0

Żyjemy w czasach, w których sklepowe półki niemal nie wytrzymują ilości urządzeń, które oferowane są w popularniejszych elektromarketach. Z tego powodu spora część użytkowników ma spory problem przy wyborze nowego urządzenia kosztującego relatywnie najmniej, ale jednocześnie oferującego stosunkowo dużo. Takim modelem poniekąd jest testowany przeze mnie OnePlus 6, który na tle konkurencji może pochwalić się przyzwoitym stosunkiem ceny do oferowanych parametrów. Jak jednak wspomniany model sprawdza się w codziennym użytkowaniu? Czy warto zwrócić na niego uwagę? Na wszystkie pytania i wiele innych odpowiadam w niniejszej recenzji. Zapraszam do lektury!

Dzisiejsza recenzja powstała dzięki sklepowi bestcena, który udostępnił nam OnePlus’a 6 do testów, za co bardzo dziękujemy!

Zawartość pudełka i specyfikacja

Od kilku lat testuję różnego rodzaju urządzenia i wiecie co? Uwielbiam, gdy producent bardzo skupia się na samym pudełku i zestawie oraz na tym w jaki sposób całość jest zapakowana. W przypadku OnePlus od zawsze mogliśmy podziwiać bardzo starannie przygotowane opakowania wykonywane z dbałością o szczegóły. Nie inaczej jest przy okazji OnePlusa 6 – opakowanie, w którym przywędrował do mnie wspomniany model zostało wykonane z grubego kartonu. Całość została zachowana w bardzo minimalistycznym tonie, co bez wątpienia cieszy oko. Na przedniej części pudełka znajduje się logo producenta, a także wytłoczona liczba 6. Na jednym z boków znajdziemy napis „The Speed You Need”, natomiast na drugim – „OnePlus 6”. Co ciekawe, producent postawił tutaj na kolor biały, który bardzo ładnie komponuje się z czerwonymi wstawkami – moim zdaniem wygląda to po prostu świetnie.

Po ściągnięciu górnej części pudełka naszym oczom ukazuje się smartfon, który umieszczony jest na specjalnie wytłoczonym miejscu, dzięki któremu cały czas znajduje się on na swoim miejscu i nie obija się o boki pudełka. Co ciekawe, urządzenie jest włożone na tyle ciasno, że początkowo miałem problem z wyciągnięciem go. Pod smartfonem znajduje się natomiast prostokątne pudełeczko, w którym znajdziemy dedykowane etui, kluczyk do wyjęcia tacki, a także podstawową dokumentację. Poniżej znajduje się jeszcze biała ładowarka oraz czerwony kabel USB typu C z białymi akcentami. Pewnie pomyślicie, że zachwycanie się opakowaniem w pewnym sensie jest głupie i może nawet mógłbym się z Wami zgodzić, ale osobiście uważam, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze, a producentowi w tym przypadku udało się sprawić, że pierwsze wrażenia są jak najbardziej pozytywne.

Jeśli chodzi o specyfikację OnePlus 6, to pod tym względem otrzymujemy niemal najwyższą możliwą półkę. Smartfon został wyposażony w 6,3-calowy wyświetlacz Optic AMOLED o rozdzielczości Full HD+ i proporcjach 19:9. Sercem tego modelu jest ośmiordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 845 z układem graficznym Adreno 630, który wspierany jest przez 8 GB pamięci RAM. Na dane użytkownika producent przeznaczył natomiast 128 GB pamięci wewnętrznej. Za jakość zdjęć odpowiada podwójny aparat główny 16 Mpx + 20 Mpx teleobiektyw z przysłoną f/2.0 oraz kamerka 16 Mpx z f/2.0. Łączność w OnePlus 6 zapewniają następujące moduły: dwuzakresowe Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac (2.4 GHz & 5 GHz), LTE, Bluetooth 5.0, NFC, GPS, A-GPS, Glonass, Beidou oraz port USB typu C. Telefon pracuje pod kontrolą systemu OxygenOS 9.0.2 bazującego na Androidzie 9.0 Pie i czerpie energię z akumulatora o pojemności 3300 mAh z technologią szybkiego ładowania. Całość ma wymiary 158,1 x 73,8 x 8,5 mm i waży 189 gramów.

