Huawei P20 Lite – recenzja

0

Huawei P20 Lite to jeden z lepszych smartfonów w cenie wynoszącej aktualnie około 1500 złotych. Należy pamiętać, że smartfony z dopiskiem Lite od Huawei od zawsze były bardzo popularne wśród użytkowników. Już w 2015 roku, model P8 Lite okazał się być strzałem w dziesiątkę. Podobnie było z modelami P9 Lite oraz P10 Lite. Jednak jak będzie z tegorocznym P20 Lite? Czy smartfon zdoła powtórzyć sukces swoich poprzedników i ponownie zostanie najpopularniejszym smartfonem w swoim segmencie? Sprawdziliśmy, czy Huawei P20 Lite jest telefonem wartym uwagi. Zapraszamy do lektury. 

Zawartość pudełka i specyfikacja

Huawei P20 Lite znajdziemy w pudełku, którego styl nawiązuje chociażby do zeszłorocznego modelu P10. Opakowanie jest minimalistyczne, dzięki czemu całość bardzo ładnie wygląda. Na frontowej części znajdziemy logo producenta oraz model urządzenia, natomiast na bocznych ściankach również znajdziemy model urządzenia. W środku, tak jak na Huawei przystało, wszystko jest elegancko i dokładnie poukładane. W zestawie, prócz samego urządzenia znajdziemy jeszcze ładowarkę z odczepianym kabel USB typu C, podstawowy zestaw słuchawkowy, kluczyk do wyjęcia tacki SIM oraz podstawową dokumentację. Wszystkie elementy niezależnie od koloru urządzenia są białe.

Przejdźmy do danych technicznych Huawei P20 Lite. Smartfon został wyposażony w 5,84-calowy wyświetlacz IPS o rozdzielczości Full HD+ i proporcjach 19:9. Jego sercem jest ośmiordzeniowy procesor HiSilicon Kirin 659 z układem graficznym Mali-T830 MP2, wspierany przez 4 GB pamięci RAM. Na dane użytkownika producent przeznaczył 64 GB pamięci wewnętrznej, którą można rozbudować przy pomocy karty microSD. Za jakość zdjęć odpowiada podwójny aparat główny 16 Mpx f/2.2 + 2 Mpx oraz kamerka 16 Mpx f/2.0. Łączność w urządzeniu zapewniają następujące moduły: Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac, LTE, Bluetooth 4.2, NFC, GPS, A-GPS oraz Glonass. Huawei P20 Lite zasilany jest przez akumulator o pojemności 3000 mAh z technologią szybkiego ładowania i pracuje pod kontrolą systemu Android 8.0 Oreo z nakładką EMUI 8.0.

Jakość wykonania oraz design

Seria P20 od początku wzbudzała i nadal wzbudza sporo emocji, biorąc pod uwagę design wszystkich urządzeń, który bardzo przypomina zeszłoroczne urządzenie od Apple. Podobnie jest w przypadku modelu P20 Lite. Mnie osobiście takie stylistyczne nawiązanie do produktu Apple nie przeszkadza, ale spotkałem się ze stwierdzeniami, że Huawei pod tym względem strzelił sobie w kolano. A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? W Huawei P20 Lite korpus jest metalowy, a zarówno przód jak i tył pokryto szkłem. Odnośnie obudowy, warto odnotować kilka kwestii:

  • zbiera odciski palców jak oszalała, przez co bardzo trudno jest ją utrzymać w czystości.
  • jest podatna na zarysowania – na moim egzemplarzu testowym pojawiło się kilka rysek, jednak są one widoczne wyłącznie pod światło.
  • jest nieco śliska, przez co smartfon łatwo przesuwa się nawet po lekko pochyłych powierzchniach.

Szkoda, że producent nie dorzuca do zestawu etui, które mogłoby zniwelować powyższe wady. Możecie jednak sami wyposażyć się w etui, co osobiście zalecam, jeśli zależy Wam na ładnym wyglądzie urządzenia po kilku miesiącach użytkowania.

