8.6

Asus ZenFone Max Pro (M1) – recenzja

0

Asus z każdym rokiem coraz lepiej poczyna sobie na rynku smartfonów. Wszystko za sprawą całkiem niezłych modeli z wyższej półki: ZenFone 5 oraz ZenFone 5Z. Jednak swoje trzy grosze dorzucają również modele ze średniej półki. Przykładem może być ZenFone Max Plus, a także testowany ostatnio ZenFone Max Pro (M1). Jak urządzenie sprawdza się podczas typowego użytkowania? Czy warto zainteresować się tym modelem? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w dalszej części recenzji. Zapraszam do lektury.

Zawartość pudełka i specyfikacja

Asus ZenFone Max Pro (M1) oferowany jest w ciekawym i dość nietuzinkowym pudełku. Jego bryła jest raczej typowa, ale główną rolę odgrywają tutaj kolory, które zostały całkiem nieźle dobrane. Na froncie opakowania znajduje się napis ZenFone Max Pro M1, a także logo We Love Photo, które również znajduje się na bocznych ściankach. Po wyjęciu pudełka z „osłonki” naszym oczom ukazuje się biała tekturka, na której ponownie umieszczono logo We Love Photo. W zestawie, prócz telefonu znajdziemy ładowarkę z odczepianym kablem USB, kluczyk potrzebny do wyjęcia tacki na karty, słuchawki, dodatkowe gumki do zestawu słuchawkowego, a także podstawową dokumentację. Wszystkie akcesoria są w tym przypadku białe.

Specyfikacja techniczna ZenFone’a Max Pro (M1) prezentuje się całkiem ciekawie. Smartfon został wyposażony w 6-calowy wyświetlacz IPS o rozdzielczości Full HD+ i proporcjach 18:9. Jego sercem jest ośmiordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 636 z układem graficznym Adreno 512, wspierany przez 4 GB pamięci RAM. Na dane użytkownika producent przeznaczył 64 GB pamięci wbudowanej, którą można rozszerzyć przy pomocy microSD. Za jakość zdjęć odpowiada podwójny aparat główny 13 Mpx + 5 Mpx oraz pojedyncza kamerka 8 Mpx. Łączność w urządzeniu zapewniają moduły: jednozakresowe Wi-Fi 802.11 b/g/n (2.4 GHz), LTE, Bluetooth 5.0, NFC, GPS, A-GPS, Glonass, Beidou oraz port microUSB 2.0. Asus ZenFone Max Pro (M1) pracuje pod kontrolą systemu Android 8.0 Oreo i czerpie energię z akumulatora o pojemności 5000 mAh. Całość ma wymiary 159 x 76 x 8,45 mm i waży 180 gramów.

Jakość wykonania oraz design

Niniejsza recenzja będzie pełna porównań do Xiaomi Redmi Note 5, który jest jedną z najlepszych propozycji jeśli chodzi o urządzenia w cenie do 1000 złotych. Asus ZenFone Max Pro (M1) jest pod wieloma względami podobny do tego chińskiego urządzenia. Zacznijmy jednak od przyjrzenia się Max Pro (M1). Smartfon swoim wyglądem nawiązuje do wcześniejszych modeli Asusa, co niekoniecznie każdemu użytkownikowi przypadnie do gustu. Jednak sama obudowa może się podobać, gdyż została wykonana z aluminium, które dodatkowo jest matowe, a nie z tak bardzo popularnego ostatnio szkła. Obudowa nie odbija w sobie wszystkiego, co znajduje się dookoła, co dla niektórych może być sporą zaletą. Niestety, matowe aluminium ma to do siebie, że uwielbia zbierać odciski palców, co jest bardzo irytujące. Sama obudowa nieźle znosi przeciwności losu – po kilku tygodniach testów nie zauważyłem żadnej rysy na jej powierzchni.

