8

Do tej pory na łamach mogliście zapoznać się z recenzjami różnej maści urządzeń i akcesoriów do sprzętów mobilnych. Począwszy od powerbanków, etui czy pendrive’ów ze specjalnym wyjściem micro USB. Przez ostatnie dwa tygodnie miałem okazję przyjrzeć się jeszcze innemu urządzeniu, mowa o routerze mobilnym od TP-Linka dokładniej modelu M7350. Jak sprawuje się w praktyce przekonacie się czytając poniższą recenzję.

Zawartość pudełka

Samo opakowanie dosyć niepozorne, małe w którym mieści się właściwe urządzenie i niezbędne dodatki. Jednak co zdecydowanie ważniejsze od pudełka to jego zawartość, a w nim znajdziemy kilka rzeczy. Oczywiście prócz samego urządzenia i dopasowanej do niego baterii, mamy ładowarkę sieciową z odczepialnym kablem micro USB, co akurat jest bardzo dobrym rozwiązaniem, bowiem przy podróżach nie będziemy musieli zabierać ze sobą kolejnej ładowarki. Wystarczy ta zwykła smartfonowa, miłym, a także przydatnym dodatkiem całego zestawu są adaptery do karty SIM, dzięki nim możemy bez przeszkód dostosować wielkość naszej karty SIM do slotu, który jest zaimplementowany w samym urządzeniu. Mała rzecz a cieszy, tym bardziej, że bywa frustrujące gdy okazuje się że nie mamy kompatybilnej karty SIM do routera, a pod ręką nie ma odpowiedniego adaptera, a tutaj ten problem mamy już z głowy. Jedyne do czego bym się przyczepił to długość samego kabla, jest on bardzo krótki, trochę za krótki.

Wygląd oraz wykonanie

W przypadku routera wygląd to akurat sprawa drugorzędna. Głównie liczy się mobilność samego urządzenia, czyli niezbyt duże wymiary i niewielka waga. W przypadku TP-Linka udało się oba te aspekty pogodzić, bowiem otrzymujemy małych rozmiarów puzderko, które również waży stosunkowo niewiele, a przy tym bardzo dobrze wygląda. Całe urządzenie zostało wykonane z plastiku, dokładniej mówiąc z dwóch jego rodzajów – matowego, a także połyskliwego, z którego wykonano klawisze fizyczne, część frontu urządzenia, a także krawędzie. Całość wygląda bardzo dobrze. Wszystkie elementy są dobrze spasowane, nie ma również problemów z trzeszczącą klapką ( by dostać się do slotu na kartę SIM czy microSD należy zdjąć tylną klapkę, a przy okazji wyjąć baterię). Jedynym minusem błyszczącego plastiku jest fakt, że szybko się rysuje i lubi zbierać odciski palców. Projektanci urządzenia oszczędzili fajerwerków designerskich i otrzymujemy prostą bryłę, niezwykle uniwersalną.

Od frontu urządzenia otrzymujemy tak właściwie dwa elementy. Klawisz power, który również prócz wyłączania routera (i jego włączania) umożliwia zatwierdzanie zmian w samym menu, bowiem TP-Link dorzucił do M7350 wyświetlacz, który pełni kilka bardzo przydatnych funkcji. Przede wszystkim otrzymujemy na bieżąco informacje jak aktualnie wygląda wymiana danych, (i to zarówno aktualne prędkości jak i ilość pobranych megabajtów), ile urządzeń jest podłączonych do naszej sieci, a także z jakiego typu łącza aktualnie korzystamy. Takie rozwiązanie wbrew pozorom jest niezwykle przydatne, szczególnie gdy dzielimy się internetem na kilku urządzeniach, wówczas jedno spojrzenie wystarczy by sprawdzić, jak aktualnie wygląda stan naszego pakietu. Drugim klawiszem nawigacyjnym jest przycisk menu znajdziemy go na górnej krawędzi routera. Umożliwia wejście do menu, a także późniejsze poruszanie się po nim i tutaj ujawniają się kolejne ciekawe funkcje ekranu, bowiem mamy również pod ręką dane do logowania do sieci, możliwość zmiany rodzaju sieci 4G czy 3G i kilka pomniejszych funkcji. Szkoda jedynie, że wszystkie komunikaty są w języku angielskim, może któraś z kolejnych aktualizacji oprogramowania przyniesie ze sobą język polski. Jedynym wyjściem znajdującym się vis a vis klawisza menu jest micro USB, dzięki któremu możemy podłączyć do ładowania nasz router, a także wymieniać dane pomiędzy komputerem, a kartą microSD włożoną w router.

Bateria

W zestawie wraz samym urządzeniem otrzymujemy baterię o pojemności 2250 mAh, która według producenta wystarcza na korzystanie z routera przez co najmniej 10 h. Powiem tak, czytając tę informację na opakowaniu podchodziłem do niej nieco sceptycznie, bowiem w przypadku baterii czasy działania podawane przez producentów często odbiegają od rzeczywistości. W tym przypadku było zupełnie inaczej i zostałem pozytywnie zaskoczony, bowiem przy testach routera bez większych problemów przy cały czas połączonym urządzeniu przez WiFi router na łączności 3G wytrzymywał bez przeszkód 13-14 godzin. Co jest wynikiem zauważalnie lepszym od tego, który podaje producent. W przypadku mieszanej łączności (3G/4G) osiągałem wynik około 12 godzin, co i tak jest bardzo dobrym rezultatem. Czy takie osiągi wystarczają w podróży? Myślę, że jak najbardziej tak. Dzień intensywnej pracy nie będzie stanowił problemu. Tym bardziej, że jeśli nie będziemy korzystać non stop z internetu (wystarczy, że nie połączymy urządzenia z siecią Wi-Fi tworzoną przez router), wówczas urządzenie będzie inteligentnie zarządzać użyciem energii. Chociażby wyłączy moduł 3G, dzięki czemu niepotrzebnie nie będzie pobierał energii samej baterii. Ponowne uruchomienie modułu trwa zaledwie kilka sekund, więc dla mnie takie rozwiązanie jest idealnym posunięciem. Sam proces ładowania nie różni się długością od tego znanego ze smartfonów, to około 3 h przy założeniu, że mamy całkowicie rozładowaną baterię w routerze.