Jakość wykonania oraz design

Raczej nie często spotykamy się z tym, że producent daje nam możliwość wyboru tego, w jaki sposób urządzenie ma być wykończone. Co ciekawe, sami możemy zdecydować czy chcemy smartfona z błyszczącą obudową czy matową. Osobiście ta kwestia jest mi w całości obojętna. Z jednej strony wolę smartfony szklane, ponieważ moim zdaniem wyglądają lepiej, ale za to mocniej się brudzą, natomiast z drugiej strony materiał przypominający aluminium ma wiele zalet, a przy tym wygląda bardziej elegancko. Jak już wspomniałem, producent w tegorocznym modelu postawił na szkło, co w porównaniu do poprzednich generacji jest nowością. Użytkownicy mają do wyboru dwa różne warianty – błyszczący (Mirror Black) oraz matowy (Midnight Black). Pierwszy model bardzo ładnie załamuje światło, co od zawsze urzeka mnie w szklanych smartfonach, natomiast drugi, którego miałem okazję testować przypomina zdecydowanie bardziej aluminium. Fajnym zabiegiem stylistycznym na tylnym panelu jest akcent w postaci litery „S”, który widoczny jest gdy na urządzenie padają promienie światła pod odpowiednim kątem.  Do sprzedaży trafiła również biała wersja (Silk White), która także cechuje się matowym wykończeniem, ale dodatkowo posiada złotą ramkę. Jednak nie o tym powinienem pisać w recenzji, także przechodzę do właściwej części.

Patrząc na OnePlusa 6 nie przychodzą mi na myśl żadne inne smartfony, co jest dużym plusem. Zapewne pamiętacie OnePlusa 5, któremu wszyscy zarzucali rażące podobieństwo. Tak na dobrą sprawę, gdyby zamiast logo OnePlusa było Jabłko, to spora część użytkowników nie znalazłaby różnicy między tymi dwoma smartfonami, ale na całe szczęście producent postanowił w tym roku zmienić całkowicie wygląd swojego flagowca, dzięki czemu całość wygląda naprawdę dobrze. Po raz kolejny wspomnę, że dużą zasługę w tym ma matowa obudowa, która nie błyszczy się jak wiadomo co i wiadomo komu. OnePlus 6 po prostu może się podobać. Co ciekawe, testowany model jest pierwszym smartfonem tego producenta z wycięciem w ekranie. Tak, mamy tutaj tak bardzo znienawidzonego notcha, ale na całe szczęście ma on całkiem przyzwoite wymiary, dzięki czemu nie zajmuje zbyt wiele miejsca. Skoro o froncie wiecie już co-nieco, to przyjrzyjmy się tylnemu panelowi. Znajduje się na nim wystający moduł z aparatami, ale warto mieć na uwadze, że wystaje on nieznacznie, dzięki czemu nie jest tak bardzo narażony na uszkodzenia. Sytuację ratuje również dedykowane etui, które sprawia, że po założeniu moduł podwójnego aparatu jest na równi z pleckami.

