1

TP-Link od niedawna pojawił się na rynku smartfonów. Do tej pory głównie znany był z rozwiązań sieciowych takich jak routery czy różnej maści akcesoria mobilne. Testowany przeze mnie TP-Link Neffos C5 Max to największy i najmocniejszy pod względem wydajności z całej rodziny urządzeń chińskiego producenta. Jak się sprawuje w praktyce przekonacie się czytając poniższą recenzje.

Zawartość pudełka oraz technikalia

Podobnie jak to było w przypadku nieco mniejszego Neffosa C5 TP-Link konsekwentnie prowadzi design pudełek. Ponownie jest ono zachowane w charakterystycznej intensywnej fioletowej barwie, wykonane z grubego kartonu. Co znajdziemy w środku? Prócz samego telefonu i zestawu papierologii, ładowarkę sieciową z odczepialnym kablem micro USB, a także bardzo podstawowy zestaw słuchawkowy. Tym razem zabrakło folii ochronnej na ekran, jednak ze względu na to że ekran jest pokryty zabezpieczony szkłem Gorilla Glass nie powinien się rysować. Wracając do samej ładowarki. Ta niestety nie wspiera technologii szybkiego ładowania (zresztą samego telefonu niestety nie możemy szybciej ładować) maksymalnie ładuje ona 5 V oraz 2 A co jest standardowym wynikiem w tej grupie urządzeń. W przypadku słuchawek grają one dosyć przeciętnie, ale tutaj nie spodziewałem się cudów.

Jeśli chodzi o bebszki urządzenia, otrzymujemy ośmiordzeniowy układ MediaTeka MT6753, który jest wspierany przez 2 GB pamięci operacyjnej RAM, a także 16 GB wybudowanej pamięci wewnętrznej. Specyfikację uzupełnia ekran o przekątnej 5,5 cala, który pracuje w rozdzielczości Full HD czyli 1920×1080 pikseli. Do tego dochodzą dwa aparaty przedni o matrycy 5 Mpx oraz główny 13 Mpx, bateria o pojemności 3045 mAh. Warto również dodać, że telefon ma slot na kartę micro SD a także wspiera technologię Dual SIM. Pełną specyfikację urządzenia znajdziecie w tabelce poniżej.

tabelka tp-link neffos c5 max

Jakość wykonania oraz design

Smartfony z rodziny Neffos pod względem designu praktycznie się od siebie nie różnią. Najbardziej zauważalną zmianą jest fakt, że ten model Neffos C5 Max jest po prostu większy od C5. Nie jest to diametralna zmiana, lecz widoczna. Różnica w wielkości ekranów pomiędzy jednym i drugim modelem to pół cala. Podobnie jak wcześniej tak i tutaj niemal w całości telefon wykonany został z plastiku, który jest dobrej jakości, więc trudno się pod tym względem do czegokolwiek przyczepić. Ponownie na krawędzi smartfona znajdziemy charakterystyczną „posrebrzaną” ramkę. Wszystkie elementy urządzenia zostały bardzo dobrze spasowane. Nie ma z nimi najmniejszego problemu nawet przy mocniejszym nacisku. Telefon jest dostępny w sprzedaży w dwóch wersjach kolorystycznych białej oraz czarnej. Ogólnie rzecz biorąc Neffos C5 Max wygląda bardzo dobrze. Ma elegancki dosyć prosty design, może na pierwszy rzut oka przypominać pod tym względem smartfony koreańskiego producenta LG.

