Zalany telefon – co robić? Jak uratować swojego kompana?

0

Okres wakacyjny i nadmorski już za nami ale ten temat zawsze będzie aktualny. Wyobraźmy sobie taką sytuację – jesteśmy nad jeziorem, przed nami rozpościera się piękny widok, postanawiamy zrobić takowemu zdjęcie… i nagle…. chlup. Nasz smartfon, towarzysz, nawigacja postanowiła się ochłodzić.

Pół biedy jeśli smartfon posiada certyfikat IP68 lub nawet IP67. Chwilowa kąpiel nie powinna mu zaszkodzić. Chyba, że takowy spędził w wodzie znacznie więcej niż chwilę. W tym wypadku jedziemy na tym samym wózku co użytkownicy “nie-wodoszczelnych” smartfonów.

W tym artykule postaram się obszernie wytłumaczyć krok po kroku co należy zrobić z zalanym smartfonem aby zmaksymalizować jego szanse na przetrwanie. W dalszej części omówimy podstawowe mity, które jedyne co zrobią to narażą nasz zalany telefon na większe szkody. Dodatkowo też zakładam, że czytelnik nie jest osobą zaznajomioną w temacie budowy smartfonów i nie będzie próbował wykonywać większych ingerencji na własną rękę.

zalany telefon

Po pierwsze – Nie panikuj

Wiem, że brzmi to trochę groteskowo. Szczególnie w momencie gdy właśnie “tracimy” swojego smartfona. Ale uwierzcie mi. Pośpiech jest naszym największym wrogiem. W wypadku tak delikatnego, niestety, urządzenia, pochopne decyzje są tymi najgorszymi. A więc zachowajmy zimną krew i do boju!

Po drugie – Odetnij zasilanie

Gdy już wydobędziemy smartfona z wody należy osuszyć go ręcznikiem, chusteczką – czymkolwiek. Następnie przechodzimy do najważniejszej rzeczy jaką jest wyłączenie go. Istnieje bardzo duża szansa, że zrobi to za nas woda i smartfon już nie będzie dawał oznak życia – to dobrze. Jeśli posiadamy jednego ze starszych modeli z wymienną baterią to wykorzystajmy to i jak najszybciej wyciągnijmy akumulator. Oprócz ogniwa możemy wyjąć również tackę na karty SIM. Jeśli mamy szczęście to karta nie powinna ucierpieć – to samo tyczy się kart MicroSD.

Po trzecie – Marsz do serwisu!

Nasz smartfon leży już spokojnie na chusteczce. Obok niego swoje miejsce ma obudowa i bateria (lub też i nie). Nieważne w jakim stanie jest urządzenie – ważne jest abyśmy jak najszybciej udali się do serwisu. Oczywiście musi być to serwis dobry, z odpowiednią renomą. Zdecydowanie odradzam powierzenie naszego smartfona koledze-syna-brata-taty.

Gdy urządzenie trafi do serwisu wszystkim zajmą się specjaliści. Zalany telefon to dla wielu z nich codzienność. Jeżeli zareagowaliśmy odpowiednio szybko i stosowaliśmy się do rad to nasz smartfon ma dużą szansę na przetrwanie. Koszt takiej naprawy jest różny i zależy od serwisu. Drugą zależnością jest kondycja samego urządzenia. Im bardziej zawilgocone lub też skorodowane tym więcej kosztować będzie usługa reanimacji. Warto mieć na uwadze fakt, że niektóre podzespoły mogą być niezdolne do dalszej pracy i będzie trzeba je wymienić.

zalany telefon

 

Mity, które mogą przekreślić los Twojego smartfona

Internet jest pełen “praktycznych porad”, które mają ponoć pomóc w takich sytuacjach jak opisywana. Większość z nich to bujdy. Aby zrozumieć co jest w nich złego musimy zrozumieć co tak naprawdę niszczy naszego smartfona.

Nie jest to woda jako ciecz. Powoduje ona za to zwarcie, które jest dla telefonu zabójcze (stąd też samoistne wyłączenie się). Drugim czynnikiem jest rdza, korozja, która niszczy od środka naszą pociechę. Takowa pojawia się już nawet kilka godzin po kontakcie z wodą. Czynnikiem najgorszym jest pleśń. Wilgoć i wysoka temperatura sprzyjają jej rozwojowi. O ile skorodowane podzespoły da się odratować to spleśniałe praktycznie od razu lądują w śmietniku.