Dużym plusem jest jakość wykonania, która w przypadku P20 Lite jest na najwyższym poziomie. Całość prezentuje się naprawdę dobrze, a do tego elegancko. Warto także wspomnieć o kształcie obudowy, który mimo wszystko odgrywa bardzo dużą rolę. Ogólnie smartfon trzyma się całkiem wygodnie, a sam chwyt jest dobry. Dzięki zastosowaniu wyświetlacza o proporcjach 19:9 otrzymujemy urządzenie ze sporym wyświetlaczem w obudowie o relatywnie małych wymiarach. W praktyce, „kompaktowe” wymiary sprawiają, że nie ma problemów z użytkowaniem P20 Lite jedną dłonią. A przynajmniej ja nie miałem, osoby z mniejszymi dłońmi mogą jednak poczuć mały dyskomfort. Jak już wspomniałem, obudowa jest śliska, przez co trzeba mieć świadomość, że w czasie korzystania z urządzenia jedną dłonią wystarczy chwila nieuwagi, by telefon wyślizgnął się z rąk.

Jeśli chodzi o zagospodarowanie krawędzi, na prawej mamy przyciski do regulacji głośności oraz włącznik. Na lewym boku z kolei umieszczono wyłącznie tackę na kartę SIM i microSD. Na górnej krawędzi ulokowano mikrofon, a na dolnej – port USB typu C, złącze słuchawkowe, drugi mikrofon oraz głośnik multimedialny. Nie zapominajmy również o tym, co znajdziemy na froncie: głośnik do rozmów, zestaw czujników, obiektyw kamerki oraz diodę powiadomień. Z tyłu, na obudowie z kolei, mamy dwa obiektywy aparatów, diodę doświetlającą LED, czytnik linii papilarnych, a także logo Huawei oraz kilka dodatkowych napisów i symboli.

Wyświetlacz

Huawei P20 Lite jest kolejnym smartfonem z wyświetlaczem o dużej przekątnej, ale dzięki proporcjom 19:9 i wąskim ramkom go okalającym, zamkniętym w relatywnie niewielkiej obudowie. Do naszej dyspozycji producent postanowił oddać 5,84-calowy wyświetlacz o rozdzielczości Full HD+, co przekłada się na zagęszczenie pikseli na cal na poziomie 432 punktów. W praktyce taka wartość oznacza,m że jakość  wyświetlanych czcionek jest jak najbardziej w porządku i tak naprawdę trudno dopatrzeć się poszarpanych krawędzi czy jakichś innych nieostrości.

Jak pewnie wiecie, P20 Lite jest smartfonem, w którym zastosowano wycięcie w ekranie, czyli zwanego pieszczotliwie notcha, w którym to umieszczone są najpotrzebniejsze elementy. Nie wszystkim wycięcie w górnej części ekranu się podoba i zaakceptowanie tego elementu jest kwestią czysto osobistą. Ja jednak nie uważam notcha za wadę. Przestał mnie denerwować już po kilku chwilach, bo przyznam, że początkowo kompletnie nie podobały mi się różnego typu wycięcia. „uszy” można zostawić włączone lub jeśli komuś przeszkadzają, to w ustawieniach znajdziemy odpowiednią opcję umożliwiającą ich wyłączenie. Warto dodać takżę, że nie ma problemu z dostosowywaniem treści do proporcji 19:9 – większość programów robi to automatycznie, a w pozostałej części można zrobić to ręcznie.

Dużą zaletą  tym modelu jasność maksymalna, która pozwala na komfortowe korzystanie z urządzenia w pełnym słońcu, z kolei jasność minimalna jest na tyle niska, że nie męczy naszych oczu podczas korzystania z urządzenia w nocy. Dodatkowo możemy jeszcze włączyć filtr światła niebieskiego. Nie zabrakło również czujnika światła, który w czasie testów nie sprawiał problemów, dzięki czemu regulację jasności spokojnie możemy powierzyć automatyce. Wyświetlacz charakteryzuje się także bardzo dobrymi kątami widzenia i ładnie nasyconymi kolorami, które zbliżone są do naturalnych, bez zbędnego przesycania.

W ustawieniach ekranu możemy zmienić tryb ekranu (mały / średni / duży) oraz rozmiar czcionki  (mały / normalny / duży / bardzo duży / wielki). Mamy również możliwość zmiany temperatury barwowej. Nie zabrakło także możliwości obniżenia rozdzielczości do HD+. Istnieje również funkcja inteligentnej rozdzielczości, dzięki której rozdzielczość ekranu jest automatycznie zmniejszana w celu zaoszczędzenia energii.  