Od frontu otrzymujemy duży 5,5 calowy wyświetlacz. Pod nim znajdziemy jedynie logo TP-Linka, a z kolei nad nim umiejscowiono zestaw czujników, głośnik do rozmów,  a także obiektyw przedniego aparatu. Standardowo na krawędziach najwięcej upchnięto elementów. Na prawej znajdziemy dwa fizycznej klawisze, górny, dłuższy służy regulacji głośności, nieco niżej z kolei przycisk power. Górna krawędź to wyjście słuchawkowe mini jack 3,5 mm, vis a vis znajduje się wyjście micro USB, a także jeden z mikrofonów. Na pleckach Neffos C5 Max  mamy głośnik, obiektyw aparatu głównego, tuż obok podwójną diodę doświetlającą LED, a także drugi z mikrofonów. Jeśli chodzi o sloty na karty SIM oraz kartę micro SD znajdziemy je koło baterii po zdjęciu tylnej klapki. Pod względem ergonomii, nie mam zastrzeżeń rozmieszczenie poszczególnych klawiszy, wyjść jest dobre, a również skok samych przycisków jest miły i wyczuwalny.

Ekran

W przypadku TP-Link Neffos C5 Max mamy do czynienia z dużym 5,5 ekranem, który pracuje z rozdzielczością Full HD czyli 1920×1080 pikseli. Został on wykonany w technologii IPS. Pod względem technicznym w sumie nie mam uwag. Ekran szybko reaguje na dotyk, nie zauważyłem opóźnień. Natomiast jeśli chodzi samą jakość wyświetlanego obrazu tutaj jest dosyć przeciętnie, ale to też wynika z faktu, że miałem okazję porównywać ten ekran do czołówki wyświetlaczy, które znajdują się we flagowych konstrukcjach u konkurencji. W przypadku odwzorowania kolorów nie mam większych uwag prócz dwóch barw – białej i czarnej. Ta pierwsza wydaje się brudna, nieco szarawa, z kolei czerń nie jest głęboka i wystarczająco „czarna”. Myślę jednak, że te wskazane przeze mnie niuanse przez przeciętnego Kowalskiego nie zostaną zauważane i nie będą w niczym przeszkadzać w normalnym codziennym korzystaniu z telefonu. Ekran Neffosa C5 Max został zabezpieczony szkłem Gorilla Glass, więc nie powinien się rysować. Zabrakło jednak warstwy oleofobowej czy antyrefleksowej. W tej półce cenowej trudno spodziewać się cudów, jeszcze do niedawna część smartfonów z najwyższej półki nie miała implementowanych wszystkich  wspomnianych przeze mnie „ficzerów”.

Bateria

Bateria to największa zmora niemal każdego mobilnego urządzenia. Producenci starają się jakoś tej sprawie zaradzić, ale mimo wszystko w głównej mierze są to półśrodki w postaci chociażby technologii szybkiego ładowania czy dodatkowych opcji programistycznych, które umożliwiają włączenia trybu oszczędzania energii. W przypadku Neffosa C5 Max mamy do czynienia z ogniwem o pojemności 3045 mAh, więc jak na ten rozmiar smartfonów to całkiem przyzwoita wartość, choć co niektórzy producenci byli w stanie więcej wyciągnąć z takiej bryły urządzenia. Jeśli chodzi o kulturę i długość działania na jednym ładowaniu to tutaj nie uświadczymy żadnych cudów. Maksymalnie jesteśmy w stanie wyciągnąć około dnia działania na jednym ładowaniu, zakładając że korzystamy z dwóch kart SIM równocześnie, serfujemy w internecie, prowadzimy kilka krótkich rozmów. Tak jak wspomniałem już wcześniej nie mamy możliwości szybkiego ładowania tego telefonu, bowiem nie wspiera on technologii Quick Charge czy analogicznej. Mamy za to możliwość włączenia trybu oszczędzenia energii, który powinien nas uratować wówczas, gdy zostaje niewiele baterii, a nie mamy w pobliżu żadnego gniazdka elektrycznego. W takiej sytuacji taki rozwiązanie będzie nieocenione. Co do samej baterii warto wspomnieć o jednym elemencie, który dla części potencjalnych klientów jest ważny. Mimo iż mamy zdejmowalną tylną klapkę urządzenia nie jesteśmy w stanie wyciągnąć baterii z telefonu (chyba że skorzystamy ze specjalistycznego sprzętu, ale wówczas tracimy automatycznie gwarancję, przez ingerowanie w telefon). Dla części może być to plus, dla drugiej minus, choć ostatnio coraz częściej się zdarza tak, że dostępu do baterii nie mamy w ogóle. Jak wygląda długość działania na jednym ładowaniu możecie zobaczyć na poniższych screenach z benchmarka PCMark w wersji na Androida.

