Microsoft Lumia 650 to smartfon nieco droższy, a także nieco lepszy od niedawno recenzowanej przez Mateusza Lumii 550. Od razu po przeciekach telefon mi się spodobał, tym bardziej się ucieszyłem gdy niespodziewanie do mnie przyszedł. Cieszył mnie także fakt, że będę mógł pierwszy raz obcować z mobilnym Windowsem na co dzień. Już po kilku chwilach używania zawiodłem się, ale nie w stu procentach.
Zawartość pudełka i technikalia
Design pudełek od Microsoftu już od dłuższego czasu się nie zmienia. Standardowo jest to mały karton z podobizną telefonu (podobnie jak w Xperia M5), gdzie godzina, którą wskazuje zegarek w smartfonie oznacza numer modelu (w tym przypadku 6:50). W środku znajdziemy urządzenie, ładowarkę jednocześciową i jakieś papierki. W zestawie nie znajduje się ani kabel microUSB ani tym bardziej słuchawki.



Lumia 650 cechuje się słabym procesorem Snapdragon 212 4×1.30 GHz, 1 GB RAM i 16 GB ROM. Wyświetlacz ma przekątną 5 cali i rozdzielczość HD. Całość zasila bateria o pojemności zaledwie 2000 mAh.
Jakość wykonania i design
Microsoft przy tym modelu postanowił nieco poeksperymentować. Na froncie znajdziemy szkło hartowane Gorilla trzeciej generacji, natomiast na tyle nieco śliski plastik. Korpus urządzenia to metal. Pomimo wykorzystania tego surowca, konstrukcja jest rozbieralna, dzięki czemu możemy np. wymienić baterię. Jak widać, wykonanie telefonu stoi na wysokim, jak na tą półkę cenową, poziomie.
Na froncie nie znajdziemy przycisków funkcyjnych. One, podobnie jak w androidzie, wyświetlają się systemowo. A szkoda, ramki dookoła ekranu są wielkie. Poza tym, znajdziemy tutaj także kamerkę 5 MPX i logo Microsoft. Dwie podobne do siebie szczeliny na górze i na dole urządzenia mogą sugerować obcowanie z głośnikami stereo. Niestety, tak się nie dzieje. Na górze urządzenia znajdziemy wejście słuchawkowe, na dole wejście MicroUSB, natomiast na prawym boku przycisk włączania i regulator głośności. Wejścia <słuchawkowe i usb> zostały oddzielone od metalu czarnym plastikiem. Tył urządzenia przypomina mi ten z Nexusa 5X, którego ostatnio recenzował Artur. Jednakże, nie można powiedzieć, że wygląda to źle. Całość jest naprawdę elegancka i dobrze wykonana.
Oprócz urządzenia, producent dorzucił mi oficjalny cover od marki MOZO. Jest on przezroczysty, choć ma segmenty w kolorze srebrnym, aby podkreślić występowanie metalu na telefonie w tych właśnie miejscach. Nie spodziewajcie się jednak, że zostanie on dorzucany do każdego, sprzedażowego egzemplarzu.
Ekran
Wyświetlacz w Lumii 650 to jeden z największych atutów urządzenia. Na pierwszy rzut oka specyfikacja nie wiele nam mówi. 5 cali o rozdzielczości HD daje nam około 294 ppi. Jednak gdy sprawdzimy technologię, w której jest on wykonany możemy się mocno zadowolić. Jest to OLED, który podobnie się zachowuje jak Amoled w Samsungach. Kolory są mocno podkręcone a kąty widzenia są idealne. Na zewnątrz spokojnie przeczytamy wiadomości dzięki dobrej jasności, a kontrast jest nieskończony. Producent postanowił wykorzystać to, że czarne piksele się nie świecą i zainstalował funkcję AlwaysOnDisplay, czyli ciągłe wyświetlanie godziny i powiadomień na wygaszonym ekranie. Można to wyłączyć w ustawieniach. System pozwala nam na samodzielne ustawienie nasycenia barw.
Bateria
Niestety, bateria to jeden z największych minusów urządzenia. 2000 mAh Li-lon nie zapowiadają się dobrze. Oczywiście, Windows to jeden z najlżejszych systemów mobilnych, co widać po działaniu akumulatora ( LG K10 z nieco większą baterią wytrzymuje sporo krócej). Jednak jak wiele może dać system? Jeden dzień przy nieco oszczędnym użytkowaniu to max jaki można wyciągnąć. Warto korzystać z ciemnych motywów, aby wszystkie piksele się nie świeciły. Pozwoli to na zaoszczędzenie energii.
