekątnych ekranu, później doszła ilość obiektywów w aparacie czy pamięć RAM. Cały czas trzeba być najlepszy, pierwszy, tutaj od wielu lat nic się nie zmieniło. Dlatego też część z Was czekało na oficjalny debiut na rynku Lenovo Z5 Pro GT jest to pierwszy telefon ze Snapdragonem 855 oraz 12 GB pamięci RAM. Poślizg na szczęście nie jest duży.

Wcześniej wspominany model to nieco podrasowany model sprzed kilku miesięcy – Lenovo Z5 Pro. Występuje on w kilku różnych konfiguracjach od 6 GB pamięci RAM oraz 128 GB ROM, aż po 12 GB RAM i 512 GB ROM. Wspomnę jeszcze kilka słów o samej specyfikacji. Lenovo Z5 Pro GT będzie miał duży 6,39 calowy wyświetlacz pracujący z maksymalną rozdzielczością Full HD+. Do tego dojdzie Snapdragon 855, podwójny główny aparat o matrycach 24 Mpx oraz 16 Mpx. Do tego wszystkiego dochodzi kilka topowych rozwiązań czyli czytnik linii papilarnych w ekranie czy slider. W tej beczce miodu jest też łyżka dziegciu, mianowicie nie wiemy czy w ogóle ten model oficjalnie zadebiutuje na sklepowych półkach w Polsce. Pierwotnie telefon ten miał się pojawić w Chinach w sprzedaży już 22 stycznia, jednak z niewiadomych powodów start dystrybucji został przeniesiony o tydzień na 29 stycznia. Dla zainteresowanych tym modelem na szczęście czas oczekiwania nie jest zbyt duży. Jak na razie nie pozostaje mi nic innego jak czekać na oficjalnie informacje czy Lenovo Z5 Pro GT będzie dostępny w Polsce w normalnej sprzedaży. Zakładając, że modele te zostały rozsądnie wycenione w Chinach model ten mógłby być świetną konkurencją dla chociażby propozycji Huawei, czy Xiaomi.

Źródło: phonearena.com

OnePlus 7 bez wcięcia?

Wcześniejszy wpis

Samsung Galaxy A7 (2018) – recenzja

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Android