0

Huawei postanowił marką Honor odejść od własnego loga, którego nie znajdziemy nigdzie indziej niż wewnątrz oprogramowania. Co ciekawe w kilku miejscach nadal widnieje nazwa chińskiego producenta i zapewne zapomniano ich zmienić. W każdym razie Honor przeszedł echem na naszym rynku i teraz stał się czymś, za czym ogląda się sporo osób. A jest za czym nawet w przypadku Honora 6 Plus.

Zawartość pudełka oraz specyfikacja

W bardzo zgrabnym i eleganckim pudełeczku, które na pierwszy rzut oka pod żadnym pozorem nie mówi, że wewnątrz znajdziemy smartfon, oprócz urządzenia znalazła się ładowarka oraz kabelek mikroUSB w bieli. Sam telefon dotarł w czerni i nijak się miał do akcesorium, ale takie samo już widziałem w poprzednio testowanym Honorze 6. Do tego dochodzi mały kluczyk do wysuwania szufladek z kartą SIM i/lub drugą kartą SIM/kartą pamięci. Zdecydowanie brakuje mi tutaj słuchawek, jak na tak drogi smartfon byłyby wskazanym dodatkiem. Bardzo miło było zobaczyć folię, którą mogłem nakleić na sprzęt.

spec

Wnętrze urządzenia jest bardzo “topowe”. Sercem Honora stał się autorski procesor HiSilicon Kirin 925. Jest to ośmiordzeniowiec, który opiera się na tandemie dwóch czterordzeniowych układów Cortex-A7 i Cortex-A15. Jest to najwyższy 32-bitowy układ z tej serii, a te szybsze rdzenie taktowane są maksymalnie do 1,7 GHz. Za grafikę odpowiada tu Mali-T628 MP4. Przysłana do mnie wersja urządzenia wyposażona była w 32 GB pamięci flash(choć w sprzedaży jest też wersja 16 GB) oraz 3 GB RAM. Do dyspozycji pozostaje około 25 GB, a RAMu około połowa. Ekran ma 5,5 cala o rozdzielczości Full HD i wykonany w technologii IPS. Aparaty są dwa, oba po 8 megapikseli, ale razem daje to nawet 13. Akumulator ma 3600 mAh i to wydaje się wystarczać. Nad całym urządzeniem panuje Android 4.4 z nakładką EMUI w wersji 3.0.

Jakość wykonania i design

Materiały do utworzenia tego cudu techniki przez chińczyków są z najwyższej półki i to widać. Zarówno z przodu jak i z tyłu zastosowano szkło, które na brzegach łączy szczotkowane aluminium. W tym przypadku okaże się to błędem, gdyż Honor lubi się grzać, a aluminium dobrze przenosi ciepło, które potrafi osiągać niebagatelne temperatury i można się sparzyć. Poza tym wykonanie, tak jak i materiały, jak na flagowca przystało, są na bardzo wysokim poziomie.

Na froncie mamy wyświetlacz nad którym znalazła się słuchawka, aparat oraz czujniki światła i zbliżeniowy. Górna krawędź to miejsce na standardowe słuchawki 3,5 mm, drugi mikrofon oraz port podczerwieni do sterowania sprzętami RTV. Prawy bok skrywa przyciski fizyczne: włącznika/blokady, regulacji głośności oraz szufladki na karty SIM lub na kartę pamięci. Dolna krawędź to mikrofon oraz port ładowania/komunikacji z PC, a lewa pozostała niewykorzystana. Tylna to dwa aparaty z podwójną diodą doświetlającą LED, logo Honora oraz specyficznie umieszczona maskownica głośnika.

Ekran

Wyświetlacz (1280×1920), choć to tylko IPS to zasługuje na pochwałę. Nie tylko ze względu na rozdzielczość, ale również nasycenie kolorów. Widać tu konkretny produkt najwyższej jakości. Obraz jest niezwykle ostry (o czym nie muszę pisać) i nie ma co się doszukiwać pojedynczych pikseli, gdyż możemy się zdziwić, że jest tak mały oraz równocześnie kolory są dobrze wyważone, nasycone i żywe. Gorzej sprawa wygląda z patrzeniem na ekran w największym słońcu, ponieważ jasność mogłaby być wyższa. Czerń z powodu występowania IPSa jest trochę za jasna, ale trzyma poziom jak na droższy produkt przystało.

Bateria

Bateria o pojemności 3600 mAh trochę mnie zawiodła. Akumulator przy takich parametrach jest dość imponujący, gorzej niestety z czasem działania, który wyniósł jeden dzień przy dość intensywnym użytkowaniu smartfonu. Jeśli mamy zamiar korzystać z tego urządzenia jako zastępstwa naszego laptopa czy komputera to należy się liczyć, że po naładowaniu go rano ten z trudem może dociągnąć do nocy. I mówię tu cały czas o standardowym trybie pracy. Przy trybach oszczędnościowych ten czas możemy wydłużyć, a przy tym ultra zmienimy nasz smartfon w telefon o podstawowej funkcjonalności z czarno-białym wyświetlaczem co wydłuży czas działania nawet do tygodnia.