Jak już wspomniałem, na tylnym panelu mamy aluminium, a także tworzywo sztuczne w dolnej oraz górnej części, którego zadaniem jest zniwelowanie zakłóceń pracy anten. Co ciekawe, wspomniany plastik ma nieco inny odcień niż aluminiowe plecki. Jednak nie rzuca się to tak bardzo w oczy, jak w przypadku Redmi Note 5. Wszystkie krawędzie na tylnym panelu zostały lekko zaoblone, dzięki czemu smartfon stosunkowo dobrze leży w dłoni. Zastosowanie aluminium pozytywnie wpływa na lepszą pewność chwytu. Metal nie jest po prostu tak śliski, jak szkło. Asus ZenFone Max Pro (M1) jest całkiem poręczny jak na smartfona z prawie 6-calowym wyświetlaczem. Mamy tutaj ekran o wydłużonych proporcjach 18:9 i bardzo wąskich ramkach bocznych, co powoduje, że smartfon swoimi wymiarami przypomina modele z 5,5-calowymi ekranami o proporcjach 16:9. Wyświetlacz został dodatkowo zaokrąglony na rogach i przykryty szkłem 2.5D.

Jakość wykonania tego modelu nie pozostawia nic do życzenia – smartfon wykonany jest bardzo solidnie, nic tutaj nie skrzypi i nie ugina się pod naciskiem, a klawisze nie chyboczą się na boki i są dość dobrze wyczuwalne pod palcami. Same przyciski są umieszczone w prawidłowych miejscach, do których można bez problemu dosięgnąć. Przejdźmy do rozmieszczenia poszczególnych portów, złączy oraz przycisków. Na froncie telefonu, nad wyświetlaczem, mamy głośnik do rozmów, kamerkę do selfie, zestaw czujników oraz diodę powiadomień. Tylna część urządzenia to przede wszystkim podwójny aparat główny, dioda doświetlająca LED oraz czytnik linii papilarnych. Poniżej znajdziemy jeszcze logo producenta, a także kilka napisów i symboli towarowych.

Jeszcze szybki rzut oka na krawędzie. Na prawej mamy przyciski do regulacji głośności oraz włącznik. Z kolei na lewym boku znajdziemy szufladkę skrywającą w sobie dwa sloty kart nanoSIM i dodatkowo microSD. Na górnej krawędzi ulokowano jedynie mikrofon. Dolna krawędź została natomiast zagospodarowana przez port microUSB, złącze słuchawkowe 3.5 mm, głośnik mono oraz drugi mikrofon.

Wyświetlacz

Asus ZenFone Max Pro (M1) został wyposażony w 6-calowy wyświetlacz IPS o proporcjach 18:9. Cechuje się on rozdzielczością Full HD+, co przy wspomnianych parametrach daje zagęszczenie pikseli na cal na poziomie 402 ppi. Taka wartość może nie jest najlepsza, ale w praktyce oznacza całkiem niezłą jakość wyświetlanych czcionek, która jest jak najbardziej akceptowalna i trudno jest się do czegokolwiek pod tym względem przyczepić. Nawet przy bliskiej odległości nie można dostrzec poszarpanych krawędzi ikon. Pozytywnie wypada też skalowanie – wszystkie aplikacje, z których korzystam na codzień, skalują się odpowiednio do proporcji 18:9, a jeśli coś nie zadziała tak jak powinno i aplikacja nie skaluje się domyślnie, to można zrobić to ręcznie.

Jak wspomniałem, matryca wykonana jest w technologii IPS. Cechuje się ona przyzwoitym odwzorowaniem kolorów, ale mam wrażenie, że są one nieco chłodne i wyblakłe. Nieźle wypadają również kąty widzenia i kontrast. Zastrzeżeń nie mam również do jasności. Zarówno minimalnej, jak i maksymalnej. Maksymalny poziom jasności pozwala na całkiem komfortowe korzystanie z urządzenia w pełnym słońcu, z kolei jasność minimalna jest na tyle niska, że nie męczy naszych oczu podczas korzystania z urządzenia w nocy. Dodatkowo możemy jeszcze włączyć filtr światła niebieskiego. Nie zabrakło również czujnika światła, dzięki czemu jasnością ekranu może sterować sama automatyka.

W ustawieniach znajdziemy wspomniany tryb światła niebieskiego, który w tym modelu Asusa został nazwany: podświetlenie nocne. Tryb można ustawiać zgodnie z harmonogramem. Nie zabrakło również możliwości dostosowania rozmiaru czcionki, rozmiaru interfejsu, a także temperatury barwowej. Jest też funkcja. której zadaniem jest utrzymywanie podświetlonego ekranu tak długo, jak na niego patrzymy.

