3

Zbliżają się wielkimi krokami wakacje. Czas w którym to dzięki ładniej pogodzie coraz częściej wychodzimy z czterech ścian na grilla, odpoczynek w plenerze, a muzyka (prawie) zawsze jest pożądana. W takich wypadkach trudno znaleźć na dworze/polu (niepotrzebne skreślić) blisko elektryczność by podłączyć spory głośnik. Z pomocą nadchodzi TP-Link i jego mały mobilny głośnik Groovi Ripple. Przyglądamy mu się bliżej i sprawdzamy czy nada się do nagłośnień np. wypadów nad wodę.

Zawartość pudełka oraz technikalia

Pudełko w przeciwieństwie do innych TP-Linka zostało zachowane w ciemnej tonacji, wykonane jest w grubego kartonu, można powiedzieć standard dla urządzeń z tej kategorii.  Co znajdziemy w środku? Przede wszystkim sam głośnik oraz zestaw papierologii, a także krótki kabel micro USB – USB. Szkoda, że chiński producent nie zdecydował się na dodanie do zestawu etui czy dodatkowego kabla z wyjściami męskimi mini jack 3,5 mm, dzięki któremu moglibyśmy podłączyć Groovi Ripple przewodowo do telefonu czy innego urządzenia z muzyką na pokładzie.

Jakość wykonania oraz design

Pierwsze co rzuca się w oczy w przypadku głośnika TP-Linka, to że jest niewielkich rozmiarów, bez problemów wrzucicie go do podręcznej torby, plecaka. Niemal w całości jest wykonany z plastiku. Jest on dobrej jakości, żaden z elementów nie skrzypi, są one dobrze spasowane. Groovi Ripple jest zachowany w ciemniej kolorystyce srebrno-czarnej, prezentuje się bardzo dobrze. Dodatkowo do głównej bryły głośnika dodano „rączkę” czyli element, który można odchylać do tyłu dzięki czemu pełni funkcje podstawki. Prosty sposób, a bardzo przydatny. Wspomniałem wcześniej że głośnik został wykonany niemal w całości z plastiku, właśnie niemal, bowiem spód głośnika pokryto cienką warstwą gumy, dzięki czemu zdecydowanie pewniej leży na biurku i innych bardziej śliskich powierzchniach. Pod względem konstrukcji całość została bardzo dobrze przemyślana, a przede wszystkim funkcjonalna.

Od frontu główną część głośnika chroni plastikowa „siatka” z centralnie umiejscowionym logiem TP-Linka. Na krawędzi urządzenia znajdziemy najwięcej elementów i tak na prawej mamy dwa klawisze służące do regulacji głośności. Na dolnej mamy wyjście micro USB dzięki któremu możemy ładować nasz głośnik, obok z kolei jest wyjście słuchawkowe mini jack 3,5 mm to wyjście umożliwia podłączenie przewodowe głośnika z telefonem czy innym urządzeniem na którym mamy muzykę (niestety odpowiedni kabel musimy zaopatrzyć się już sami). Na lewej krawędzi umiejscowiono przycisk fizyczny power, a także umożliwiający sparowanie głośnika, a tuż obok niewielka dioda informująca LED.

Bateria

W przypadku tego mobilnego głośnika TP-Linka mamy do czynienia z ogniwem o pojemności raptem 750 mAh i co również dla części użytkowników jest ważne szybko tego urządzenia nie naładujemy, bowiem 5 V i 0,5 A dają czas ładowania około półtorej godziny zważywszy, że bateria w środku głośnika nie jest duża to nie są najlepsze wyniki. 750 mAh to niezbyt dużo w kontekście aktualnych flagowców, które mają ogniwa o pojemności około 3000 mAh. Jak tutaj wygląda czas pracy? Jeśli liczyliście na to, że przez całą noc będziecie mogli bawić się w DJ na imprezie w plenerze, muszę Was ściągnąć na ziemię. Pełne naładowanie tego głośnika daje nam około 3 godzin słuchania muzyki. Czynników wpływających na długość działania jest sporo. Począwszy od tego czy korzystamy z modułu Bluetooth, na jakim poziomie głośności słuchacie muzyki itd. więc trudno tutaj konkretnie sprecyzować jak będzie wyglądał czas działania przy Waszym korzystaniu, ale można liczyć średnio około 3 godzin.

Jakość muzyki

Mobilne głośniki mają to do siebie, że nie są stworzone dla audiofilów. Mają grać względnie dobrze plus do tego głośno i takie dwa podstawowe elementy z całą pewnością spełnia nasz testowany głośnik. Problemy z jakością szczególnie słychać przy maksymalnej głośności, wówczas pojawiają się niezbyt przyjemne skrzypienia, ale w tej półce cenowej ciężko znaleźć urządzenie, które nie borykało by się z tym problemem. Dźwięk jest dosyć płaski, bez głębi, ale to również domena takich głośników. Rozpoczynając testy tego urządzenia byłem świadomy faktu, że nie jest to urządzenie dla audiofilów i  że będzie grało mocno przeciętnie i tak też właśnie jest.

Podsumowanie

Podsumowując, Groovi Ripple to konstrukcja, która przypadnie do gustu szczególnie tym, którzy chcą posłuchać muzyki w plenerze, a nie chcą brać ze sobą ogromnego głośnika. Daje on taką możliwość choć pojemność baterii nie zachwyca i mogłaby być większa. Głośnik jest dobrze wykonany, gra całkiem głośno, więc wszystkie podstawowe założenia głośników w tej cenie są spełnione.

Mobilne okazje 24.06.2016

Wcześniejszy wpis

TL-PB5200 – test powerbanka TP-Linka

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Akcesoria