Ogólnie korzystanie z testowanego modelu jest przyjemne. Wszystko dzięki zaoblonym pleckom i krawędziom, które nie są ostre i nie wżynają się w dłoń. Jakość wykonania OnePlusa 6 stoi na najwyższym poziomie – nic tu nie trzeszczy, a przyciski są odpowiednio osadzone w obudowie i prawidłowo wyczuwalne pod palcami, a w dodatku nie chyboczą się na boki. Do tego wszystkiego warto dodać, że OnePlus 6 nie spełnia żadnej normy odporności, co jest dla niektórych dość sporym minusem. Rozmieszczenie portów, złączy oraz przycisków jest raczej standardowe. Na przednim panelu, w notchu ulokowano obiektyw kamerki przedniej, głośnik do rozmów, zestaw czujników, a także diodę powiadomień. Na prawym boku znajdziemy fizyczny przycisk, który służy do przełączania trybów – jest on podobny do tego, co znajdziemy w iPhone’ach. Pod wspomnianym przyciskiem znajduje się jeszcze włącznik o chropowatej fakturze, dzięki której przycisk jest znacznie lepiej wyczuwalny pod palcami. Na przeciwległym boku ulokowano natomiast przyciski do regulacji głośności oraz slot na karty nanoSIM. Górna krawędź to jedynie miejsce na mikrofon, z kolei na dolnej mamy port USB typu C, złącze 3.5 mm jack audio, głośnik multimedialny oraz drugi mikrofon.  Z tyłu natomiast znajdziemy podwójny aparat główny z diodą doświetlającą LED, czytnik linii papilarnych, logo OnePlus oraz kilka napisów i symboli towarowych.

Wyświetlacz

W testowanym modelu mamy duży, 6,3-calowy wyświetlacz Optic AMOLED o rozdzielczości Full HD+ i proporcjach 19:9 oraz zagęszczenie pikseli na poziomie 400 ppi. Nie zabrakło również wycięcia w ekranie, czyli tzw. notcha. Co ciekawe, producent deklaruje, że wyświetlacz zajmuje 83,81% przedniego panelu, co jest wynikiem całkiem niezłym. Zapewne niektórzy z Was mają zastrzeżenie do rozdzielczości Full HD+, która na tle konkurencji wypada dość kiepsko, ponieważ w innych modelach możemy znaleźć ekrany Quad HD+. Wierzcie mi jednak na słowo – taką rozdzielczość można jednak przeboleć i przełknąć, bo komfort użytkowania i tak stoi na bardzo dobrym poziomie. Czcionki są ostre i czytelne, co dla typowego użytkownika jest wystarczające w codziennym użytkowaniu. Jak już wspomniałem, w urządzeniu zastosowano proporcje 19:9 – aplikacje bardzo dobrze skalują się do tego formatu, a jeśli któraś nie robi tego automatycznie, to my możemy zrobić to sami.

Zastosowana w OnePlus 6 matryca to Optic AMOLED, która charakteryzuje się świetnym nasyceniem kolorów, głęboką czernią, wysokim kontrastem, a także znakomitymi kątami widzenia. Z trzech stron mamy wąskie krawędzie, natomiast w górnej części widoczne jest wycięcie, tzw. „notch”. Jednym tego typu wycięcie się podoba, a innym wręcz przeciwnie. Ja osobiście jestem neutralny w tej kwestii i obecność notcha nie przeszkadza mi w żaden sposób. Co ważne, wycięcie w ekranie można „ukryć”. Wystarczy w ustawieniach wyświetlacza znaleźć odpowiednią opcję, dzięki której obszary po bokach notcha można wyłączyć i przyciemnić. Jeśli chodzi o jasność wyświetlacza, to zdecydowanie muszę zwrócić uwagę na jej minimalny poziom, który wynosi tylko 1 nit. W praktyce oznacza to, że ściemniając ekran do minimalnej wartości nie ma mowy o jakimkolwiek zmęczeniu oczu, a w dodatku warto mieć na uwadze, że producent „dorzuca” jeszcze filtr światła niebieskiego. Jasność maksymalna również cechuje się dobrym poziomem – w pełnym słońcu nie miałem najmniejszego problemu z dostrzeżeniem treści wyświetlanych na ekranie.

