0

Kilka miesięcy temu testowałem Moto G3, a chwilę później Artur recenzował Moto X Play. Czas na Moto X Style! A smartphone ten jest bardzo ciekawy i nietuzinkowy! Jak wypadł w testach? Czy ma szansę w konkurencji z Galaxy SVI, a może nawet z nowymi flagowcami z 2016 roku? Zapraszam do lektury.

Zawartość pudełka oraz technikalia

W odróżnieniu od pudełka Moto G3, box Moto X Style jest dosyć spory. Wykonane zostało z grubego kartonu, który wydaje się być dobrej jakości. W środku, wszystkie rzeczy zostały poukładane w sposób wygodny i prosty, ale bez żadnych oryginalnych, ciekawych rozwiązań. Znajdziemy tam, oprócz telefonu oczywiście, jednoczęściową ładowarkę TURBO, przezroczysty grip shell i dokumenty wraz z kluczykiem do otwierania tacki na SIM, które zostały schowane w specjalnej kopercie. Brakuje słuchawek, które coraz rzadziej producenci dodają, jak i kabla microUSB, jednak i tak większość osób ma ich co najmniej kilka w domu.

tabelkaxstyle

Sercem Motki jest sześciordzeniowy Snapdragon 808. Do dyspozycji dostajemy 3 GB RAM oraz 32 GB ROM, z możliwością rozszerzenia kartą microSD. Za grafikę odpowiada Adreno 418. Ekran ma aż 5,7 cala o rozdzielczości 2K. Całość zasila bateria Li-lon 3000 mAh.

 Jakość wykonania i design

Jakość wykonania Moto X Style odbiega od czołówki, jednak nie wiem, w którą stronę, czy to zaleta, czy to wada. Na froncie wykorzystano szkło Gorilla 3 generacji (szkoda, że nie czwartej) 2,5D. Korpus urządzenia to metal, tak samo jak na obwódce aparatu z tyłu. Oprócz obwódki aparatu na tyle, użyto plastik wysokiej jakości. Tekstura jest chropowata, oraz gumowa. Daje to podobny efekt jak w Moto G3, jednak ten materiał jest jeszcze lepszy. Niestety, tworzywo strasznie zbiera odciski palców, które ciężko się czyści. Całość jest odporna na lekkie zachlapania, jednak nie na zanurzanie w wodzie (IP52).

Design jest wielkim pozytywem tego telefonu. Urządzenie, pomimo dużych gabarytów, leży wygodnie w dłoni. Na ten wynik pracuje odpowiednie wyprofilowanie urządzenia, oczywiście kosztem grubości (wyścig u innych producentów na jak najmniejszą grubość telefonu – coś, czego nigdy nie zrozumiem). Na prawej krawędzi znajdziemy włącznik z chropowatą teksturą, oraz przyciski głośności. Wejście słuchawkowe znajduje się idealnie na środku góry urządzenia, czyli jak w każdej Motoroli. Jest tam także tacka na NanoSIM oraz MicroSD. Na dole znajdziemy port MicroUSB. Głośniki stereo znajdują na froncie urządzenia. Na pochwałę zasługują bardzo cienkie krawędzie, przede wszystkim te po bokach – ekran pięknie wypełnia front. Z przodu smartfonu znajdziemy jeszcze czujniki i aparat wraz z diodą doświetlającą. Z tyłu znajdziemy oko aparatu wraz z dwutonową diodą doświetlającą. Niestety, klapki baterii nie zmienimy, ponieważ jest to konstrukcja nierozbieralna. Całość oceniam bardzo dobrze. Duży telefon nie musi być niewygodnym telefonem, co udowadnia Motorola.

