7.5

Huawei Mate 20 Lite – recenzja

0
Huawei Mate 20 Lite

Huawei Mate 10 Lite był jednym z najciekawszych średniaków ubiegłego roku. Niestety posiadał on kilka wad, które zniechęcały do kupna. Sprawdziłem dla Was czy jego następca – Huawei Mate 20 Lite – naprawia takowe i czy jest warty zakupu. Zapraszam!

Zawartość pudełka i specyfikacja

Pudełko w jakim przychodzi do nas Huawei Mate 20 Lite zdecydowanie zasługuje na miano minimalistyczne. Proste, czarne i to tyle. Na jego górze umieszczono nazwę modelu jak i logo producenta. Dwie boczne ścianki to również nazwa modelu – tym razem bez loga. Kolejne dwie to informacje na temat modelu, koloru czy też IMEI. Spód to także kilka podstawowych informacji o użytkowaniu i zasadach bezpieczeństwa. Po otwarciu pudełka naszym oczom ukazuje się interesujący nas smartfon, który zapakowany jest w zabezpieczającą folijkę. Pod nim znajdziemy kartonik zawierający kluczyk do tacki SIM, instrukcję, kartę gwarancyjną a także, co ciekawe, szkło hartowane na ekran. W zestawie obecna jest również ładowarka obsługująca szybkie ładowanie, kabel USB typu C a także średniej jakości słuchawki. Mnie osobiście mocno zdziwił brak jakiegokolwiek etui – szkoda, bo w tej półce cenowej producenci zazwyczaj takowe dorzucają.

Huawei Mate 20 Lite to taki trochę lepszy średniak – na to wskazuje jego specyfikacja. Wyświetlacz, z wcięciem, wykonany został w technologii IPS LCD i ma przekątną 6,3 cala. Jego rozdzielczość to 1080×2340 pikseli zaś proporcje wynoszą 19,5:9. Na jednym calu znajduje się 409 pikseli. Za sprawną pracę odpowiada procesor HiSilicon Kirin 710 (8 rdzeni o taktowaniu maksymalnym 2,2 GHz). Wraz z nim smartfon oferuje grafikę Mali-G41 MP4. Testowany przeze mnie model ma 4 GB RAMu i 64 GB pamięci wbudowanej. Pamięć wbudowaną rozszerzymy kartą MicroSD o maksymalnej pojemności 256 GB. Zdjęcia wykonamy podwójnym aparatem głównym 20 Mpx (f/1.8) + 2 Mpx z diodą doświetlającą. Selfie zrobimy, również podwójnym, aparatem 24 Mpx (f/2.0) + 2 Mpx. Za łączność odpowiada dwuzakresowe Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac, LTE, Bluetooth 4.2, NFC  i GPS obsługujący A-GPS, GLONASS a także BDS. Smartfon to hybrydowy DualSIM. Huawei Mate 20 Lite oferuje takie złącza jak USB typu C i mini-jack. Akumulator ma pojemność 3750 mAh i wspiera szybkie ładowanie. Urządzenie pracuje pod kontrolą Androida 8.1 Oreo i autorskiej nakładki EMUI w wersji 8.2. Huawei Mate 20 Lite ma wymiary 158.3×75.3×7.6 mm i waży 172 gramy.

Huawei Mate 20 Lite

Jakość wykonania oraz design

Osobiście bardzo podoba mi się to jak wykonany został Huawei Mate 20 Lite. Jeśli chodzi o design – tutaj mamy kwestię sporną.

Plecki smartfona wydają się być wykonane z tworzywa sztucznego bardzo dobrej jakości, które umiejętnie imituje szkło. Dość łatwo zostają na nim smugi po palcach. Problemem jest też jego wytrzymałość – po dwóch tygodniach testów gdzieniegdzie można zauważyć ryski. Ramki wykonane są z bardzo przyjemnego w dotyku aluminium. Dzięki zastosowaniu takowego smartfon nie ślizga się w ręce a chwyt jest pewny.