Na wyposażeniu nie zabrakło również czujnika światła, który w czasie testów nie sprawiał problemów i działał tak jak powinien.Warto jeszcze dodać, że smartfon po wyjęciu z pudełka ma naklejoną fabryczną folię ochronną, co zawsze jest miłym dodatkiem. Co ważne, folia nie wpływa negatywnie na działanie wyświetlacza –  ślizg palca jest jak najbardziej odpowiedni. Jakie dodatki związane z wyświetlaczem znajdziemy w środku? Przyznam, że jest ich całkiem sporo. Do naszej dyspozycji oddano tryb nocny, tryb czytania, a także kalibrację ekranu, dzięki której możemy wybrać jeden z kilku trybów ekranu i dostosować go do własnych preferencji. Z dostępnych trybów warto wymienić: domyślny, sRGB, DCI-P3, tryb adaptacyjny oraz kolor niestandardowy. Nie zabrakło oczywiście podstawowych opcji, takich jak możliwość zmiany rozmiaru czcionki, rozmiaru wyświetlacza oraz motywu (jasny/ciemny). Co ważne, OnePlus 6 oferuje również „Ambient display”. Jest to nic innego, jak Always On Display znane z innych, konkurencyjnych urządzeń.  Wspomniana funkcja wyświetla wszystkie najważniejsze informacje na zablokowanym wyświetlaczu, takie jak: godzina, data, stan naładowania baterii, a także ikony powiadomień. Warto odnotować, że użytkownik może zmienić styl zegarka oraz ustawić, w jakim przedziale czasu funkcja ma być włączona.

Aparat

Obiektyw główny w OnePlus 6 to sensor Sony IMX519, który cechuje się rozdzielczością 16 Mpx,  przysłoną f/1.7 oraz rozmiarem pojedynczego piksela wynoszącym 1,22 mikrometra. Na wyposażeniu jest też szybki pomiar ostrości PDAF oraz elektroniczna i optyczna stabilizacja obrazu. Nie zabrakło oczywiście hybrydowego zoomu optycznego, który umożliwia dwukrotne zbliżenie. Dodatkowy obiektyw to sensor Sony IMX376K z przysłoną f/1.7 oraz rozmiarem pojedynczego piksela wynoszącym 1 mikrometr. Jak widzicie, pod względem technicznym testowany model wypada całkiem nieźle, jednak zanim przejdziemy do jakości zdjęć, to warto zatrzymać się chwilę przy samej aplikacji aparatu. Jest ona bardzo intuicyjna i przejrzysta. Oferuje także kilka ciekawych trybów: wideo, zdjęcie, portret oraz noc. Jest też QLens oraz kilka filtrów, które możemy nałożyć na zdjęcie przed jego zrobieniem. Sam interfejs jest przyjazny dla użytkownika. Co ważne, nie zabrakło trybu profesjonalnego, dzięki któremu możemy samodzielnie dostosowywać najważniejsze parametry.  

Jeśli chodzi o jakość zdjęć, to OnePlus 6 radzi sobie dobrze w każdych warunkach oświetleniowych – tak jak na flagowca przystało, jednak warto mieć na uwadze, że nie jest to poziom Huawei P20 Pro czy też Galaxy S9+ lub Galaxy Note 9. Jakość zdjęć wykonanych w dzień prezentuje się bardzo dobrze – ilość rejestrowanych szczegółów jest niezła, a rozpiętość tonalna jest zaskakująco dobra. Odwzorowanie kolorów również pozytywnie zaskakuje, gdyż są one naturalne. Raz na jakiś czas zdarzają się też przepalenia, ale nie są one zbyt częste. Pozytywnie wypadają również zdjęcia nocne, ale często na fotografiach widoczne są szumy. Jednak sama jakość zdjęć nie zawodzi i moim zdaniem OnePlus 6 bez problemu może konkurować z flagowymi smartfonami innych producentów.