Aparat
Aparat główny cechuje się matrycą 8 MPX z przesłoną f2,2 wspartą pojedynczą, jednotonową diodą doświetlającą. Pomimo niewielu megapikseli, zdjęcia wychodzą całkiem dobrze. Kolory są nieco podkręcone, ostrość niezła (nie zauważyłem utraty na brzegach kadru). Mógłbym się przyczepić do dużej ilości szumów, kiedy oświetlenie robi się coraz gorsze, jednak tutaj systemowo ten mankament jest poprawiany zaraz po zrobieniu. Najbardziej spodobały mi się zdjęcia makro. To one tutaj wychodzą najlepiej. Posiadają wielką ilość szczegółów jak i dobrze ustawiony focus. Frontowa kamera posiada 5 MPX i też robi dobre zdjęcia (posiada ona również tryb HDR). Filmy są nagrywane w niskiej rozdzielczości HD. Kolory, jak i płynność stoją na dobrym poziomie, ale szczegółowość jest za słaba aby nagrany film Lumią włączyć na przykład na telewizorze.
Aplikacja aparatu na telefonach Lumia to najlepsza aplikacja jaką widziałem w życiu. I to nie jest już pierwszy raz, kiedy z nią obcuje. Początkowo, w niej wszystko jest ustawione na auto, jednak gdy dłużej przytrzymamy spust migawki i przesuniemy go w bok, w stronę środka telefonu to wyświetlą nam się półpierścienie. Każdy z nim odpowiada za jedno z ustawień manualnych. Pozwala to nam na zrobienie zdjęcie według naszego widzimisię. Jest to najwygodniejszy sposób na umiejscowienie tych ustawień w telefonie jaki widziałem.
Oprogramowanie i multimedia
Telefon jest oparty na systemie Windows 10 Mobile. To, jak wygląda system, opisał Mateusz w TYM WPISIE, bowiem tutaj wszystko wygląda podobnie. Jak wielu internautów wypowiada się, na Windowsie faktycznie brakuje wielu aplikacji, które są dostępne na systemach iOS i Android. A jeśli już jakaś jest, to zapewne jest przestarzała i brzydka (np. Facebook Messenger). Tak jak napisał Mateusz, odtwarzaczem muzyki jest aplikacja Groove, która jest poprawna, a wyglądem nawiązuje do stylistyki aplikacji od Microsoft (choć design ten nie wygląda najlepiej). Jakość dźwięku na głośniku wbudowanym to jakiś żart. Dawno nie słyszałem czegoś tak podłego. Na słuchawkach jest sporo lepiej, niskie jak i wysokie tony są słyszalne, jednak przydałby się korektor, którego niestety w urządzeniu brakuje. No dobra, jest w ustawienia -> dodatki. Jednak włączenie go spowodowało przycinanie się aktualnie lecącego utworu, a same manipulowanie nie ma wielkiego wpływu w rzeczywistości na wydobywający się dźwięk.
Podczas pisania tej recenzji, Lumia sama zrobiła restart. Przyznam, pierwszy raz to zauważyłem. Mam nadzieję, że to pojedynczy „wybryk”, bowiem jeśli zdarza się to częściej (a niestety nie mogę tego sprawdzić w długim okresie czasu) to mamy do czynienia z dużymi problemami systemowymi.
Wydajność
Mamy tutaj do czynienia ze zmodyfikowanym Snapdragonem 210 w wersji 212, czyli 4 rdzenie o taktowaniu zegara 1.3 GHz. Do tego dochodzi 1 GB RAM. Za grafikę odpowiada przestarzałe już Adreno 304. W podstawowych czynnościach jak wykonywanie połączeń czy pisanie SMSa urządzenie działa w miarę szybko, jednak uruchomienie jakiejś zewnętrznej aplikacji lub włączenie ciężkiej strony internetowej kończy się zacinaniem telefonu. Dodatkowo, gdy mamy uruchomione w tle więcej niż 3 aplikacje, smartfon zaczyna zauważalnie zwalniać. Niestety, lekkość i dobra optymalizacja nie niweluje w stu procentach problem, jakim jest słaby hardware.
Łączność
W telefonie znajdziemy WiFi, LTE/4G, Bluetooth w wersji 4.1 i NFC. Nie znajdziemy portu podczerwieni do sterowania np. telewizorem. Nie zauważyłem nagłego rozłączania w sieci telefonicznej jak i WIFI. Rozmówca jest dobrze słyszalny. Zauważyłem jednak samozapłon WIFI. Wystarczy telefon odstawić z wyłączoną tą siecią, a ona sama po około 15 minutach się włączy.
Podsumowanie
Nokia Lumia 650 to telefon poprawny. Dobrze by się sprawdził jako urządzenie do bardzo podstawowych czynności, jak telefonowanie czy sporadyczne przeglądanie internetu. Niestety, urządzenie to ubija cena, która zaczyna się od 800 zł. Za nieco ponad połowę tych pieniędzy możemy dostać starszą, równie dobrą (a nawet nieco mocniejszą) Lumie 735, która również cechuje się ekranem OLED i dobrym aparatem. Powiem szczerze, że spodziewałem się ceny adekwatnej do możliwości i podzespołów, czyli 500/600 zł. Ten model nie zostanie królem tanich abonamentów, co wiele telefonów z Windowsem w Polsce zrobiło (np. Lumia 535). Ja ten telefon odradzam.