Aparat

Testowany model został wyposażony w podwójny aparat główny. Mamy tutaj obiektyw 13 Mpx + 5 Mpx z przysłoną f/2.0. Pierwszą rzeczą jednak, z jaką stykamy się przy fotografowaniu smartfonem, jest aplikacja aparatu, która w przypadku tego modelu znacznie różni się od tego, co znajdziemy w innych smartfona Asusa. Przez fakt, że mamy tutaj „czystą” wersję systemu Android, to aplikacja aparatu również jest typowo Androidowa. Przyznam, że po pierwszym uruchomieniu aparatu nieco się przeraziłem wyglądem samej aplikacji. Jest ona po prostu brzydka i przede wszystkim nie intuicyjna, przez co jej użytkowanie nie należy do przyjemności. Nie będę opisywać jej wyglądu krok po kroku, ale pozwolę sobie wymienić wszystkie dostępne tryby: Automatyczny, HDR, portret, krajobraz, sport, kwiaty, pod światło, światło świec, zachód słońca, noc, plaża oraz śnieg.

Jakość zdjęć jest stosunkowo przyzwoita. Cechują się one dobrą szczegółowością i zadowalającym odwzorowaniem barw, choć moim zdaniem kolory są czasem wyblakłe i zimne. Jeśli jednak chodzi o zdjęcia wykonane po zmroku, to w tej kwestii  jest dużo gorzej. Na zdjęciach widoczne są szumy i mocno spada szczegółowość. Sam autofokus działa bardzo sprawnie, choć po zmroku pojawiają się problemy z wyostrzaniem obrazu. Warto zaznaczyć, że smartfon bez zająknięcia ustawia ostrość, a kolejne fotografie wykonuje niemal natychmiastowo, jedno po drugim. Jeśli chodzi o kamerkę przednią, to ma ona 8 Mpx i oferuje zadowalającą jakość zdjęć. Dodatkowy obiektyw w tym modelu ma za zadanie zbieranie informacji o głębi i uzyskiwanie efektu bokeh. Efekt bokeh jest dobrze widoczny na zdjęciach, a sama funkcja całkiem ładnie „odcina” pierwszy plan od drugiego. Poniżej możecie zobaczyć galerię z przykładowymi zdjęciami wykonanymi w czasie testów:

Wideo możemy nagrywać w maksymalnej rozdzielczości 4K przy 30 klatkach na sekundę. Jest też możliwość nagrywania w rozdzielczości Full HD przy 30 klatkach na sekundę. Jakość nagrań jest zadowalająca, zarówno pod względem płynności, jak i odwzorowania kolorów i ilości rejestrowanych szczegółów. Faktem jest, że w ZenFone Max Pro (M1) pracuje stabilizacji obrazu. Jakość nagrań możecie ocenić sami przeglądając poniższą playlistę:

Akumulator

Modele z serii ZenFone Max od zawsze wyróżniały się na tle konkurentów ponad przeciętną pojemnością akumulatora. Nie inaczej jest w przypadku ZenFone Max Pro (M1), który został wyposażony w ogniwo o pojemności 5000 mAh. W ostatnim czasie zauważyłem wzrost urządzeń z tak pojemnymi akumulatorami, co bardzo mnie cieszy. Od samego początku byłem bardzo ciekaw, jak Max Pro (M1) będzie sobie radził z gospodarowaniem energii w czasie testów.

Przy codziennym, bardziej wymagającym użytkowaniu energii wystarcza na półtorej do dwóch dni pracy, z czego czas na włączonym ekranie to średnio 8-9 godzin. Smartfon przy naprawdę wymagającym korzystaniu pozwala uzyskać około 6,5-7 godzin na włączonym ekranie, co w praktyce oznacza, że dotrzyma nam kroku przez jeden dzień. Natomiast przy umiarkowanym korzystaniu, energii wystarcza na co najmniej dwa dni pracy. Taki scenariusz pozwala na uzyskanie około 9-11 godzin na włączonym ekranie.

Przyznacie, że takie wyniki są naprawdę dobre i pozytywnie zaskakują. Myślałem, że testowana jakiś czas temu Motorola Moto E5 Plus świetnie wypada pod tym względem, a tu proszę. Uzupełnienie rozładowanego akumulatora do 100% przy pomocy ładowarki dołączonej do zestawu trwa około 3 godziny.

Zabezpieczenia biometryczne

Czytnik linii papilarnych

Skaner linii papilarnych został umieszczony z tyłu, znajduje się on tuż pod palcem wskazującym, dzięki czemu po chwyceniu urządzenia nasz palec naturalnie na niego wędruje. Bez problemu można dosięgnąć go niezależnie od tego, w której ręce trzymamy urządzenie. Skaner został umieszczony w wyczuwalnym pod palcem zagłębieniu, więc łatwo go zlokalizować.

