nowości Huawei

Dwie nowości Huawei – mnóstwo domysłów, mało faktów

Nie przepadam za przeciekami. Niemalże nienawidzę posługiwać się nimi jako źródłami informacji. Ala czasami trzeba zrobić wyjątek, tak jak w wypadku dwóch nadchodzących nowości Huawei. Mate 9 i Honor 6X to propozycje z różnych półek, które z pewnych względów mogą okazać się interesujące. Łączą je dwie cechy, wyrastające pomału na obowiązkowy standard: obecność czytnika linii papilarnych i podwójny aparat.

Mate 9

Seria Mate wydaje się kopią filozofii Samsunga, proponującego obok flagowych „esek” większe i często jeszcze lepiej wyposażone modele Note. Jej najnowszy, wielokrotnie już zapowiadany przedstawiciel, nadal pozostaje dość tajemniczy. Większość źródeł pozostaje zgodna co do odrobinę mniejszego niż u poprzednika ekranu Full HD (5,9 zamiast 6 cali). Bez wątpienia powiększeniu ulegną zasoby pamięci. Mate 8 występował w trzech odmianach: 3/32, 4/64 i 4/128 GB, tu spekulacje mówią o dwóch: 4/64 i 6/128 GB. Oba aparaty mają mieć rozdzielczość 20 Mpx i można przypuszczać że utrzymana zostanie koncepcja zastosowana w P9 i powtórzona w Honorze 8 – połączenia czułej matrycy czarno-białej i kolorowej.

Najwięcej emocji budzi procesor. Ma nim być wciąż niegotowy Kirin 960. Można jednak spodziewać się po nim dość znaczącego przyrostu wydajności w porównaniu z Kirinem 950 (Mate 8) i kosmetycznie podkręconym Kirinem 955 (P9). Wykonany zostanie w tym samym procesie 16 nm, ale w mocniejszym klastrze rdzeni pojawią się cztery Cortexy-A73 zamiast A72. Zdecydowanie szybszy powinien być procesor graficzny. Tu spekulacje podążają dwoma tropami. Albo zwiększona zostanie z 4 do ośmiu liczba rdzeni Mali-T880, albo użyta zostanie nowa, wydajniejsza architektura Mali-G71. Modem LTE zyska na przepustowości (kategoria 12).

Honor 6X

Nie wszyscy użytkownicy rozglądają się za potworami pokroju Mate 9. Następca Honora 5X może okazać się dla nich satysfakcjonujący zarówno pod względem wydajności jak i ceny. Niestety, sprawdzonych wiadomości na jego temat jest niewiele. Jedno jest pewne – debiutu możemy spodziewać się dość szybko, bo model został już zarejestrowany w TENAA, na razie jednak z pominięciem szczegółowych danych. Zdjęcia dostarczone chińskiemu regulatorowi nie pozostawiają jednak wątpliwości co do obecności podwójnego aparatu. Reszty można się domyślać, znając uproszczony tryb projektowania wielu przedstawicieli marki Honor. Jeśli i tu wnętrzności zostaną skopiowane z któregoś z przedstawicieli głównego nurtu, to faworytem wydaje się Huawei Nova Plus. Stawiam więc na 5,5″ FHD, Snapdragona 625, 3 GB RAM i 32 GB pamięci masowej.

Nadchodzące nowości Huawei, jakie by się ostatecznie nie okazały, mają sporą szansę na stanie się hitami. Chińczycy muszą zresztą dążyć do tego z całych sił, jeśli chcą zrealizować swe ambitne plany. A przypomnę że w perspektywie kilku lat zamierzają stać się w świecie mobilnym firmą numer jeden.

Źródła: Android Authority, Digital Trends