Dwa obiektywy umożliwiają wykonywanie fotografii z głębią ostrości. Efekt bokeh jest dobrze widoczny na zdjęciach, a sama funkcja całkiem ładnie „odcina” pierwszy plan od drugiego. Jak już wspomniałem, użytkownik ma również możliwość wykonywania zdjęć z dwukrotnym zoomem. Jakość tych zdjęć nie jest najlepsza, ale mogą one się poszczycić znacznie lepszą jakością niż fotografie wykonane przy pomocy przybliżenia cyfrowego. Zastrzeżenia mam jednak do pracy autofokusa przy wykonywaniu zdjęć z wykorzystaniem zbliżenia hybrydowego. Bardzo często wtedy ma on problemu ze złapaniem ostrości, a gdy już to zrobi, to za moment znów ją gubi. Kamerka przednia ma w tym przypadku 16 Mpx i cechuje się przysłoną f/2.0. Co ważne, mamy tutaj sensor Sony IMX371. Z dodatków warto wymienić tryb HDR, doświetlanie ekranem oraz elektroniczną stabilizację obrazu. Jakość selfie jest jak najbardziej akceptowalna i każdy użytkownik w tej kwestii powinien być zadowolony. Ze względu na sporą ilość zdjęć wykonanych tym modelem, pozwoliłem sobie wrzucić je wszystkie do albumu na Google Photos, do którego zostaniecie przekierowani klikając na poniższy tekst:

Przykładowe zdjęcia wykonane OnePlus 6 w czasie testów

Wideo można nagrywać w maksymalnej rozdzielczości 4K przy 60 klatkach na sekundę. Do dyspozycji jest też 4K przy 30 kl./s., Full HD przy 60 kl./s. i 30 kl./s. oraz HD. Co ważne, filmy 4K przy 60 kl./s. możemy rejestrować maksymalnie przez 5 minut, natomiast w 4K 30 kl./s. przez 10 minut. Nie zabrakło również zwolnionego tempa przy 480 klatkach na sekundę w rozdzielczości HD oraz przy 240 klatkach na sekundę przy rozdzielczości Full HD. Ogólna jakość nagrań jest zadowalająca – są one płynne, cechują się prawidłowym odwzorowaniem kolorów, a także szybką i płynną zmianą ekspozycji. Pozytywnie wypada też działanie autofokusa. Jakość nagrań możecie oczywiście ocenić sami, przeglądając poniższą playlistę:

Akumulator

Przyznam szczerze, że początkowo obawiałem się o to, jakie czasy pracy będzie oferować testowany model. Wszystko przez to, że OnePlus posiada „tylko” akumulator o pojemności 3300 mAh, co na tle konkurencji wypada raczej kiepsko, ale znowu nie tragicznie. Taka pojemności prezentuje się kiepsko również wtedy, gdy popatrzymy na specyfikację urządzenia, gdyż posiada on dość energożerne podzespoły. Jednak mimo wszystko, akumulator w tym modelu pokazał się z bardzo dobrej strony, a także okazał się pozytywnym zaskoczeniem.

Przy codziennym, bardziej wymagającym użytkowaniu energii wystarcza na jeden dzień pracy, z czego czas na włączonym ekranie to średnio 4 – 5,5 godziny. Kilkakrotnie zdarzyło mi się, że korzystałem z OnePlusa 6 na pełnych obrotach – przy takim scenariuszu jasność wyświetlacza miałem ustawioną na maksimum, wszystkie podstawowe moduły łączności były włączone, a do tego bez przerwy, przez kilka godzin uruchomiona była nawigacja. Smartfon w czasie takiego korzystania pozwala uzyskać około 3 – 3,5 godziny na włączonym ekranie, co w praktyce oznacza, że dotrzyma nam kroku przez ponad pół dnia. Natomiast przy umiarkowanym korzystaniu energii wystarcza na półtorej dnia pracy. Taki scenariusz pozwala na uzyskanie około 5,5 – 6,5 godziny na włączonym ekranie, a raz udało mi się uzyskać nawet nieco ponad 6,5 godziny na włączonym ekranie. Czas pracy zależy oczywiście w głównej mierze od jasności wyświetlacza, uruchomionych modułów łączności, a także aplikacji, z których aktualnie korzystamy.  