Sporym plusem jest fakt, że skaner jest cały czas aktywny, co oznacza, że aby z niego skorzystać nie musimy wcześniej wybudzać ekranu. Wystarczy tylko przyłożyć palec do przycisku, a ten niemal natychmiast zostaje odczytany. Sam skaner jest skuteczny i precyzyjny. Bardzo rzadko w czasie testów zdarzało się, aby mój odcisk nie został pozytywnie odczytany. Ogółem jest bardzo dobrze, choć pod względem szybkości brakuje nieco do konkurencji.

Rozpoznawanie twarzy

Dodatkowym zabezpieczeniem biometrycznym  jest rozpoznawanie twarzy. Samo działanie oceniam pozytywnie. Początkowo sądziłem, że pod tym względem funkcja ta raczej nie zaskoczy mnie pozytywnie. Jednak po dwutygodniowych testach muszę przyznać, że rozpoznawanie twarzy w wykonaniu Asusa działa naprawdę dobrze. Jednak prawidłowe działanie zależy od jednej kwestii, a mianowicie – warunków oświetleniowych, które muszą być naprawdę dobre. W słabszym oświetleniu bardzo często zdarza się, że rozpoznawanie twarzy nie radzi sobie z odblokowywaniem urządzenia. Warto odnotować, że wspomniane rozwiązanie nie działa przy zgaszonym wyświetlaczu, aby wszystko zadziałało tak jak należy, musimy najpierw wybudzić urządzenie.

Oprogramowanie

ZenFone Max Pro (M1) jest pierwszym urządzeniem w portfolio Asusa, które pracuje pod kontrolą „czystej” wersji systemu Android. Tak więc, mamy tutaj Androida 8.1 Oreo. Jeśli chodzi o samą warstwę oprogramowania, to tutaj niestety zbyt wielu funkcji i dodatkowych usprawnień nie znajdziemy, ale nie uważam tego za minus. Czysta wersja systemu jest przejrzysta i nie posiada ogromnej ilości funkcji, z których i tak duża część użytkowników nie korzysta. Sama nawigacja po systemie jest standardowa i niczym nie zaskakuje. Po lewej stronie od ekranu głównego mam karty Google Now, a przejście do listy wszystkich aplikacji odbywa się przez przesunięcie palcem w górę ekranu. Producent postanowił dodać do oprogramowania kilka dodatkowych gestów. Nie zabrakło wybudzania i wygaszania ekranu podwójnym dotknięciem, uruchamianie aparatu poprzez dwukrotne wciśnięcie przycisku zasilania oraz włączanie aplikacji poprzez narysowanie odpowiedniej litery na ekranie urządzenia.

Wydajność

Sercem Asusa ZenFone Max Pro (M1) jest procesor Qualcomm Snapdragon 636, który składa się z ośmiu rdzeni Kryo 260 o taktowaniu wynoszącym do 1.8 GHz. Za grafikę odpowiada natomiast układ graficzny Adreno 509. Całość została połączona z 4 GB pamięci RAM oraz Androidem w wersji 8.1 Oreo. Pewnie zastanawiacie się jak całość działa podczas codziennego użytkowania?

Całkiem nieźle, ale warto mieć na uwadze, że ZenFone Max Pro (M1) nie jest smartfonem, który może pochwalić się świetnymi wynikami osiąganymi w testach syntetycznych. Testowany model nie jest demonem szybkości, ale muszę przyznać, że w codziennym użytkowaniu nie sprawia zbyt dużych problemów. Max Pro wykonuje powierzone polecenia dość szybko i płynnie. Nie ma tutaj mowy o zbyt dużych spowolnieniach, choć one oczywiście też się pojawiają. Należy też wspomnieć o wielozadaniowości, która w tym modelu wypada całkiem nieźle – możemy zostawić uruchomionych kilkanaście programów, co jest całkiem dobrym wynikiem. W czasie testów pojawiły się również błędy w postaci sporadycznie zamykających się aplikacji lub braku ich odpowiedzi.