Aparat

Jak zawsze, zacznijmy od papierowych danych technicznych. W tym modelu Huawei postanowił umieścić podwójny aparat wyłącznie z tyłu, a nie dodatkowo z przodu, jak chociażby w modelu Mate 10 Lite, czy też Honor 9 Lite. Huawei P20 Lite posiada z tyłu duet 16 Mpx f/2.2 + 2 Mpx, z przodu natomiast – 16 Mpx f/2.0. W przypadku aparatu głównego, druga matryca ma zbierać informację o głębi, która przydatna jest przy wykonywaniu zdjęć portretowych, a także jeśli chcemy uzyskać efekt bokeh.

Jeśli chodzi o aplikację aparatu, to jest ona bardzo przejrzysta i przyjazna użytkownikowi. Poruszanie po niej odbywa się przez przechodzenie między ekranami prawo-lewo. Przejście w lewo daje nam dostęp do wszystkich trybów: zdjęcie, profesjonalne zdjęcie, wideo, profesjonalny film, obiektyw AR, HDR, tryb nocny, panorama, malowanie światłem, tryb poklatkowy, zwolnione tempo, filtr, znak wodny oraz skanowanie dokumentu. Główny panel daje nam dostęp do to spustu migawki oraz przejścia do nagrywania wideo oraz galerii. Jak wspomniałem, jest też tryb profesjonalny, który pozwala nam dostosować ostrość, czułość ISO, balans bieli oraz czas naświetlania. Nie zabrakło również trybu profesjonalnego filmu, w którym możemy z kolei dostosować podobne parametry, co wyżej.

Pod względem jakości fotografii, P20 Lite radzi sobie bardzo dobrze. Zdjęcia wykonane w korzystnych warunkach oświetleniowych cechują się dużą szczegółowością i prawidłowym odwzorowaniem kolorów. Ilość sumów na fotografiach jest bardzo mała, a zakres tonalny przyzwoity. Czas wykonania oraz zapisu zdjęcia wypada naprawdę przyzwoicie. Sam autofokus działa bardzo sprawnie, choć po zmroku pojawiają się problemy z wyostrzaniem obrazu. A jeśli już mowa o zdjęciach wykonywanych po zmroku, to mamy tutaj pewną zależność: im mniej światła, tym jakość zdjęć drastycznie spada. Choć muszę przyznać, że aparat w P20 Lite w dalszym ciągu trzyma dobry poziom.

Aparat frontowy w tym modelu ma 16 Mpx i przysłonę f/2.0. Jak już wspomniałem, nie znajdziemy w tym modelu dodatkowej matrycy znanej z nieco tańszego modelu Mate 10 Lite, ale producent postanowił dorzucić funkcję, która pozwala w ładny sposób rozmazać tło. Przyznam, że efekty są całkiem niezłe, zresztą będziecie mogli zobaczyć przykładowe zdjęcia w galerii poniżej. Sama jakość autoportretów jest bardzo dobra i cechuje się sporą szczegółowością i prawidłowym odwzorowaniem kolorów.

Wideo możemy nagrać w maksymalnej rozdzielczości Full HD przy 30 klatkach na sekundę. W tej cenie spodziewałbym się już nagrywania w rozdzielczości 4K. Jakość filmów jest dobra. Cechują się one przyzwoitym odwzorowaniem kolorów, a także szczegółowością. Warto odnotować, że autofocus kiepsko sobie radzi z szybką zmianą ostrości.

Akumulator

Za czas pracy odpowiada akumulator o pojemności 3000 mAh. Akumulator pokazał się z bardzo dobrej strony – zwłaszcza, jeśli chodzi o działanie na samym WiFi. Podczas testów z dala od ładowarki udawało mi się uzyskiwać półtorej dnia pracy, przy czym na włączonym ekranie ponad 4,5 godziny Czas na samym WiFi prezentuje się przyzwoicie, ale jak to wygląda w przypadku korzystania z urządzenia na LTE? Przyznam, że całkiem dobrze, jak na średniaka – w czasie testów nie udało mi się zejść poniżej 3,5 godziny, co moim zdaniem jest całkiem dobrym wynikiem.

