Test routera TP-Link Archer D9

Jakiś czas temu na łamach MobileWorld24.pl mogliście przeczytać recenzję mobilnego routera. Dziś podstawą funkcjonowania urządzeń mobilnych jest połączenie z internetem przez Wi-Fi, dlatego też przyjrzę się bliżej najnowszemu routerowi od TP-Link. Dokładniej modelowi Archer D9. U nas na stronie będziecie mogli przeczytać w ciągu najbliższych dni jeszcze kilka innych ciekawych artykułów związanych z Wi-Fi i rozbudową infrastruktury sieciowej. Jednak dziś przekonacie się jak sprawuje się w praktyce TP-Link Archer D9.

Zawartość pudełka

Już na samym początku duże wrażenie robi pudełko. Jest ono sporych rozmiarów, jednak samo urządzenie również do najmniejszych nie należy, ale o tym nieco później. Co znajdziemy w zestawie? Prócz samego routera trzy anteny, zestaw okablowania czyli jeden kabel ethernetowy RJ45, drugi telefoniczny RJ11, zasilacz sieciowy do samego routera, filtr ADSL, a także zestaw instrukcji, gwarancja oraz płytka z niezbędnymi sterownikami. Samo wyposażenie jak na standardy routerowe nie wyróżnia się niczym nadzwyczajnym. Jednak urządzenie „pokazuje pazurek” gdy przejdziemy do specyfikacji. Otrzymujemy do naszej dyspozycji dwurdzeniowy procesor o taktowaniu 1 GHz, dzięki któremu możemy mieć pewność, że mimo dużej ilości podłączonych urządzeń nie dostrzeżemy dodatkowych opóźnień czy problemów. A co poza tym? Cała gama wyjść 4 LAN, co jest już swego rodzaju przyjętym standardem, a także WAN (ostatnie spośród tej czwórki LAN ma podwójną funkcję). Do tego dochodzą dwa wyjścia USB. Jedno w standardzie 3.0, a drugie 2.0. Dzięki nim możemy podłączyć pendrive lub dysk zewnętrzny i stworzyć z nich lokalny serwer sieciowy. Również bezproblemowo podłączymy drukarkę, którą udostępnimy w całej sieci. Jak sami widzicie pakiet możliwości jest naprawdę duży, a to tak właściwie przystawka przed daniem głównym.

Design oraz jakość wykonania

Producenci sprzętu mobilnego, zrozumieli już jakiś czas temu, że warto tworzyć i projektować rzeczy ładne od których na pierwszym miejscu nie wymaga się odpowiedniego designu, lecz przede wszystkim funkcjonalności. Sztuką jest połączenie tych dwóch elementów. W przypadku najnowszego modelu TP-Linka Archer D9 udało się – router po prostu jest ładny. Dodatkowo daje spore pole do popisu jeśli chodzi o ustawienia wszelkiej maści funkcji. Bryła urządzenia nie należy do najmniejszych (jest zauważalnie większy od routera z którego wcześniej korzystałem). Jednak kilka prostych zabiegów sprawia, że całość nie wygląda topornie, wręcz przeciwnie. Po pierwsze urządzenie zostało zachowane w jasnych barwach – połączenie bieli z jasnoszarymi elementami komponuje się bardzo dobrze. Po drugie większą część routera stanowią plastiki. Te na szczęście są wysokiej jakości, a cały przedni panel został dodatkowo wykonany z błyszczącego tworzywa. Do tego delikatnie zaokrąglono jego krawędzie. Całość wygląda nowocześnie. Jedynym większym mankamentem całego designu jest nóżka, która utrzymuje router w pozycji pionowej. Szkoda, że nie jest ona składana, wówczas moglibyśmy urządzenie położyć w również w poziomie, czy nawet powiesić na ścianie. Tak niestety nie mamy możliwości zmiany położenia routera. Jednak drugim nieco mniejszym problemem związanym z samą podstawką to dostęp do samych wyjść, jest przez nią nieco utrudniony. Z drugiej strony taka sztywna, konstrukcja zapewnia bardzo dobrą stabilność urządzenia. Dodatkowo dzięki niewielkim antypoślizgowym nóżkom router nie ma prawa zsunąć nawet ze śliskiej powierzchni.

