0

Lenovo ma w swoim portfolio całkiem sporo przeróżnej maści urządzeń szczególnie po zakupie Motoroli lista smartfonów mocno się rozbudowała. Jedną z ciekawszych pozycji niewątpliwie jest Moto X Force. Swoją wyjątkowość zawdzięcza przede wszystkim nietłukącemu się ekranowi i kilku innym elementom, o których więcej napiszę już w samej recenzji. Nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić Was do lektury całego tekstu.

Zawartość pudełka oraz specyfikacja

Jak przystało na prawdziwy flagowy model w zestawie znajdziemy jedynie ładowarkę wraz zestawem instrukcji. Warto wspomnieć, że sama ładowarka nie ma odczepialnego kabla, więc nie podłączymy za jegj pomocą urządzenia np. do komputera. Ładowarka na szczęście wspiera technologię szybkiego ładowania Lenovo nazwało ją TurboPower. Ma ona bardzo duży zakres działania – 5 V, 9V oraz 12 V przy 2,85 A, 2,85 A oraz 2,15 A. Co do samego pudełka otrzymujemy je wykonane z grubego kartonu zachowane w charakterystycznym designie. Zestaw nie należy do najbogatszych, ale producenci sprzętu mobilnego już nas nieco przyzwyczaili, że szczególnie go nie rozbudowują. Nie wiem dokładnie z czego to wynika, ale brak zwykłego zestawu słuchawkowego uważam za spory minus, nie mówiąc już o etui czy dodatkowej folii chroniącej ekran.

Pod względem specyfikacji Moto X Force to wysoka półka. Otrzymujemy bowiem ośmiordzeniowy układ od Qualcomma – Snapdragon 810 oraz 3 GB pamięci RAM, a także 32 wbudowanej pamięci wewnętrznej, którą można rozszerzyć przy pomocy karty pamięci microSD. Specyfikację uzupełnia duży 5,4 calowy wyświetlacz, który pracuje w maksymalnej rozdzielczości 2K.  Do tego dochodzi bateria o pojemności 3760 mAh oraz dwa aparaty przedni o matrycy 5 Mpx oraz tylny  o matrycy 21 Mpx. Pełną specyfikację urządzenia znajdziecie w tabelce poniżej.

x force specyfikacja

Jakość wykonania oraz design

Telefon jest wyposażony w duży 5,4 calowy wyświetlacz, przez co jeśli chodzi o gabaryty nie należy do najmniejszych urządzeń, choć ramki wokół wyświetlacza nie są szczególnie duże. Pod względem samego designu Moto X Force niczym szczególnym się nie wyróżnia, choć całkiem sporo zastosowano tutaj ciekawych elementów. Po pierwsze mamy aluminiową ramkę. Po drugie na pleckach urządzenia znajduje się dosyć ciekawy plastik, który jest chropowaty przypomina trochę materiał. Pod względem całego designu telefon niczym szczególnym nie zachwyca. Telefon całkiem dobrze leży w dłoni.

Od frontu otrzymujemy całkiem spory 5,4 calowy wyświetlacz. Pod nim znajdują się dwa otwory w tym po prawej stronie znajduje się głośnik multimedialny, a w drugim mikrofon. Niezbyt to ładnie wygląda jeśli chodzi o design. Do tego zbiera całkiem spore ilości kurzu co również nie prezentuje się estetycznie. Nad wyświetlaczem z kolei mamy diodę doświetlającą LED (co w smartfonach nie jest standardem i stosunkowo rzadko jest implementowane). Obok głośnik do rozmów telefonicznych (tutaj podobnie jak w tych pod ekranem zbiera się spora ilość kurzu i brudu), a także obiektyw przedniego aparatu. W przypadku krawędzi to na prawej znajdziemy klawisz power, który jest dodatkowo delikatnie chropowaty, dzięki czemu możemy go łatwo wyczuć palcem bez dodatkowego zerkania na krawędź urządzenia. Pod nim z kolei mamy przycisk służący regulacji głośności. Vis a vis nie znajdziemy żadnego elementu. Na górnej krawędzi zaimplementowano wyjście słuchawkowe mini jack 3,5 mm oraz tackę na kartę nanoSIM. Na dolnej jest jedynie wyjście micro USB.

