Ferguson FBOX 3 i FBOX 3 TV – dwa mini PC na Androidzie

0

Słowo “Ferguson”, muszę przyznać, kojarzyło mi się do tej pory głównie z ciągnikami rolniczymi zatem o istnieniu poznańskiej firmy dowiedziałem się dopiero po otrzymaniu sampli do testów. Krótki reasearch w szerokich wodach internetów i wszystko stało się jasne. Firma specjalizuje się w przystawkach TV, tunerach, amplitunerach i nagłośnieniu. Czyli wszystkim tym, czym się po prostu nie interesuję. Szczególnie jeśli chodzi o telewizję naziemną oraz satelitarną. Od wielu lat nie korzystam z jej “dobrodziejstw” ani też nie planuję tego stanu zmieniać. Zakupiony niedawno telewizor miał za zadanie wyświetlać filmy, opcjonalnie stanowić okienko do internetu czy gier, ale biorąc pod uwagę koszmarną kulawość producenckiego oprogramowania, które miało go czynić “smart”, na filmach się skończyło. Tu wkracza Ferguson.

Do testów otrzymałem dwa, różniące się zaledwie w kilku aspektach urządzenia. Pierwszy to Ferguson FBOX 3, drugi to Ferguson FBOX 3 TV. Jak łatwo się domyślić, opcja TV posiada wbudowaną głowicę do odbioru telewizji DVB-T/T2, wejście antenowe oraz pilot bez funkcji “air mouse”. FBOX 3 nie posiada wbudowanej możliwości odbioru telewizji, za to dołączony pilot wyposażono opcję sterowania kursorem za pomocą ruchów ręki. Ponieważ pozostałe parametry, jak i wygląd, są właściwie jednakowe – recenzję potraktowałem zbiorczo.

Design i specyfikacja

Zacznę od tego, że nie są to “dongle TV” zatem będą potrzebowały odrobiny miejsca za lub pod telewizorem, ale na upartego możemy wcisnąć je gdziekolwiek. Byle sięgnąć kablem do wejścia HDMI. W obu wariantach, kwadratowe pudełko wygląda jak przedstawiciel zminiaturyzowanych PC’tów, służących najczęściej jako centra multimedialne do użytku domowego i do tej roli zdecydowanie pretenduje.

Srebrno-czarne wykończenie nie należy może do najbardzej wyszukanych, ale cechuje się stonowaną elegancją i przyzwoitym wyglądem. Niestetybłyszcząca czerń nie sprawdzi się najlepiej w kontakcie z kurzem czy innymi zabrudzeniami, które będzie eksponować nader ochoczo. Doskonale widać to na zdjęciach. Za to nieduże rozmiary i neutralna kolorystyka są niewątpliwym plusem. Konstrukcja jest dość lekka, wydaje się też niezbyt pancerna, zatem uważałbym z rzucaniem FBOX’ami na przykład we włamywacza. Mogą ucierpieć bardziej niż wraży rzezimieszek.

Jako lanserski smaczek muszę wyszczególnić zielonkawą poświatę emanującą przez koliste wycięcia górnej części obudowy. Wyłączyć się tego co prawda nie da, ale na szczęście nie rzuca się mocno w oczy a niektórym może podobać na tyle, by ustawili urządzenie na boku i podziwiali “konstelację”. Mnie nie porwało, choć warto zaznaczyć, że lampki toleruję tylko w święta.

O wyglądzie to właściwie tyle. W mojej opinii – w pełni akceptowalny i wystarczający. W ramki nie wprawimy, ale też nie będziemy chować po szufladach przed wizytą znajomych. Idźmy zatem dalej. Jak z rozmieszczeniem wtyków?

Z tyłu znajdziemy następujące interfejsy: antenowe wyjście i wejście (tylko w wersji FBOX 3 TV), optyczne wyjście cyfrowe S/PDIF, wejście na kabel internetowy (ethernet LAN), HDMI, zasilanie.

Lewy bok to czytnik kart SD/micro SD oraz dwa USB v2.0.

Z przodu przycisk zasilania, wyświetlacz informujący o stanie urządzenia oraz dodatkowy port USB OTG.

Oprócz tego urządzenie wyposażono w moduł WiFi b/g/n z 2,5 i 5 GHz Dualband, Bluetooth i oczywiście port podczerwieni.

Jest jak widać nieźle, a nawet rzekłbym, że dość bogato. W przeciwieństwie do wszelakich “dongli” tu podłączymy nie tylko bezprzewodowe oraz przewodowe łącze internetowe, ale i komplet peryferiów.