Od frontu prócz logo TP-Link umiejscowiony jest cały zestaw diod. Znajdują się przy górnej krawędzi urządzenia, święcą na niebiesko. Idąc od lewej strony mamy diody – power, ADSL, połączenia internetowego, dwie dotyczące działania sieci w częstotliwościach 2,4 GHz oraz 5 GHz, WPS, LAN oraz na samym końcu USB. Na tyle urządzenia znajdziemy za to wszystkie wyjścia oraz przełączniki. Od lewej strony otrzymujemy wyjście ADSL służące do podłączenie kabla telefonicznego RJ11 do routera, dwa przyciski jeden oznaczony WPS czyli możliwością szybkiej konfiguracji sieci, a drugi klawisz służy do wyłączenia samego Wi-Fi. Następnie mamy wyjście USB w standardzie 3.0, a także cztery wyjścia LAN (ostatnie również pełni funkcje wyjścia WAN), przycisk on/off. Na samym końcu wyjście dzięki, któremu podłączymy urządzenie do sieci elektrycznej. Dodatkowo na prawej krawędzi urządzenia znajdziemy drugi port USB, lecz tym razem 2.0 również klawisz reset, który umożliwia szybki powrót urządzenia do domyślnych ustawień. Na górnej krawędzi dla odmiany mamy miejsce na przykręcenie trzech zewnętrznych kierunkowych anten.

Oprogramowanie

Wraz z zestawem dostajemy płytkę instalacyjną, na której mamy krótki podręcznik instalacji krok po kroku wraz z niezbędnymi sterownikami. Jednak nie szczególnie jestem przekonany do płyt, więc w tym wypadku zdecydowałem się na konfigurację przez przeglądarkę. Sam proces przeszedł bez żadnych problemów – szybko i sprawnie. Choć na jednej rzeczy się nieco zawiodłem. Instrukcja drukowana jest w całości w języku polskim, lecz strona konfiguracyjna jest już po angielsku. Na szczęście została ona tak przygotowana, że intuicyjnie szukamy odpowiednich funkcji i skonfigurowanie sprzętu nie powinno przysporzyć problemów nawet osobom mniej obeznanym w temacie. Jeśli chodzi natomiast o dodatkowe oprogramowanie do zarządzenia siecią, to na samej płytce nie znajdziemy nic więcej prócz niezbędnych sterowników. Jednak w przypadku konfiguracji przy pomocy płyty wszystkie elementy zostały przetłumaczone na język polski. Jedyną możliwością instalacji dodatkowego oprogramowania to aplikacja na smartfony Tether, która niestety ma pewne obostrzenia. Przede wszystkim nie wspiera jeszcze wszystkich dostępnych routerów firmy TP-Link. Nawet w sytuacji gdy jest na liście wspieranych urządzeń musimy również zaktualizować swój router do najnowszego firmware’u. Jednak sama aplikacja oferuje kilka przydatnych opcji jak chociażby blokada konkretnego użytkownika czy możliwość szybkiego włączenia sieci Wi-Fi dla gości. Co ważne program został w całości spolszczony.

TP-Link konfig 3

Możliwości oraz funkcje

Archer D9 daje całą gamę możliwości jeśli chodzi o dodatkowe funkcje. Teraz już coraz rzadziej router Wi-Fi rozdziela tylko sygnał internetowy. Otrzymujemy dodatkowo możliwość udostępnienia drukarki, podłączenia pod USB pendrive’a czy dysku zewnętrznego. Dzięki czemu stworzymy dysk sieciowy. Możemy także tworzyć też sieci dla gości w obu częstotliwościach, czy ograniczyć dostęp do internetu naszym pociechom. TP-Link w tym modelu udostępnił nam dwa łącza USB. Jedno działa ze standardem 2.0 drugie w 3.0. Po włożeniu pendrive do routera dane zawarte na tej pamięci masowej są dostępne dla wszystkich urządzeń w sieci. Oczywiście możemy dodawać kolejnych użytkowników lub zablokować dostęp do poszczególnych elementów. Opcji jest sporo, a my mamy pełną kontrolę nad poszczególnymi elementami. Brakuje mi dodatkowego oprogramowania, które ułatwiałoby dostęp i zarządzenie naszym dyskiem sieciowym. Poleganie na windowsowych rozwiązaniach nie zawsze się sprawdza. Jak wygląda przesył danych w takim wypadku? Bardzo dobrze. Do testów używałem swojego laptopa, zewnętrznego adaptera TP-Link Archer T4U (podłączonego do komputera przez port USB 2.0) oraz pendrive Kingstona z USB 3.0. Wyniki możecie zobaczyć poniżej.

Drugą z opcji jest tworzenie sieci dla gości. Podobnie jak te podstawowe sieci Wi-Fi możemy uruchomić je w częstotliwościach 2,4 GHz oraz 5 GHz. Funkcja ta jest ciekawa gdy używamy router w biurze lub niewielkiej firmie gdzie chcielibyśmy klientom wydzielić dostęp do sieci. Konfiguracja jest prosta i nie sprawia zbyt wielu problemów. TP-Link również zadbał by odpowiednio zabezpieczyć nasze pociechy przed internetem. Możemy wyznaczyć w jakim czasie dziecko będzie miało dostęp do sieci, czy dodać strony do których dostęp chcielibyśmy ograniczyć. Opcji jest dużo i możemy mieć wpływ na to co dziecko ogląda w internecie. Nic nie stoi na przeszkodzie, by również danemu urządzeniowi przyłączonemu do sieci ograniczyć możliwość pobierania plików czy korzystania z samej sieci. Na koniec kilka słów o udostępnianiu drukarki. Konfiguracja jest prosta wystarczy włączyć odpowiednią opcję w ustawieniach, a reszta niemalże dzieje się sama. Drukarka (oczywiście jeśli wcześniej mamy do niej zainstalowane sterowniki) powinna zostać wykryta jako urządzenie sieciowe i wówczas możemy drukować poprzez naszą sieć.