Jeśli chodzi o design urządzenia nieco się zawiodłem. Telefon wygląda mocno przeciętnie i nie wyróżnia się niczym ciekawym wśród konkurencji. Warto dodać, że smartfon posiada ochronę na poziomie IP52. Co niestety zapewnia tylko pyłoszczelność i ochronę przed zachlapaniem i to w specyficznych warunkach. W przypadku takiego telefonu aż się prosi by dostać pełną wodoszczelność i normę co najmniej IP67 czy IP68. Brakuje mi też w tym wszystkim aktualnie już niemal standardu w wyższej półce cenowej czyli czytnika linii papilarnych.

Ekran

Wyświetlacz w przypadku tego telefonu  to chyba najciekawszy element. Najpierw kilka suchych faktów. Po pierwsze otrzymujemy ekran o przekątnej 5,4 cala, który pracuje w maksymalnej rozdzielczości 2K czyli 2560×1440 pikseli. Został on wykonany w technologii AMOLED, co zapewnia całkiem dobrej jakości odwzorowanie kolorów, choć np. jasność samego wyświetlacza jest mocno przeciętna podobnie mam drobne uwagi co do samej bieli, ta jest lekko szara, co nie wygląda najlepiej. Większą różnicę dopiero widać wówczas gdy telefon porównamy bezpośrednio do innego lepszego wyświetlacza. Jeśli mamy już za sobą wstęp to przejdźmy do najciekawszego elementu czyli właśnie technologii ShatterShield, dzięki której ekran jest nietłukący. Co nie jest do końca prawdą, bowiem gdy użyjemy znacznej siły zapewne ekran pęknie (myślę tutaj o przejechaniu telefonu np. tirem czy strzelanie do niego z ostrej amunicji). Jednak samo Lenovo podkreśla, że ekran jest odporny na standardowe upadki, które mogą zdarzyć się na co dzień. Miałem okazję trochę porzucać drugi z egzemplarzy testowych (po raz pierwszy do testów otrzymałem równocześnie dwa egzemplarze tego samego modelu) np. na chodnik czy kafelki i faktycznie wyświetlacz po zabawie nadal był cały. Trzeba również pamiętać o jednym elemencie – ekran jest nietłukący na co dzień, ale już zarysowania zbiera i to całkiem mocno. Na szczęście i ten element przemyślano. Technologia ShatterShield to aż 5 warstw ekranu, które sumarycznie mają zapewnić pełne bezpieczeństwo wyświetlacza przez 4 lata (na taki czas Lenovo daje gwarancję na tę część telefonu). Mamy więc zewnętrzną warstwę z twardą powłoką ochronną, wewnętrzną warstwę, podwójną warstwą dotykową, wyświetlacz AMOLED i jeszcze obudowę z aluminium.

moto-shattershield-layers

Co ważne najbardziej zewnętrzną warstwę gdy np. porysuje się możemy wymienić bowiem jest zrobiona z tworzywa, coś na wzór folii ochronnej ekran i nie ma problemu z jej zdjęciem i założeniem nowej. Przy takiej ilości warstw miałem obiekcje co do samej reakcji na dotyk. Na szczęście żadnych problemów w tym zakresie nie miałem. Na koniec dodam kilka słów co do widoczności ekranu w dużym nasłonecznieniu. Niestety trochę z tym bywa problemów, sytuację ratuje podniesienie jasności wyświetlacza na maksymalną wartość, ale mimo wszystko obraz nie jest w 100% wyraźny.