Energię możemy dostarczyć przy pomocy ładowarki dołączonej do zestawu z kablem USB typu C. Huawei P20 Lite wspiera dodatkowo szybkie ładowanie, które pozwala w szybki i prosty sposób uzupełnić akumulator. Na naładowanie 50% potrzebujemy 30 minut, natomiast pełne ładowanie od 0% do 100% trwa około 1,5 godziny.

Zabezpieczenia biometryczne

Czytnik linii papilarnych

Czytnik linii papilarnych został umieszczony z tyłu obudowy. Takie umiejscowienie powoduje, że po wzięciu urządzenia do ręki nasz palec wskazujący naturalnie wędruje w to miejsce. Skaner dodatkowo został umieszczony w zagłębieniu, dzięki któremu bardzo łatwo jest zlokalizować go naszym palcem.

Przejdźmy jednak do samego działania. Co istotne, skaner jest cały czas aktywny, co oznacza, że nie musimy wybudzać urządzenia, aby go odblokować przy pomocy skanera. Czytnik jest skuteczny i działa prawidłowo w każdej sytuacji – przez cały okres testów nie zdarzyło mi się, aby nie chciał poprawnie odczytać mojego odcisku palca. Skaner działa bez zarzutów – odblokowuje telefon naprawdę szybko, niezależnie od tego, pod jakim kątem przyłożymy palec. Skanera można także wykorzystać do robienia zdjęć, przeglądania ich w galerii, a także wyłączania alarmu. Za pomocą skanera można również zablokować dostęp do wybranych przez nas aplikacji oraz stworzyć Sejf.

Rozpoznawanie twarzy

Ta metoda odblokowywania w urządzeniach Huawei jest stosunkowo młoda, jednak nie oznacza to, że nie działa tak jak należy. Wręcz przeciwnie, wydaje mi się, że odblokowywanie urządzenia za pomocą twarzy działa lepiej niż w konkurencyjnych smartfonach. Takie rozwiązanie jest najwygodniejsze i najszybsze, ale jednocześnie najmniej bezpieczne, choć nie udało mi się odblokować urządzenia przy pomocy zdjęcia, co w przypadku smartfonów LG i Samsung nie było dużym problemem.

Rozpoznawanie twarzy działa niezależnie od warunków oświetleniowych – w czasie testów zauważyłem, że to rozwiązanie nieźle sobie radzi w gorszych warunkach oświetleniowych, ale taki scenariusz nie sprawdzał się zawsze – kilka razy nie udało się odblokować urządzenia.  Nie zauważyłem także problemów z odblokowywaniem, gdy trzymamy urządzenie pod kątem.

Oprogramowanie

Huawei P20 Lite, podobnie jak inne najnowsze urządzenia chińskiego producenta pracuje pod kontrolą systemu Android 8.0 Oreo z nakładką EMUI 8.0. Interfejs jest naprawdę przejrzysty, funkcjonalny i przyjemny dla oka, choć wielu osobom może się nie podobać to, że odbiega on mocno od standardowej wersji Androida. Sama nakładka daje nam całe mnóstwo możliwości personalizacji telefonu – wyboru motywu, tapety oraz ikon. Interfejs przepełniony jest sporą ilością funkcji, które wbrew wielu opiniom są bardzo przydatne w codziennym użytkowaniu.  Pozwólcie, że nie będę opisywać każdej funkcji z osobna, wymienię jedynie najciekawsze z nich:

