2

Smartfony flagowe można podzielić na trzy główne nurty. Ultrawydajni i wszystkomający “Mordercy Benchmarków”. “Zabójczo Piękne” designerskie konstrukcje, od których trudno oderwać wzrok a jeszcze trudniej ręce oraz “Niezmordowanych Towarzyszy” codziennych zmagań. Czyli urządzenia z szeregiem udogodnień niezbędnych każdemu szaremu obywatelowi oraz kilkoma takimi, o których potrzebie nie miał wcześniej świadomości. Ale gdy już wie, musi być szczęśliwy. Musi.

Rzecz jasna te rwące rzeki ludzkich pragnień przeplatają się i wpadają nader często w “koryto” sąsiada, bowiem każdy producent chce pokryć swoją działalnością jak najszersze rzesze nabywców. Którym nurtem popłynęło tym razem Sony ze swoją Xperią Z3+ (E6553)? Sprawdziliśmy to dla was.

Wygląd i specyfikacja

Przyjechała do mnie wersja czarna, choć dostępny jest jeszcze kolor miedziany, biały i bardzo mglisty niebieski (morski?), który prawdę powiedziawszy wygląda niezwykle frapująco. Co jednak mogę powiedzieć o samej stylistyce i jakości wykonania testowanej “ZetTrójki Plus”? Piękna jest, skubana. Niby nawiązuje do stylistyki całej linii ale ma “to coś”. Jest po prostu majestatycznie urodziwa i dopieszczona. Minimalistyczny wygląd urzeka zarówno wizualnie jak i organoleptycznie. Można powiedzieć, że jest to projekt, który opiera się na dobrze znanych pomysłach, ale zostały one doszlifowane nieomal do perfekcji. Ma być skromnie a przy tym przyciągać wzrok. I sztuczka się udaje.

Konstrukcja jest sztywna, mocna, nic nie pstryka i nie skrzypi bo też i trudno by skrzypiało gdy do czynienia mamy z połączeniem szkła i aluminium. Do tego właśnie przejdziemy.

Zarówno tył jak i przód to dwie szklane powierzchnie. Gładkie, chłodne i z wyczuwalnymi krawędziami, które przechodzą jednakowoż płynnie w eleganckie zaoblenia. Jedyne elementy odróżniające się od lśniącej, smolistej czerni to charakterystyczny dla Xperii, okrągły i metaliczny przycisk zasilania, takoż srebrna obwódka dookoła oczka aparatu i dwa połyskujące loga Sony. Jedno nad ekranem, drugie z tyłu, na mocnej linii, zbieżnej z umiejscowieniem włącznika. Niestety zdjęcia nijak nie oddają realnego uroku urządzenia. Po pierwsze trudno uchwycić dyskretny urok szklanej czerni, po drugie mój aktualny aparat pozostawia tak wiele do życzenia, że musicie mi zawierzyć na słowo i wybaczyć jakość fotek.

U góry wejście słuchawkowe. Na lewym boku zbiorcza szufladka nanoSIM/microSD. Na prawym wspomniany wcześniej przycisk power, czarny przycisk zmiany głośności i UWAGA – dwuetapowy spust migawki. Coś, co czyni Xperię w pewnym sensie aparatem fotograficznym z prawdziwego zdarzenia, nie licząc już nawet samych aspektów technicznych zaimplementowanego modułu. Na dole wejście microUSB i głośnik.

Oczywiście nie można zapomnieć o takich standardach jak oczko kamery z diodą doświetlającą z tyłu, kamera z przodu, czujnik zbliżeniowy, mikrofony czy dioda powiadomień, migająca do nas zalotnie i subtelnie zgodnie z ustalonymi wytycznymi.

Reasumując – urządzenie prezentuje się pięknie i przyjemnie trzymać je w dłoni. Prawdziwe cudko z dziurką. Łapałem się na tym, że bezmyślnie obracam Xperię w dłoni gdy z kimś rozmawiam, bo cieszy mnie jej ciężar i faktura. Na szczęście, robiłem to siedząc, z łapą tuż nad blatem stolika.

Czemu na szczęście? To całe piękno ma swoją cenę. Jest śliskie. A Xperia Z3+ do małych nie należy, zatem nie zamkniemy jej bezpiecznie w dłoni i w trakcie takiego “macania” i bawienia się, w końcu nam z ręki wyjedzie. Fizyka, przyroda, jak zwał tak zwał, ale trzeba uważać. Szczególnie przy dwóch takich dużych szklanych taflach. W zimie, w rękawicach, może być jeszcze niebezpieczniej.