Plecki smartfona designem przywodzą na myśl zeszłorocznego Huawei Mate 10. Mamy tutaj dwa, wertykalne, niepołączone ze sobą obiektywy. Pod nimi znajduje się dobrze umiejscowiony czytnik linii papilarnych, zaś obok – dioda doświetlająca. Całość obiega wyróżniające się, szare, wykończenie plecków.

Przyciski głośności i przycisk blokady zostały umieszczone na prawej krawędzi Huawei Mate 20 Lite. Przy kliknięciu można usłyszeć przyjemny dla ucha klik. Są one dość dobrze spasowane jednak występują delikatne luzy. Górna krawędź skrywa mikrofon, lewa – tackę kart SIM. Na dolnej znajdziemy mini-jacka, USB typu C a także pojedynczy głośnik.

Plecki to Huawei Mate 10 – front to Huawei P20. Więc mamy tutaj duży, bezramkowy (pomijając dolną belkę) ekran z akceptowalnym wcięciem. W takowym znajdziemy dwa aparaty, czujniki i mikrofon do rozmów (z ukrytą w nim diodą powiadomień).

Jest jedna, bardzo denerwująca rzecz w wyświetlaczu Huawei Mate 20 Lite. Mianowicie brak jakiejkolwiek jego ochrony typu Gorilla Glass. Ekran rysuje się niesamowicie i po dwóch tygodniach testów cały pokryty jest mikro ryskami (i kilkoma zdecydowanie nie mikro).

Wyświetlacz

Jak już wspomniałem, jest to panel IPS LCD o przekątnej 6,3 cala. Rozdzielczość wynosi 1080×2340 pikseli zaś proporcje 19,5:9. PPI wyświetlacza to 409 a pokrycie przedniego panelu – około 81%.

Wyświetlacz jest naprawdę dobrej jakości i szczerze mówiąc trudno tutaj znaleźć coś, co mogłoby się nie podobać.

Samo jego wykonanie jest naprawdę dobre. Podoba mi się akceptowalnej wielkości wcięcie, które nie zabiera nam miejsca na ikonki powiadomień. Ramki wyświetlacza nie są jakieś przesadnie duże a dzięki zastosowaniu szkła 2,5D i zaokrągleniu krawędzi odczucia z nimi związane są jeszcze lepsze. Dolna belka również nie przeszkadza w użytkowaniu.

Z samym ekranem nie miałem żadnych problemów. Kolory są dobrze odwzorowane i nie da się tutaj dopatrzeć pojedynczych pikseli. Oczywiście nie spotkamy tutaj pełnego kontrastu jak w wyświetlaczach typu OLED ale nie ma co narzekać. Jakość wyświetlanego obrazu stoi na wysokim poziomie.

Zakres jasności jest odpowiedni i nie miałem z nim problemów ani w pełnym słońcu ani w ciemności.

W ustawieniach producent oferuje nam to co praktycznie każdy.  Zmianę temperatury wyświetlanego koloru czy też tryb koloru normalny lub też wyrazisty. Dodatkowo ustawić możemy harmonogram trybu ochrony wzroku, który zmniejsza intensywność niebieskiego światła. Oczywiście dostosować możemy również rozmiar wyświetlanego obrazu a także tekstu. Ustawić możemy także skalowanie aplikacji do zastosowanych proporcji.

Pod kontrolą mamy również rozdzielczość wyświetlacza. Możemy wybrać pomiędzy standardowym FullHD+ (1080×2340) a HD+ (1560×720). Ponoć w celu oszczędzania energii. Ja osobiście z tej opcji nie korzystałem bo treści w niższej rozdzielczości wyglądają mało przyjemnie.