Aparat

Matryca z tyłu to w zasadzie dwie soczewki umieszczone obok siebie o wartości 8 megapikseli dla pojedynczej. Jako, że obie zawsze ze sobą współpracują dają nam w sumie 13 megapikseli na zdjęciu. Same zdjęcia wychodzą nadzwyczaj dobrze. Kolory są bardzo dobrze odwzorowane, ostrość łapana bardzo szybko i dokładnie. W zasadzie nie mam się do czego przyczepić. Może do tego, że pomimo dwóch aparatów nie znalazłem żadnej opcji robienia zdjęć w trzech wymiarach. Za to dowiedziałem się, że zainstalowanie drugiego aparatu było spowodowane poprawieniem wychwytywania światła przez soczewki. Z dwóch aparatów możemy złapać dwa razy więcej światła, a tym samym zdjęcia przy ograniczonym oświetleniu będą wyglądały na bardziej doświetlone bez lampy. Tym samym i szumów powinno być mniej. Aplikacja natomiast przeszła drobną metamorfozę względem poprzedniego modelu Honora 6. Jest schludniej, bardziej przeźroczysto i płasko. Do tego wszystko jest pod ręką, nie trzeba się przedzierać przez kilkupoziomowe menu. Opcji jest sporo, a najciekawszą jest tryb o szerokiej przysłonie. Daje to możliwość zrobienia zdjęcia np. z niewielkiej odległości od aparatu, a następnie na zabawę ostrością otoczenia. Wszystko odbywa się przez oprogramowanie. Drugą ciekawszą funkcją jest Znak Wodny, który pozwala dodawać do zdjęć własne podpisy, lub np. aktualne informacje pogodowe wraz z lokalizacją. Jest tu tego sporo.

Nagrywanie filmów należy do przyjemności. Nie ma problemu by kamerować w Full HD i 60 kl/s, a pozostawiony materiał powinien spełnić oczekiwania. W trakcie działania kamery mamy automatyczny fokus i dostosowywanie jasności ujęć. Można również włączyć diody.

Ostatnia to przednia kamera, swoją droga taka sama jak te zastosowane z tyłu urządzenia. Również prezentuje bardzo dobry obraz i świetnie nadaje się do robienia selfie.

Software

Interfejs

Huawei chwali się swoim EMUI (Emotion UI) już w wersji 3.0 Poprawek naniesiono sporo i są one głównie związane z aspektem wizualnym. Wygląd dostosowano głównie do najnowszego Androida i to się chwali. Można powiedzieć, że na urządzeniu zastałem wersję 4.4, ale wszystko dostosowane było pod 5.0, łącznie z przyciskami nawigacyjnymi. Solidnie przygotowano go na ugoszczenie najnowszej wersji systemu, choć ja się jej w czasie testów nie doczekałem. 6 Plus względem 6 oferuje w zasadzie bardzo zbliżoną funkcjonalność, jeśli nie taką samą. Wszelkie zmiany wizualne starałem się przedstawić na zrzutach ekranowych. Oczywiście znajdzie się też kilka smaczków, jak chociażby funkcja pilota do TV, Ochrona przed nękaniem (czarna lista) oraz kilka dodatkowych opcji wykorzystujących czujniki, żyroskop, czy akcelerometr, takich jak np. wyciszanie po skierowaniu wyświetlaczem do dołu, zapobieganie odblokowania w kieszeni itp, a nawet zwiększanie siły dzwonka połączenia, gdy smartfon wykryje, że jest w kieszeni (swoją drogą działa bardzo dobrze).

Multimedia

Możliwości multimedialne urządzenia są bardzo wysokie. Producent podszedł do tematu bardzo ambitnie i zadbał o wszelkie nowinki. Tak jak u poprzednika, tak i tu doposażono sprzęt w DTS, który wciąż ogranicza się do włączenia lub wyłączenia, ale w odtwarzaczu zadbano o prosty equalizer. Głośnik gra dobrze i odniosłem wrażenie, że trochę gorzej niż u swojego starszego kolegi. Głośność wystarczająca do straszenia przechodniów na ulicy, więc dźwięku połączenia raczej nie przegapimy. Na słuchawkach było lepiej, ale zmartwiło mnie zniekształcanie dźwięku utworu przy mocnych basach. Pomagało wyłączenie DTS, ale jednocześnie spłaszczało to dźwięk, sprawiając że stawał się mniej atrakcyjny odsłuchowo.