Drugą bolączką “szkła i amelinium” jest tendencja do zbierania śladów po palcach. Bez względu na to ile i jak byśmy rąk nie myli, zawsze będą w jakimś stopniu tłuste. Nie czujemy tego w dotyku, ale na szkle zostawiają wyraźne smugi i przyznam, że mamy trzy opcje. Albo będziemy urządzenie ciągle wycierać, albo władujemy je w jakiś pokrowiec, albo polecimy z tematem na brudasa i nie będziemy się przejmować smugami tak długo, aż zaczną nam mocno przeszkadzać. Tak czy inaczej, ja czułem się ciągle jak pracownik masarni, który w przerwach między porcjowaniem gęsiny a mieszaniem pasztetów łokciem, próbował się gdzieś dodzwonić. Przynajmniej na to wskazywał wyciapany wygląd majestatycznej Xperii Z3+.

wpid-Photo-20150729160432904.jpg

Jeszcze coś, co dla niektórych jest wadą, dla innych zaletą a dla mnie jest kompletnie obojętne – nie ma wymiennej baterii. Bardziej wkurza mnie dłubanina z nanoSIM niż fakt, że nie dostanę się do pokładów litu skrytych w trzewiach urządzenia. Wspominałem już gdzieś o nanoSIM? Nie? No to wspominam. Powinni za to rozstrzeliwać. Moje palce nie są kompatybilne z tą technologią. Smartfon krowa-paletka łamane przez pół dachówki, ale gniazdo na kartę dajmy mikroskopijne. Bo przecież się większe nie zmieści. Cymbały Grzmiące & Sons. Jeszcze tylko brakuje żeby zaczęli robić karty nanoSD.

Specyfikacja

Model: Sony Xperia Z3+, Z3 Plus, E6553

System: Android 5.0.5

Wyświetlacz: 5.2″, 1920x1080px, jasność 700cd, IPS TRILUMINOS, X-Reality, 1080 FHD

Procesor: Qualcomm Snapdragon 810 (MSM8994) 64bit, 4 x 2,0GHz i 4 x 1,5GHz, GPU Adreno 430

Pamięć: 3GB RAM, 32 GB flash, karty pamięci do 128GB microSD

Aparat: tył 20.7 Mpx, 1/2,3 cala (nagrywanie 4K, HDR, obiektyw szerokokątny, Sony Exmor R, SteadyShot, detekcja sceny, dioda doświetlająca), przód 5 Mpx (nagrywanie Full HD)

Bateria: 2930 mAh. Rozmowy do 17h, czuwanie do 590h, muzyka do 91h, wideo do 580 minut.

Łączność: 4G LTE (nanoSIM), WiFi MiMo (hotspot), Bluetooth v4.1, GPS z A-GPS, NFC, DLNA, GLONASS, Miracast, Tethering przez USB, USB v2.0, ANT+, radio FM

Wymiary: 146,3 x 71,9 x 6,9 mm, waga 144g

Dodatkowe: odporność na wodę oraz pył IP65 i IP68

Zawartość pudełka: Sony Xperia Z3+, zasilacz z kablem, dokumentacja (nie było słuchawek, ale nie jestem pewien czy to przypadłość modelu testowego czy faktycznie nie są dołączane do zestawu)

Cena w dniu publikacji: około 3 tysięcy złotych

Ekran

Jak wspomniałem wcześniej, ekran ma tendencję do palcowania się, choć wyraźnie pokryto go powłoką oleofobową, bowiem wycieranie przebiega szybko i bezproblemowo. Jeśli chodzi o walory wizualne, to jest to jeden z lepszych wyświetlaczy na rynku. Bardzo ładne i nieprzekłamane kolory, wystarczająca rozdzielczość, technologia TRILUMINOUS, dzięki której mamy głębokie czernie oraz silne podświetlenie. Jeśli dodamy do tego doskonałą responsywność na dotyk, to chyba więcej już nie potrzeba. Jest bardzo dobrze.

Bateria

Producent obiecuje dwa dni pełnej użyteczności oraz 590 godzin czuwania. Tak naprawdę interesuje nas tylko ta pierwsza informacja, bowiem smartfon nie jest od leżenia. My jesteśmy od leżenia i używania smartfonu. Ta kolejność powinna być zawsze zachowana. W związku z powyższym, opieram się na wynikach aplikacji testującej i daje ona 12 godzin surfowania po WiFi i 11 godzin odtwarzania filmów a rozmów w 4G około 6 godzin. Czy z tych parametrów wychodzi 2 dni? Owszem. Jakieś dwa dni powinien spokojnie uciągnąć, pod warunkiem, że nie siądziemy do gier 3D. Wtedy wydrenujemy baterię w zaledwie 2-3 godziny a przy okazji “ugotujemy” procek. Ale o tym ostatnim nieco później.