Specyfikacja:

Procesor: Quad Core ARM Cortex A5, 4 x 1,5 GHz, GPU Quad Core Mali 450 @600 MHz, grafika Open GL, ES1.1/2.0

Pamięć: 1GB RAM, 8GB eMMC

Rozdzielczość wyświetlania: 1080p, proporcje obrazu 4:3, 16:9

Dekodowanie wideo: Multi-format 1080p, H.264 FHD dekoder sprzętowy do 60fps, rendering wideo do 8bit głębi koloru

Format plików i obsługiwane kontenery wideo: MKV, MP4, WMV, MPG, MPEG, DAT, AVI, MOV, ISO, RMVB, RM, TS, VOB, ASF, 3GP, inne

Audio: MP3, WMA, AAC, OGG, OGA, FLAC, ALAC, inne

System plików: NTFS, FAT32, EXT3, EXT4

Moduły komunikacyjne: WiFi 802.11b/g/n 2.4GHz/5GHz dualband, 100Mb Ethernet RJ-45, wejście antenowe DVB (tylko model FBOX 3 TV)

Wymiary: 130 x 130 x 22 mm,

Waga: 230g

W pudełku: FBOX, pilot, baterie do pilota, zasilacz z kablem.

UWAGA: w zestawie brakuje kabla HDMI i należy go sobie dokupić, by móc podpiąć urządzenie do telewizora.

Oprogramowanie

Na pokładzie obu urządzeń znajdziemy Android w wersji 4.4, z nakładką producenta. Jest to pierwsza rzecz, jaką muszę pochwalić jeśli chodzi o stronę systemową, a jednocześnie zganić, o czym nieco niżej. Przede wszystkim, do obsługi trzeba się przyzwyczaić i zapoznać z instrukcją. Poruszanie się po interfejsie jest bowiem pomyślane nieco inaczej niżby nam się mogło wydawać. Nie są to rozwiązania złe, ale na pewno są inne niż to, do czego przyzwyczaił nas klasyczny Android OS.

Do dyspozycji mamy trzy pulpity, na których możemy dodawać ikony aplikacji. Producent rozwiązał problem przeciągania ikon na pulpit z szuflady aplikacji poprzez zaimplementowanie skrótu, który otwiera nam całą listę bezpośrednio na ekranie. Wygląda jak duży “+” i nie sposób się nie domyślić do czego służy. Aby taką ikonę usunąć lub przemieścić w inne miejsce, należy po zaznaczeniu wcisnąć na pilocie przycisk Menu. Rozwinie nam się szereg opcji, łącznie z możliwością odinstalowania aplikacji czy wyczyszczenia danych.

Na dole ekranu wyświetlana jest lista podstawowych aplikacji, którą również możemy zmodyfikować. W modelu z opcją DVB na początku listy znajduje się skrót właśnie do tej funkcji. Pozostałe, czyli TuneIn Radio, Google Play, Kodi, MX Player, Ustawienia czy Aplikacje są w obu modelach jednakowe. W mojej opinii taki pasek to bardzo przydatna funkcja i producentowi należy się duża pochwała. Szczególnie przypadnie do gustu osobom mniej “zaawansowanym” technicznie oraz tym, które miały wcześniej do czynienia ze Smart TV.

Tu jednak muszę trochę ponarzekać, bowiem modyfikacja systemu uniemożliwia umieszczenie na ekranie głównym widgetów. Czemu? Nie wiem. Tak samo nie mam pojęcia dlaczego zablokowano możliwość zastąpienia nakładki inną, albo choć powrotu do standardowej, androidowej wersji. Oczywiście rozumiem, że producent postanowił iść na rękę najmniej doświadczonym użytkownikom, ale dla mnie duży widget z wiadomościami mail, powiadomieniami, kalendarzem i pogodą wyglądałby po prostu świetnie. Skoro mini PC, to widgety informacyjne byłyby miłym dodatkiem. Może wraz z rozpowszechnieniem tego typu urządzeń ktoś wykoncypuje jak to obejść lub używać czystego Androida.

Z kolei pod względem zainstalowanych aplikacji – spory plus. Dostajemy wszystko, czego centrum multimedialne potrzebuje. Przede wszystkim bardzo dobry odtwarzacz multimediów MX Player oraz dodatkowo drugi, równie sympatyczny i użyteczny odtwarzacz KODI. Dzięki tym dwóm aplikacjom nie ma właściwie obaw, że jakieś formaty video będą poza naszym zasięgiem. Domyślnie znajdziemy też wszystkie podstawowe aplikacje od Google i kilka narzędzi do obsługi i zarządzania zawartością urządzenia.