Na zdecydowany plus zasługuje opcja ukrycia wcięcia. Nie chodzi o to, że jest – to w końcu standard – a oto jaka jest. W ciągu zeszłego miesiąca w moich rękach było kilka smartfonów z notchem i żaden z nich nie radził sobie z ukryciem tak jak Huawei Mate 20 Lite. Zresztą spójrzcie na powyższe zdjęcia w których znajduje się jedno właśnie z ukrytym wcięciem. Prawda, że wygląda to naprawdę dobrze?

 

Bateria

Na pokładzie Huawei Mate 20 Lite mamy niewymienny litowo-jonowy akumulator o pojemności 3750 mAh. Naładujemy go przy pomocy obecnej w zestawie ładowarki, która wspiera szybkie ładowanie.

Na jednym ładowaniu smartfon bez problemu wytrzyma jeden dzień intensywnego użytkowania (WiFi/LTE). Przy użytkowaniu oszczędnym powinno nam się udać osiągnąć około półtora dnia z dala od ładowarki. Zużycie energii przez wyświetlacz (SOT) to mniej więcej 6-7 godzin z porywami sięgającymi aż ośmiu.

Bateria do 50% ładuje się w 40 minut zaś do 100% – w trochę ponad półtora godziny.

Aparat

Zdjęcia Huawei Mate 20 Lite wykonamy podwójnym aparatem głównym. Jest to połączenie matrycy  20 Mpx o wartości przesłony f/1.8 z drugą 2 Mpx. Wspiera je oczywiście dioda doświetlająca.

Aplikacja aparatu przywodzi na myśl tą znaną ze smartfonów Apple. Mamy tu więc mnogość funkcji.

Zdjęcia w kwadracie, panorama, regulowanie wartości przesłony, malowanie światłem i wiele innych. Dla każdego coś dobrego i większość z nas znajdzie tutaj coś interesującego. Dodatkowo obecny jest tutaj rozbudowany tryb Pro. Ciekawostką jest Obiektyw AR czyli krócej mówiąc Snapchat połączony a Animojis. Wybór tła naszego zdjęcia, filtry na twarz czy też animowane maski to coś co może być dla niektórych interesujące.

Smartfon, a raczej aparat, został wyposażony w tryb AI Camera znany z wielu smartfonów Huawei. W tym wypadku działa on względnie dobrze. Wydaje mi się, że zdjęcia nim wykonane są zbyt nasycone i “cukierkowe”. Poniżej znajduje się porównanie. Po lewej bez opisywanego trybu – po prawej z nim. Uprzedzam też, że niektóre zdjęcia znajdujące się w galerii poniżej wykonałem  właśnie z użyciem AI Camera gdyż jest to tryb domyślnie włączony.

Aparat jest jednym z dużych plusów Huawei Mate 20 Lite. Zdjęcia są ostre, wyraziste a kolory dobrze odwzorowane. W tej półce cenowej otrzymujemy wszystko czego nam trzeba. Zdjęcia nocne jak to zdjęcia nocne – rozmazane, mało ostre i zazwyczaj ciemne. Chociaż w wypadku tych jasnych mam wrażenie, że również i tutaj urządzenie dobrze radzi sobie z kolorami.

Huawei Mate 20 Lite nagrywa wideo w jakości FullHD i szkoda, że nie ma tutaj 4K. Do dyspozycji mamy opcję 60 klatek na sekundę a także 30. W wersji 60 kl/s nie działa elektroniczna stabilizacja obrazu. Na jakość nagrań nie ma jak szczególnie narzekać – za tą cenę jest dobrze. Kolory odwzorowane są prawidłowo a ostrość – poprawna. Oczywiście boli brak stabilizacji w 60 klatkach na sekundę. Z filmami nocnymi jest znacznie gorzej. Problem z ostrością, duże szumy i ogólnie ciemne kolory. Oczywiście o stabilizacji nie wspomnę.

Oprogramowanie

Huawei Mate 20 Lite działa pod kontrolą Androida 8.1 Oreo z autorską nakładką producenta – EMUI – w wersji 8.2. Na horyzoncie widnieje również aktualizacja do Androida 9 Pie.