Urządzenie nieźle sobie radzi również z grami pokroju Asphalt 8, Real Racing 3, Need For Speed czy też Dead Trigger 2. Co prawda, nie uruchomimy wspomnianych tytułów na najwyższych ustawieniach graficznych, ale sama rozgrywka jest dość płynna. W czasie testów nie zauważyłem, aby obudowa urządzenia grzała się jakoś specjalnie. Przy dłuższej rozgrywce staje się ona jedynie cieplejsza w górnej części. Jeśli jesteście fanami cyferek lub ciekawi Was jak Redmi Note 5 wypada w najpopularniejszych benchmarkach, to zapraszam do przejrzenia poniższej galerii:

Jakość dźwięku

Pojedynczy głośnik multimedialny na dolnej krawędzi to bardzo często spotykane rozwiązanie w smartfonach. Musimy mieć jednak świadomość, że trzymając urządzenie w pozycji panoramicznej podczas grania lub oglądania wideo, bardzo łatwo jest go zasłonić wewnętrzną stroną dłoni. Samą jakość dźwięku oceniam pozytywnie. Na najwyższym ustawieniu głośności dźwięk jest donośny, ale niestety dość płaski i potrafi zlewać się ze sobą. Warto jednak odnotować, że sam dźwięk jest czysty, a głośnik nie charczy, co ma bardzo często miejsce w urządzeniach z tej półki cenowej. Złącze słuchawkowe 3.5 mm jack audio zostało umieszczone na dolnej krawędzi. Jeśli chodzi o sam dźwięk na słuchawkach, to jest on jak najbardziej zadowalający.

Łączność

Do naszej dyspozycji oddano jednozakresowy moduł Wi-Fi 802.11 b/g/n (2.4 GHz). Do jego działania mam  spore zastrzeżenia – nie wiedzieć czemu, moduł w czasie testów miał spore problemy z jakością sygnału Wi-Fi. Bardzo często zdarzały się sytuacje, w których to sygnał został po prostu przerywany. Przyznam, że bardzo mnie to irytowało. Nie zabrakło również Bluetooth 5.0, który bez problemu współpracuje z dodatkowymi akcesoriami. Nawigacja przez cały okres testów nie sprawiała problemów – sygnał był łapany bardzo szybko. W czasie testów nie miałem żadnych problemów także z zasięgiem sieci komórkowej, a sama jakość rozmów stała na bardzo wysokim poziomie – rozmówcy słyszeli mnie głośno i wyraźnie, a ja również nie miałem problemu ze zrozumieniem osób po drugiej stronie.

Na wyposażeniu znalazł się również hybrydowy slot kart SIM, dzięki któremu możemy korzystać z dwóch kart SIM (nanoSIM + nanoSIM lub microSD + nanoSIM). Smartfon został wyposażony w 64 GB pamięci wbudowanej, z czego na dane użytkownika pozostaje około 50 GB. Pamięć można dodatkowo rozszerzyć przy pomocy karty microSD. Na plus należy zaliczyć obecność NFC.  Nie każdemu przypadnie do gustu natomiast port microUSB 2.0 – spodziewałem się tu obecności USB typu C.

Podsumowanie

Asus ZenFone Max Pro (M1) ani mnie nie zachwycił, ani też nie zawiódł moich oczekiwań. Już przed testami spodziewałem się, ze będzie to solidny kawałek elektroniki, który pod wieloma względami może wypaść naprawdę dobrze i przyznam, że nie pomyliłem się zbyt mocno. Urządzenie posiada wiele zalet, wśród których warto wymienić:  wyświetlacz o proporcjach 18:9, czystego Androida, niehybrydowy Dual SIM, NFC, 64 GB pamięci wbudowanej. Jednak największą o zdecydowanie najlepszą zaletą tego modelu jest ponadprzeciętny czas pracy na jednym ładowaniu.

Wyposażenie jest dobre i tak na dobrą sprawę brakuje nieco portu USB typu C. Wydajność nie powala, ale jak na tę półkę cenową nie jest źle. Składając to wszystko w całość dochodzę do wniosku, że Asus ZenFone Max Pro (M1) to bardzo solidny i ciekawy smartfon, który mogę Wam z czystym sumieniem polecić.

Dajcie znać w komentarzach jakie jest Wasze zdanie na temat Asusa ZenFone Max Pro (M1). Jestem ciekaw Waszej opinii.

Nasza ocena

Jakość wykonania oraz design8
Wyświetlacz8.2
Aparat 7.7
Akumulator10
Oprogramowanie, multimedia i wydajność8.5
Cena/jakość9
8.6
Ocena czytelników: (0 Oceny)
0