Największą zmorą każdego urządzenia mobilnego z całą pewnością jest bateria. Na przestrzeni ostatnich kilku lat niewiele się zmieniło w kontekście samych technologii wykorzystywanych do produkcji ogniw do smartfonów. Na nasze nieszczęście niewiele widać by coś się miało w tym kontekście zmienić na przestrzeni następnych miesięcy. Jedyną nowością w jakiej aktualnie prześcigają się poszczególni producenci sprzętu mobilnego to są technologie szybkiego ładowania. Jedną z nich jest właśnie Quick Charge.
Tych aktualnie na rynku jest co najmniej kilka, Huawei ma swoją, podobnie Samsung, ale najbardziej popularną mimo wszystko jest ta stworzona przez Qualcomma, czyli Quick Charge. Do tej pory otrzymaliśmy sumarycznie 3 generacje owej technologii, a niedługo światło dzienne ujrzy kolejna. Quick Charge 3.0 oferuje ładowanie o mocy 18 W, jednak konkurencja nie spała w między czasie i już pojawiły się kolejne nowe techniki szybkiego ładowania Super Charge Huawei to 22,5 W, a DashCharge to 20 W. Stąd też odpowiedź Qualcomma. W przypadku trzeciej generacji wystarczyło 30 minut by baterię naładować w 70% (zakładając, że ma pojemność 2750 mAh). Quick Charge 4.0 idzie o krok dalej dając aż 28 W przy napięciach i natężeniach – 5V (4,7A-5,6A) oraz 9 V (3 A). Dzięki takiemu podejściu telefony będą szybko się ładowały, a przy tym mniej nagrzewały.
Jak całość będzie działać w praktyce przekonamy się gdy pierwsze telefony pojawią się na rynku z technologią Quick Charge 4.0. Zapewne nastąpi to w pierwszym kwartale przyszłego roku wraz z pojawieniem się pierwszych komórek z najnowszymi układami Qualcomma – Snapdragon 830. Co Wy sądzicie o technologii szybkiego ładowania? Korzystacie z niej na co dzień? Czy jednak wolicie wolniejsze i bezpieczniejsze ładowanie ogniw w swoich urządzeniach mobilnych?
Źródło: phonearena.com