Bateria

W telefonie mamy do czynienia z ogniwem o pojemności 3760 mAh, co w przypadku tych rozmiarów urządzeń jest wynikiem co najmniej dobrym. Na papierze jest dobrze, a jak wygląda całość w praktyce? Cóż telefon mimo dużej baterii nie działa znacząco dłużej na jednym ładowaniu, co nieco dziwi i powinno być to lepiej zoptymalizowane. Przy średnim korzystaniu z telefonu wytrzymuje około półtora dnia. Choć i tak trzeba ładować telefon codziennie dla bezpieczeństwa, by nas nie zaskoczyło nagłe wyłączenie urządzenia. Będąc przy baterii warto wspomnieć o technologii szybkiego ładowania, bowiem w przypadku tego urządzenia Lenovo nazwało je TurboPower i według informacji, które znajdziemy na samej ładowarce może być ten telefon ładowany prądem o mocy aż 25 W. Jednak trzeba wziąć pod uwagę, że są to dane wynikające z możliwości samego sprzętu, więc z całą pewnością wydajność w praktyce jest zauważalnie niższa w granicy 20 W. Co i tak jest bardzo dobrym wynikiem, lepszym niż chociażby Quick Charge 2.0. (tutaj maksymalnie osiąga się około 17 W). Jak tutaj Lenovo to rozwiązało tego nie wiem, formalnie telefon może dzięki procesorowi wspierać Quick Charge w wersji 2.0 (trzecia generacja pojawia się w Snapdragonie 820, tutaj mamy 810), ale na samej ładowarce nie ma żadnej informacji o tej technologii. Zapewne sam chiński producent zaimplementował autorską wersję szybkiego ładowania. Na koniec dodam również, że nie mogłem wykonać dodatkowych pomiarów ładowarki i ładowania, ze względu na to że ładowarka dołączona do zestawu ma nie odczepialny kabel, a wnioski wysuwałem na podstawie porównań wyników z aplikacji Ampere. Poniżej znajdziecie screeny z PCMarka, który obrazuje działanie baterii przy obciążeniu.

Aparat

Lenovo w swoim prawie niezniszczalnym telefonie zaimplementowało dwa obiektywy przedni o matrycy 5 Mpx, oraz tylny 21 Mpx. Co wyróżnia przedni aparat to, że mamy dodatkowo diodę doświetlającą LED, której przydatność jest dyskusyjna. Jeśli jesteście fanami selfie, to zapewne nie będziecie się mogli bez niej obejść, gdy jednak nie korzystacie więcej z przedniej kamery będzie Wam jedynie szpeciła front telefonu. Przechodząc do samego głównego aparatu. Mamy już dużo większą, 21 Mpx matrycę. Jak na takie możliwości zdjęcia wyglądają jedynie dobrze. Do czołówki obiektywów, które są implementowane w smartfonach zauważalnie brakuje. Odwzorowanie kolorów jest poprawne, ale brakuje mi głębi, a najwięcej problemów pojawia się przy gorszym oświetleniu. Mimo iż mamy dwutonową diodę doświetlającą LED to mimo wszystko pojawia się spora ilość szumów, a i kolory są wówczas mocno zaburzone. Aktualnie większość producentów poszła w nieco inną stronę zmniejszając matrycę np. z 16 Mpx do 12 Mpx tak by zwiększyć jasność obiektywów. Tutaj niestety wychodzi więcej problemów przy gorszym oświetleniu. Jeśli chodzi o aplikację obsługującą aparat nie zawiera ona zbyt wielu funkcji. Znajdziecie jedynie te podstawowe, na czym się zawiodłem. Nie mamy żadnego trybu profesjonalnego dzięki któremu moglibyśmy znacznie więcej wyciągnąć z aparatu. W przypadku nagrywania filmów do dyspozycji mamy w sumie dwa tryby standardowe przy jakości Full HD czy 4K (bez możliwości wyboru poszczególnego klatkarzu), a także tryb slow motion ale tutaj mamy tylko jakość HD. Jakość obrazu jest dobra, ale podobnie jak to ma miejsce w przypadku zdjęć tak i tutaj sporo odstaje od konkurencji. Poniżej znajdziecie galerię zdjęć zrobionych przy pomocy Moto X Force.