Łączność

Archer D9 to model, który obsługuje najnowszy standard 802.11ac dzięki czemu powinien zadowolić nawet najbardziej wymagających użytkowników. Powiem szczerze, całość robi wrażenie. Router działa w dwóch pasmach 2,4 GHz, to daje nam przesył na poziomie 600 Mb/s, a druga częstotliwość 5 GHz to możliwość przesyłania danych z prędkością do 1300 Mb/s. Sumarycznie równocześnie może dać nam prędkość do 1900 Mb/s. Te liczby robią wrażenie i dla większości śmiertelników są poza zasięgiem, ale mimo wszystko nawet najszybsze łącze ten router obsłuży bez najmniejszych problemów. Jak wygląda w takim razie sam zasięg owych sieci Wi-Fi? Powiem tak, jest znacznie lepiej niż było do tej pory. W moim przypadku korzystałem z wysłużonego Linksysa w domu rodzinnym, który z trudnością ogarniał cały dom. Przede wszystkim ze względu na obsługę sumarycznie trzech kondygnacji. Teraz po włączeniu nowego routera sytuacja zauważalnie się poprawiła, choć do ideału jeszcze nieco brakuje. Za sprawą jednej konstrukcji w moim domu – klatki schodowej były problemy z zasięgiem sieci Wi-Fi. Przez co do tej pory sygnał przechodzący po jednej stronie był bardzo słaby. Teraz jest co najmniej o połowę lepiej, a w pionie w którym jest ustawiony sam router nie ma żadnego problemu. Zasięg jest doskonały nawet dwie kondygnacje pod urządzeniem. Dodatkowo producent chwali się nową technologią, którą zaimplementował w tym modelu. Jej funkcjonowanie najlepiej obrazuje poniższa grafika. Jak w rzeczywistości się sprawuje ten element trudno mi było powiedzieć, bowiem nie miałem możliwości pomiaru natężenia sieci przed i po znalezieniu urządzenia w sieci i ukierunkowaniu wiązki. Będąc przy łączności warto wspomnieć o tym ile faktycznie urządzeń jest w stanie równocześnie obsłużyć ten router. Przez czas testowy maksymalnie miałem podłączonych 13 urządzeń równocześnie – 5 laptopów, 5 smartfonów, 2 tablety oraz drukarkę i przy takiej ilości nadal połączenia były stabilne. Bez przeszkód można było cieszyć się i spokojnie surfować w internecie.

Podsumowanie

Reasumując TP-Link Archer D9 to bardzo udane urządzenie. Oferuje dużo możliwości personalizacji ustawień, a także kilka przydatnych dodatkowych funkcji jak chociażby tworzenie własnego serwera plików do tego przy udziale USB 3.0. Do tego router wygląda bardzo dobrze i wykonane zostało z materiałów wysokiej jakości. Bez przeszkód możemy stosować ten model w niewielkich firmach czy biurach. Oczywiście nie ma róży bez kolców. Przyczepić się mogę jedynie do nieco archaicznego wyglądu interfejsu przeglądarkowego, braku dodatkowego oprogramowania dla mniej zaawansowanych użytkowników. Nie są to błędy, które mogłyby rzutować na bardzo udane urządzenie. Za TP-Link Archer D9 przyjdzie nam zapłacić około 600 zł, ale za tę cenę otrzymujemy pełen zestaw przeróżnych dodatków, dzięki którym mamy większą kontrolę nad naszą siecią, a także najszybsze możliwe prędkości przesyłu danych. Niestety, ale za bajery nieco trzeba zapłacić, jeśli np. nie zależy Wam na USB w wersji 3.0 znajdziecie zauważalnie tańszy Archer D7 (z modemem ADSL) lub C7 bez niego. W swojej ofercie TP-Link ma co najmniej kilka ciekawych routerów w przystępnych cenach.

Jeśli macie w planach rozbudowę swojej domowej sieci Wi-Fi. TP-Link przygotował specjalną promocję, w której to przy zakupie modelu routera z serii Archer otrzymujecie gratis adapter Wi-Fi  Archer T4U o wartości około 130 zł. Promocja trwa do końca października, a więcej informacji znajdziecie pod linkiem.