Uzbrojeni w tą wiedzę możemy przystąpić do segregacji, a raczej odrzucania, różnorakich mitów.

Mit 1 – Ryż

Jak świat długi i szeroki zawsze pod postami związanymi z zalaniem pojawia się ten jeden komentarz – “włóż do ryżu”. Czasami jest pisany humorystycznie. Czasami też nie i to jest najgorsze. Taki delikwent przekonany o swoich dobrych zamiarach będzie namawiał zrozpaczonego użytkownika, który, może, mu ulegnie. Co stanie się jeśli włożymy nasz zalany telefon do ryżu?

Mimo swoich własności higroskopijnych nie jest on w stanie wyciągnąć całej wilgoci z Waszego urządzenia. Często zdarza się tak, że po takiej ryżowej kuracji smartfon zaczyna normalnie pracować. Cieszymy się, że udało nam się uratować nasze urządzenia kosztem rzędu niecałej złotówki. A po miesiącu – dwóch, nasz smartfon nagle się wyłącza. I w tym momencie koszt naprawy to nie tylko rozebranie i oczyszczenie go a wymiana praktycznie każdego modułu. Winna wszystkiemu jest wspomniana wyżej pleśń dla której takie zagrania są świetną pożywką.

Dlatego pozostawmy magiczne zdolności ryżu naszym solniczkom a od smartfonów trzymajmy go daleko. Zalany telefon w ryżu dalej będzie zalanym telefonem. Tylko, że w ryżu.

zalany telefon

Mit 2 – Skoro działa to wszystko jest w porządku

Bardzo dużym błędem jest niezastosowanie się do głównego zalecenia opisanego w pierwszej części artykułu. Mianowicie wyłączenia smartfona. Istnieją osoby, które po takim zalaniu natychmiast włączają urządzenie. W wielu wypadkach takie działanie doprowadzi do kolejnego zwarcia, które może jeszcze bardziej uszkodzić telefon. Są też przypadki w których sam smartfon normalnie się odpalał i korzystanie z niego odbywało się bez problemu. Wszystko działało – ładnie pięknie. A kończyło się tak samo jak w wypadku ryżu – pleśnią, rdzą i dużym wydatkiem.

zalany telefon

Mit 3 – Suszenie suszarką, odkładanie na kaloryfer

No bo skoro urządzenie jest wilgotne to suche powietrze powinno wszystko polepszyć. Zanim jednak zafundujemy naszemu smartfonowi darmową saunę zastanówmy się nad konsekwencjami. Ciepłe powietrze może i wydmucha wodę ale nie poradzi sobie z całą wilgocią. Ciepłe powietrze + wilgoć i mamy przepis na prostą destrukcję.

To samo tyczy się kaloryfera. Z tą różnicą, że odłożenie plastikowego smartfona na całą noc, na ciepły kaloryfer może być opłakane w skutkach.

Mit 4 – Oddam na gwarancję, może nie zauważą

Zauważą. I do tego stracisz takową. No i jeszcze stracisz cenny czas. Żaden producent nie przyjmie na gwarancję zalanego smartfona z prostego powodu – jest praktycznie pewne, że winę za zalanie ponosi użytkownik. Czas tracisz ponieważ na wykonanie niezbędnych testów i orzeczenie o gwarancji serwis ma 14 dni. 14 dni przez które Twój zalany telefon leży z wilgocią pod obudową. Praktycznie każdy telefon ma we wnętrzu tak zwane “markery wilgoci”. Są to umiejscowione w różnych częściach (najczęściej jeden na płycie głównej, jeden w okolicach baterii i jeden na dolnej partii) malutkie nalepki z materiału, które po kontakcie z wilgocią zmieniają kolor. Zaznaczam – z wilgocią. Smartfon więc nie musi nawet wpaść do wody. Jeden zmieniony marker jest już podstawą do odrzucenia gwarancji a tym samym samej naprawy.

zalany telefon

Z wiedzą jaką posiadacie po przeczytaniu tego artykułu możecie spokojnie wziąć Waszego smartfona nad wodę. Pamiętajcie – liczy się szybkie i przemyślane działanie. Zalany telefon to jeszcze nie koniec świata. Niebawem na łamach MobileWorld24.pl pojawi się drugi wpis traktujący o zapobieganiu zalaniom. A mi pozostaje życzyć Wam suchych smartfonów!

Jeśli macie jakieś pytania lub potrzebujecie rady w tym temacie – dajcie znać w komentarzach!

Wszystkie zdjęcia użyte w artykule pochodzą z serwisu Pixabay