Nie sposób nie wspomnieć też o szybkim ładowaniu Dash Charge, dzięki któremu całkowite uzupełnienie energii zajmuje około 90 minut. Co ważne, szybkie ładowanie działa wyłącznie przy wykorzystaniu dedykowanej ładowarki Dash Charge (5V 4A) dołączonej do zestawu.

Czytnik linii papilarnych oraz rozpoznawanie twarzy

Skaner linii papilarnych został umieszczony z tyłu, znajduje się on tuż pod palcem wskazującym, dzięki czemu po chwyceniu urządzenia nasz palec naturalnie na niego wędruje. Bez problemu można dosięgnąć go niezależnie od tego, w której ręce trzymamy urządzenie. Skaner został umieszczony w wyczuwalnym pod palcem zagłębieniu, więc łatwo go zlokalizować. Jednak wspomniana lokalizacja nie każdemu przypadnie gustu przez fakt, że małe problemy pojawiają się w czasie, gdy smartfon umieszczony jest w uchwycie samochodowym lub leży na biurku czy innej, płaskiej powierzchni. Czytnik jest skuteczny i działa prawidłowo w każdej sytuacji – przez cały okres testów nie zdarzyło mi się, aby nie chciał poprawnie odczytać mojego odcisku palca. Skaner działa bez zarzutów – odblokowuje telefon naprawdę szybko, niezależnie od tego, pod jakim kątem przyłożymy palec. Czytnik można wykorzystać do blokowania ekranu, jak również do blokowania treści multimedialnych znajdujących się na urządzeniu.

Rozpoznawanie twarzy jest najwygodniejsze i najszybsze, ale nie do końca bezpieczne. Jednak warto zaznaczyć, że nie udało mi się w czasie testów odblokować urządzenia przy pomocy zdjęcia.  Po podniesieniu smartfona jego ekran się podświetla, dzięki czemu nie musimy już sami go podświetlać. Rozpoznawanie twarzy działa bardzo sprawnie, niezależnie od warunków oświetleniowych – w dobrych warunkach oświetleniowych nie ma najmniejszego problemu z odblokowaniem urządzenia i działa ono przy każdej próbie. Pod tym względem zaliczam OnePlusa 6 do czołówki, gdyż konkurencja na tym polu nie wypada tak dobrze. Jeśli chodzi o rozpoznawanie twarzy po zmroku, to muszę przyznać, że jest  całkiem nieźle – po wzięciu urządzenia do ręki, ekran podświetla się i przechodzi w najmocniejsze podświetlenie, dzięki któremu nasza twarz zostaje oświetlona i kamerka bez większego problemu potrafi rozpoznać naszą twarz.

Oprogramowanie

Jeśli chodzi o oprogramowanie, to mamy tutaj Androida 9.0 Pie wzbogaconego o Oxygen OS. Tak na dobrą sprawę ciężko doszukać się w interfejsie jakichś znaczących zmian względem czystego Androida. To nie oznacza jednak, że urządzenie nie oferuje żadnych dodatkowych funkcji, bo tych mimo wszystko jest całkiem sporo. Zacznijmy jednak od podstawowych kwestii – sama interfejs niczym szczególnym się nie różni od tego, co możemy znaleźć w smartfonach konkurencji. Standardowo mamy do czynienia z kilkoma ekranami – po lewej znajduje się karta, na której ulokowano najprzydatniejsze narzędzia, takie jak: ostatnie kontakty, ostatnie aplikacje, pogodę oraz notatki. Co ważne, przejście z ekranu głównego do karty z wszystkimi aplikacjami odbywa się poprzez przesunięcie palcem w górę. Jeśli chodzi o personalizację nakładki, to pod tym względem nie ma powodów do narzekań. Użytkownik może zmienić układ przycisków nawigacyjnych, zmienić tapetę, siatkę ikon, rozmiar ikon, a także ich styl, a także mamy możliwość zmiany motywu. Warto zerknąć na poniższe funkcje dostępne w Oxygen OS:

  • wybudzanie ekranu podwójnym tapnięciem,
  • tryb nie przeszkadzać,
  • tryb gry – jest to nic innego, jak zestaw funkcji, dzięki którym możemy odbierać połączenia przez głośnik, zablokować wszystkie możliwe powiadomienia oraz zwiększyć jasność ekranu. To wszystko oczywiście możemy zrobić w czasie, gdy gramy w gry,
  • OnePlus Switch – jest to aplikacja, która służy do kopiowania danych ze starego telefonu OnePlus na nowy,
  • rysowanie liter na wygaszonym ekranie: V – uruchamia latarkę, O – aparat, itp.
  • gesty: zrzut ekranu poprzez przesunięcie trzema palcami; wyciszenie dzwonka poprzez odwrócenie telefonu ekranem do dołu; wybudzanie ekranu podwójnym stuknięciem.

Co ciekawe, producent dodał do oprogramowania gesty, dzięki którym możemy zastąpić pasek nawigacyjny. Gesty są intuicyjne i bardzo łatwe do wykonania, a dodatkowo szybko wchodzą w nawyk. Wśród nich warto wymienić:

  • przesunięcie palcem od dolnej krawędzi w górę działa jako powrót do ekranu głównego,
  • przesunięcie palcem w górę od dolnej części ekranu i przytrzymanie w środkowej części uruchamia ostatnio używane aplikacje,
  • przesunięcie palcem w górę od lewej lub prawej części ekranu działa jako wstecz.

Wydajność

Na rynku dostępne są trzy wersje OnePlusa 6 – 6GB/64GB, 8GB/128GB oraz 8GB/256GB. Mnie do testów przypadła wersja środkowa, czyli ta z 8 GB pamięci RAM oraz 128 GB pamięci wewnętrznej. Smartfon pracuje na jednym z najwydajniejszych procesorów, a mianowicie – Snapdragonie 845. Jak już wspomniałem, układ wspierany jest przez 8 GB pamięci RAM, a za grafikę odpowiada układ Adreno 630. Już na wstępie mogę napisać, że OnePlus 6 to wydajnościowa bestia. Wspomniane parametry i świetnie zoptymalizowana nakładka sprawiają, że całość po prostu nie może działać źle. W codziennym użytkowaniu smartfon nie zawodzi – aplikacje uruchamiają się w mgnieniu oka, tak samo wygląda również przełączanie pomiędzy nimi. Genialnie wypada też trzymanie aplikacji w RAM-ie. Pod względem wydajności trudno się do czegokolwiek przyczepić.

Zastosowany układ graficzny radzi sobie bardzo dobrze nawet z bardziej wymagającymi tytułami dostępnymi w Google Play. Bez problemu uruchomimy takie gry jak: Real Racing 3, Asphalt 8 czy też Mortal Kombat X na najwyższych ustawieniach graficznych. Nie zauważyłem żeby OnePlus 6 jakoś przesadnie się grzał. Jedyne co odczułem, to lekkie ciepło podczas dłuższej rozgrywki lub bardziej wymagających czynności. Jednak nie są to temperatury, które negatywnie wpłynęłyby na komfort korzystania z telefonu. O świetnej wydajności testowanego modelu świadczą  wspomniane już wyniki uzyskane w najpopularniejszych benchmarkach. Na screenach poniżej możecie zobaczyć, jak OnePlus 6 wypada w testach syntetycznych:

Jakość dźwięku

Producent w tym modelu zdecydował się na ulokowanie pojedynczego głośnika na dolnej krawędzi. Taka lokalizacja nie jest najlepsza, gdyż bardzo łatwo jest zasłonić głośnik wewnętrzną stroną dłoni, trzymając go w pozycji poziomej. Jakość dźwięku jest jak najbardziej dobra i pod tym względem nie mam żadnych zastrzeżeń. Dźwięk z reguły jest czysty, dynamiczny i cechuje się wyrazistymi basami. W trakcie słuchania muzyki, nawet na maksymalnym poziomie głośności nie zauważyłem żadnych szumów czy też zniekształceń. Cieszy również obecność 3.5 mm jacka audio, którego zabrakło w sporej części flagowej konkurencji. Jakość dźwięku na słuchawkach jest więcej niż zadowalająca.