Co zabawne – nie udało mi się znaleźć sposobu na wykonanie screenów i jest to generalnie niemożliwe dopóki nie podepniemy klawiatury z przyciskiem prtscr. Tylko on daje taką opcję.

Jeśli chodzi o odtwarzanie multimediów – jest znakomicie, natomiast z grami, jak się okazuje, nie jest już tak różowo. Przede wszystkim, mimo wystarczających mocy przerobowych zestawu, nie wszystkie pozycje uda nam się w ogóle zainstalować. Powodów nie znam, ale obstawiam że to głównie problem nakładki, czyli programowy a nie sprzętowy. Na bardzo zbliżonych parametrach i czystym Androidzie 4.4 tablety oraz smartfony odpalają większość pozycji z Google Play. Oczywiście nie twierdzę, że nie ma problemów z kompatybilnością i niektórzy twórcy wręcz z nich słyną, ale mam wrażenie, że z Fergusonem problem leży trochę gdzie indziej.

Co udało mi się uruchomić i względnie wygodnie zagrać?

Majesty Fantasy Kingdoms, w które grało się naprawdę całkiem przyjemnie, zatem podejrzewam, że wszelkie gry typu strategii point&click dadzą podobne wrażenia. Właściwie każda gra, która nie ma w sobie zbyt wielu elementów zręcznościowych, lub są one mocno ograniczone, powinna niezgorzej funkcjonować.

Jeśli chodzi o wyścigi 3D wszelkiej maści, to będziemy zmuszeni posiłkować się padem albo sobie odpuścić. Powody są raczej prozaiczne. Akcelerometru w telewizorze nie mamy, przechylać go też nie będziemy (nawet gdyby takowy moduł posiadał) a piloty działają jakby chciały a nie mogły. W efekcie sterowanie to droga przez mękę. Jeśli dana gra w ogóle nie przewiduje obsługi padem – można zapomnieć o wygodnej rozgrywce. Udało mi się uruchomić Asphalt, wyglądał świetnie i… I tyle. Poległem na próbach konfiguracji sterowania.

Niewielkie gry, pokroju Angry Birds i im podobne również chodzą bardzo płynnie, ale przestrzegam przed tymi, które wymagają skomplikowanej, szybkiej interakcji oraz celności. Na chwilę obecną i przy aktualnym oprogramowaniu mogą okazać się kompletnie niegrywalne.

Na koniec kilka benchmarków, nie wszystkie bowiem nie każdy zechciał współpracować.

AnTuTu – 20845

Vellamo Chrome Browser – 1392

Vellamo Multicore – 1203

Vellamo Metal – 692

Trochę o pilotach i niezbędnych akcesoriach

Największą bolączką obsługi obu FBOX’ów okazały się dołączone piloty. Po pierwsze, żaden nie jest wyposażony w klawiaturę, choć jeden z nich mógłby obsługiwać wprowadzanie tekstu (ma klawiaturę numeryczną z przypisanymi literami, jak to bywa w pilotach do telewizorów). Nie robi tego. Po drugie, pilot dołączony do FBOX 3 TV nie obsługuje funkcji “air mouse” co poważnie utrudnia nawigowanie i obsługę tak naprawdę czegokolwiek w systemie Android. Co prawda ma opcję “myszy”, ale przyciski sterujące jej ruchem chodzą kiepsko, “gumowo”, opornie i najczęściej szlag mnie jasny trafiał zanim trafiłem w wybrany punkt na ekranie. Po trzecie, funkcja “air mouse” w drugim pilocie jest niedokładna. Kursor fruwa po ekranie wesoło, ale niekoniecznie z sensem. Ma również tendencję do przesuwania się gdy próbujemy nacisnąć “OK”. W krótkich żołnierskich słowach – jest do dupy. Oba są.

Dlatego jeśli ktoś się nastawia, że będzie wygodnie grał w gry akcji, które potrzebują dość sporej precyzji obsługi, to się grubo rozczaruje. W mojej opinii żaden z pilotów nie spełnia wszystkich podstawowych wymagań, z czego ten dołączony do wersji FBOX 3 jest trochę lepszy niż jego bardziej tradycyjny kolega.