Nakładka Emotion UI, bo tak brzmi jej pełna nazwa, to bardzo rozbudowany sub-system porównywalny możliwościami z MIUI od Xiaomi. Ogólnie mnie osobiście ta nakładka w żadnym stopniu nie porwała. Fakt, mamy tutaj dużo funkcji i możliwości personalizacji ale psuje to jakość wykonania. Po pierwsze nakładka wydaje mi się być brzydka i mało spójna z lubianym przeze mnie designem Androida. Oczywiście to kwestia gustu więc przejdźmy do bardziej nurtującej sprawy. EMUI to w mojej opinii ociężały czołg. Huawei Mate 20 Lite, mimo dobrego zaplecza wydajnościowego, działał pod jej kontrolą naprawdę słabo. Warto zwrócić również uwagę na fakt bardzo dużej agresywności systemu jeśli chodzi o aplikacje w tle. A raczej ich brak. Prawie każdy program, który nie pochodził od producenta miał utrudniony auto-start i powiadomienia z takowych pojawiały się dopiero po ich włączeniu.

Problemem jest również bardzo duża ilość wbudowanych aplikacji. Na start były tu zainstalowane cztery gry i tyle samo aplikacji typu eBay czy Amazon Assistant. Na szczęście każdą z nich można odinstalować.

Przejdźmy jednak do interesujących funkcji.

  • Opcję zmiany motywu i dostosowania do siebie całościowego wyglądu systemu w dedykowanej aplikacji,
  • Menedżer telefonu dzięki, któremu zoptymalizujemy działanie naszego smartfona, usuniemy aplikacje z pamięci operacyjnej czy też po prostu wykonamy skan antywirusowy,
  • Mnogość aplikacji systemowych, które oferują ciekawe funkcje. Na plus na pewno zasługuje prześliczna aplikacja muzyki i HiCare, która pozwala nam skontaktować się z serwisem, przeprowadzić diagnostykę urządzenia czy też po prostu dowiedzieć się o ciekawych możliwościach takowego,
  • Klonowanie aplikacji,
  • Dużo ułatwień dostępu – obsługę jedną ręką, gesty knykciami czy też czytanie na głos,
  • Bardzo duże możliwości personalizacji takie jak zmianę przycisków nawigacyjnych na gesty znane z Androida 9 Pie czy też włączenie szufladki z aplikacjami.

Zabezpieczenia biometryczne

Czytnik linii papilarnych

Umieszczono go na pleckach smartfona. Jest to miejsce, które ma tyle samo zwolenników co i przeciwników więc nie roztrząsajmy tego tematu.

Skaner jest przez cały czas aktywny a więc nie musimy wybudzać smartfona aby go odblokować. Działa on bardzo szybko i przez cały okres testów nie miałem problemu z korzystaniem z takowego. Plusem są również gesty pozwalające przykładowo na przewijanie zdjęć w galerii czy zsunięcie paska powiadomień.

Rozpoznawanie twarzy

Według mnie funkcja wrzucona na siłę. Smartfon bardzo wolno się odblokowuje a samo skanowanie trwa z sekundę lub dwie. 

W ciemności skanowanie twarzy działa zaskakująco dobrze. Plusem jest brak możliwości odblokowania smartfona za pomocą zdjęcia.

Huawei Mate 20 Lite

Jakość dźwięku

Słuchawki

Na szczęście Huawei Mate 20 Lite wyposażony został w mini-jacka. Na takowym smartfon gra naprawdę nieźle. Nie ma tutaj żadnych udziwnień jak i żadnych ponad standardowych czynników. Jest po prostu dobrze.

A jak sprawa wygląda z tymi oferowanymi przez producenta? No cóż. Wolę moje chińczyki za 10 złotych. Słuchawki są strasznie niewygodne i wystarczyło kilka minut aby zaczęły boleć mnie uszy. Jakość dźwięku była porównywalna do tej na moim prywatnym akcesorium a więc nie było to nic szczególnego.