Oprogramowanie

W chwili testów Moto X Force działał pod kontrolą systemu sygnowanego zielonym robocikiem w wersji 6.0.1. Telefony z linii Moto od dłuższego czasu działają praktycznie na gołej wersji Androida, co wielu użytkownikom przypadło do gustu, bowiem nie dostajemy zbędnego oprogramowania, system nie jest przeładowany, a dzięki czemu wszystko działa bardzo płynnie i to nawet przy gorszej konfiguracji. Tutaj jest podobnie. Mamy standardowy wygląd Androida Marshamllow, z dodatkowymi dwoma aplikacjami. Jak będzie wyglądała aktualizacja do najnowszego Androida Nougat tego nie wiemy, bo chwili pisania tego tekstu Lenovo oficjalnie nie potwierdziło jeszcze listy aktualizacyjnej urządzeń, ale możliwe że Moto X Force wcześniej czy później update dostanie. Listę aplikacji preinstalowanych w telefonie znajdziecie poniżej

  • Connect – to aplikacja dzięki której możecie bardzo prosto podłączyć do swojego telefonu kilka różnych dodatkowych akcesoriów. Jednym podstawowym problemem jest to, że aplikacja wspiera jedynie akcesoria sygnowane logiem Motoroli np. Moto 360 czy Moto Pulse.
  • Moto – to z kolei asystent głosowy, który niestety nie obsługuje języka polskiego, więc jest średnio przydatny dla polskich użytkowników

Trochę za mało przydatnych aplikacji szczególnie dla Polaka, gdzie niezbyt często korzystamy z akcesoriów z linii Moto, a polskiej wersji asystenta nie ma. Dużo prościej i wygodniej korzystać z Google Now. Można praktycznie uważać, że mamy czystą wersję Androida, z drobnymi modyfikacjami przy aplikacji np. aparatu.

Wydajność oraz gry

Moto X Force została wyposażona całkiem mocny zestaw bebeszków. Mamy Snapdrgona 810 oraz 3 GB pamięci RAM, a także 32 GB wbudowanej pamięci ROM. Jednak do najmocniejszych flagowców nieco brakuje, bowiem LG G5 czy HTC 10 mają 4 GB pamięci RAM, a także Snapdargona 820. Jednak co oferuje Moto X Force nie można w żadnym wypadku zaliczać do słabej konfiguracji. Snapdragona 810 bywa trochę problematyczny a to za sprawą przegrzewania. Na szczęście nie jest on aż tak dokuczliwy w przypadku tego modelu. Najbardziej się telefon grzeje w przypadku ładowania szybkiego i długiego największego obciążenia. Co do wydajności samego systemu nie mam uwag. Całość działa bez żadnych problemów, nie pojawiają się przestoje czy inne trudności. Jeśli chodzi o z kolei wydajność w grach również nie napotkałem się na przycięcia animacji czy spadki klatkarzu. Miałem okazję odpalić najbardziej wymagające tytuły i telefon sobie dawał z nimi bez problemów. Wyniki poszczególnych benchmarków znajdziecie poniżej.

Łączność

W Moto X Force otrzymujemy zestaw najbardziej potrzebnych modułów łączności bezprzewodowej począwszy od Wi-Fi, Bluetooth czy NFC. Mamy również wsparcie dla LTE. Moduły te działają bez zastrzeżeń i w sumie przez okres testowy nie było z nimi żadnych problemów. Bluetooth jak i Wi-Fi nie traciły zasięgu, podobnie jeśli chodzi o GPS również nie zauważyłem trudności w działaniu.

Podsumowanie

Moto X Force to smartfon ciekawy. Głównie ze względu na nietłukący się ekran. Reszta elementów można powiedzieć jest standardowa i niczym szczególnym się nie wyróżnia spośród innych flagowych rozwiązań. Jeśli szukacie prawie niezniszczalnego telefonu to Moto X Force będzie dla Was ciekawą propozycją, ale niestety dosyć drogą bo za smartfon aktualnie przyjdzie nam zapłacić około 2000 zł. Za te pieniądze można szukać innych flagowców chociażby LG G5 z lepszymi podzespołami czy aparatem. Czy to, że ekran jest nietłukący jest warte takiej ceny musicie ocenić sami.

Hasselblad True Zoom – kolejny smartfonowy transfokator

Wcześniejszy wpis

Mobilne okazje studia Big Fish Games

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Smartfony