Możliwości oraz funkcje

Router jak to router ma sprawdzać się w jednym. Dobrym utrzymywaniu połączenia i rozdzieleniu sygnału. Reszta schodzi na drugi plan, jednak w przypadku najnowszego rozwiązania od TP-Linka, warto wspomnieć o szeregu innych dodatków, które są całkiem przydatne. Jednak zacznijmy od samego początku, czyli o możliwościach ustawień poszczególnych opcji. W zestawie znajdziemy krótką instrukcję, która krok po kroku pokazuje jak skonfigurować urządzenie przy pierwszym włączeniu. Cały proces jest bardzo szybki, i nie powinien stanowić problemów nawet dla mniej doświadczonych użytkowników. TP-Link na urządzenia mobilne przygotował specjalną mobilną wersję strony, dzięki której skonfigurujemy router, co jak najbardziej się chwali jest prosta i przejrzysta, choć podobnie jak w przypadku samego menu routera komunikuje się z nami w języku angielskim. Bardziej zaawansowani użytkownicy nie powinni się martwić, bowiem z poziomu tej mobilnej wersji strony konfiguracyjnej możemy przejść do zaawansowanych opcji, a tych jest naprawdę bardzo dużo i każdy będzie mógł dostosować parametry routera i sieci pod siebie. Sama strona konfiguracyjna umożliwia kilka dodatkowych elementów. Możemy ustalić jaką maksymalną ilość danych możemy pobrać (po przekroczeniu internet jest automatycznie odcinany i pojawia się komunikat na wyświetlaczu urządzenia), ustawienie odpowiednich alertów nie stanowi problemów. Z poziomu tej strony również przejrzymy ile aktualnie jest podłączonych użytkowników do sieci Wi-Fi (co również bez przeszkód wykonamy zaglądając na ekran routera), a także napiszemy wiadomości, choć tutaj nasza karta sam musi obsługiwać taką funkcję. Możliwości połączenia mamy już z grubsza omówione. Pomniejsze opcje konfiguracyjne będziecie mogli dostrzec na screenach, które znajdziecie poniżej. Dodatkiem, który TP-Link zaimplementował w M7350 jest możliwość dołączenia karty micro SD (według producenta do 32 GB, niestety pod ręką nie miałem kart o większej pojemności, więc nie wiem jak wygląda sprawa z obsługą 64 GB i większych). Dzięki temu slotowi możemy wymieniać się danymi bezprzewodowo, wówczas wszystkie urządzenia z poziomu Wi-Fi będą mogły mieć dostęp do plików na karcie. W przypadku smartfonów czy tabletów zarówno na iOS jak i Androidzie musimy mieć zainstalowany menadżer plików. Dostęp do danych jest naprawdę szybki i bezproblemowy. Jedynym minusem całości jest fakt, że naraz możemy korzystać jedynie z jednej możliwości podłączenia routera albo przez USB lub Wi-Fi, gdy chcemy coś w tej kwestii zmienić, konieczna jest zmiana ustawień.

Łączność

TP-Link M7350 to najnowszy model z portfolio TP-Linka, oferuje dzięki temu możliwość przesyłania danych z prędkością LTE. Korzystając przez blisko 2 tygodnie z sampla  routera mobilnego nie miałem żadnych problemów z ograniczeniami, bardziej przeszkadzał słaby zasięg sieci komórkowej, niż ograniczenia samego urządzenia. Powiem szczerze, że korzystanie na co dzień z tego urządzenia to sama przyjemność, bowiem przez cały czas okres testów nie miałem z nim żadnych problemów technicznych. Nagłe wyłączenie się czy zerwanie połączenia z winy routera nie miało miejsca, a zasięg i jakość tworzonej sieci Wi-Fi w bardzo niewielkim stopniu odbiega od stacjonarnych routerów (stacjonarne routery to w tym wypadku mam na myśli proste do zastosowań domowych) miałem okazję siłę sygnału porównywać do tego z mojego routera prywatnego (notabene również TP-Linka) i różnic praktycznie nie było, dlatego też M7350 śmiało może być również stosowany jako domowy router, tym bardziej, że sygnał możemy rozdzielić aż na 15 urządzeń.

Podsumowanie

TP-Link M7350 to urządzenie bardzo udane. Dla tych, którzy nie zgadzają się na kompromisy w przypadku korzystania z mobilnej sieci najnowsza propozycja od TP-Linka będzie urządzeniem niemal idealnym. Brakuje jedynie języka polskiego i może łatwiejszego dostępu do karty microSD, ale są to niewielkie mankamenty, zważywszy na plusy jakie daje nam testowany router. W tej beczce miodu jest również łyżka dziegciu, a jest nią cena, bowiem za wysoką jakość niestety się płaci i w tym wypadku jest to około 489 zł. Co jest niemałą kwotą, ale dla tych, którzy nie chcą kompromisów myślę, że zakup TP-Link M7350 będzie rozsądnym wyborem.

Honor 6 Plus

Wcześniejszy wpis

Mobilne okazje 10.07.2015

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Akcesoria