  • WiFi+: inteligentne przełączanie pomiędzy WiFi, a danymi komórkowymi,
  • automatyczne włączanie Wi-Fi, gdy znajdziemy się w zasięgu znanej sieci,
  • styl ekranu głównego: standardowy lub klasyczny (z szufladą aplikacji),
  • możliwość zmiany motywów,
  • możliwość zmiany metody wyświetlania powiadomień na pasku – ikona lub cyfra,
  • ochrona przed nękaniem: czarna lista numerów, czarna lista słów kluczowych oraz biała lista numerów,
  • skaner antywirusowy,
  • zaplanowane włączanie i wyłączanie telefonu,
  • tryb prosty,
  • krokomierz,
  • tryb nie przeszkadzać,
  • aplikacja bliźniacza,
  • przycisk wiszący – szybki dostęp do przycisku wstecz, ekranu głównego, ostatnich zadań, a także blokady ekranu i optymalizacji jednym kliknięciem,
  • odwróć urządzenie, aby wyciszyć połączenia przychodzące oraz alarmy,
  • podnieś urządzenie, aby zmniejszyć głośność dzwonka, alarmów i minutnika,
  • przyłóż, gdy otrzymasz połączenie, podnieś telefon do ucha, aby je odebrać,
  • inteligentne zdjęcie ekranu – stuknij dwa razy knykciem w ekran, aby zrobić zrzut ekranu lub zakreśl knykciem zamknięty obszar na ekranie, aby wykonać zrzut części ekranu,
  • rysuj – na zablokowanym ekranie należy narysować knykciem literę, aby uruchomić odpowiednią aplikację,
  • gest podzielonego ekranu – zagiętym palcem należy narysować linię w poprzek ekranu, aby uruchomić tryb podzielonego ekranu,
  • miniaturowy podgląd ekranu – przesuń palcem po pasku nawigacji, aby uruchomić dany tryb,
  • przesuwanie klawiatury.
  • tryb wyłączenia dotyku – ochrona przed przypadkowym uruchomieniem urządzenia w kieszeni.

Wydajność

Producent postanowił w P20 Lite zastosować dokładnie ten sam procesor, który znajdziemy w większości średniopółkowych smartfonów Huawei i Honor z 2018 roku. Przyznam, że pod względem wydajności jestem nieco rozczarowany, ale o tym później. Przejdźmy do tego, co znajdziemy w środku – jak pewnie się domyślacie, sercem P20 Lite jest ośmiordzeniowy procesor HiSilicon Kirin 659. W codziennej pracy smartfon radzi sobie przyzwoicie, co jest zapewne zasługą dobrze zoptymalizowanym nakładki EMUI 8.0.

Sama szybkość otwierania aplikacji i przełączania się pomiędzy nimi jest przyzwoita, choć czasami zdarzały się małe zgrzyty. Niestety, smartfon nie wiedzieć czemu pod koniec dwutygodniowych testów zaczął mocno się zacinać, przez co jego użytkowanie stało się mniej komfortowe niż na początku. Rozwiązaniem problemu było przywrócenie urządzenia do ustawień fabrycznych – smartfon po tym zabiegu działał płynnie, po czym znowu zaczął się zacinać i dłużej myśleć. Co prawda nie mamy do czynienia z flagowcem, ale moim zdaniem płacąc tyle za urządzenie, spadki płynności nie powinny mieć w ogóle miejsca. Miejmy nadzieję, że był to problem czysto techniczny i odpowiednia aktualizacja rozwiąże problem.

Jeśli chodzi o gry, to za generowanie grafiki odpowiada układ Mali-T830 MP2. Urządzenie dobrze radzi sobie z grami pokroju Asphalt 8, Real Racing 3 czy też Dead Trigger 2. Jedynie co zauważyłem, to P20 Lite lubi się grzać podczas dłuższej rozgrywki. Jednak nie są to temperatury, które negatywnie wpłynęłyby na komfort korzystania z telefonu. Jeśli jesteście ciekawi jak Honor wypada w testach syntetycznych, to poniżej możecie zobaczyć kilka screenów z wynikami z poszczególnych benchmarków.

Jakość dźwięku

W Huawei P20 Lite znajdziemy jeden głośnik mono, umieszczony na dolnej krawędzi telefonu, co oznacza, że bardzo łatwo jest go zasłonić wewnętrzną stroną dłoni, trzymając go w pozycji poziomej. Jakość dźwięku raczej nie zaskakuje – jest dobrze, choć dość przeciętnie, jak na cenę urządzenia. Dźwięk jest przyjemnej jakości – nie jest „sztuczny”, a na najgłośniejszym ustawieniu nie charczy, ani nie trzeszczy. Huawei P20 Lite zdecydowanie nie jest smartfonem muzycznym, ale do okazjonalnego słuchania muzyki w zupełności wystarcza. Cieszy również obecność 3.5 jack audio – jakość dźwięku na słuchawkach jest więcej niż zadowalająca.