Głośnik

Na pokładzie mamy jeden głośnik umieszczony na dolnej ramce. Działa on, tak jak w wypadku słuchawek, dobrze. Dźwięk jest czysty a maksymalna głośność zadowalająca.

Wydajność

To w moim odczuciu najsmutniejsza część tej recenzji. W założeniu jest naprawdę dobrze. HiSilicon Kirin 710 ze wsparciem 4 GB RAMu… No ale tylko w założeniu. Procesor ten miał być bezpośrednim rywalem Snapdragona 710, który to, logicznie patrząc, jest lepszy aniżeli procesory z linii Snapdragon 6xx. Czyli Kirin 710 też powinien być lepszy. Ale tak nie jest. Urządzenie działa znacznie gorzej aniżeli testowane przeze mnie modele ze Snapdragonem 636 czy też 660.

W codziennym użytkowaniu, jak już wspomniałem, nie jest za ciekawie. Często zdarzały się tu przycięcia interface czy też gubienie klatek. Jeszcze gorzej było podczas korzystania z zasobożernych aplikacji takich jak przykładowo Messenger.

W grach smartfon radził sobie średnio. Na średnich ustawieniach rozgrywka była zadowalająca. Huawei Mate 20 Lite chodził prawie płynnie chociaż zdarzały mu się przycinki. Nie zaobserwowałem za to nadmiernego nagrzewania się.

Poniżej zamieszczam zrzuty ekranu z najpopularniejszych benchmarków.

Łączność

Smartfon pod tym względem został wyposażony naprawdę dobrze. Mamy tutaj  dwuzakresowe Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac, LTE, Bluetooth 4.2, NFC  i GPS obsługujący A-GPS, GLONASS a także BDS. Więc w sumie wszystko co potrzebne do szczęścia.

Nie spotkałem się z żadnymi problemami jeśli chodzi o jakość rozmów. Nic nie zrywało a rozmówca słyszał mnie bardzo dobrze. Obecność NFC jest bardzo dużym plusem i sam chip działa bez zarzutów.

GPS jest dokładny i dość szybko łapie fixa.

Huawei Mate 20 Lite

Podsumowanie

Huawei Mate 20 Lite to według mnie smartfon pełen sprzeczności. Z jednej strony otrzymujemy urządzenie, które na papierze wygląda naprawdę zachęcająco. Z drugiej zaś podczas użytkowania dowiadujemy się, że nie jest jednak tak kolorowo.

Jakość wykonania jest naprawdę dobra i tutaj nie ma jak się do tego przyczepić. Podoba mi się również sam design smartfona i dobrze wkomponowane wcięcie. Znacznym minusem jest brak jakiejkolwiek powłoki ochronnej na wyświetlaczu – a to naprawdę duży problem.

Sam wyświetlacz jest jednak zaskakująco dobry i to dość duży pozytyw tego smartfona.

Jakość zdjęć czy też filmów jest adekwatna do półki cenowej Huawei Mate 20 Lite. Jest dobrze ale mogło, oczywiście, być lepiej.

Moim zdaniem samo urządzenie ma dwa główne mankamenty. Jest to optymalizacja oprogramowania a także idąca za tym wydajność, która naprawdę nie powala.

W związku z tym problemem jest również cena gdyż 1600 złotych za zacinającego się smartfona to jak dla mnie zbyt wygórowana cena w 2018 roku.

Liczę więc, że Huawei przysiądzie nad oprogramowaniem Mate 20 Lite i sukcesywnie doprowadzi je do stanu używalności. Bo jeśli tak to Huawei Mate 20 Lite będzie naprawdę ciekawym i wartym polecenia średniakiem z namiastką smartfona premium.

Nasza ocena

Design oraz jakość wykonania7.5
Wyświetlacz8
Bateria8.5
Aparat7.5
Oprogramowanie i wydajność6.5
Cena/jakość7
7.5
Ocena czytelników: (5 Oceny)
7.7