Ekran

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Wyświetlacz Moto X Style to ścisła czołówka. 5,7 cala z rozdzielczością 2K daje 515 ppi. Nie ma mowy o znalezieniu pojedynczych pikseli, nawet z lupą :). Jasność, nie tylko ta maksymalna, ale i ta najniższa stoją na wysokim poziomie. Spokojnie można używać telefonu w pełnym słońcu, jak i w nocy, nie męcząc oczu. Jest to typ IPS, jednak na początku myślałem, że to Amoled. I to nie żart. Barwy naprawdę stoją na wysokim poziomie. Podobnie jak kąty widzenia – do nich też nie można się przyczepić. Reakcja na dotyk jest znakomita. Ekran jest wielki, przez co korzystanie jedną ręką jest bardzo trudne, wręcz nie możliwe. Szkoda, że producent nie dodał żadnych pomocnych rozwiązań, jak zmniejszenie wyświetlanego obrazu.

Bateria

Motorola już przy otwieraniu pudełka chwali się dobrą baterią, która spokojnie wystarczy na dzień pracy. Mamy tutaj do czynienia z ogniwem Li-lon 3000 mAh. Akumulator do najmniejszych nie należy (szczególnie biorąc pod uwagę ostatnio testowanego przeze mnie HTC One A9 🙂 ). Niestety, ekran, który ma tak dużą rozdzielczość potrzebuje dużo energii. Dzień pracy – tyle udało mi się wyciągnąć podczas testów. I to taki naciągany dzień. Od 6 godziny do 22 godziny – tyle mi maksymalnie wytrzymał. A szkoda. Moja prywatna Moto G, w tym momencie miałaby jeszcze około 20% baterii. Na szczęście, producent dorzuca do zestawu ładowarkę TURBO, dzięki której pełne ładowanie trwa około 45-50 minut.

Aparat

Tylny aparat zasługuje na pochwałę. Dostajemy matryce od Sony 21 MPX. Ilość szczegółów, kolory, ostrość itd. To wszystko stoi na wysokim poziomie, ale są drobne wady. Po pierwsze, trochę lepsze zdjęcia bym chciał w pomieszczeniach. Po drugie, dwutonowa dioda często sobie nie radzi. Po trzecie, zdjęcia nie są zbudowane z pojedynczych pikseli, a plamek, coś, co było już w Moto G pierwszej generacji i często utrudniało pracę. Zdjęcia nocne są na poziomie średnim, ale nie słabym. Pochwałę zbiera nie tylko główny aparat, ale także ten frontowy. 5 MPX wsparte diodą doświetlająca (idealna i miażdżąca odpowiedź na Retina Flash) radzą sobie nieźle. Ilość szczegółów jest bardzo dobra, podobnie jak głębia kolorów. Na szczęście, mamy tutaj pojedyncze piksele, nie plamki :). Nagrywanie video jest możliwe w rozdzielczości 4K. Filmy wyglądają naprawdę dobrze. Stabilizacja, jak i ustawianie ostrości radzą sobie świetnie.

Wracając do wad, bo tutaj opiszę największą. Software aparatu. To jakaś porażka. Bardziej nieintuicyjnej aplikacji dawno nie widziałem. Nie mamy żadnych trybów (oprócz nocnego, o którym później), możliwości ustawień manualnych itp. Apka kompletnie nie wykorzystuje wielkiego potencjału obu kamer. Na plus zasługuje automatyczne HDR. Tryb nocny co prawda jest, ale nic nie zmienia – czas naświetlania jest taki sam, jak przy trybie automatycznym.

Oprogramowanie & multimedia

Mój egzemplarz od wyjęcia z pudełka działał na Androidzie w wersji 6.0. Opisywać nie ma co. Dostajemy czysty Android z w miarę szybkimi aktualizacjami. Motorola jednak dodaje kilka ciekawych funkcji. Większość tych dodatków umiejscowiono i opisano w aplikacji Moto. Pierwszy dodatek to funkcja kilku gestów, a tak naprawdę dwóch (jest ich więcej, jednak nie są one obsługiwane w języku polskim). Pierwszy gest to podwójny obrót telefonu w dłoni, dzięki temu szybko przejdziemy do aparatu. Drugi gest to podwójne potrząśnięcie telefonem. Wtedy uruchomimy latarkę. Tym samym gestem ją wyłączymy. Kolejna możliwość to Wyświetlacz Moto. Jest to pokazywanie powiadomień na zablokowanym, czarnym ekranie. Szybko sprawdzimy powiadomienia, jak i godzinę od razu, po wyciągnięciu telefonu z kieszeni. Kolejną, oddzielną aplikacją jest Moto Urządzenia. Możemy tam szybko i wygodnie konfigurować nawet kilka urządzeń wearable z jednego miejsca.