Aplikacje do muzyki i zdjęć przeszły facelifting i to dość znacznie. Odtwarzacz muzyki w poziomej orientacji wyświetla ładnie wyglądającą bibliotekę albumów, więc wypadałoby zadbać o to, by uzupełnić naszą bazę muzyczną o grafiki składanek. Doszedł brakujący wcześniej odtwarzacz wideo, który od razu dostał wsparcie dla filmów AVI oraz bardziej zaawansowane opcje odtwarzania jak np. regulacja jasności ekranu i siły głosu przesunięciem palca w zależności od strony w górę lub dół, a ruchem przesunięcia w lewo i w prawo możemy przewijać o sekundy postęp odtwarzanego materiału. Ogromny plus za to.

Wydajność oraz gry

Honor 6 plus dostał procesor o model wyższy i tego nie czuć. Nadal jest płynnie, niezaprzeczalnie szybko i bez żadnych niespodzianek. Do niczego nie mogę się przyczepić, jeśli mówimy o rozwiązaniach przewidzianych przez chińskiego twórcę. Gorzej sprawa wygląda z oprogramowaniem spoza nakładki.

bench

Gry będą zachwycać, gdyż do dyspozycji dostajemy wciąż wysokowydajny ośmiordzeniowy procesor HiSilicon z grafiką o model wyższą od poprzednika. I taki King of Thieves chodził niezwykle płynnie tylko przez jakiś czas. Gra wymaga częstego zaglądania do niej i kilkukrotne włączanie oraz wyłączanie jej powodowało spowolnienia wewnątrz gry. Owe spowolnienia nie wywoływały żadnych ścinek, czy zamrożeń, ale widać było zmniejszenie liczby wyświetlanych klatek co wpływało negatywnie na grywalność. Co ciekawe do bardziej zaawansowanych produkcji (np. World of Tanks, GT Racing 2) nie miałem takich zastrzeżeń. Również benchmarki niezbyt hojnie obdarowały następce Honora 6, a to musi coś znaczyć (być może potrzebna optymalizacja?). Być może odpowiedzią okażą się aktualizacje do Lollipopa.

Jakość połączeń i łączność

Honor 6 plus jak na flagowca przystało został poczciwie obdarowany przez na… yyyy… firmę Huawei ;). Niczego tu nie brakuje, a nawet czuć przesyt. LTE, WiFi 802.11 b/g/n, Bluetooth 4.0, IrDA, NFC, nawet obsługa chińskiego systemu nawigacyjnego Beidou, prócz tradycyjnego GPSa i GLONASS. Wszystkie te technologie testowałem i żadnych najmniejszych zastrzeżeń nie zanotowałem. Ba! IrDa okazała się działać tak fascynująco szybko, że zastąpiła mi tradycyjnego pilota, GPS mnie nie zawiódł i tylko raz miałem problem z natychmiastowym namierzeniem mojej pozycji, ale w momencie, gdy przestał być mi potrzebny. Nie byłem w stanie jednak zmierzyć się ze wspomnianym systemem Beidou, gdyż nie znajdowałem się przypadkiem w pobliżu któregokolwiek kraju Azji.

Połączenia głosowe spełniły wszelkie pokładane w nich nadzieje. Żadnego problemu z rozmówcami nie miałem, zarówno oni nie mieli zastrzeżeń prowadząc ze mną rozmowę. Głośność można ustawić wystarczająco wysoko, by nie było problemu usłyszeć wszelkich szeptów przy nawet najgęściej zaludnionym targowisku.

Podsumowanie

Honor 6 plus pokazał spore szpony i pomimo dużych rozmiarów, nawet mnie przypadł do gustu. Świetnie sprawdził się na wielu polach i ja bez ogródek mogę powiedzieć, że to flagowiec pełną gębą. Przez to w tym wypadku obecna cena nie wypada tak strasznie jak na pięcioipółcalowca. Jednak muszę zmartwić tych co wyciskają siódme poty ze swych urządzeń. Kirin 925 nie jest tak wydajną jednostką jaką powinien odznaczać się flagowiec. Ja nie jestem zapalonym graczem, choć często wykorzystuje smartfony do grania, a moda na granie w małych urządzeniach stale rośnie to tu Honor 6 plus na pewno może się pośliznąć. Ja nie liczyłem, by smartfon miał być królem wydajności i by zawstydzał mój komputer. Jako urządzenie wykorzystywane nawet do bardziej skomplikowanych zadań sprawdził się celująco, choć miałem drobne trudności z tak prostą grą jak obecny hit King of Thieves od ZeptoLab (uwaga, wciąga!). Więc osobom mniej wymagającym, choć wciąż nastawionych na najwyższą półkę muszę zdecydowanie Honora polecić.

Obiecujące nowe Kiriny

Wcześniejszy wpis

Router mobilny TP-Link M7350

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Smartfony