Łączność

Jak przystało na flagowy model, pod względem łączności otrzymujemy wszystkie najpotrzebniejsze moduły. Do naszej dyspozycji oddano dwuzakresowy moduł Wi-Fi (802.11 ac/b/g/n/, 2.4 GHz i 5 GHz) oraz NFC. Jest też Bluetooth 5.0, który bez problemu współpracuje z dodatkowymi akcesoriami. Nawigacja przez cały okres testów nie sprawiała problemów – sygnał był łapany bardzo szybko. W czasie testów nie miałem żadnych problemów także z zasięgiem sieci komórkowej, a sama jakość rozmów stała na bardzo wysokim poziomie – rozmówcy słyszeli mnie głośno i wyraźnie, a ja również nie miałem problemu ze zrozumieniem osób po drugiej stronie. Testowany model został wyposażony w Dual SIM, ale nie ma możliwości rozszerzenia pamięci wewnętrznej przy pomocy karty microSD. Trochę szkoda, że producent nie dodał możliwości rozbudowy pamięci. Jeśli chodzi o Dual SIM, to warto zaznaczyć, że mamy tutaj dwa sloty, z których możemy korzystać jednocześnie. OnePlus 6 został wyposażony w 128 GB pamięci wbudowanej, której dla potencjalnego użytkownika pozostaje około 112 GB. Nie zabrakło również portu USB 2.0 typu C, który oferuje wsparcie dla OTG, dzięki czemu do urządzenia możemy podłączyć dodatkowe akcesoria.

Podsumowanie

OnePlus 6 to bardzo dobry smartfon, który pod wieloma względami pozytywnie zaskakuje. Bezwątpienia jest to model skierowany do bardziej wymagających użytkowników, którzy cenią sobie świetne działanie. OnePlus 6 to urządzenie, które posiada zdecydowanie więcej zalet niż wad. Ponadto  korzystanie z niego to czysta przyjemność. Do największych atutów OnePlusa 6 należy wydajny procesor, fenomenalny wyświetlacz, a także szybko działający system z przyjemną dla oka i bogatą w funkcje „nakładką” Oxygen OS. Nie należy również zapominać o całkiem niezłym aparacie głównym, jednak warto mieć na uwadze, ze nie jest to najwyższa możliwa półka – do smartfonów konkurencji niestety nieco jeszcze brakuje. Z dodatkowych zalet warto wymienić Dual SIM, 8 GB pamięci RAM, 128 GB pamięci wbudowanej, a także NFC. Dobrą robotę robi w tym modelu również akumulator, który mimo stosunkowo małej pojemności pozwala uzyskiwać bardzo dobre czasy pracy.

A co Wy myślicie na temat OnePlusa 6? Czy zdecydowalibyście się na jego zakup? A może jesteście posiadaczami tego modelu? Dajcie znać w komentarzach!

OnePlus 6

9.5

Plusy
  • Świetna wydajność i szybkość działania
  • Bardzo dobra jakość wykonania
  • Niezły aparat
  • Dobry czytnik linii papilarnych
  • Dual SIM
  • Bardzo dobry stosunek ceny do jakości
Minusy
  • Brak sloty na kartę microSD
  • Brak ładowania indukcyjnego
  • „tylko” głośnik mono

Nowe informacje o średniakach Sony Xperia

Wcześniejszy wpis

Wiemy kiedy LG G7 ThinQ otrzyma Androida Pie

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Smartfony