W Moto X Style nie znajdziemy odtwarzacza muzyki. Znajduje się tam tylko serwis muzyczny Play Music, który, oczywiście, sobie nie radzi. Lepiej doinstalować jakiś odtwarzacz ze sklepu Play. W urządzeniu znajdziemy za to całkiem wygodny equalizer, dzięki któremu zmienimy jakość odtwarzanego dźwięku nie tylko na słuchawkach, ale także na głośniku. A jak z jakością? Na słuchawkach jest bajecznie. Bardzo dobrze słyszymy dźwięki niskie jak i te wysoki. Poziom jest wyższy niż na Xpiera Z5 Compact. Podobnie z głośnikami stereo (no wreszcie, w Moto G3 tylko jeden głośnik grał). Dźwięk jest naprawdę dobry. Może dyskoteki przy tym nie zrobimy, ale oglądanie filmu, czy ciche słuchanie muzyki nie będzie drażnić.

Wydajność

Telefon działa na sześciordzeniowym procesorze Snapdragon 808 1,80 GHz. Jest to procesor nieco słabszy od #Snap810, jednak nadal jest flagowy, no i nie grzeje się tak bardzo jak ten wcześniej wymieniony. Do tego mamy 3 GB RAM i Adreno 418. Urządzenie, dzięki tym podzespołom, jak i dobrej optymalizacji po prostu pływa. Nie ma mowy o jakimkolwiek przerysowaniu animacji/interfejsu, dłuższym przestoju etc. Wszystko ciągle działa zadziwiająco szybko. Do tego nas Motorola przyzwyczaiła. W Benchmarkach X Style (Pure Edition w Stanach Zjednoczonych) wypada nieco gorzej od głównych konkurentów, między innymi Galaxy SVI, co nie oznacza, że chodzi wolniej. Co ciekawe, benchmark, który sprawdzał szybkość przeglądania internetu, pokazał lepszy wynik niż ten, na wcześniej wspomnianym SVI.  Już chyba nie muszę mówić, że spokojnie zagramy w każdą grę na smartfony. Telefon podczas grania, jak i ładowania potrafi się nagrzać.

Łączność

Nie lubię tego punktu, ponieważ większość telefonu oferuje to samo, zwykłe powtarzanie się. W telefonie znajdziemy Wifi, 4G/LTE, Bluetooth v4.1, NFC, Miracast, USB 2.0 itd. Brakuje trochę podczerwieni, do sterowania telewizorem, jednak jest to dodatek, a nie must-have. Jakość połączeń jest bardzo dobra. Momentami, gdy myślałem, że rozmówcy w danym momencie nie usłyszę (w busie lub w budynku pełnym ludzi) to usłyszałem i to bardzo dobrze. Nie zauważyłem dziwnego i nagłego przerywania zasięgu WiFi, jak i tego telefonicznego.

Podsumowanie

Flagowa Motorola mnie zadziwiła. Jest dokładnie tym, co wymagam od telefonu. Prawda, są minusy takie jak kiepska aplikacja aparatu, czy nagrzewanie się, a dla niektórych spore rozmiary, czy nawet bateria, jednak nie są one aż tak duże, aby zakrywały pozytywy telefonu. A pozytywów jest tak wiele, że wymieniać je można bardzo długo. Urządzenie, jak na swoją cenę (która jest niższa niż niektórych konkurentów, w tym HTC One A9) daje wielkie możliwości. Ja ten telefon polecam.

Czy takie będą buty przyszłości?

Wcześniejszy wpis

Microsoft DT-904 – test ładowarki indukcyjnej

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Smartfony