Apple ponad dwa lata temu nabyło spółkę LuxVue, zajmującą się wytwarzaniem paneli ekranowych microLED. Nie byłoby w tym nic szczególnego, bo podobnych przejęć miało miejsce dziesiątki, gdyby nie nowe doniesienia sprzed pół roku. Według nich w laboratoriach zlokalizowanych na Tajwanie inżynierowie Apple rozpoczęli intensywne testy związane z nowym typem wyświetlaczy.
Spekulacje na temat porzucenia przez giganta z Cupertino tradycyjnych ekranów LCD pojawiają się już od jakiegoś czasu. Pierwotnie zakładano, że nowe iPhone’y (być może powyginane na wzór flagowców Samsunga), iPady i Apple Watche zaczną korzystać z technologii OLED. Wyświetlacze microLED miały być zaś odległą pieśnią przyszłości.
Takie przypuszczenia były dość dobrze uzasadnione. Nowatorska technologia używająca jako elementarnych pikseli silnie zminiaturyzowanych półprzewodnikowych diod świecących ma sporo oczywistych zalet w porównaniu z diodami organicznymi. Tradycyjne diody mają większą sprawność energetyczną i obce jest im zjawisko starzenia się. Dodatkowo panele microLED mogą być cieńsze i lżejsze, co w wypadku urządzeń mobilnych jest dość istotną cechą. Oczywiście zachowują one charakterystyczne dla OLED cechy – szeroki zakres odwzorowywanych barw i nieskończony kontrast. Jednakowoż, jak każda nowa technologia tak i ta cierpi na typową chorobę wieku dziecięcego. Wdrożenie masowej produkcji wiąże się z ogromnymi kosztami. Perspektywie ich rychłego obniżenia w przyszłości dodatkowo nie sprzyja fakt, że na razie w próbnych partiach pojawia się zastraszająco wysoki odsetek wadliwych paneli.
Wang Jyh-chau, szef produkującej wyświetlacze LCD firmy Innolux, twierdzi jednak że ewentualna przygoda Apple z OLED-ami będzie krótkotrwała. Jego zdaniem zalety microLED-ów są zdecydowanie warte zainwestowania potężnych środków i w rezultacie zdobycia przewagi konkurencyjnej. A jakiś nowy wyraźny „amazing” zdecydowanie przydałby się firmie z Cupertino, która po raz pierwszy od wielu lat zdaje się łapać lekką zadyszkę. Biorąc pod uwagę jej finansowy potencjał, trudno o lepszego kandydata na wdrożenie nowej technologii. Teoretycznie na podjęcie rękawicy stać byłoby i Samsunga, ale to postawiłoby pod znakiem zapytania sens jego ostatnich dużych inwestycji związanych z intensyfikacją produkcji AMOLED-ów.
Kibicuję Apple, bo prędzej czy później po przetarciu szlaków ekrany microLED staną się łatwe w produkcji i tanie. A skorzystają na tym użytkownicy wszystkich urządzeń mobilnych.
Źródło: Digital Trends