Aparat

W przypadku urządzeń ze średniej półki jeśli chodzi o aparat niemal zawsze są poczynione pewne uproszczenia czy oszczędności i niestety producenci nie implementują w swoich telefonach najlepszej optyki. Jak pod tym względem wygląda TP-Link Neffos C5 Max? Mamy do dyspozycji dwa aparaty przedni – 5 Mpx oraz główny tylny 13 Mpx. W przypadku tego drugiego została zwiększona matryca w porównaniu do Neffos C5 (tam mieliśmy 8 Mpx). Zdjęcia podobnie jak u mniejszego brata wyglądają przeciętnie, choć można z aparatu wyciągnąć ciekawe fotki. Brakuje mi nieco szczegółowości na zdjęciach. Co do odwzorowania kolorów nie mam większych zastrzeżeń. Największą bolączką jak zwykle w przypadku smartfonów jest robienie zdjęć w gorszych warunkach oświetleniowych. Wtedy pojawia się spora ilość szumów i są one kiepskie, ale w sumie żaden smartfon nie może sobie poradzić z tym problemem, więc nie jest to coś co szczególnie dyskredytowałoby aparat w tym telefonie. W przypadku samej aplikacji obsługującej aparat, ta przeszła niewielkie modyfikacje w stosunku do tego co widziałem w C5. Jest nieco bardziej rozbudowana. Wszystkie elementy te najważniejsze są pod ręką, mamy dodatkowe tryby, filtry itd. W przypadku nagrywania filmów opcji jest mniej, a szkoda bowiem nie możemy wybrać chociażby rozdzielczości w jakiej chcemy nagrywać film. Wiem jedynie ze specyfikacji samych filmów, że maksymalnie nagrywa ten smartfon w jakości Full HD, nie uświadczymy tutaj 4K. Poniżej zobaczycie galerię zdjęć zrobionych przy pomocy Neffosa C5 Max.


Oprogramowanie

Cała seria urządzeń z serii Neffos jak na razie działa pod kontrolą systemu sygnowanego zielonym robocikiem oznaczonym numerem 5.1. Mam nadzieję, że na przestrzeni następnych tygodni maksymalnie miesięcy zostanie wydana stosowna aktualizacja do Marshmallow, bo przecież tuż za rogiem czyha już kolejna wersja Androida. Podobnie również jak pozostałe urządzenia z tej linii Neffos C5 Max ma preinstalowaną autorską nakładkę chińskiego producenta. Nie jest czymś co w jakiś szczególny sposób wyróżnia na tle konkurencji, ale jest to solidnie wykonana nakładka systemowa. Całość została zachowana w jasnych pastelowych barwach. Oczywiście widać tutaj naleciałości samego Androida i material design. Jednak to co w szczególności wyróżnia tę nakładkę systemową to fakt, że nie mamy tutaj standardowej listy aplikacji lecz wszystkie skróty do poszczególnych programów są rozmieszczone na dodatkowych ekranach głównych. Do takiego rozwiązania trzeba się chwilę przyzwyczaić, ale nie jest szczególnie trudne. Co również się chwali to fakt, że twórcy nie zaśmiecili swojej nakładki systemowej dodatkowym oprogramowaniem mamy zestaw tylko najpotrzebniejszych programów wśród nich znajdziemy