Łączność

Do naszej dyspozycji otrzymujemy wszystkie najpotrzebniejsze moduły. P20 Lite oferuje dwuzakresowe Wi-Fi (802.11 ac/b/g/n/, 2.4 GHz i 5 GHz), LTE Cat. 6 (300/50 Mbps) oraz NFC. Jest też Bluetooth 4.2, który bez problemu współpracuje z dodatkowymi akcesoriami. Nawigacja przez cały okres testów nie sprawiała problemów – sygnał był łapany bardzo szybko. W czasie testów nie miałem żadnych problemów także z zasięgiem sieci komórkowej, a sama jakość rozmów stała na bardzo wysokim poziomie – rozmówcy słyszeli mnie głośno i wyraźnie, a ja również nie miałem problemu ze zrozumieniem osób po drugiej stronie.

Na wyposażeniu znalazł się również hybrydowy slot kart SIM, dzięki któremu możemy korzystać z dwóch kart SIM (nanoSIM + nanoSIM lub microSD + nanoSIM). W tym przypadku mamy więc do czynienia z Dual SIM standby. Huawei P20 Lite został wyposażony w 64 GB pamięci wewnętrznej, z czego realnie dla użytkownika pozostaje około 52 GB. Pamięć wewnętrzną możemy dodatkowo rozszerzyć przy pomocy karty microSD o maksymalnej pojemności wynoszącej 256 GB. Nie zabrakło również portu USB 2.0 typu C, który oferuje wsparcie dla OTG, dzięki czemu do urządzenia możemy podłączyć dodatkowe akcesoria.

Podsumowanie

Huawei P20 Lite jest smartfonem zupełnie innym niż jego poprzednik. Względem zeszłorocznego modelu zostało dodanych sporo funkcji i poprawiono największe niedociągnięcia. Przede wszystkim zmiany widać w designu, gdyż producent postanowił w tym roku mocno odświeżyć wygląd. Złośliwi powiedzą, że P20 Lite jest wierną kopią iPhone’a X. Poniekąd można się z tym zgodzić  jednak nie tylko Huawei poszedł w tym roku w podobny design. Czy warto jednak kupić P20 Lite? Moim zdaniem tak, choć jak każdy smartfon, tak i ten model nie został pozbawiony wad.

Huawei P20 Lite to urządzenie świetnie wykonane i ładnie wyglądające, a do tego wszystkiego bardzo dobrze leży w dłoni, przez co wrażenia z użytkowania są na bardzo wysokim poziomie. Na plus należy zaliczyć bardzo dobry wyświetlacz z wycięciem. Nie każdemu podoba się to rozwiązanie, jednak zdecydowanym plusem jest możliwość „wyłączenia” wycięcia. Nieźle wypada także czas pracy na jednym ładowaniu. Nawet wymagający użytkownicy nie powinni mieć problemu z użytkowaniem smartfona przez jeden dzień. P20 Lite jest również dobrym smartfonem dla osób, które cenią sobie płatności zbliżeniowe, gdyż posiada NFC.

Największym minusem, na dzień dzisiejszy jest wydajność, która w czasie testów nie pokazała się zbyt dobrze, a także cena wynosząca w momencie publikacji recenzji aż lub tylko 1599 złotych. W tej cenie obecnie możemy kupić Huawei P10, LG G6, Xiaomi Mi 6, cz też Samsunga Galaxy S7 – są to urządzenia znacznie lepsze od testowanego P20 Lite.

Moim zdaniem, Huawei P20 Lite jest smartfonem godnym uwagi, ale obecnie zbyt drogim. Jeśli jego cena nieco spadnie, to może okazać się bardzo dobrym wyborem. Jak już wspomniałem, w tej cenie możecie znaleźć wiele ciekawszych i lepiej wyposażonych modeli.

Dajcie znać w komentarzach, co Wy myślicie na temat Huawei P20 Lite. Waszym zdaniem warto wydać na niego 1599 złotych?  

Nasza ocena

Jakość wykonania oraz design9
Wyświetlacz9.2
Aparat 8.5
Akumulator8.5
Oprogramowanie, multimedia i wydajność6.5
Cena/jakość6
8
Ocena czytelników: (2 Oceny)
6.7