Najlepszym rozwiązaniem jest używanie peryferiów. Niezbędna okazała się klasyczna mysz (ja akurat mam bezprzewodową od Logitecha i działa na pewno z większą precyzją niż pilot) a dobrze byłoby też dokupić pada do gier (niektóre obsługują tą formę sterowania) i klawiaturę z gładzikiem. Czemu z gładzikiem? Pownieważ jest to chyba jedyna możliwość, by używać gestów. Ekranu telewizora nie dotkniemy i sobie zawartości nie “powiększymy”, tak jak i nie przesuniemy nic paluchem. Producent nie przewidział takiej formy interakcji przy pomocy załączonych urządzeń wskazujących a w niektórych aplikacjach jest ona po prostu nieodzowna.

W przypadku klawiatur, najlepiej rozglądać się za takimi, które są kompatybilne z systemem Android lub przeznaczone typowo do niego. Próba sparowania klawiatury bluetooth przystosowanej do iOS skończyła się co prawda sukcesem, ale wprowadzanie polskich znaków diakrytycznych było właściwie awykonalne z jej poziomu. Można spróbować ratunku w aplikacji Dodatkowe Układy Klawiatury. Jednak jak wiadomo, część przycisków funkcyjnych nadal może nam nie działać.

Na koniec jeszcze jedna rzecz – prawy przycisk myszy domyślnie działa nam jako przycisk Wstecz, zamiast otwierać menu (do czego przywykliśmy w Windowsie) wyjdziemy z aplikacji. Działa za to przewijanie strony kółkiem i nieduże powiększenie obrazu przez dwuklik lewym przyciskiem. Niestety na tyle, na ile podwójne puknięcie palcem w ekran tabletu, czyli nie za wiele.

Podsumowanie

Ferguson FBOX 3 i FBOX 3 TV to dwa urządzenia o bardzo ciekawych możliwościach, ale też nie pozbawione wad. Podstawowym problemem jest, co tu kryć, niedostosowanie Androida do interakcji z użytkownikiem bez pomocy dotykowego ekranu. Żaden z pilotów nie zapełnia tej luki w należyty sposób, zatem skazani jesteśmy na dodatkowe zakupy i obłożenie się różnymi akcesoriami. Jeśli dobrze je dobierzemy, praca i zabawa może się okazać całkiem znośna, ale ciągle daleka od ideału.

Natomiast obie przystawki/mini PC znakomicie sprawdzą się jako podręczne centrum multimedialne, przeglądarka internetowa oraz źródło kontaktu ze światem. Oprócz obsługi zewnętrznych pamięci, czyli wszelkich dysków, kart SD czy pendrive’ów, bez problemu pobierzemy filmy z chmury, internetu czy obejrzymy bezpośrednio w aplikacjach oraz na stronach internetowych. Posłuchamy radia, obsłużymy komunikatory (klawiatura będzie raczej niezbędna), portale społecznościowe, podzielimy się zdjęciami, wyślemy wiadomości mail, wykonamy i przejrzymy dokumenty biurowe, itd., itp.

Z kolei jeśli naszym podstawowym celem jest uzyskanie przyzwoitego, działającego sprawnie Smart TV, to prawdę mówiąc FBOX 3 TV będzie lepszym rozwiązaniem, ze względu na wbudowaną głowicę do odbioru telewizji. Rzecz jasna nie jest to niezbędne jeśli mamy już telewizor podłączony do anteny. Wystarczy wyłączyć FBOX by zacząć oglądać standardowe kanały TV, ale posiadanie wszystkiego w jednym miejscu będzie wygodniejsze.

Komu polecam? Właściwie każdemu, kto chce mieć Smart TV i domowe centrum rozrywki a nie chce inwestować dużych pieniędzy i zmieniać starego telewizora na nowy. Ewentualnie tym, którzy zainwestowali w telewizor “smart”, ale jego “inteligencja” kojarzy się bardziej z wczesnym stadium po lobotomii, niż ze sprawną obsługą. Wystarczy, że będzie on wyposażony w wejście HDMI (każdy nowy model ma takowe na stanie), do którego podepniemy wybranego FBOX’a. Szczególnie polecałbym osobom, dla których gry to tylko dodatek i najważniejsze jest okienko na świat oraz multimedia. W tej kwestii, po zakupie kilku akcesoriów, FBOX 3 i FBOX 3 TV sprawdzą się znakomicie.

Odradzam natomiast wszystkim, dla których mini PC miałby służyć głównie do gier lub zaawansowanej pracy z grafiką oraz aplikacjami wymagającymi sprawnego zoom-owania. Urządzenie może szybko doprowadzić ich na skraj załamania nerwowego i wyekspediowania Fergusona na orbitę okołoziemską przy pomocy siarczystego kopa.