  • Motyw przełączania – niezbyt fortunne tłumaczenie nazwy. Aplikacja odpowiedzialna jest za szybką zmianę motywu, uruchamiamy aplikację i po chwili motyw się w naszym telefonie się zmienia
  • Zarządzanie systemem – program dzięki któremu będziemy mogli w łatwy sposób zarządzać pamięcią RAM telefonu czy wbudowaną pamięcią wewnętrzną. Wszystko zostało podane w bardzo przystępny sposób, a przy tym całość znajdziemy w jednym miejscu.
  • Eksplorator plików – aplikacja umożliwia łatwe przeglądanie zawartości pamięci wewnętrznej czy karty microSD w naszym telefonie
  • Edytor zdjęć – program jak sama nazwa wskazuje umożliwia edycję zdjęć, jednak w dosyć ograniczonym zakresie. Mamy możliwość dodawania naklejek, opisów etc., ale do lepszego wycinania, czy bardziej zaawansowanej edycji musimy zainstalować zewnętrzną aplikację

Wydajność oraz gry

Bebeszki urządzenia jak na tę półkę cenową są dosyć standardowe. Otrzymujemy ośmiordzeniowy układ MediaTeka, oraz 2 GB pamięci operacyjnej RAM. Taki duet działać powinien bez zastrzeżeń, właśnie powinien, ale moim zdaniem całość nieco komplikuje rozdzielczość ekranu, która wymaga nieco mocniejszego procesora to gry w najnowsze produkcje bez najmniejszych problemów. Odpaliłem na Neffos C5 Max kilka najświeższych bardziej wymagających tytułów jak Assassin’s Creed Identity czy Bladebounda i gry działały ogólnie dobrze. Od czasu do czasu pojawiały się niezbyt miłe chrupnięcia animacji, które nie miały miejsca w przypadku poprzedniego testowanego przeze mnie modelu od tego chińskiego producenta. Oczywiście gry były grywalne, ale takie skoki płynności się zdarzały, co warte jest odnotowania. Druga sprawa to wydajność samego systemu, tutaj na początku nie miałem najmniejszych zastrzeżeń. Zaraz po wyciągnięciu telefonu z pudełka i jego konfiguracji całość działała bez zarzutów, ale niestety po nieco dłuższym korzystaniu system zaczął nieco zwalniać, aplikacje uruchamiały się wolnej, pojawiały się freezingi  nie są to problemy nagminne, ale niestety przy dłuższym korzystaniu z telefonu się pojawiają i najlepszą na nich lekarstwem jest oczyszczanie pamięci RAM i od czasu do czasu przywrócenie telefonu do ustawień fabrycznych. Możliwe również, że TP-Link w najbliższym czasie wyda odpowiednią łatkę, która poprawi ten stan rzeczy. Poniżej znajdziecie screeny z wynikami benchmarków.

Łączność

Neffos C5 Max został wyposażony we wszystkie najważniejsze moduły łączności bezprzewodowe czyli Bluetooth, Wi-Fi oraz LTE. Mamy komplet podstawowych modułów, brakuje może jedynie NFC, ale nie jest to jeszcze element niezbędny i bez niego można się obejść. Ważne jest, że wszystkie wspominane moduły działają bez zastrzeżeń, nie pojawiały się niespodziewane utraty zasięgu czy inne tego typu przeciwności.

Podsumowanie

Reasumując TP-Link Neffos C5 Max to całkiem udane urządzenie, które pod względem wykonania  nie ustępuje konkurencji. Warto też wspomnieć o cenie, bowiem ten smartfon został wyceniony na 799 zł, trudno jest znaleźć w polskiej dystrybucji równie udanego konkurenta. Liczę, że TP-Link nie spocznie na laurach i będzie aktualizował ten model i eliminował drobne problemy, które pojawiają się z szybkością działania po dłuższym korzystaniu

Smartwatch – gadżet dla garstki wielbicieli

Wcześniejszy wpis

Moto G – linia, która zmieniła wszystko

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Smartfony