Aparat

Podstawowy moduł fotograficzny wyposażono w 20,7 Mpx, dużą matrycę, technologię Exmor R i stabilizację obrazu. Oprócz tego, producent dodał daleko posuniętą automatyzację, która za nas załatwi całość spraw związanych z doborem ustawień aparatu, tryb ręczny dzięki któremu ustawimy wszystko sami, ale i wiele opcji mających upiększyć oraz uatrakcyjnić wykonywane fotografie. Wszystko to pięknie. Jednak jest coś, co zabija “fotograficzność” i możliwości urządzenia. Temperatury.

Wszelkie próby “upiększania” czy modyfikowania fotek na żywo kończyły się monitami o nadmiernych temperaturach i dość szybkim wyłączeniu aplikacji. Prawdę powiedziawszy na tyle szybkim, by nie dało się za wiele zrobić.

Jak wyglądają zdjęcia, w których nie będziemy stosować wymagających dodatków?

Kilka próbek:

Film w ciemnościach (z włączoną latarką) i film na zewnątrz (przeciętne światło, lekkie zachmurzenie)

Oprogramowanie

Sony Xperia Z3+ została uraczona Androidem 5.0, czyli najnowszym wydaniem zielonego robocika. Jak się można spodziewać, dopieszczonym za pomocą producenckiej nakładki i sporej ilości dodatkowych aplikacji. Nie wszystkie jak zwykle potrzebne, ale są i trudno. Na szczęście mamy na tyle miejsca w pamięci urządzenia, że żadne nadstany nie powinny nam przeszkadzać.

Dla fanów grzebania w wyglądzie – Motywy i bardzo ciekawa, interaktywna tapeta w kilku kolorach. Z kolei wyznawców notowania wszystkiego co robią – Lifelog. Zamiast czytnika RSS – zbiorcza appka Wiadomości z Sociallife i Xperia Lounge. Do komunikacji z otoczeniem – Smart Connect, Live Screan Streaming. Do przeglądania plików – File Commander. I kilka innych. Rozpisywanie się na ich temat nie ma najmniejszego sensu, bowiem są po prostu odpowiednikami tego, z czego korzystamy na codzień i albo zechcemy się przesiąść, albo będziemy dalej używać ulubionych aplikacji. Na szczęście częśc z nich można po prostu odinstalować.

Otrzymamy również pakiet Drobnych Aplikacji, czyli to, co można nazwać trybem “okienek”. Wszystkie możemy dowolnie przemieszczać po ekranie i zmieniać ich wielkość. Rzecz jasna ilość jest ograniczona, ale w moim odczuciu najpotrzebniejsze dostajemy w zestawie. Można oczywiście doinstalować więcej z Google Play.

Jeśli chodzi o responsywność i działanie samego systemu – wszystko jest w jak najlepszym porządku. Żadnych przycinek, zamyśleń i trzeba powiedzieć, że Lolipop na Xperii Z3 Plus, radzi sobie znakomicie mimo producenckiej nakładki.

Wydajność

Podstawowym problemem urządzenia jest niezła wydajność, która powoduje silne nagrzewanie i wyskakujące powiadomienia o rychłym wyłączeniu smartfonu jeśli temperatura nie spadnie. Trzeba przyznać, że górna część Z3+ łapie dość dzikie temperatury w trakcie Benchmarków oraz wymagających gier i wielu innych czynności. Chwilami poważnie się obawiałem spontanicznego samozapłonu. Dobrze, że szkło pali się dość kiepsko, ale na zimę będzie jak znalazł. Odpalamy AnTuTu i po chwili mamy mały piecyk w kieszeni. Latem z kolei trochę słaby “ficzer”. Oczywiście żartuję tu sobie lekko. Prawda jest taka, że wyłączanie aplikacji ze względu na nadmierne nagrzewanie urządzenia zdarza mi się w testach po raz pierwszy i uważam to za poważną wadę. Właściwie nie jestem pewien, czy aby nie dyskwalifikującą Xperię Z3+ w całości. Sprzęt za trzy tysiące, który będzie mi wywalał appki i parzył palce? Nie do przyjęcia. Mam jedynie nadzieję, że to przypadłość tego konkretnego urządzenia a nie całej linii.

Poniżej wyniki Benchmarków.

AnTuTu49388

BasemarkOS1322 Overall, 1981 System, 673 Memory, 3132 Graphics, 732 Web

3DMark22117

Vellamo Browser3670

Vellamo Metal 1328

Vellamo Multicore1845

Z grami nie ma najmniejszego problemu i przy takich podzespołach oraz wynikach po prostu musi być bardzo dobrze.

Moduły komunikacyjne/Łączność

GPS łapie błyskawicznego fixa, WiFi trzyma bez zarzutu, Bluetooth paruje się ze wszystkim, co tylko zechce się z nim połączyć. Podobnie jest w przypadku NFC. Pod względem zastosowanych technologii komunikacyjnych urządzenie to prawdziwa “liga mistrzów” i ma wszystko, co można mieć w obecnych czasach. Nie licząc jedynie portu podczerwieni, w który Xperia Z3+ nie została wyposażona. Jeśli chodzi o komunikację z urządzeniami zewnętrznymi, bez problemu obsługuje Miracast, Chromecast oraz posiada oprogramowanie przygotowane specjalnie dla posiadaczy Playstation. Nic zresztą w tym dziwnego, w końcu to flagowce Sony.

Warto wspomnieć, że wraz z urządzeniem dostajemy nawigację od Garmina: Navigon – Xperia Edition, z jednym regionem darmowym oraz 30 dniowym gratisowym użytkowaniem dodatkowego regionu.

Jeśli chodzi o dźwięk czy jakość rozmów, to Xperia Z3+ sprawuje się bez zarzutu. Łączność po 4G sprawia, że słyszymy współrozmówcę jakby stał obok nas a wideorozmowy dzięki 5 Mpx kamerce z przodu na pewno robią wrażenie.

Co ciekawe, aplikacja Muzyka ma połączenie ze Spotify, wyszukiwanie Podcastów i kilka opcji optymalizacji dźwięku. Choćby technologia S-Force, Clear Bass, DSEE HX, technologia xLoud czy nagrywanie stereo. Głośnik co prawda nie rzuca na kolana i daleki jest od wrażeń jakie zapewnia mój muzyczny typ tego roku – HTC One M9, ale jest z pewnością czysto i donośnie. Za to magia zaczyna się gdy podepniemy słuchawki. Z resztą przetwornik zastosowany w Xperii to prawdziwy majstersztyk dźwiękowy i nie ma się co oszukiwać, producent wraca do starej tradycji urządzeń mocno nastawionych na jakość dźwięku. Szczególnie interesujący jest nowy kodek LDAC, który znacząco poprawia jakość transmisji bluetooth sprawiając, że odsłuch na bezprzewodowych słuchawkach zyskuje nową jakość. Sprawdziłem i rzeczywiście gra znakomicie. Oczywiście dużo zależy od posiadanych słuchawek, ale wystarczy porównać ten sam utwór wysyłany z dwóch urządzeń na ten sam sprzęt.

Podsumowanie

Sony Xperia Z3+ to w rzeczy samej coś pomiędzy “Zabójczą Pięknością” a “Niezmordowanym Towarzyszem”. Niewiele też brakuje jej do “Mordercy Benchmarków”. Ja ustawiłbym Zet Trójkę Plus gdzieś pośrodku, choć najbliżej ma do codziennego kompana, który nie padnie na twarz pod wieczór i zniesie więcej niż inne smartfony. Nie straszna jej ulewa, nie przeszkadza pył. Można zabrać na plażę, pod wodę, na safari i tylko w górach bym uważał bo kamienie, jak mniemam, nie są najmocniejszą stroną czegoś, co nieomal w całości obłożone jest szkłem. Świetnie zaprojektowana i wykonana, duży, wyraźny wyświetlacz, wszystkie niezbędne moduły komunikacyjne łącznie z NFC i ANT+, znakomite wyniki wydajnościowe, doskonałej jakości zdjęcia i sporo udogodnień w nakładce producenta. Na dokładkę, całkiem przyzwoita bateria. Możnaby powiedzieć, że sprzęt ideał.

Niestety wszystkie walory podważa przegrzewanie. Jeśli to jednostkowa przypadłość – nie ma najmnieszego problemu i chyba każdy fan dużych wyświetlaczy byłby zadowolony z zakupu. Niestety jeśli wszystkie tak mają, muszę z przykrością zdyskwalifikować ten sprzęt użytkowo. Niedopuszczalna jest sytuacja, w której po kilkudziesięciu sekundach zabawy, aplikacja ulega wyłączeniu z powodu nadmiernych temperatur. Nawet w “złomku” za parę groszy uznałbym to za powód do pozbycia się urządzenia. W przypadku flagowca wycenionego na bez mała trzy tysiące złotych mamy porażkę grubego kalibru.

Jeśli będziecie przymierzać się do zakupu, radzę dokładnie przetestować urządzenie pod kątem temperatur. Bardzo szybko rosną w aplikacji aparatu po włączeniu funkcji Rzeczywistości rozszerzonej – humor. To najszybsza metoda by sprawdzić czy problem występuje.

Znamy ceny najnowszych kart firmy Samsung.

Wcześniejszy wpis

Meizu M2, chińskie przestaje znaczyć tandetne.

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Smartfony